
23.09.2007 | lothronik
Piękna Nariko, zapierające dech w piersiach widoki, cut-scenki na mistrzowskim poziomie wykonania - czy to wystarczy, aby sprzedać kilkaset tysięcy nowych konsol?
Gra rozpoczyna się podczas szturmu armii króla Bohana na obóz klanu, którego przywódcą jest ojciec Nariko, Shen. Cel agresorów jest tylko jeden: zdobyć legendarny Niebiański Miecz, dzierżony przez rudowłosą. Nariko stawia jednak skuteczny opór, tnąc wrogów na lewo i prawo, aż w końcu moc Miecz zaczyna wysysać z niej życie. Dziewczyna pada na ziemię, otoczona przez setki żołnierzy, umiera... Akcja gry rozpoczyna się kilka dni wcześniej i przedstawia drogę Nariko do tej właśnie bitwy.
Fabuła kręci się od początku do końca wokół tytułowego Miecza. Został on powierzony klanowi wiele lat wcześniej. Legenda głosiła, że na świat miał przyjść chłopiec, który będzie mógł dobyć broń bogów. Stało się jednak inaczej - urodziła się dziewczynka, ściągając na klan klątwę. Król Bohan, który zapragnął posiąść Miecz, chce go wydrzeć siłą z rąk wodza klanu. Shen zdając sobie z tego sprawę powierza ostatecznie opiekę nad ostrzem swojej córce. Shen jednak zostaje schwytany, a Nariko rusza mu na pomoc, aby wyrwać swojego ojca z niewoli w pałacu Bohana. A czy jej się to uda i jak zakończy się cała opowieść nie zdradzę, bo najlepiej jest przekonać się o tym samemu.
Postacie przedstawione w grze, czy to Nariko, czy jej towarzyszka, żyjąca we własnym świecie Kai, czy szaleńczy król Bohan, to po prostu mistrzostwo świata. Tak wykreowanych postaci, przedstawionych ich stanów emocjonalnych (złość, radość, satysfakcja) na próżno szukać w innych grach. Ale nie ma się czemu dziwić - jeśli za reżyserię odpowiada Andy Serkis, odtwórca roli Golluma czy King Konga, nie może być inaczej. Wszystkie cut-scenki są bardzo dokładnie przemyślane, a mimika twarzy bohaterów, tak samo jak ich niektóre zachowania i cechy charakteru, mogę wgnieść Gracza w fotel. Tej gry nie kupuje się tylko dla zabawy płynącej z rozgrywki. Warto kupić ją również dla samych przerywników filmowych, bo oglądając je można pomyśleć, że są rodem wyjęte z jakiegoś kinowego przeboju. A niektóre momenty potrafią nawet wzruszyć do łez. Arcydzieło.
Heavenly Sword to typowy slasher, z wplątanymi gdzieniegdzie elementami strzelania z kuszy czy starożytnego działa. Brak tu przycisku odpowiedzialnego za skok, więc wszystkie zagadki logiczne i zręcznościowe łamigłówki można odstawić na bok. Ale to nie minus - gra jest bardzo intensywna, więc o tęsknieniu za układaniem klocka na klocek nie mam mowy. W grze za elementy tego typu (np. skakanie po półkach) odpowiedzialne są Quick Time Events, czyli naciskanie przycisków wyświetlanych na ekranie w odpowiednim momencie. Pozwala to na wykonywanie akrobacji czy ciosów, jakich podczas gry po prostu nie można byłoby wykonać. Zaznaczę, że QTE w Heavenly Sword to nie to samo QTE co w innych grach - a przynajmniej nie do końca, bowiem czas na wciśnięcie przycisku jest ograniczony do minimum. Na szczęście niepowodzenie nie kończy się śmiercią bohaterki - zwykle istnieje szansa na ratunek, a w przypadku walki z bossem, przeciwnik odzyskuje trochę życia.
A bossów w grze są cztery sztuki - oprócz król Bohana, jest również generał Flying Fox, Whiptail oraz Roach. Każdy z nich ma własny styl walki, charakterystyczne cechy oraz na każdego trzeba znaleźć sposób. Walki z nimi kończy zwykle sekwencja QTE, dzięki której wykończenie wroga jest bardzo efektowne i efektywne.
