
15.07.2008 | Heviro
Wiecie jak to jest czasami, gdy coś was wkurzy, ostro wnerwi, rozbawi czy ucieszy. I tymi emocjami chcecie się
podzielić z resztą świata. Postanowiłem więc, że co jakiś czas napiszę felieton o wszystkim i zarazem o niczym, który dotyczyć będzie gier i jej tematów pokrewnych.
Na pierwszy ogień idzie najgłośniejsza gra czerwca, czyli Metal Gear Solid 4, który wywołał u mnie dość mieszane uczucia. Nie chodzi mi tutaj o fenomenalną fabułę zwieńczającą sagę, bo tu Kojima nie daje powodów do narzekań, jednak pozostaje pewien niesmak, gdy widzi się, że w samolocie jest tylko dwóch facetów, genialne małe dziecko Sunny i ewentualnie pilot/autopilot. Co by tu nie mówić, nie jest to zdrowa sytuacja, szczególnie, że Otacon był strasznie zdziwiony, gdy Naomi poprosiła go o znalezienie jej miejsca do odpoczynku, taki kobiecy kącik. Trochę dziwi mnie jego reakcja, bo przecież Sunny to też dziewczyna, więc ona nie potrzebowała miejsca dla siebie? No i nie zapomnijmy o tym, że Hal jest Otaku (ostry przypadek fana) anime o tematyce sci-fi, ale kto tam wie czy sobie i wiadomej treści Hentai nie oglądał, hm? To wszystko przywodzi mi na myśl takiego biednego chłopaka co śpiewał, że ma dwóch ojców... hm, biedna Sunny... zły dotyk...
Kontynuując, genialna fabuła serwuje nam tzw. jednostkę Beauty and Beast. Walki z paniami są świetne (może z Octopus'em była taka nijaka), czuć klimat pojedynku 1vs1 z bezlitosnym zabójcą, choć da się znaleźć proste, ba! Lamerskie sposoby na wygranie walki z bossami (podczas pojedynku z Wolfem, po wybiciu wszystkich Frogów, przeczołgałem się pod ciężarówkę i stamtąd ustrzeliłem wilczka). Najbardziej wkutwiającym elementem pojedynków z babkami (bo ciałka mają niczego sobie i milutko wyginają swoje pupcie, yeah baby) był telefon od Drebina po ich pokonaniu, który uświadamia Snake'a, przez jakie piekło wojny przeszła każda z członkiń jednostki zanim stała się maszyną do zabijania. Historie wstrząsające, mocne i nikomu nie potrzebne... po kiego? Nie mogły to być zwykłe maszyny do zabijania? A jak już mają mieć mocną historię to nie lepiej poprzeć to jakimiś efektami podczas walki z głębszym znaczeniem dla fabuły? Bo zostały one potraktowane istnie po macoszemu (tylko Mantis mi się tak serio podobała). Na szczęście nie wszystko tak potraktowano, nawiązania do poprzednich części są wykonane naprawdę świetnie i nie raz obudzą w nas wspomnienia, gdy X lat temu pierwszy raz spotkało się Snake'a. Po prostu klasa sama w sobie, takie rzeczy to tylko u Kojimy. Chodź niektóre motywy i wątki zostały spłaszczone i rozwiązane na przysłowiowe "odwal się", to czwarta część udanie zamyka "przygód kilka wojaka Snake'a". Powolutku dochodzę do wniosku, że pan Hideo ma coś z pana Steven'a King'a, dlaczego? Oboje lubią pastwić się nad bohaterami (tu przoduje Raiden, koleś ma nie łatwe życie, wszyscy go prawie leją i znęcają się nad nim, jednak na koniec zawsze pojawia się szczęśliwe zakończenie. Nie to co Otacon, on nie mógł mieć radosnego zakończenia, to przecież dziewczyna Snake'a, więc nie może mieć normalnego życia. Żal mi chłopa.) Ogólnie zakończenie jest świetne i spełnia swoją główną misję. Kończy większość wątków, więc czy Konami będzie kontynuowało uniwersum Metal'a? Raczej tak, patrząc po oszołamiającej sprzedaży. Tylko nie wyobrażam sobie jak kolejny MG(X) miałoby wyglądać? Cóż, pożyjemy, zobaczymy...
