Avatar
Witaj Gościu
Kikoo poleca
Kiedy utalentowane studia Naughty Dog zapowiedziało, że ich pierwszą grą na konsole nowej generacji nie będzie kolejna część przygód Jaka i Daxtera dało słyszeć się głosy zawodu ze strony fanów.
27.01.2008 | lothronik
Uncharted, Nathan? A co to? Po trailerze na E3 2005 wszystkie wątpliwości zostały rozwiane, bowiem zaprezentowany film zachwycał, szczególnie animacją głównego bohatera. Pojawiły się jednak obawy, że takiego poziomu nie da się otrzymać w końcowym kodzie gry, a trailer to po prostu zwykły render (z czego Sony w tamtym okresie słynęło). Po 2,5 roku nareszcie można to skonfrontować - i rzeczywiście, nie wszystko się sprawdziło, a chłopaki z Naughty Dog przeszli samych siebie i efekt końcowy zdecydowanie przewyższa wspomniany film z 2005 roku. Małe mistrzostwo świata.

Wypada zacząć od tego, że hype budowano stopniowo, ale bardzo skutecznie i efektywnie - nadzieje pokładane w Uncharted były ogromne, a sama rozgrywka miała zawierać w sobie najlepsze rozwiązania hitów z ostatnich kilku lat (w tym słynnego Gears of War). Całości, wraz z wywołującą ślinotok stroną audiowizualną, wróżono miano hitu oraz pewnego systemsellera. Hit na pewno jest, szkoda, że nie w pełni doceniony.

Uncharted: Drake's Fortune opowiada historię Nathana Drake'a, który po odnalezieniu pamiętnika swojego praprapraprzodka, żyjącego w XVI w. korsarza i poszukiwacza skarbów, podąża jego śladem, aby odnaleźć El Dorado i ukryty w nim skarb. Bohaterowi towarzyszy fotoreporterka Elena oraz przyjaciel, Sally. Aby nie było zbyt łatwo, o tajemnicy Sir Francisa Drake'a "przypadkiem" dowiedzieli się jeszcze Hiszpanie, którzy za cel postawili sobie jako pierwsi dotrzeć do skarbu i zagarnąć go w całości dla siebie. Jak to zwykle bywa, Gracz ma za zadanie pokrzyżować plany oponentów i nie pozwolić, aby dziedzictwo legendarnego korsarza trafiło w niepowołane ręce. Sprawy się jednak trochę skomplikują i Nathan odkryje rzeczy i miejsca, których odkryć nie powinien...

Przygody Nathan'a Drake'a to mała odskocznia od wszelakich FPSów, które ostatnio zalewają rynek z każdej możliwej strony. Akcja w grze prezentowana jest bowiem z perspektywy trzeciej osoby, niczym w przygodach krągłej (a raczej - o krągłych kształtach) Pani Archeolog. Choć oczywiście ustawienie kamery to nie jedyny element łączący Drake'a z Larą Croft - można odnieść wrażenie, że Naughty Dog inspirowali się przygodami Lary, i zapewne nie jest to wrażenie mylne. Warto jednak zauważyć, że Uncharted: DF to w żadnym wypadku klon Tomb Raidera - w historii Drake'a większy nacisk postawiono na elementy strzelania (których w grze jest naprawdę dużo), mniej tu zagadek, a Nathanowi nie można też zarzucić braku zwinności czy ciętego żartu. Rzadkością w ostatnich czasach jest fakt, że Gracz podczas gry w daną pozycję w pełni identyfikuje się z kierowaną przez siebie postacią - a w Uncharted takie zjawisko występuje. Po prostu przymierzając czy to dżunglę czy jaskinie czuje się jakby samemu było się na wyspie. Szkoda, że takich gier jest coraz mniej.