Najważniejszym elementem jest jednak system walki, który - wbrew pozorom - jest bardzo rozbudowany. Składa się z trzech stylów walki: szybkiego, czyli walki dwoma mniejszymi ostrzami i zadawania szybkich, zdecydowanych ciosów (speed stance), siłowego, czyli walki Niebiańskim mieczem, ciosy są mocne, ale powolne (power stance) oraz walki na odległość, ostrzami zaczepionymi na łańcuchach (range stance). Style walki można łączyć, wykonując podniebne akrobacje, które kończą się przecięciem przeciwnika na pół w powietrzu (za wyskok odpowiedzialne jest szarpnięcie SIXAXISem, ale tylko podczas wykonywania określonego combosa). Pojawiają się również kontrataki, polegające na dobieraniu tego samego stylu co atakujący przeciwnik. Jeśli ten używa power stance (żółta poświata), Nariko może zablokować ten atak dzierżąc aktualnie ciężki miecz, a następnie wyprowadzić zabójczą kontrę, która powali wroga na ziemię.
Całości dopełniają ataki specjalne, aktywowane kółkiem, ale ich ilość jest ograniczona - ataku można użyć tylko wtedy, kiedy orb znajdujący się przy pasku zdrowia napełni się. Na dodatek, każda z postaw ma określoną ilość sekwencji ciosów, które odkrywa się poprzez zdobywanie tak zwanych Glifów. Glify to punkty stylu, po trzy na każdym z poziomów. Odblokowują one również inne dodatki, jak nowe artworki czy filmiki. Więc jeśli przeszedłeś level, nie obrywając za dużo i wyprowadzając ciekawe ataki i kontry możesz liczyć na maksymalne wypełnienie paska umiejętności.
Mimo wszystko poziomy, w których przyjdzie walczyć Niebiańskim Mieczem to tylko połowa gry. Spora część to levele, w których pierwsze skrzypce gra Kai, nie rozstająca się za swoją kuszą. Strzelanie z niej jest o tyle ciekawe, że wystrzelonym pociskiem steruje się ruchami SIXAXISa - czas zwalnia, przeciwnicy starają się uniknąć trafienia kładąc się na ziemi lub kryjąc za drzewem, a Gracz ma wystarczająca dużo czasu, aby precyzyjnie trafić - sensory bardzo czule reagują na ruchy ręki, więc nie powinno być z tym najmniejszego problemu. Podobne wykorzystanie SIXAXISa zastosowano w prehistorycznej wyrzutni rakiet, która służy głównie do niszczenia maszyn oblężniczych armii Bohana.
Od strony technicznej gra prezentuje się pięknie. Full HD (1080p) tu nie uświadczymy, ale i bez niego można zachwycać się pięknymi, rozległymi widokami, idealnie wykonanymi postaciami czy animacją bohaterów. Tekstury są ostre, efekty czy smugi, jakie postawia po sobie miecz Nariko naprawdę mogą się podobać. Przyczepić się można jedynie do klatek animacji - czasem gra zwolni, ale na szczęście zdarza się to rzadziej niż częściej, więc miodu wylewającego się z ekranu cały czas jest sporo. Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową, to gra nie ma w sobie równych. Jest odpowiednio wyważona, idealnie wpasowuje się do sytuacji na ekranie i nadaje całości odpowiedniego klimatu. Pięknie. Aktorzy dubbingujący postacie to klasa sama dla siebie, a sposób w jaki wykonali swoją pracę zdumiewa i zachwyca. Niski głos Nariko na pewno zapadnie wielu na długo w pamięci.
Heavenly Sword to gra, która na pewno trafi do szerszej grupy odbiorców - jest to piękna historia, zrealizowana w filmowy sposób i bardzo dobrze przemyślana. Bardzo trudno znaleźć grę, do której gracz angażuje się całym sercem i odczuwa to co 'czują' postacie widoczne na ekranie - a taką właśnie jest Heavenly Sword. Nie ma tu mowy o schematyczności, poziom trudności jest wyważony, a walka z tysiącem przeciwników na ekranie to coś pięknego. Pięknego, jak cała gra. Są minimalne niedoróbki, AI przeciwników czasem szwankuje, ale... kogo to obchodzi? Warto było czekać te dwa lata. Niech moc Niebiańskiego Miecza będzie z Wami!