Ze spraw bardziej przyziemnych. Według plotek, developerski firmware odpalony na PS3 40GB bez trudu czyta gry z PS2, więc czemu Sony nie wrzuciło łatki pozwalającej uruchomić posiadaczom chlebaka, gier ze swojej nie rzadko sporej kolekcji z wysłużonej czarnulki? Nie bardzo wiem dlaczego, ale możliwe, że na PSN pojawią się gry z przeogromnej biblioteki ps2 i zapewne SCE myśli, że oddanie posiadaczom "czterdziestek" emulacji, skaże ten pomysł (sprzedaży przez sieć) na pewną śmierć, co dla mnie jest idiotyczne. Bądź co bądź, gry na PlayStation odpalamy normalnie, mimo cyfrowej dystrybucji. Jednak nie wyrzucajcie swoich gier kupionych za ciężko zapracowane pieniądze, chodzą słuchy, że w październiku pojawi się emulator dla chlebaka. Wyżej wspomniane oprogramowanie pozwala też na zrzucenie całej zawartości Blu-Ray'a na dysk twardy konsoli. Do czego taka możliwość może doprowadzić? Do sytuacji bardzo podobnej do tej z PSP, czyli kompletnego złamania konsoli. Oczywiście trójka ma większą moc obliczeniową, lepsze zabezpieczenia i łączy się przez cały czas z Internetem, ale nie zdziwiłbym się gdyby za jakiś czas na PS3 pojawiłyby się "kopie zapasowe" gier. Swoją drogą, to i tak nie praktycznym będzie ściąganie płyty o pojemności sięgającej 100 GB. Słodkie jest życie pirata, gdy łącze zapchane ma. Moim zdaniem, pełne złamanie PS3 da nieograniczone
wręcz możliwości dla sceny homebrew i emulacji. Ciekawi mnie co takiego mogą zaprogramować domorośli programiści, a jak wiemy, wyobraźnia ludzka nie zna granic, a szczególnie z tak olbrzymią mocą, jaką dysponuje PS3.
Koniec z tym oprogramowaniem, wróćmy do naszego ulubionego tematu, czyli gier. Na pierwszy ogień idzie Konami i niemiecki magazyn o grach. Why? For money! Chodzi dokładnie o Pro Evolution Soccer 09, jak dobrze pamiętamy po kaszanie jaką niewątpliwie była ostatnia część "najlepszej wirtualnej piłki kopanej pod słońcem" (sarkazm mode on: ach ta płynna animacja i to multi przez Internet obfitujące w takie smaczki jak teleporty graczy itp. - sarkazm mode off). Seabass zapewniał, że nowy PES wrócił na tablicę kreślarską i tworzono go niemal od zera. Nie otrzymamy go dopóki nie będzie on w 100% spełniał oczekiwań twórców, a tu co dostajemy? Lekko podciągniętą grafę (czy w każdej grze piłkarskiej, twarze zawodników muszą wyglądać jak kopiuj wklej gęby Krzynówka?). Fajnie wyglądają sylwetki i koszulki zawodników, publiczność zdaje się również być w 3D. Jak w tych aspektach można zauważyć pracę "niemal od zera" Konami, tak dalej to już mediana spada w dół. Oczywiście autorzy obiecują poprawienie mankamentów poprzedniej edycji i podkręceniem rozgrywki, jednak już teraz można wyłapać parę baboli jak np. brak licencji (Kiedy oni coś z tym zrobią? To żałość kompletna). A na opublikowanych screenach, podczas ich oglądania, towarzyszy mi niejasne uczucie, że pokazują nam oni starą animację, czyli innymi słowy Konami pojechało po bandzie. Więc jak nasi piłkarze chcieli wyjść z grupy kiepską grą, tak japończycy chcą poczęstować nas starym silnikiem lekko zmodernizowanym. Chciałbym im przypomnieć, że UEFA Euro 08 pokazuje, że EA naprawdę mocno się stara by strącić PES'a z tronu i jeżeli elektronicy utrzymają ten rosnący poziom wykonania FIFY 09, to może być czymś naprawdę dobrym ( że ,z nowości wymienię tylko multi 10 vs 10). A wtedy będę miał gdzieś frajerów mówiących, że PES i tak jest królem. Wszystko jak na razie stoi pod znakiem zapytania.