Najważniejszym elementem gry, i takim, przy którym spędza się najwięcej czasu, są bez wątpienia sekwencje strzelania. Autorzy udostępnili kilka standardowych rodzajów uzbrojenia - pistolety, shotguny, karabiny maszynowe (M4, AK47), snajperki czy granatnik, ale to nie one są najważniejsze. Napiszę może na początku, że elementy walki naprawdę mogą się podobać, nie nudzą i nie grzeszą monotonią. A to za sprawą kilku ciekawych patentów. Nathan bowiem umie "przykleić" się z łatwością do wszelakich ścian czy murków (niczym Marcus Fenix z Gears of War) i prowadzić ostrzał zza winkla, czy to na oślep czy precyzyjnie celując. Jest to umiejętność niezbędna, ponieważ nierzadko zdarza się, że wrogowie w natarciu występują w liczbie kilkudziesięciu, poza tym bardzo dobrze się chowają i przemieszczają z miejsca na miejsce, więc poziom adrenaliny we krwi wzrasta z każdą potyczką (szczególnie na wyższych poziomach trudności). Ekipie Naughty Dog należą się brawa za sztuczną inteligencję przeciwników - czasem potrafią naprawdę zajść za skórę, co skutkuje powrotem do ostatniego checkpointu. W walce w zwarciu Nathan radzi sobie równie dobrze co podczas prucia z broni palnej. Podczas starcia na pięści kamera ustawia się w trochę innej perspektywie, ostrość obrazu skupia się jedynie na walczących postaciach, a patent polega na odpowiednim wyczuciu kiedy należy nacisnąć odpowiedni przycisk na padzie - szybkość i kolejność (kwadrat lub trójkąt) decydują o konkretnej kombinacji uderzeń czy blokowaniu ciosów przeciwnika. Warto też nadmienić, że na ekranie nie ma paska zdrowia bohatera, a o jego kondycji świadczy sczerniający się ekran - kiedy Nathan znajduje się na skraju wytrzymałości i jeden pocisk wystarczy, aby zakończył swój żywot wszystko przedstawione jest w czarno-białych barwach. Chwila spokoju wystarczy, aby wszystko wróciło z powrotem do normy.

W przerwach między kolejnymi walkami na Nathana czekają fragmenty zręcznościowe, tj. skakanie pomiędzy skalnymi półkami i przepaściami, nie raz połączone z wiszeniem na lianach. W grze występują również zagadki, ale ich poziom na pewno nie spowoduje ponadprzeciętnej aktywności szarych komórek. Szczególnie, że przy rozwiązywaniu łamigłówek pomocny okazuje się wspomniany wcześniej dziennik starego Drake'a, w którym zawarte są podpowiedzi. Do dziennika tego zajrzeć można w dowolnym momencie, aby spojrzeć na mapę, bądź dowiedzieć się kilku innych, ciekawych informacji. Ale oczywiście, żeby nie było niedomówień - elementy "nie-strzelane" wcale się nie nudzą, wręcz przeciwnie. To właśnie podczas biegania po wyspie można w pełnej krasie podziwiać piękne tereny i zwiedzić każdy, nawet najmniejszy zakątek w celu poszukiwania skarbów, ale... o nich za chwilę.
Oprócz poziomów "chodzonych" twórcy zdecydowali się na wprowadzenie pojazdów, którymi pojeździć można po dwóch etapach. W pierwszym Nathan pruje z karabinu maszynowego umieszczonego na jeepie (prowadzi Elena), zaś w drugim bohater siedzi za sterami skutera wodnego z możliwością przełączenia się w dowolnym momencie na postać fotoreporterki, aby oddać kilka strzałów z granatnika. Najlepszy jest moment, w którym płynie się pod prąd, bo wtedy koordynacja zarówno sterowania jak i oddawania strzałów nie należy do najłatwiejszych - bardzo emocjonujący fragment rozgrywki.

Kilkanaście linijek wyżej wspomniałem o skarbach, które poukrywane są na całej wyspie. Odnaleźć można m. in. złote talerze, misy, figurki etc. Aby nie było za trudno, wszystkie znajdki błyszczą się, dlatego można zobaczyć je z dalszej odległości. Skarby skarbami, ale dla lubiących wyzwania Graczy ekipa z Naughty Dog przygotowała coś znacznie lepszego - medale, coś na wzór xboxowych achievementów, których zdobycie może dać niemałą satysfakcję. Próba zabicia pięciu wrogów pod rząd poprzez headshoty czy wysłanie trzech przeciwników na raz za pomocą pojedynczej eksplozji przysparza naprawdę sporo frajdy. Szkoda tylko, że do tej pory nie ma możliwości pochwalenia się swoimi osiągnięciami w sieci, ale miejmy nadzieję, że niedługa premiera HOME zmieni coś w tej kwestii.

