
10.01.2009 | auronix
lothronik
"Cholera, PS3 się rozkręca!" To pierwsze słowa, które napłynęły do mojego mózgu, kiedy zacząłem rozmyślać nad tym co napisać w tym podsumowaniu. Bo nie ma co ukrywać - to był świetny rok dla najmocniejszej na rynku konsoli Sony. I nie chodzi mi tutaj o wielkie premiery, jakimi były bez wątpienia Grand Theft Auto IV oraz Metal Gear Solid 4. PlayStation 3 otrzymało wiele innych wspaniałych pozycji, pochłaniających jeszcze więcej czasu, niż te z liczbą '4' w tytule. Już nawet nie wspomnę o końcówce roku, która była istnym szaleństwem - gier wyszło tyle, że przynajmniej połowa tych, które chciałem ograć czeka na mnie jeszcze... na sklepowych półkach. I kiedy ja pozdobywam te trofea?:) (auronix: ty się lepiej ogarnij bo laska cię rzuci za te trofea) Ostatnie miesiące 2008 były również miesiącami zapowiedzi i mnóstwa nowych informacji o hitach roku następnego, jak Killzone 2, nowy Uncharted, czy gra z Bogiem Wojny w roli głównej. Naprawdę, narzekać na brak gier to grzech.
 Jeśli chodzi o samą konsolę, owszem, miała zarówno swoje wzloty, jak i upadki, jak chociażby nie najlepsza sprzedaż, co nie wróży najlepiej, szczególnie przy bardzo niskiej cenie w obozie konkurencji. Ale nie najlepsza nie oznacza słaba, bo PS3 cały czas rozchodzi się w setkach tysięcy sztuk na miesiąc i raczej nie zapowiada się na pogorszenie tego stanu.
Największym rozczarowaniem dla mnie jest HOME. Od razu mówię, że nie jest tak, że mi się nie podoba - bo wirtualny dom to naprawdę przytulne miejsce, ale zdecydowanie przereklamowane! Tak. Tyle miesięcy czekania, przecieków, zamkniętych bet, a w rezultacie całość daje o wiele mniej frajdy niż zapowiadano na początku. No cóż, cały czas mam nadzieję, że jednak całość rozwinie się do należytych rozmiarów i na stałe zamieszkam w wirtualnym świecie.
Oby 2009 rok był jeszcze lepszy!
auronix
Miniony rok zrujnował nasze portfele. O ile w 2007 roku narzekano na brak większej ilości tytułów na PS3 o tyle miniony wynagrodził nam to z nawiązką. Patrząc na wypowiedzi reszty redakcji stwierdziłem, że zacznę nieszablonowo. PS Store nareszcie zaczyna przypominać miejsce jakim miało być w założeniach. Sporo tytułów, które naszą ambicję deptały, a co mniej odpornych graczy doprowadzały do płaczu. Pierwsza trójka najbardziej hardkorowych pozycji? Artystyczny PixelJunk Eden, futurystyczny WipEout HD oraz zarobaczone Savage Moon. Każda z tych produkcji rozwaliła mnie na kawałki i przykuła do konsoli na dłużej niż niejeden większy brat na BD. Z kolei najbardziej niedocenionymi produkcjami stały się Gran Turismo 5 Prologue, Bad Company oraz GRiD. Gra Yamauchiego smakuje lepiej za drugim razem. Pierwszy kontakt z grą odrzuca, drugi zachwyca. Nie słuchajcie się osób mówiących, że to tylko demo. Wiele "niby" pełnych wersji nie ma tak wiele do zaoferowania jak dzieło Polyphony. Z kolei twórcy genialnego Mirror's Edge, ekipa DICE idealnie zbalansowała różnice pomiędzy trybami sinlge i multiplayer w Bad Company, co wbrew pozorom jest dzisiaj ciężkim do osiągnięcia aspektem w FPS'ach dla niektórych producentów. GRiD wyróżniam za niezwykle miodny model jazdy i online. Nawet demo można katować do upadłego. Ludzkie serce raduje się patrząc na poczynania EA. Jednak pan Ricitello z początku wyśmiewany przez większość "znających" się na grach graczy udowodnił tytułami pokroju Dead Space, że EA na stałe rozstało się z metką firmy odcinającej kupony od swoich najważniejszych serii. Tak mocnej transformacji w TAK krótkim czasie ostatnimi laty nie przeszła żadna firma. Sony na koniec roku pokazało klasę, potwierdzając, że jest największym i zdecydowanie najlepszym 1st party developerem (masa produkcji zarówno dla casuali jak i starych wyjadaczy). Pojawiło się także długo wyczekiwane Home mające ogromny potencjał czego dowodem są pojawiające się zapowiedzi (współpraca z EA, Capcom). Gra roku? LittleBigPlanet. Dajmy odpocząć naszym rzeźnickim instynktom ujawniającym się w shooterach i zróbmy wspólnie coś kreatywnego. Coś, co zaoferuje nam produkcja Media Molecule.
