Avatar
Witaj Gościu

Czy polskie gry podbijają światowy rynek?

Ostatnie kilka miesięcy było znaczące dla polskiego rynku gier.
24.07.2011 | Neq
Premiera wysokobudżetowego Bulletstorm, wyczekiwanej drugiej części Wiedźmina, kolejnej odsłony Call of Juarez (dwa dni temu) oraz ciepło przyjęta i szumnie komentowana zajawka Dead Island nie mogły umknąć uwadze opinii publicznej. Z tego powodu pojawiło się kilka artykułów w prasie spoza branży gier, szumnie stwierdzających, że polskie gry podbijają światowy rynek. Stanowisko bardzo odważne i niewątpliwie pożądane przez wszystkich fanów polskich produkcji, ale czy zgodne z prawdą?

Nie da się ukryć, że w światowych mediach growych mówi się o tworzonych w nadwiślańskim kraju grach coraz więcej. Duże portale zamieszczają pamiętniki deweloperów, zwiastuny, najnowsze screeny, zapraszają na wywiady producentów. Ogólny wydźwięk artykułów jest jednoznaczny – w polskie gry warto zagrać, bo zapowiadają się na produkcje wysokiej klasy. Anglojęzyczne fora pełne są graczy wypowiadających się w samych superlatywach o grach z polskim rodowodem, wielu z nich zarzeka się, że poszerzy swoją kolekcję o Dead Island, czy nie mogło doczekać się kontynuacji przygód Wiedźmina.


Jednak czy to wystarczy, aby zajmujące się głównie sporami politycznymi czasopisma, wróżyły polskim deweloperom dominację na światowym rynku gier? Jakie mają przesłanki by postawić taką tezę? Ja interpretuję to w ten sposób, że gdy cokolwiek uda się Polakom na arenie międzynarodowej, swoją jakością reprezentuje światowy poziom i dodatkowo mówi się o tym w zachodnich mediach, od razu przyjmujemy to jako narodowy sukces. W żyły publicystów pompowane są patriotyczne hormony, których działanie blokuje racjonalizm i obiektywizm. Dorzućmy do tego medialnego kotła jeszcze szczyptę populizmu i wyjdzie nam z tej mieszanki zjadliwa dla przeciętnego odbiorcy papka, a dla osoby interesującej się grami coś niesmacznego.

Autorzy artykułu Wirtualne eldorado z 14. numeru Wprost stwierdzają, że gry z Polski podbijają światowy rynek, są nową polską specjalnością eksportową, a milion sprzedanych egzemplarzy Bulletstorm od dnia premiery przedstawiono, jako wynik imponujący. Rzeczywistość wygląda niestety zupełnie inaczej i w przypadku tak drogiej produkcji jest to wynik rozczarowujący. Wystarczyła taka sama ilość odsłon zajawki Dead Island na YouTube, aby grę nazwać jednym z najbardziej oczekiwanych tytułów tego roku. To jednak nic w porównaniu do balonu o nazwie Wiedźmin 2: Zabójcy Królów. Rozdął się on już do takich rozmiarów, że ewentualne gorsze od oczekiwanych wyniki sprzedaży, mogą go przebić, gasząc tym samym entuzjazm fanów rodzimych gier. A wtedy niechybnie pojawi się kilka tekstów, w tych samych gazetach, o niedojrzałości polskiego rynku.


Zresztą liczby nie kłamią. Nie było jeszcze polskiej produkcji, która przekroczyłaby dwa miliony sprzedanych egzemplarzy, większość dużych tytułów dobiło do progu 1,5 miliona, jedynie CD Projekt RED może się pochwalić około 1,8 milionowej rzeszy nabywców pierwszego Wiedźmina. Mamy wiele przykładów zachodnich produkcji, które osiągnąwszy taki wynik sprzedaży nie doczekały się kolejnej odsłony, bo uznano go za rozczarowujący i biznesowo niebezpieczny. Do tej pory przewagą Polaków był fakt tworzenia gier z najwyższej półki za dużo mniejsze pieniądze niż deweloperzy zachodni. To jednak szybko ulega zmianie i produkcja drożeje. Przy sprzedaży na pułapie 1,5 miliona sztuk, w końcu może dojść do sytuacji, kiedy polskie gry nawet nie zwrócą zainwestowanych w nie pieniędzy. Najprawdopodobniej taki los czeka Bulletstorm – najdroższą polską grę, kosztującą około 80 milionów złotych.