To tyle o gameplayu. Drugą kwestią, która od pierwszych materiałów jakie wypłynęły na światło dzienne wzbudza spore emocje jest strona techniczna produkcji. To co można zobaczyć w Uncharted trudno opisać słowami - wystarczy wiedzieć, że gra została okrzyknięta przez wielu najlepiej wyglądającą produkcją w historii gier wideo. Wszystkie modele postaci, tekstury czy efekty świetlne to najwyższa półka, a całość idealnie ze sobą współgra, nieraz nie pozwalając oderwać się od ekranu telewizora. Ekipa z Naughty Dog każdy szczegół dopracowała do perfekcji - trawa faluje na wietrze, a koszulka Nathana gniecie się w zależności od wykonywanych przez niego ruchów. Na oklaski zasługuje również woda, która wygląda jak prawdziwa i jest to zdecydowanie najlepsza woda widziana do tej pory w grach wideo - majstersztyk. Do tego, kiedy zanurzy się w niej Nathan jego ubranie staje się przemoczone i trzeba poczekać, aż z powrotem będzie suche. A tego typu smaczków jest o wiele, wiele więcej... Nadmienię też pewien ciekawy efekt, który występuje podczas obracania kamery wokół Nathana, kiedy to obraz całkowicie się rozmazuje, sprawiając wrażenie dynamicznego. Fajnie zrealizowane.

Na specjalne wyróżnienie zasługuje animacja głównego bohatera, którą Naughty Dog chwaliło się na długo przed premierą. Zawiera ona bowiem kilka tysięcy sekwencji, co owocuje tym, że Nathan tę samą czynność (np. przeskoczenie murku czy wychylenie się zza ściany) może wykonać na kilka różnych sposóbów i zawsze wygląda to inaczej. Do tego wszystkie ruchy są płynne i naturalne, więc animacja to kolejny element, w którym ekipa developerska przeszła sama siebie - aż chce się ruszać. ;)

Muzyka zaś idealnie wpasowuje się do przygodowego klimatu, szkoda tylko, że... występuje tylko w menusach. Podczas gry właściwej brak jakiejkolwiek ścieżki dźwiękowej, pojawiają się jedynie konieczne odgłosy - okrzyki, wybuchy czy strzały, a są one zrealizowane w sposób prawidłowy i nie ma do czego się przyczepić. Podobnie jest z voice-actingiem i żartów Nathana czy sceptycznych uwag Eleny słucha się z żywym zainteresowaniem i przejęciem.

Uncharted: Drake's Fortune to obiektywnie rzecz biorąc produkcja pozbawiona wad - owszem, może plansze są zamknięte i trzeba podążać wyznaczoną przez autorów drogą, ale mimo pewnej liniowości gra jest niesamowicie intensywna i po jej przejściu ma się chęć przebycia tej samej ścieżki po raz drugi - choćby w celu zdobycia wszystkich skarbów czy podziwiania ponownie tych zapierających dech w piersiach lokacji. Pozostaje mieć nadzieję, że zapowiedziany niedawno sequel dorówna (a, co może być niezwykle trudne, nawet przebije) oryginał. Tymczasem wszyscy poszukujący odpowiednio dużej dawki emocji i wrażeń i chcą posmakować najwyższego poziomu na jaki wzbić może się przemysł elektronicznej rozrywki koniecznie powinien zaopatrzyć się w przygody Nathana Drake'a i całkowicie się w nie zagłębić. Warto!
9.89.8 9.39.3
  • intensywność rozgrywki
  • charyzmatyczny bohater
  • sekwencje walki
  • zapierająca dech w piersiach grafika
  • różnorodna animacja
  • zadania oraz skarby znacznie wydłużające żywotność produkcji
  • świetny początek nowej serii gier
  • troszkę za łatwe zagadki

Opinie naszych Czytelników

29.08.2008 | 14:56 | tytacz ocenił tę grę na 9
» Gra wybitna. Kto nie grał niech tego nie ujawnia i nadrabia zaległości :D.

Edytowano 29.08.2008 14:58

Punkcik odjęty za zbyt łatwe zagadki i krótki czas rozgrywki. No ale jak wiadomo nadchodzi Uncharted 2, więc przygody ciąg dalszy ! :D
26.07.2008 | 23:59 | auronix ocenił tę grę na 10
» 9.8? Gra zasługuje na pełną dychę
01.06.2008 | 18:51 | TheMichal ocenił tę grę na 10
» chyba najlepsza gra na PS3 w jaką miałem okazję zagrać.
28.02.2008 | 22:09 | Vuinine ocenił tę grę na 9
» Gra jest naprawdę niesamowita i ciekawa! Grafika zapiera dech w piersiach - to głównie dzięki niej przeszedłem grę w 3 czy 2 dni (ponieważ podziwiałem widoki :P). Moim zdaniem ma kilka wad (których nie lubie w grachh tego typu): - za szybko się skończyła; - przeciwnicy powinni padać po około 2 czy 3 strzałach, a nie po 5 czy 6 :( Ogólnie podsumowując jest to CUDOWNA GRA!
Zaloguj się lub otwórz nowe konto w wortalu, aby zostawić komentarz...