Avatar
Witaj Gościu
Kikoo poleca
Motorstorm zdobył uznanie krytyków jak i graczy. Gra została dopracowana pod wieloma względami i finalny produkt wypadł doskonale. Teraz w sklepach odnajdziemy kontynuacje o podtytule Pacific Rift.
02.01.2009 | Buzzard
Pierwszej części MotorStorm jako pierwszej grze Sony przyszło zmierzyć się ze słynnym renderem z E3. Czy Evolution Studios podołało zadaniu? Na pewno wniosło sporo świeżości do gatunku z miejsca pokazując, że wizja gry zawarta w renderze jest jak najbardziej do zrealizowania. Czy sequel był w stanie zaoferować jeszcze więcej fenomenalnej zabawy, podnosząc tym samym poprzeczkę w gatunku off-roadów? Przekonacie się czytając tą recenzję.

Wkładamy płytkę z grą i po chwili ukazuje się nam intro na wzór renderowych scenek i wycinków prosto z gry. Po krótkim wstępie przedstawiającym pokrótce to co nas czeka w MotorStorm: Pacific Rift, naszym oczom ukaże się menu główne w którym znajduje się zdecydowanie więcej opcji niż miało to miejsce w pierwszej części.

Pierwszą opcją z której może skorzystać gracz jest tryb Festival. Jest to swego rodzaju kampania w której wybieramy trasę i pojazd jakim chcemy się ścigać. Jeżeli dojedziemy na jednym z pierwszych trzech miejsc, otrzymamy punkty, które pozwolą nam na odblokowanie dodatkowych tras i pojazdów, a także pnięcie się po szczeblu kariery, aż do osiągnięcia statusu mistrza.

Drugą opcją w menu jest Wreckreation - swoisty tryb multiplayer do rozgrywek wieloosobowych. Przygotowano kilka możliwości jak np. dowolne starty, czasówki oraz tablice liderów. Skupmy się jednak na tej ostatniej opcji. Dzieli się ona jeszcze na dwie inne. Tryb Split-screen, gdzie na jednej konsoli pogramy nawet w cztery osoby. Wszyscy którzy grali w pierwszą część MotorStorm wiedzą jak bardzo brakowało takiej możliwości. Drugi tryb to gra online nawet z dwunastoma wariantami na jednej trasie w jednym wyścigu. Każdy startujący zawodnik bierze udział w wyścigach rankingowych lub nierankingowych. Te pierwsze mogą poprawić lub pogorszyć naszą pozycję na liście liderów. Wszystko zależy od naszego przejazdu i tego na której pozycji dojechaliśmy. Z kolei przejazdy nierankingowe nie wiążą się z żadnymi konsekwencjami (oprócz uszczerbku na ambicji).

Cały "fan" płynący z rozgrywki widać doskonale podczas wyścigów w trybie online. Aby zwyciężyć nie wystarczy szybko jechać. Potrzebna jest tu jeszcze doskonała znajomość każdej z tras na której przyjdzie nam się ścigać. Już na pierwszych metrach, zaraz po wystartowaniu przeciwnicy widząc w nas najgorszego wroga traktują się nawzajem niczym mięso armatnie. Spychanie jest tu na porządku dziennym, podobnie jak miało to miejsce w pierwszej części. Dla tych którzy boją się lagów i cięć mam dobrą wiadomość - wszystko działa nad wyraz płynnie i bez najmniejszych problemów możemy czerpać niesamowitą przyjemność z gry wieloosobowej.

Inną wartą uwagi opcją której nie było w "jedynce" jest garaż. W garażu możemy przeglądać parametry każdego z pojazdów, ale to nie wszystko. Każdy z pojazdów możemy poddać zmianom, jak chociażby zmiana koloru. Możemy zmienić model pojazdu przypisany do danej kategorii. W raz ze wzrostem liczby przejechanych kilometrów, odblokowujemy coraz to więcej skórek dla naszych pupilów. Jeżeli już dobraliśmy odpowiednią, to możemy przy pomocy renderingu, obejrzeć nasze dzieło.

