Avatar
Witaj Gościu

Czy gracze, to już bezmózgowi konsumenci?

Rok rocznie, przy okazji premiery kolejnej części gry Call of Duty, słyszymy zapewnienia graczy, że już nie sięgną po tą markę Activision, ponieważ co roku dostają to samo za niemałe pieniądze.
01.08.2011 | Czubi

A jak jest w rzeczywistości?

Co roku Activision chwali się zyskami ze sprzedaży kolejnego kuponu pod nazwą Call of Duty. Zapewne nie inaczej będzie w tym roku. Podobnie rzecz się ma z naszą polską produkcją.

Call of Juarez: The Cartel – niedoceniona przez rodaków i recenzentów, czy głupie boty – pod nazwą bezmózgowi konsumenci – wiedzą swoje i sięgają po ten, w opinii wielu graczy, crapowaty tytuł? A może to magia promocji tak wywindowała najnowsze dziecko Techlandu? Nie wiem, jednak słupki sprzedaży mówią swoje.


W tygodniu otwierającym sprzedaż gry tytuł polskiego studia sprzedał się w liczbie 42 tysięcy sztuk. Dużo, czy mało zapytacie? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, jednak są przesłanki, by sądzić, że jest to wynik raczej bardzo dobry. Dlaczego? Warto przypomnieć, że Halo: Reach na otwarciu sprzedało się w liczbie 50 tysięcy kopii, a CoD 4 około 55 tysięcy sztuk. Techland oraz Ubisoft są zadowoleni, oby to zadowolenie nie przekształciło się w coś innego, coś dzięki czemu, gracze będą zmuszeni otrzymywać niedokończone gry.

Niestety, tak się może stać. Notowania Call of Juarez pokazują czysto i klarownie, że gra odniesie kasowy sukces. W Wielkiej Brytani Cartel zarówno na PS3 i X360 plasuje się w czołówce najlepiej sprzedających się gier. Na wszystkich platformach zajmuje 7 lokatę(to dlatego, ze PC-towa premiera gry nie miała jeszcze miejsca, jednak gdyby wyszła równocześnie z konsolami, to wynik z pewnością byłby lepszy). No i na koniec warto zobaczyć, jak nasza rodzima produkcja lokuje się na świecie (na wszystkich platformach). Uwaga – CoJ: The Cartel zajmuje 13 lokatę.


Skąd więc takie dobre wyniki, takiego słabego tytułu, czyżby hype na grę był przeogromny, wiele milionów wydanych na promocje gry. Nie sądzę. Raczej jest to otępienie samych kupujących, szarej masy konsumenckiej, która nie korzysta z Internetu? Nie pyta o opinię innych graczy? Nie spogląda na newsy, recenzje i inne aspekty, które mogą ich nakierować na kupno/bądź nie gry? Wygląda na to, że tak. Że właśnie zamiast graczy myślących niektórzy z nas zostali bezmózgowymi konsumentami wydającymi ciężko zarobione pieniądze na crapy.

Takie zachowanie graczy nie prowadzi do niczego dobrego – wręcz przeciwnie. Twórcy gier widząc, jak konsumenci się zachowują, poprzestaną wykładać potężne finanse na proces tworzenia gry. Po co – powiedzą - przecież wydajmy średniaka, a nawet słabeusza, jak Call of Juarez: The Cartel i tak gracze to łykną.

Przecież w tym biznesie chodzi tylko o jedno, zresztą, jak w każdym z biznesów – o zarobek. Jak bezmózgowa masa sięgająca po CoJ pokazuje, zarobić można na największym słabeuszu ostatnich czasów. A gdyby te tysiące nie sięgnęły po grę Techlandu, to może sequel byłby dobry, a tak? Nie pozostaje nam nic innego, jak głęboko wierzyć w to, że lud się opamięta oraz, że sequel CoJ: The Cartel (bo nie wątpię, że powstanie skoro sprzedaż gry idzie dobrze) będzie trzymał poziom pierwszych dwóch odsłon serii. Z całego serca życzę tego nam - graczom oraz Techlandowi.

Opinie naszych Czytelników

04.08.2011 | 00:53 | mtz
» Z całym szacunkiem, ale coś mi z tym artem nie gra. Bilbord na głównej sugeruje esej na kontrowersyjny temat, a dostajemy krótkie podsumowanie sprzedaży i ocen Cartelu, do tego z bardzo daleko idącymi wnioskami.