Heviro (auronix: aka "tentacle man")
Hmm, rok 2008 to przede wszystkim rok wielkich kontynuacji oznaczonych cyframi "IV" i "III": Metal Gear Solid 4: GoP, GTA IV, Fallout 3. Niewątpliwie premiery tych gier zdominowały ten rok. Reszta była tylko milczeniem, choć nie zawsze. Czasami to było niezwykle głośne milczenie jak np. EA będące w wysokiej formie zbombardowało nas niezłymi tytułami w postaci strasznego Dead Space, niszczącego Battlefield Bad Company, urzekającego Mirrior Edge czy detronizującą PES'a, FIFA09. Oczywiście nie wszystkie tytuły im się udały (Nowy Need fo Speed czy Mercenaries 2), ale trzeba pochwalić firmę, że stara się zmienić swój image wielkiego, bezdusznego molocha i stara się pozytywnie (czyt. nie Simsami) zaskakiwać graczy. Tak trzymać elektronicy. Reszta wydawców nie zaskoczyła niczym pozytywnym- na minus SquareEnix i Namco Bandai, które postanowiły wydać serie utożsamiane z marką PlayStation( główna linia Final Fantasy czy Tekken) na konkurencyjnej konsoli Microsoftu (nie, nie podamy jej pełnej nazwy:). Niestety ale przewidywania niektórych obserwatorów branży, że czas wielkich exlusive'ów od 3rd party developers skończył się na MGS4, sprawdzają się w stu procentach. Cóż, nie będziemy płakać nad rozlanym mlekiem. Jeśli inni nie chcieli to graczom musiało "dobrze zrobić" Sony. No i jak im to wyszło? Solidnie, ot co. LitleBigPlanet to gra koło której nie przejdzie obojętnie żaden fan oldschoolowych platformówek jak i osoby "ja chce zostać panem level-desingerem". Nowy MotorStorm jawi się jako wyścigi bardziej "sycące" od poprzedniczka, czego zasługą jest większa różnorodność tras. Resistance 2, solidny shooter, który miał zarządzić w multi ale niestety, jak mówią gracze , wiele jej brakuje. A wszystko przez grę na literkę K która ukaże się w lutym. Oprócz tego trochę familijnego stuffu jak Buzz czy kolejne Singstary. Na pewno sporym "newsem" było wprowadzenie na PS3 "trofełków", które nie jednego lotnika zmusiły do zarwania nocy. Szkoda ,że tak wielu producentów na początku olało ten system i dopiero od '09 stał się standardem we wszystkich grach. Tyle na szybko ( i krótko).