Kolejna nowość to możliwość wyboru wyglądu naszego kierowcy. Zbyt dużego pola na popisy tutaj nie ma, bo i kto na to zwraca uwagę podczas wyścigu. Możemy za to wybrać, jakiej płci ma być nasz kierowca. Postaci do wyboru również przybywa. Co znajdziemy jeszcze w garażu? Teczkę, która zawiera trofea, galerię naszych zdjęć zrobionych podczas wyścigów, statystki i ważną część jaką są bonusy, które rzecz jasna trzeba odblokować.

Evolution Studios wydając MotorStorm: Pacific Rift, pokazuje nam, profesjonalne podejście do tematu i to, że kontynuacja gry nie musi być wcale odgrzewanym kotletem. Prócz lepszej grafiki i dodatkowych pojazdów, developer dodał kilka ciekawych opcji, jak chociażby zabawa w garażu ze skórkami na pojazd. Kolejnym dowodem na to, iż Evolution nie potraktowało projektu po macoszemu jest to, że teraz pustynne krajobrazy zmieniły się w o wiele bardziej zróżnicowane. Do dyspozycji oddano nam, aż szesnaście tras, które przydzielono na cztery strefy: ziemi, powietrza, ognia i wody. Ta pierwsza to głównie tory biegnące wzdłuż wybrzeży, po piaszczystych plażach, zahaczając także o miejsca porośnięte bujną roślinnością, bagna czy tereny leśne. Druga, czyli strefa powietrza to wyścigi odbywające się wśród górskich szczytów. Prowadzą głównie przez otwarte przestrzenie pełne mniejszych i większych wyskoków. Trzecia strefa, przebiega w gorących klimatach... za sprawą wulkanów i przepływających co rusz potoków lawy. Ostatnią ale na pewno nie mniej ciekawą jest strefa wody, która oferuje nam przejazdy przez bagna, sadzawki, lasy, wodospady i masę innych rzeczy.

Wszystkie trasy znajdujące się w poszczególnych kategoriach zostały zaprojektowane w taki sposób, aby wykorzystywały większość wad i zalet każdej z dostępnych klas pojazdów. W każdej trasie mamy dostępną olbrzymią ilość ścieżek i skrótów, które potrafią przecinać się miedzy sobą. Majstersztyk tak można nazwać robotę, która została wykonana podczas projektowania tras. Niesamowite widoki, serpentyny, czy zabójcze skoki z kilkunastu metrów po skałach, to wszystko składa się na świetny gameplay.
Ciekawostką zaś jest, że wraz z kolejnymi przejechanymi kółkami, otoczenie się zmienia co czasem prowadzi nawet do tego, że lepiej pojechać inną drogą, niż jechaliśmy jeszcze okrążenie wcześniej. I tak np.: błoto robi się coraz głębsze, pojawia się coraz więcej kolein lub spotykane na drodze części innych maszyn czy też otoczenia.

Jak już było wspomniane do wyboru jest, aż szesnaście tras. W kwestii pojazdów też nie jest gorzej. Oprócz "zwykłych" aut do wyboru mamy jeszcze, ciężarówki, quady, motocykle i wielkie monster trucki. Trasy różnią się od siebie, więc i pojazdy również. Każdy ma inną wielkość, szybkość, wytrzymałość oraz przyczepność na danym gruncie. Dzięki takiemu zróżnicowaniu, musimy wybierać nie tylko odpowiedni samochód do danej trasy, ale również odpowiednią ścieżkę przejazdu. Dla przykładu - motocyklem nie powinniśmy pchać się w sadzawki, czy błoto, ale możemy wykorzystywać wąski przejazdy którymi wielkimi monster truckami nie pojedziemy. Niewątpliwą zaletą większych maszyn jest ich wytrzymałość. W Pacific Rift ciężarówką lub monster truckiem łatwiej nam będzie zepchnąć lub zniszczyć przeciwnika na trasie. Na każdej trasie znajdziemy optymalną ścieżkę przejazdu dla każdego rodzaju pojazdu, ale odkrycie jej to nie lada wyzwanie nawet dla tych którzy z MotorStorm są na "T" od samego początku.