Dobrze jest napisać, jak wspaniale powodzi się polskim grom, ponaginać trochę fakty, interpretować wyniki sprzedaży, które z punktu widzenia wydawców są przeciętne, ale w kontekście niezaznajomionego z rynkiem gier czytelnika tych periodyków - imponujące. Na pewno nie jest to pomyślny trend. Kreuje fałszywe wyobrażenie konsumentów o kondycji polskiego rynku, jako wiodącego producenta gier. Wolałem się upewnić, czy ten samo zachwyt występuje tylko w Polsce. W związku z tym spytałem znajomych z Holandii, Francji, Kanady i Anglii, czy przypadkiem w tamtejszej prasie przy okazji premiery gry wyprodukowanej przez ichnich deweloperów, również pisze się o wkraczaniu do pierwszej ligi, podbijaniu światowego rynku itd. Nic takiego nie zauważyli. To znaczy, że tego typu zachwyt wydaje się charakteryzować jedynie polskie media pozabranżowe? Całkiem możliwe.

Jak w takim razie powinno się pisać o polskiej branży? Uważam że należy stonować ten hurraoptymizm. Podkreślić, że i owszem jesteśmy dostrzegani i cenieni na świecie, a nasze gry spełniają wszelkie standardy. A o podbijaniu światowego rynku porozmawiamy, gdy choć jeden polski hit dobije do 2,5 milionów sprzedanych egzemplarzy.

Opinie naszych Czytelników

02.08.2011 | 00:19 | Apeiron
» Fakt ,że Cartel jest niedokończony i ma masę bugów wynika prawdopodobnie z tego ,że ta sama ekipa jednocześnie dłubała nad dwiema grami (nowy CoJ i Dead Island). Techland widocznie zdawał sobie sprawę ,że wypuszczanie Cartel we wrześniu/październiku lub później (okres świątecznej gorączki) to marketingowy strzał w stopę. Wiedzieli ,że gra nie ma szans konkurować z tegorocznymi hitami. Jestem pewien ,że dla nich to była "krótka piłka" -wydajemy grę niedokończoną ,zabugowaną teraz i zarabiamy na niej czy podejmujemy duże ryzyko finansowe i wydajemy grę później (czytaj : w okresie kiedy będzie nasilała się konkurencja między o wiele popularniejszymi grami niż seria Call of Juarez).

Zastanawia mnie kwestia ocen dla nowego CoJ -oscylująca od 1,5 do 7,5 (nowy numer PSX EXTREME). Takiego "rozstrzału" w skali dziesięciopunktowej jeszcze nie widziałem (no może poza nowym Duke Nukem). Część recenzentów - w mojej opinii - podchodzi dość nieprofesjonalnie do swojego zadania kierując się emocjami ,mocno subiektywnym odczuciem ,a nie chłodnym ,spokojnym wyliczeniu sobie w głowie co mi się w tej grze podobało ,a co nie. Dla mnie gra na 1,5 to tytuł w ,którym absolutnie wszystko "ssie". Oprawa ,fabuła ,mechanika ,ścieżka dźwiękowa ,bohaterowie ,menu ,napisy końcowe. Wszystko. Z całym szacunkiem - nowy Call of Juarez nie wygląda mi na taki tytuł ,chociaż z pewnością jest to gra poniżej oczekiwań.
01.08.2011 | 15:54 | Czubi
» Zapraszam do miłej lektury -> http://www.kikoo.pl/artykuly/153-1/Czy-gracze-to-juz-bezmozgowi-konsumenci/
31.07.2011 | 07:17 | ico72
» Cartel to crap jakiego nie pamietam w zadnej z generacji konsol, jakis debil wpadl na pomysl by wydac wczesna bete.Sorry ale ta gra nie jest warta by lezec z inymi w koszach w markecie za 9.99
31.07.2011 | 00:03 | Czubi
» @auronix i Apeiron
A propos crapa. Najnowsze wydanie OPM UK (#61) zrecenzowało CoJ - ocena 2/10, czyli MEGA CRAP.
30.07.2011 | 14:32 | auronix
» Z Neq'iem wypada się w dużej mierze zgodzić. Niektóre media wyolbrzymiają sukcesy polskich producentów, niemniej jest się z czego cieszyć. Nareszcie mamy studia, które potrafią robić dobre gry na duże konsole. A trailer Dead Island zrobił duże wrażenie przede wszystkim konwencją "reverse". O samej grze się nie wypowiem, bo średnio mnie interesuje. Przynajmniej na obecnym etapie.

