Pierwsi mieli do niej dostęp posiadacze abonamentu PS+ (czyli w zasadzie lwia część użytkowników, którzy skorzystali z sonowskiego pakietu Welcome Back) mając możliwość testowania multiplayera najnowszej gry Naughty Dog już od 28 czerwca. Pozostali otrzymali dostęp do bety 5 lipca. Jak wypada tryb wieloosobowy w porównaniu do kapitalnej pod tym względem dwójki? Zapraszam do przeczytania pierwszych wrażeń z gry.
...to wiedz, że coś się dzieje. Tryby rozgrywki i zmiany.
Ekipa ND nie próżnowała. Tryb multiplayer trójki ma sporo nowinek w stosunku do swojej poprzedniczki. Zmian jest na pozór niewiele, ale znacząco wpływają na przebieg jak i jakość rozgrywki. Od razu jednak zaznaczam, że nie wszystkie wyszły grze na dobre, lecz większa ich część z pewnością znajdzie swoje uznanie wśród miłośników multika Uncharted 2.
Pierwszym istotnym novum jest system Power Play. Dotyczy on klasycznego
Team Deathmath i jego założeniem jest doprowadzenia do wyrównania szans walczących przeciwko sobie teamów. Zasada jest prosta - ta drużyna, która dostaje po tyłku otrzymuje od gry dopałki i bonusy w postaci np. double damage, zaznaczenia obecności przeciwników na mapie czy większej ilości punktów za zabicie mark mana (osoba z przeciwnej drużyny oznaczona czerwonym punktem). Patent z power play'ami ma swoje wady, jak i zalety. In plus wypada odnotować fakt, że przez ten system potyczki są zdecydowanie bardziej wyrównane niźli w części drugiej (często mecze kończą się przewagą 2-3 killi, bywają też dogrywki ze stresogenną
nagłą śmiercią). Dzięki temu gra nabiera dynamizmu, ale też traci mocno w oczach graczy, którzy postrzegają takie wymysły za
tanie. W moim odczuciu jest w tym sporo racji, gdyż niektóre z power playe są zwyczajnie źle zbalansowane. Ot, czasami decyduje traf szczęścia, niż faktyczny skill graczy. Dla tych, którym system power play's niespecjalnie przypadnie do gustu, chłopaki z Naughty Dog przygotowali
tryb Hardcore, w którym nie uświadczymy żadnych
dopalaczy. Tutaj decydują tylko umiejętności, refleks, znajomość mapy i umiejętność współpracy ze swoimi kumplami z teamu. Właśnie... Bardzo fajnym pomysłem jest ciepło przyjęty
buddy system, który polega na tym, że prawie każdy gracz w drużynie dostaje losowo wybranego
kumpla, który zostaje oznaczony na mapie specjalnym emblemem. Dzięki temu prostemu zabiegowi wiemy gdzie aktualnie znajduje się nasz
buddy.Po wspólnym zabiciu przeciwnika z naszym kumplem pojawia się nawet
smaczek w postaci opcji przybicia mu piątki (amerykańskie
hajfajw:) nad zwłokami poległego adwersarza. Mamy też możliwość spawnowania się trójkątem przy członkach naszego teamu, lub kółkiem - w klasycznych punktach spawnu, gdy uznamy, że nasi kumple znajdują się pod zbyt ostrym ostrzałem. Prosty, a zarazem kapitalny pomysł, który uściśla współpracę w teamie, a jednocześnie uprzyjemnia rozgrywkę. Zadziwiające, że wcześniej nikt na to nie wpadł.