Robber
Bez zbędnych ceregieli powiem, że jak dla mnie rok pański 2008 był jak najbardziej udany (gorzej dla portfela). Początek jednak na to nie wskazywał, (prawie) wszystko zaczęło się jesienią. Cała burza wokół LittleBigPlanet, dzień w dzień nowe trailery, informacje itp. irytowały mnie na równi z przekładaniem premiery Home. Jednak nie ma się czemu dziwić. Gra jest niesamowicie miodna, mega grywalna i dająca ogromną dawkę radochy. A podobno chłopcy nie bawią się lalkami, na dodatek szmacianymi... . Przyszedł więc czas na MGS 4. Gra (czy jak kto woli - interaktywny film :P) jest tak niesamowita, że ciężko mi cokolwiek napisać. Odsyłam więc do recenzji ryka. ;) Następny punkt programu to... Resistance 2. Tytuł mam od niedawna, ale już teraz mogę powiedzieć, że multi i co-op dostarczają sporo wrażeń na długi czas. Więcej dowiecie się niedługo w recenzji. ;). To teraz może kolej na Wipeout'a HD. Do tej gry ciężko się w jakikolwiek sposób przyczepić, ale wiadomo, że to nie tytuł dla zwykłych "casuali". Żeby przypomnieć sobie kolejny tytuł musiałem zerknąć na półkę, więc to raczej dobry moment na zajęcie się gniotami roku. A nie, jeszcze nie. Byłbym świnią, gdybym nie wspomniał o Savage Moon (podziękowania dla auronix'a :D). Napiszę krótko - totalnie hardcore'owa (pod względem trudności) gra nie tylko dla fanów defence. Ja niezbyt przepadam za tym gatunkiem, ale SM mnie pozytywnie zaskoczył i wciągnął. Dobra, kończy mi się miejsce, więc szybko: czas na rozczarowania. Ja takowych starałem się unikać, więc nie będę oceniał produkcji, w które nie grałem. Więc na czym się zawiodłem? Po pierwsze i ostatnie - STRACONE EXCLUSIVE'Y. Co jak co, ale takie hity, jak Final Fantasy czy Tekken automatycznie większości kojarzą się z marką PlayStation. Dla nich niejedna osoba kupiła/kupiłaby PS3. Takich gier Sony powinno bronić za wszelką cenę. Mógłbym jeszcze dodać wspomniane przekładanie premiery Domu, ale... szkoda marnować cenne miejsce. No to chyba na tyle. Podsumowanie napisałem na początku, więc nie będę się powtarzał. Teraz czas na Killzone 2 i GOW III... Ech...
PS: Specjalnie nie wspomniałem o GTA IV.
tytacz
Dla mnie ten rok był przełomowy nie ze względu na gry, lecz przez to że stałem się posiadaczem pierwszej w moim życiu konsoli next-gen (no teraz to już current-gen) :). Osobiście miałem dylemat co do gry roku. Długo się wahałem pomiędzy Fallout 3, a MGS 4. Jednak, że jestem wielkim fanem apokaliptycznego uniwersum to szala nieznacznie przechyliła się na stronę dzieła Bethesdy. Jeśli chodzi o rozczarowania. Zawiodłem się na Sony, które w bardzo łatwy sposób dało sobie wydrzeć swoje szlagierowe tytuły, a mianowicie Final Fantasy XIII i Tekken 6. Z kolei z gier moim największym rozczarowaniem było Haze. Straszna gra... Podsumowując ten rok to śmiało stwierdzam, że dzięki Dead Space, LittleBigPlanet, Mirror's Edge, kontynuacjom Resistance i MotorStorm oraz wielu innym produkcjom ten rok był jednym z najlepszych w dziale elektronicznej rozrywki.
zvarownik
Rok 2008 na pewno przyniósł masę świetnych produkcji, żeby wspomnieć tylko ostatnie wielkie hity, czyli LittleBigPlanet, Resistance 2 i Motorstorm: Pacific Rift. Jednak, żadna z tych gier, jak i również GTA IV w moim mniemaniu nie zasługuje na miano gry roku, gdyż ten zaszczytny tytuł należy się Metal Gear Solid 4. Staruszek Snake dał radę. Wielu zarzuca temu tytułowi, że za mało w niej samej gry. I bardzo dobrze, bo to nie gra, tylko przeżycie. Odpalając najnowsze dzieło Hideo musimy przygotować się na burzę uczuć i nieustające niedotlenienie. Świetna produkcja, najlepsza w 2008 roku i jedna z lepszych w ogóle. Bardzo miło wspominam również Call of Duty: World at War. Niby odgrzewany, ale dalej gorący kotlet. Również panowie z EA dali popalić. Dead Space, FIFA 09, Mirror's Edge, Bad Company... uff, jakim cudem zanotowali straty? Z całą pewnością najbardziej zawiodłem się na PES 2009. Fanem byłem od zawsze (ponad 160h spędzonych przy konsoli, przy okazji edycji 2008), jednak już nie jestem, a Seabassa mam głęboko w poważaniu. W końcu pojawiło się Home... nic ciekawego, ale potencjał jest. Samo PS3 miało zawojować rynek, co z tego wyszło wiemy wszyscy. Ja jednak z optymizmem patrzę na przyszłość najnowszego dziecka SONY. Końcówka zeszłego roku była niesamowita, a już za miesiąc pogramy w kolejne hity. Zaległości będziemy nadrabiać w wakacje...