Według ostatnich doniesień, Resident Evil 5 będzie pięknym rozwinięciem czwórki. Ja osobiście nie mogę się doczekać, gdyż gra zapowiada się iście wybornie. Większe miejscówki, więcej zniszczalnego otoczenia i miejsc gdzie będziemy mogli odpalić "Action Button". Widać, że autorzy ostro rozbudowują gameplay. I bardzo dobrze, chodź gdy widziałem gości z żuchwo-mackami, psy nie pierwszej świeżości, czy faceta z piłą i obowiązkową torbą na głowie( i jego wersja z młotem, jeden cios zabija na miejscu słodko), to poczułem się jakbym znowu uczestniczył w pacyfikacji hiszpańskiej wioski. W oczy wrzuca się masa walk wręcz. Oczywiście strona wizualna zabija na miejscu. Czekam niecierpliwie, aż coś wykluje się z tej gry. Gra ukaże się na przełomie II kwartału 2009.
Kolejną rajcującą mnie informacją, jest potwierdzenie Ubisoftu o trwających pracach przy sequel'u Beyond Good and Evil. O tak, świetna to była gierka, klimatyczna, dopracowana, jednak sprzedała się dość kiepsko (a jak miała się dobrze sprzedać, gdy była wydana w tym samym czasie co Piaski Czasu?) i Ubi długo nie chciało dać Michelowi Ancelowi pozwolenia na rozpoczęcie prac nad drugą częścią. Jednak gdy Ancel, wkurzony po tym co zrobili z Rayman'em w podserii "Raving Rabbits", zagroził odejściem z firmy, od razu dostał zielone światło. Może zaprezentowany teaser nic nie ukazuje, oprócz zepsutego samochodu i intrygującego zajęcia, jakim niewątpliwie jest wciąganie much, to i tak ten filmik ucina trwające od kilku miesięcy spekulacje o trwających pracach nad BG&E2. Czekam z niecierpliwością na kolejne informacje.
A na koniec słowo o Haze. Przytoczę tu cytat wokalisty Korn'a, Jonathan'a Davis'a, który wypowiedział się na temat promowanej przez niego gry - "Gaming for me is a religion and Haze is the shit", czyli w wolnym tłumaczeniu - "Granie jest dla mnie religią, a Haze jest (niezłym) g*wnem". Pewnie Jonathan'owi nie o takie g*wno chodziło, ale co tam. Nie kupujcie tego "czegoś", jest to wybitny przedstawiciel średniaków z przyczepioną metką "znowu w życiu mi nie wyszło". Strata pieniędzy i czasu. Nie tylko Waszego, ale również i developera.
Itym optymistycznym akcentem żegna się Heviro. Do następnego przeczytania.
PS: Wszelkie uwagi, pretensje jak i również pochwały, wskazówki słać mi na e-maila. Nie bać się, ja z reguły nie gryzę, a jak już ugryzę to i tak nie szkodzi, bo szczepiony jestem, hehe.
PS2 : Tak wiem, tekst przypomina trochę groch z kapustą. Następnym razem postaram się pisać trochę mniej chaotycznie.