Kolejną nowinką są tak zwane Medal Kick Backs. Pamiętasz medale, które zdobywało się w Uncharted 2 za poszczególne rodzaje killi i sposoby wykończeni przeciwników? Te są również obecne w trzeciej części. Ba, jest ich więcej i zebranie odpowiedniej ich ilości powoduje, że zostaje odblokowana funkcja wspomnianego medal kick-backa. Możemy na przykład wybrać, że będzie nim mocarne RPG, wyrzucenie paru granatów na raz czy szybsze bieganie. Kick back'a aktywujemy na d-padzie w momencie, który uznamy za stosowny, co dodaje rozgrywce nutkę strategicznego posmaku. Totalnym zaskoczeniem jest kick-back o nazwie Creepy Crawler. Przypomnij sobie scenę z chrabąszczami z przygotowego filmu
The Mummy z Brandanem Fraserem. Już? Otóż w Uncharted 3 mamy możliwość sterowania taką chmarą chrabąszczy (pająków?) przez 20 sekund, jeżeli uda nam się zebrać odpowiednią liczbę medali podczas potyczki. Każdy przeciwnik, którego obejdzie chmara naszych żarłocznych milusińskich ginie, przez co bardzo łatwo zabić nawet paru przeciwników na raz. Wygląda to niesamowicie, szczególnie, że podczas kontroli pajączkami kamera zmienia nieco perspektywę, a widok uciekających przed nią w popłochu przeciwników powinien zostać opatrzony etykietą
bezcenny. Niestety,
zły balans dotyka również tego pomysłu. Zdecydowanie zbyt łatwo nabić wysokiego kill-strak'a korzystając z pomocy pajączków przez co wielu graczy zaczęło kręcić nosem, że przez takie pomysły rozgrywka zrobiła się mniej
skillowa. Trudno im nie przyznać racji, lecz dla bardziej hardcorowych graczy twórcy serii Crash Bandicoot przygotowali dedykowany tryb. Można by rzec
i wilk syty i owca cała, jak to mawiają na Podhalu.
Samo sterowanie postacią - w stosunku do dwójki - też uległo (nieznacznym) zmianom. Bohaterowie poruszają się jakby bardziej ociężale niż w Uncharted 2, dodano za to możliwość sprintu pod R3 (podczas szybkiego biegu kamera nieco zmienia perspektywę, najeżdżając mocniej na postać). Swoistym smaczkiem jest też rozbudowana walka wręcz (można na przykład atakować przeciwnika podczas wspinaczki po drabinie czy zwisu na krawędzi). Niestety atak
z piąchy dalej jest dość losowy, tak samo jak miało to miejsce w poprzedniczce. Zmianie uległa też część dźwięków (nie wiedzieć czemu Ak-47 brzmi teraz odrobinę gorzej niż w poprzedniej odsłonie serii ). Aha, zwiększono także siłę granatów, także miejcie się na baczności.
Nowością w stosunku do dwójki jest też tryb
Free-For-All, czyli klasyczny
wszyscy na wszystkich bez podziału na zespoły. W becie dostępny był też nieznacznie zmodyfikowany team deathmatch (6 graczy w sumie, w konfiguracji 2 vs 2 vs 2, tzn.
Three Team Deathmatch). Powracają też znane i lubiane tryby:
Plunder (zanieś skarb we wskazany punkt na mapie) i
Team Objective (deathmatch zmixowany z zadaniami pojawiającymi się dynamicznie w trakcie rozgrywki). Cieszy również mnogość miodnego trybu co-operative (w trzech wariantach -
Co-op Arena,
Hunter i
Adventure - czyli świetnie sprawdzającego się w części drugiej co-op'a fabularnego). Miłośników kanapowego grania niezmiernie ucieszy fakt obecności gry w trybie podzielonego ekranu. Co warte podkreślenia - obaj gracze mogą się logować na własne PSN ID i walczyć niejako
na własny rachunek (opcja ta była już dostępna w nowym Motorstormie - o ile mnie pamięć nie myli). W split-screenie będzie można zapewne grać nie tylko on-line, ale też off-line, chociaż to tylko moje przypuszczenia.
Wybuchy. Dużo wybuchów. Dostępne mapy.
Seria Uncharted znana jest przede wszystkim ze swojej
Epickości (przez duże
E). Założeniem twórców podczas prac nad trybem dla wielu graczy była próba przeniesienia
spektakularnych wrażeń z singla, na to co dzieje się w trybie multiplayer. Swoistą
jaskółką tych zapewnień w becie jest
scenka przed rozgrywką na mapie Airport, w której jedna drużyna ma za zadanie obronę odlatującego samolotu transportowego, a druga - próbę jego odbicia. Przeskakiwanie między pędzącymi ciężarówkami podczas starań dostania się do startującego lotniskowca w tle ostrzału wrogiego teamu wypada nad wyraz smakowicie. Niestety - póki co - jest to jedyny tego typu
epicki wstęp. Pozostaje mieć nadzieję, że w pełnej wersji gry znajdzie się więcej tego typu
efektownych momentów, które świetnie pasują do uniwersum przygód Drake'a. Nowością w stosunku do trybu multi drugiej części Uncharted jest też poskryptowana zniszczalność pewnych obiektów. Istnieje na przykład możliwość wysadzenia wieżyczki na mapie na lotnisku, dzięki czemu zyskujemy dostęp do stacjonarnego działka. W Twierdzy (
The Chateau) natomiast zaobserwowałem skryptowany moment, w którym pali się sufit i część budowli, powodując zawalenie stropu. Przyjemne.