Jeśli szukacie w Pacific Rift symulacji off-roadu to niestety trafiliście pod zły adres. Tak jak to było w pierwszej części tak i jest tutaj. Trochę zręcznościówki, trochę symulacji, ale zdecydowanie bardziej z naciskiem na arcade'owy styl jazdy. Odczucie prędkości w grze jest znakomite. Dodatkowo czuć ciężar pojazdów i różną przyczepność na różnego rodzaju podłożu. Monster trucki w grze to nowość, jednak czasem może się wydawać, że są niedopracowane. A to ze względu na to, iż czasem wystarczy mały kamień, aby doprowadzić do zniszczenia tego potwora, kiedy przejechanie takim pojazdem po czymś tak małym powinno obyć się bez większych szkód. Problemy z fizyką zdarzają się nad wyraz rzadko, ale jednak. Czasem wystarczy źle najechać na którąś z ramp lub dziwnym trafem, źle trafimy w mostek i... boom nie ma nas. Oczywiście żadne z takich nieprzewidzianych zdarzeń nie jest winą gracza, dzieje się to przez błąd w silniku odpowiedzialnym za fizykę. Ale tak jak piszę jest to naprawdę rzadkość.

Grafika w Pacific Rift i silnik który ją generuje jest wspaniały. Wszystkie lokacje są pełne efektów specjalnych, wypełnione mnóstwem szczegółów. Jadąc przez las zaobserwujemy poruszające się liście drzew, roślin, które potrafią się uginać pod naporem samochodu. Gdy zaś przejedziemy pod wodospadem, po naszym ekranie spłyną krople wody. Przeskoczenie nad lawą wywoła płomienie które ogarną nasz pojazd. Genialnie wykonane otoczenie idealnie uzupełnia się ze szczegółowo wykonanymi modelami maszyn dostępnymi w grze. Różnią się one między sobą nie tylko wzorami czy kształtami, ale co ważne inaczej są animowane przez silnik graficzny.

Co nam po doskonałej grafice, jeśli w grze zabraknie dobrej muzyki. W Pacific Rift jedno z drugim zgrywa się wyśmienicie. Muzyka rockowa pojawia się już na samym początku, zaraz po odpaleniu menu głównego i świetnie pasuje do całej otoczki oraz klimatu panującego w grze. Aż chce się jechać i zgrywać ważniaka podczas wyścigu. Cała reszta, czyli dźwięk silników, wybuchów i otoczenia również zasługują na pochwałę. Wszystkie odgłosy prezentują się na tyle dobrze, że próżno szukać kakofonicznych gniotów.

Panie i Panowie - jeśli szukacie zręcznościowej gry off-roadowej to nie ma co się dłużej zastanawiać, tylko gnać do sklepu po swój egzemplarz. W chwili obecnej gra jest bezkonkurencyjna. Zachwyca praktycznie wszystkim, wykonaniem, muzyką, przyjemnością jaka płynie z hasania po trasach nawet przy przejazdach w trybie dla jednego gracza. Dla osób, które grały w pierwszą część MotorStorm, kontynuacja powinna być tytułem must have. Na koniec należałoby też ustosunkować się do ogólnej oceny. Gra sama w sobie nie posiada większych wad jednak nie dostanie ode mnie dziesiątki. Dlaczego nie 10.0? Ano dlatego, że jednak mimo wszystko, mimo tylu zalet, zabrakło mi w niej pewnej świeżości i nieprzewidywalności.
9.09.0 9.29.2
  • grafika
  • dźwięki i muzyka
  • trasy z mnóstwem możliwości
  • grywalność
  • online i split-screen
  • czasem sprawiająca problemy fizyka
  • singleplayer może po dłuższym czasie nużyć
  • ...więcej nie znalazłem : )

Opinie naszych Czytelników

Zaloguj się lub otwórz nowe konto w wortalu, aby zostawić komentarz...