A co do waszej dyskusji - niby oprawa graficzna to nie wszystko, ale jednak silnik na którym osiągniemy masę efektów oferuje również duże możliwość pod kątem rozwiązań mechaniki rządzącej daną produkcją. W przypadku nowego CoJ zgodzę sią z Apeironem. Gra średnia, ale nie crap. W czasach PSOne gry na 6-7 były nadal grami dobrymi. Np. Infestation, strzelanina na kółkach z oceną na 6 a mi mimo wszystko grało się całkiem nieźle. Z tym, że w przypadku niektórych gatunków ocena w okolicach 6 nadal oznacza tytuł fajny i grywalny, a w innych to sięgnięcie dna. Inna sprawa, że dzisiaj na rynku inwestycje w gry muszą wiązać się z jak najmniejszym ryzykiem. Jeden niewypał może położyć studio.
28.07.2011 | 18:39 | Apeiron
» Średnia ocen dla nowego CoJ oscyluje wokół 5-6. To nie jest gra z górnej półki ,ale dla mnie CRAP ,to tytuł na 1-3 (vide Barbie Horse Adventure ;) ). Techland zawiódł ? Jasne ,zwłaszcza ,że Coj : BB był bardzo fajną grą i po kolejnej odsłonie serii ludzie spodziewali się czegoś równie dobrego.

Dead Island nie szokuje graficznie ,ale może się sprawdzić pod względem gameplay'u. Sama oprawa wizualna ,to nie wszystko by zrobić dobrą grę. To tylko jeden z elementów ,zresztą niekonieczny ,by tytuł był miodny. Left 4 Dead też najpiękniejsze nie jest ,a w co-opie sprawdza się wyśmienicie. Mam nadzieję ,że tak samo będzie z Dead Island.
27.07.2011 | 20:37 | Czubi
» @Aperion
Gdzie nie jest crapem? przecież te gra wygląda jak Duke albo i nawet gorzej. Szkoda, wielka szkoda, bo naprawdę wierzyłem w serię Call of Juarez. Nowy silnik (Chrome 5) jest słaby i nie daje rady. Już lepiej, jakby Techland wziął się za modyfikacja Chrome 4 z CoJ: BiB. Zapewne Dead Island też jest na Ch5 robione, wiec też graficznie będzie dostawać 4-5 (choć bardzo chciabłym się mylić).
27.07.2011 | 00:04 | Apeiron
» Bardzo fajny artykuł. Kibicuję polskim studiom developerskim. Niech się rozwijają i rosną w potęgę. Co do ewentualnego podboju światowego rynku przez rodzimych twórców gier - nie od razu Rzym zbudowano ;). Sniper 2 ma szanse sprzedać się naprawdę dobrze , Wiesiek 2 - gdy wyjdzie na konsole - z pewnością przebije dwie i pół bańki. O podboju nie ma póki co mowy ,ale trzeba brać pod poprawkę ,że u nas branża gier wideo jest jeszcze we wczesnej fazie rozwoju. Porównywanie słupków sprzedaży z zachodnimi produkcjami - jak dla mnie -mija się trochę z celem. Hurraoptymizm też nie jest wskazany ,ale ja jestem dobrej myśli . Polak potrafi ;)

PS. Nowy CoJ nie jest CRAPem....to raczej gra przeciętna na 6-7 ,a nie tytuł ,który pod każdym względem można zmieszać z błotem.
24.07.2011 | 10:56 | Czubi
» Nie ma szans. Światowa premiera CoJ - 19 lipca - jak się okazuje CRAP jakich mało na rynku. Bulletstorm - nawet nie zwrócił się koszt produkcji, a gra ile już jest na rynku? Dead Island - pierwsze gameplaye nie zachęcają, no i robi je studio odpowiedzialne za CoJ: The Cartel. Słabe noty tej pierwsze z pewnością wpłyną na graczy przy kupnie Dead Island. Jedynym "porządnym" jest Wiesiek 2 - ale on głównie dla PC-towców, więc jakoś mnie to nie interesuje. A konsolowe porty będą słabe w porównaniu do blaszaka.
Zaloguj się lub otwórz nowe konto w wortalu, aby zostawić komentarz...