mtz
Rok 2008 na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako rok zmian. Zmieniło się w nim dla mnie dużo rzeczy, skupiając się jednak na tym, co wszystkich ten tekst czytających najbardziej interesuje, przerzuciłem się z PC na PS3 - i zrobiłem to w momencie, w którym wszystko się zaczęło rozkręcać, czyli na wiosnę, kiedy to premierę miało Grand Theft Auto IV. Niedługo potem nowy Metal Gear Solid, we wrześniu sympatyczne zaskoczenie w postaci Star Wars: The Force Unleashed. Tak naprawdę jednak wszyscy czekali na ostatni kwartał roku - okres, w którym niejeden portfel znacznie schudł.
Ilość od dawna zapowiadanych tytułów, które swoje premiery miały od października do grudnia mimo to przekroczyła możliwości finansowe niejednego gracza - Far Cry 2, Bioshock, Fallout 3, Mortal Kombat vs. DC Universe, Resistance 2, Call of Duty: World at War - wymieniać można by długo, prywatnych faworytów mam jednak dwóch. Pierwszym z nich jest hucznie zapowiadane LittleBigPlanet - rozwija kreatywność, wygląda przepięknie, a możliwość tworzenia i publikowania własnych poziomów sprawia, że pokłady grywalności są nieskończone. Mimo to, w moim osobistym rankingu zwycięstwo przypisane jest jednak dziełu ekipy DICE - Mirror's Edge, pozycji przedstawiająca perspektywę FPP w całkowicie nowym świetle. I to właśnie, ME, tytuł wielce przez krytyków niedoceniony, dla mnie jest grą roku - od bardzo dawna tak dobrze się nie bawiłem po prostu śmigając po dachach, odbijając od ścian i sprawdzając swoje zdolności w wyścigach na czas. Od gier wymagam tego samego, czego od książek, komiksów, czy filmów: Abym po przyjemnie spędzonych z nimi godzinach, wciąż chciał do nich wracać, nawet mimo upływu lat. A do Mirror's Edge wrócę bez wątpienia jeszcze nie raz.
Rolek
Subiektywnie, z perspektywy gracza, miniony rok był owocny, obfitował w premiery kilku rzeczywiście dobrych tytułów, a jednak nie byłbym w stanie jednoznacznie stwierdzić, że czekałem na coś konkretnego. Prawdę mówiąc nie chciałem czekać. Podejście tego rodzaju ma ogromną zaletę, znacząco ułatwia odbiór. Natomiast z całą pewnością kierowała mną ciekawość. Końcowy efekt prac nad kontynuacją kultowego Fallouta oraz zastosowanie nowatorskich rozwiązań w Mirror's Edge. Ponad wszelkie wątpliwości, produkt Bethesdy nie przypadnie do gustu najbardziej radykalnym fanom serii. Ponoć wojna nigdy się nie zmienia, ale dzisiejszy odbiorca przekłada efektowność ponad jakość. Można się z tym pogodzić, delektując się specyficzną wizją post nuklearnej rzeczywistości, dobrą oprawą audiowizualną, ogromnym światem, przymykając oczy na względnie wciągającą, płytką fabułę albo znienawidzić, powracając do którejś z poprzednich części. Wszystko zawarte jest w podejściu. Odnośnie dzieła DICE, struktura gry, przemieszczanie się, pokonywanie przeszkód, intuicyjne sterowanie, czy grafika to małe arcydzieła. Nie twierdzę, że nie można już niczego poprawić, zmienić, jednak najważniejszy element, czyli oryginalność to w dzisiejszych czasach bardzo rzadka cecha, którą powinno się cenić, a przynajmniej zauważać. Największą wadą jest długość, osiem godzin to farsa, nawet w obliczu nietuzinkowości pomysłu. Miniony rok był dobrym rokiem, ale mam nadzieję, że aktualny będzie jeszcze lepszy.