Jeżeli chodzi o mapy Naughty Dog udostępnili na początku (tzn. w przedziale czasowym od 28 czerwca do 9 lipca) dwa otoczenia do on-linowych potyczek:
Airport i
Chateau. Ostatnio (od 9 lipca, do końca bety) pojawił się też
Yemen w miejsce Airportu. Jak wypadają wspomniane mapy pod względem ich wykonania? Bardzo dobrze. Wydaje się, że są nieznacznie większe od tych z Uncharted 2, zaskakują nie tylko horyzontalną, ale przede wszystkim wertykalną konstrukcją. W końcu Drake i spółka mają możliwość wspinania się i skakania z platformy na platformę, co skrzętnie zostało zaimplementowane w multiplayerze. W Twierdzy dodano też możliwość zjazdu na linie z wyższej kondygnacji rezydencji niczym w hoolywodzkich filmach akcji. Spróbujcie tak kogoś zestrzelić, sunąc w dół. Satysfakcja murowana.
Pod względem graficznym nie można jednak mówić o skoku jakościowym jaki nastąpił między jedynką, a dwójką. Beta prezentuje wizualny poziom
Uncharted 2 na sterydach z nieco lepszym oświetleniem, ale nie ma tu mowy o rewolucji. To single player będzie dostawcą estetycznego miazgatora gałek ocznych, aczkolwiek, nie oznacza to, że multi w Uncharted 3 jest brzydkie. Jest bardzo ładne - tak jak w poprzedniku - ale nie powoduje też opadu szczęki. Widocznie powoli zbliżamy się do granic możliwości graficznych current genów i nic nie da się z tym faktem zrobić.
Skustomizuj sobie Drake'a
Przyjemnym dodatkiem jest zdecydowanie bardziej rozbudowana edycja postaci. W nasze ręce została oddana możliwość zmiany koloru poszczególnych partii ubioru, jak też odkrywania nowych zestawów fatałaszków dla naszego bohatera. Już widzę oczyma wyobraźni te paczki DLC pozwalające zamienić Drake'a w zombie lub zawierające skórki postaci znanych uniwersów gier marki Playstatnion. Szeroko pojęta kustomizacja nie kończy się jednak na wyglądzie naszego unchartowego padawana. W grze istnieje też prosty edytor graficzny emblemów (które pojawiają się jako nasza ikona na ekranie zabitego gracza, obok naszego nick'a, a także - co ciekawe - na częściach budynków map, gdy radzimy sobie bardzo dobrze). Obecny jest też tunning wizualny broni. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie byśmy dodali do naszej ulubionej pukawki np. lunetę. Dostęp do wszystkich wspomnianych wyżej gadżetów uzyskujemy wraz z coraz to wyższym levelem naszej postaci.
W multiplayerze nowej odsłony przygód Nathana Drake'a powracają - obecne już w dwójce - Boostery (po naszemu -
Dopalacze). Tym razem zdają się mieć większy wpływ na rozgrywkę, co niekoniecznie musi się spodobać wszystkim graczom. Standardowo - im wyższy level - tym dostęp do coraz to lepszych dopałek stoi dla nas otworem. Co ciekawe - boostery są oddzielne dla Co-op'a i pozostałych trybów gry.
Bardzo fajnym patentem jest Uncharted TV. Będąc w lobby i czekając na załadowanie meczu (co czasami trwa wieki. Beta pod tym kątem strasznie zawiodła. Matchmaking działa czasem jakby chciał, a nie mógł) możemy obejrzeć sobie najnowsze trailery, wywiady z twórcami, making off'y, a także (uwaga!) relacje video z najlepszych (zdaniem Naughty Dog) potyczek on-line z danego okresu czasu. Niby drobny detal, a cieszy.
Warto także dodać, że gra będzie wspierała opcję integracji z Facebookiem (możemy grać z naszymi znajomymi z
fejsa nie mając ich w liście swoich przyjaciół w PSN i parę innych, social-networkowych pierdół), a także z serwisem YouTube.
Dla wielu ludzi multiplayer w Uncharted 2 był swoistą
wisienką na singleplayer'owym torcie. Trójka zdecydowanie kładzie na niego większy nacisk i to czuć na niemal każdym kroku. Jeżeli Naughty Dog nie popełni błędu dwójki ze stosunkową małą ilością map na starcie, Uncharted 3 ma szansę stać się najlepszą strzelaninką TPP tej generacji konsol. Czy przebije słynną dwójkę ? Co do tego nie mam już najmniejszych wątpliwości.