Wyjaśnijmy kilka rzeczy: Mamy sezon crapów. Chyba od maja nie wyszła żadna dobra gra, a już tym bardziej shooter. Był tylko FEAR, ale po pierwsze był grą marną, a po drugie, nawet jeżeli komuś się podobał, to grę dało się skończyć w 4-5h w singlu, a w 3h w coopie. CoJ jest grą wakacyjną i marką, która wzbudza zaufanie, do tego w bardzo przyjemnej dla zachodniego odbiorcy otoczce. Gra, z tego co wiem, przystosowana jest raczej do tak zwanych "casuali" - i w tym miejscu chciałbym zaznaczyć jedną rzecz: Gracz casualowy to też człowiek, często inteligentny i posiadający normalne życie. Jest graczem casualowym dlatego, że nie spędza przy komputerze/konsoli 6h dziennie, a góra dwie i gra celem zrelaksowania się. I jestem w stanie uwierzyć, że ten nasz crapowaty i marny the Cartel służy jako całkiem niezła rozrywka dla kogoś, kto nie śledzi wszystkich newsów z branży, ale lubi sobie czasem chwilę "popykać". To właśnie te wszystkie czynniki + niezła kampania marketingowa składają się na dobrą sprzedaż Cartelu, a nie fakt, że ludzie to bezmózgi.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że miliony graczy to nieszczególnie sprytni i świadomi konsumenci, ale prawda jest taka, że ten art nijak tego nie dowodzi ; )
02.08.2011 | 08:26 | Czubi
» @Apeiron
Tymi słowami: "Typowy John za Wielką Wodą popatrzy na okładkę Cartela ,poniucha ,skojarzy ,że to może być "fajna gra o kowbojach we współczesnych czasach"i nabędzie drogą kupna." Potwierdzasz, że spora część graczy (nie mówię, że wszyscy), to bezmózgowa szara masa zaprogramowana do wydawania pieniędzy na przeciętniaki/słabeusze i jeszcze gorsze gry. Nie mówię, że CoD-y to słabe gry, ale jak sam zaznaczyłeś - stoją w miejscu, za to Cartel, no cóż - oceny 1,5-2/10 to za mało, ale 3-5 to już całkiem normalne dla tej gry.

Wybacz, że nie wspomniałem o grach typu Thor, ale one mają odrębna kategorię - te gry są tylko dodatkiem do filmu i je pociągnie promocja kinowego odpowiednika.
02.08.2011 | 00:03 | Apeiron
» Fakt ,że Cartel jest niedokończony i ma masę bugów wynika prawdopodobnie z tego ,że ta sama ekipa jednocześnie dłubała nad dwiema grami (nowy CoJ i Dead Island). Techland widocznie zdawał sobie sprawę ,że wypuszczanie Cartel we wrześniu/październiku lub później (okres świątecznej gorączki) to marketingowy strzał w stopę. Wiedzieli ,że gra nie ma szans konkurować z tegorocznymi hitami. Jestem pewien ,że dla nich to była "krótka piłka" -wydajemy grę niedokończoną ,zabugowaną teraz i zarabiamy na niej czy podejmujemy duże ryzyko finansowe i wydajemy grę później (czytaj : w okresie kiedy będzie nasilała się konkurencja między o wiele popularniejszymi grami niż seria Call of Juarez).

Takie są prawa rynku. Stosunkowo mała ekipa podjęła się dość ambitnego zadania by pracować nad dwoma dużymi projektami jednocześnie. Myślę ,że Techland w pewnym momencie podjął decyzję w stylu "kładziemy nacisk na Dead Island ,to dla nas nowe IP ,a CoJ to znana marka ,jakoś tam się sprzeda". Efekt jest taki ,że Cartel wyszedł im sporo poniżej oczekiwań. Wątpię jednak by była to gra na tyle słaba ,by wystawić jej 1.5/10 z jednoczesnym przylepieniem metki z napisem "MEGA CRAP". Nie grałem jeszcze w nowego CoJ ,widziałem natomiast dużo gameplayów i video recenzji. Gra wygląda przeciętnie ,ale nie jak coś co można określić mianem gówna. Z pewnością jest to tytuł lepszy niż większość gier opartych na licencję filmową (vide Thor) ,więc określenie "największy słabeusz ostatnich czasów" jest lekko niestosowne. Uwierz mi Czubi ,są gorsze gry.

Jeszcze apropo sprzedaży gier i "bezmózgowych konsumentów". Żyjemy w czasach ,w których najlepiej sprzedają się - jak ja to określam -"bezpieczne marki". Tytuły na swój sposób sztampowe ,powtarzalne (vide seria Call of Duty - w mojej opinii -stojąca w miejscu od Modern Warfare) ,które konsumenci ( niekoniecznie gracze "z krwi i kości") "jakoś kojarzą". Cartel jest właśnie taką "bezpieczną marką" - FPP z naciskiem na co-op ,współczesne czasy,kartele narkotykowa ,chodliwa ,filmowa otoczka,jakaś fajna ,meksykańska dupa a'la wczesna Halle Berry jako jedna z postaci. To się podoba masowemu odbiorcy. Taki Bulletstorm - póki co - sprzedał się raczej poniżej oczekiwań (Chmielarz zakładał 2 miliony ,a jak do tej pory gra nawet na siebie nie zarobiła). Dlaczego ? Problem po części leży w złym marketingu ,jak i w dość nowatorskiej ,wymagającej od graczy kombinowania mechanice gry ,a także fakcie ,że to nowe IP. Czytaj : Im bardziej gra jest nowatorska /niesztampowa /niszowa ,tym bardziej ryzykuje wydawca. Typowy John za Wielką Wodą popatrzy na okładkę Cartela ,poniucha ,skojarzy ,że to może być "fajna gra o kowbojach we współczesnych czasach"i nabędzie drogą kupna. To tak jak z tym powiedzeniem ,że lubimy piosenki ,które już znamy. Sad but true.
Zaloguj się lub otwórz nowe konto w wortalu, aby zostawić komentarz...