Nyu
2008 rok już za nami. Szybko poszło. Pewnie to zasługa tego, że taki syty. Zmasakrował mnie Dead Space ze względu na klimat i ogólną moją słabość do dobrze wykonanych survival horrorów (albo przynajmniej strzelanek, które ten tryb próbują udawać). Gra tak świetna, że aż szkoda nie kupić. EA nieźle pojechało także drugim tytułem - Mirror's Edge. Innowacja, innowacja i jeszcze raz grywalność. Flow tej gry czuję gdy tylko usłyszę muzykę przewodnią, a masterowanie time triali jest bezcenne. I ten boski design... Równie boski ma też nowa Prince of Persia. Mało tu może Księcia i mało Persji, ale wyszła fenomenalna platformówka. Może za łatwa, ale przynajmniej nie ma frustracji. Mówię tak o końcu minionego już roku, ale był przecież jego początek (no, prawie), który zwał się Devil May Cry 4. Moc przez gigantyczne "M"! Jeden z lepszych slasherów na rynku i więcej nie muszę tłumaczyć, bo kocham ten gatunek. No i na sam koniec zostawiam sobie czwartą część Metal Gear Solid. Jednym słowem - dzieło sztuki. Kręciła się łezka w niektórych momentach. Czwarty akt... Kocham tą sagę i nic i nikt nigdy tego nie zmieni. Nawet sam Kojima. Już nie mogę doczekać się kolejnej części. Nie w tym roku i pewnie nie w następnym. Nie obyło się oczywiście bez rozczarowań - GTA IV to totalne, niegrywalne dno (auronix: to żeś se nagrabił u fanów Niko:). Wielkie miasto, klimat oraz bohater moim zdaniem nie uratowały tej gry. Wieje nudą, podobnie jak w LittleBigPlanet. No cóż, rok i tak był wypełniony po brzegi świetnymi premierami, a więcej ma ich być w obecnym. Killzone 2 i Resident Evil 5 to tylko początek. Hell yeah!
Rykuzushi
Nie lubię podsumowywać, bo tak wiele chciałbym napisać, a tak mało mam miejsca. Według mojej opinii, ten rok można podzielić na dwie części. Pierwsza to powrót starych, ale jarych gier spod znaku Grand Theft Auto IV oraz Metal Gear Solid IV, oraz część druga - nowe i długo wyczekiwane tytuły, które wniosły nieco świeżości. Jako, że stara ze mnie wyga, miło wspominam tylko pierwszą część tego roku, zwłaszcza nieprzespane noce ze Snake'm na czele. Jeśli chodzi o branżę gier, sporo się działo. Śmieszne i mało efektowne (może i nawet efektywne) konferencje prasowe Sony podczas targów E3, GC czy TGS nie zrobiły na mnie wrażenia. Tytuł ekskluzywnego tytułu roku należy się LittleBigPlanet za pomysł i innowacyjność, a za największą porażkę Sony uważam oddanie serii Final Fantasy w ręce konkurencji. Mimo, że konsola z miesiąca na miesiąc staje się coraz popularniejsza to przed nią jeszcze daleka droga do sukcesu. Ten rok zapowiada się ciekawie, Killzone 2, Resident Evil 5, God of War III, a może i w końcu Final Fantasy XIII zagoszczą na naszych ekranach. Narzekać na to, że nie mamy w co grać nie możemy, ale marudzić, że pojawia się mało konkretnych tytułów to już inna bajka :).(auronix: kolejny na pohybel) Mam nadzieję, że w tym roku z nawału gier padnie mi w końcu laser w konsoli, czego sobie i Wam życzę.