
26.08.2011 | mtz
Konferencje i bankiety z udziałem twórców najbardziej znanych marek to standard i nie inaczej było w przypadku Resistance 3. Dnia 22. sierpnia, w poniedziałek po niemieckich targach Gamescom, SCEP zaprosił wybranych dziennikarzy nad Wisłę, na rejs stakiem, podczas którego pograć można było w nową część Resistance.
Dla przypomnienia: Akcja Resistance osadzona jest w latach 50. XX. wieku, podczas inwazji kosmicznej siły znanej jako Chimera. Ta infekuje ludzi swoim wirusem, który przemienia ich w obcych i przy okazji przystosowuje klimat planety do swoich raczej mroźnych upodobań. Pierwsze dwie części opowiadały historię ruchu oporu, który stawiał najeźdźcy czoła w beznadziejnej walce o Ziemię. W części trzeciej, której akcja odbywa się w cztery lata po zakończeniu „dwójki”, nie ma już ruchu oporu – ludzkość przegrała, a Chimera jest już nie do powstrzymania. Przynajmniej pozornie – Doktor Fyodor Malikov widzi jedną, ostatnią szansę na zwalczenie agresora i jako drugoplanowa postać z Resistance 2, Joseph Capelli, udajemy się wraz z nim w podróż z Oklahomy do Nowego Jorku, gdzie czekają na nas wszystkie odpowiedzi.
Warszawską prezentację Resistance 3 podzielono na dwie części. Pierwsza odbyła się na jeszcze względnie stałym lądzie, gdzie Elliot Linger (product manager Resistance 3 na Europę) i Jon Paquette (scenarzysta) pokazali nam premierowe fragmenty rozgrywki. W pierwszym Capelli, przedostając się przez most, zmierzyć musiał się z kosmicznym statkiem obcych. Kilka celnie wymierzonych rakiet okazało się być oczywiście sprawdzonym remedium na nieprzyjazne siły powietrzne i pozwoliło Josephowi na przedostanie się do jednego z ocalałych ludzkich obozów. Klimat i pełna smutnych, szarych barw, podrasowana oprawa graficzna to pierwsze, co rzuca się w oczy – gęsta atmosfera w nowym Resistance na głowę bije to, co widzieliśmy chociażby w Killzone’ach. Również oprawa audio wybija się ponad przeciętną – zapowiada się wyśmienita ścieżka dźwiękowa, a aktorzy odpowiedzialni za głosy postaci nie mają się czego wstydzić.
Dalszy fragment levelu pozwalał nam zapoznać się z różnymi rodzajami broni i ich trybami działania, i chociaż uczucie strzelania może pozostawiać trochę do życzenia, zróżnicowanie arsenału robi wrażenie – to połączenie konwencjonalnych rewolwerów, strzelb i karabinów z nowoczesną technologią, a co ważniejsze – nie jesteśmy zmuszeni do porzucania i wymieniania naszych zabawek w trakcie gry – w każdej chwili będziemy mieli dostęp do pełnej kolekcji pukawek. Złe wieści dla fanów FPS-ów tworzonych na modłę Modern Warfare – w Resistance 3 nie uświadczymy automatycznego odnawiania się zdrowia i będziemy skazani na porozrzucane tu i ówdzie apteczki. To powinno zmusić wszystkich do nieco uważniejszego stylu gry, aniżeli jest to dziś przyjęte.
Drugi pokazany level przenosił nas dalej w fabule i ukazał Capelliego biorącego udział w zorganizowanych przez Chimerę igrzyska – tu nasz bohater pozbawiony był swojego arsenału, do dyspozycji miał jednak potężny młot, którym bez opamiętania tłukł szarżujących na niego przeciwników. Krew, mięso, skandowanie, wrzaski i nieustanna akcja – dawno nie miałem okazji obejrzeć równie imponującego gameplayu. Miejmy nadzieję, że podobnych akcji znajdzie się w grze jeszcze więcej.
Kolejna część imprezy odbyła się na statku, na którym dziennikarze przeprowadzić mogli wywiady (zarówno z gośćmi z Insomniac, jak i z reprezentacją SCEP-u) oraz zagrać w Resistance’a przy użyciu kontrolera Move i nakładki Sharpshooter. Oczywiście ogrywany był przede wszystkim poziom, podczas którego płyniemy łodzią – wszystko dla podtrzymania klimatu rejsu po Wiśle. Podczas gdy większość rzuciła się na catering, my podpytaliśmy Stefana Nabiałczyka (product managera Resistance 3 w naszym kraju) o polską wersję językową najnowszego dzieła Insomniac. Pewne jest, że nie usłyszymy w niej Jarosława Boberka, ani innych wielkich sław, wykonanie stać ma natomiast na wysokim poziomie. To, co do tej pory słyszeliśmy zdaje się to potwierdzać, ale z werdyktem wstrzymamy się do premiery gry. Co do wyboru języka, będzie on prawdopodobnie uzależniony od ustawień XMB w konsoli, tak jak w przypadku gry nieSławny: inFamous 2 – jeśli menu naszej „czarnulki” hula po polsku, usłyszycie w grze polskie głosy. Analogicznie z wersją angielską.
Chylę czoła SCEP-owi za tak profesjonalnie przygotowaną imprezę. Nie zabrakło niczego i jeśli można się do czegoś przyczepić, to jedynie do faktu, że sam rejs był zadziwiająco krótki i nie wszyscy zdążyli przeprowadzić swoje wywiady jeszcze w jego trakcie – w efekcie udzielający ich Jon Paquette nie miał okazji obejrzeć za dużo z nadwiślańskiej stolicy. Mimo to, tego typu eventy powinny odbywać się znacznie częściej. Miło by było, gdyby udostępniano je szerszej publiczności, chociażby w ramach propagowania elektronicznej rozrywki wśród narodu, ale na tego typu akcje musimy jeszcze poczekać. Póki co, zapraszam do lektury naszego krótkiego wywiadu z Jonem oraz do testowania gry, która na sklepowych półkach pojawi się już 7.09.
Redakcja: Na początek – DLC. Planujecie coś dla trybu single-player, czy może raczej map-packi dla multi? Może coś w stylu inFamous: Festival of Blood od Sucker Punch?
Jon: W zasadzie jeszcze nie mówiliśmy nic o DLC. Takie oczywiście się pojawi, ale w tej chwili nie mogę wam nic zdradzić. W każdym razie: Gdy już zostanie ono zapowiedziane, wszyscy powinni być zadowoleni.
Redakcja: Resistance zawsze było w pewnym sensie na drugim miejscu wśród ekskluzywnych dla PS3 shooterów, zaraz po serii Killzone. Resistance 3 mierzy wyżej i to widać; Czy inspirowała was w jakiś sposób ścieżka, którą podążyli ludzie z Guerilla Games przy Killzone’ie?
Jon: Nie. Nie wydaje mi się. W Insomniac po prostu staramy się tworzyć najlepsze gry, jakie tylko potrafimy, a po skończeniu Resistance 2 stało się dla nas jasne, że trzecia część może być najlepszym Resistance’em ze wszystkich. Postanowiliśmy więc skupić się na tym, co najważniejsze – jak wiecie, daliśmy sobie dodatkowy rok na dopieszczenie tytułu. Pracując nad grą, niekoniecznie patrzysz na konkurencję – po prostu starasz się stworzyć coś własnego, coś, w co sam być chciał zagrać. Oczywiście lubię różne gatunki gier, ale nie chciałbym, żeby Resistance był czymś w stylu BioShocka – to po prostu dwie zupełnie inne rzeczy.
Redakcja: Na gameplayach widzimy głównie potyczki w środowiskach miejskich – czy w Resistance 3 możemy spodziewać się bardziej zróżnicowanych leveli? Może jakaś dżungla, bądź tundra?
Jon: Pewnie – bardzo skupiliśmy się na zróżnicowaniu terenu. Wprawdzie nie będzie dżungli – niestety lasy równikowe nie znajdują się niestety nigdzie na drodze z Oklahomy do Nowego Jorku – ale choć w dużym stopniu stawiamy na miasta, walki w lasach i górach również będą na porządku dziennym. Tym, co uwielbiam w Resistance 3 jest fakt, że każde środowisko wymusza na nas różne podejścia do gry; Podczas gdy w strefach zurbanizowanych będziemy musieli się troszczyć o walkę na kilku różnych poziomach i często martwić o to, czy nikt nie pruje do nas ołowiem z jakiegoś balkonu, w lasach przeciwnicy będą czaili się w cieniach i próbowali nas otoczyć. W tym przypadku wielką rolę odegra audio – często szybciej usłyszymy przeciwnika, niż go zobaczymy.
Redakcja: Teraz coś o kooperacji – gdy podczas prezentacji zatrzymałeś grę, w menu dało się widzieć opcję „invite”. Czy to znaczy, że coop dotyczył będzie całej kampanii, czy też jednak dostaniemy osobne misje, tak jak w Resistance 2?
Jon: Tak, coop dotyczył będzie całej kampanii. Możesz grać sobie sam, wysłać kumplowi zaproszenie, a on do ciebie dołączy w środku misji. Dajemy zarówno możliwość grania ze split-screenem, jak i online.
Redakcja: Multiplayer. Niektórzy narzekali na niego w Resistance 2 – czy w „trójce” możemy liczyć na powrót do korzeni, czy raczej na hybrydę pierwszych dwóch części?
Jon: Dobre pytanie. Podobało nam się to, co osiągnęliśmy w Resistance 2 – łącznie maksymalną liczbą graczy na serwerze, ale w Resistance 3 chcieliśmy, żeby rozgrywka była mniej chaotyczna, a dużo bardziej skupiona. Stąd między innymi maksymalna ilość miejsc na serwerze – 16. Dużo sami testowaliśmy i ograliśmy dokładnie każdą mapę w biurze – tak też doszliśmy do wniosku, że 16 to optymalna ilość grających. Do tego, lubimy multiplayery, które mają swoją „głębię” – levelowanie i ekstra punkty za odstawianie fajnych akcji, dlatego dodaliśmy to do Resistance. Za punkty kupić można będzie upgrade’owalne zdolności, które wykorzystamy przeciw innym graczom. Popracowaliśmy również nad balansem broni – innymi słowy, zrobiliśmy wszystko, żeby multi w Resistance 3 zarządził. I myślę, że się nam udało.
Redakcja: Ostatnie pytanie – robicie Resistance: Burning Skies na PSVita. Czy będzie współpracował z PS3 („infekował” je) tak samo jak Resistance: Retribution z PSP?
Jon: Ponownie, dobre pytanie. Nie wydaje mi się, żebyśmy mieli jakieś plany dotyczące infekcji Vita i PS3. Kończymy Resistance 3 trochę nie w porę, żeby się tym zająć. Mogę za to powiedzieć, że w Resistance 3 znajdziecie jednego z bohaterów Burning Skies.
Redakcja: To chyba wszystko. Dzięki wielkie za wywiad!
Jon: Dzięki, nie ma sprawy :)