
26.01.2009 | Rolek
Twardzi bohaterowie gier komputerowych nie mają łatwego życia. Ich los pisany jest piórem tendencji, mody, szaleńczej wizji twórcy. Będąc jednoosobową armią, przemierzają najdalsze zakątki świata, wysyłając do piekielnych czeluści setki tysięcy czarnych charakterów. Uosobienie, postać ukazanego zła nie ma najmniejszego znaczenia, liczy się jedynie najefektowniejsze rozwalenie łbów wszelakiego paskudztwa. Gracze, niedzielni łowcy uzbrojeni w pady, uczestniczą w rytualnym rozlewie wirtualnej krwi, podanym w soczystej oprawie High Definition.
Wydarzenia przedstawione w produkcjach Insomniac Games stanowią alternatywną wizję historii ludzkości. Wszystko ma swój początek w grudniu 1949 roku, kiedy to Europa niemalże doszczętnie zostaje zniszczona przez Chimery, nieznaną pozaziemską formę życia. Dostrzegając zbliżające się niebezpieczeństwo dalszej ekspansji wroga, obawiając się masowej paniki, rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki, wprowadza embargo na wszelkie informacje pochodzące z okupowanego kontynentu. Opinię publiczną poinformowano jedynie o wybuchu epidemii groźnego wirusa. W tajnym ośrodku na obrzeżach Alaski powstaje "Projekt Abraham", mający na celu znalezienie antidotum. Do projektu dołącza ochotnik, Nathan Hale, sierżant, należący do elitarnej jednostki US Army Rangers, który kilka miesięcy później w 1951, jako jeden z 5 tysięcznego oddziału wojsk Stanów Zjednoczonych, wysłany zostaje do Wielkiej Brytanii. Od tej chwili los Hala spoczywa w naszych rękach.
Nie chcąc zdradzić wątku fabularnego, napisze jedynie, iż Resistance 2 jest bezpośrednią kontynuację wydarzeń mające miejsce w Fall of Man. Wbrew pozorom, nie stanowi to większego problemu dla graczy, którzy nie mieli kontaktu z poprzednią częścią. Fabuła, a właściwie jej ogólny zarys, niezbędny dla zrozumienia celu samej rozgrywki dość zręcznie zawarty został w początkowej sekwencji, wprowadzeniu. Do pełnego zrozumienia wymagany jest kontakt z całością, jednak mówimy tu o typowym fpsie, którego główną ideą nie jest skomplikowany, zawiły scenariusz. Historia opowiedziana przy pomocy przerywników filmowych, wydarzeń, dialogów i przeróżnego rodzaju dokumentów, które znaleźć możemy w trakcie przemierzania poziomów, nie porywa. Doskonale odzwierciedla wszelkie wady i zalety typowej opowiastki rodem z hollywoodzkiego wysokobudżetowego filmu.
Towarzysze broni, element będący już niemalże standardem w większości produkcjach, to doskonały sposób na uświadomienie gracza, iż jest on jedynie małym trybikiem, jednym z wielu, który napędza machinę wydarzeń. Niestety odniosłem wrażenie, iż w tym wypadku postacie towarzyszące stanowią raczej dodatkową siłę rażenia, niżeli coś ponadto. Nie oczekiwałem rpgowskiej plejady charakterów, jednak nie pogardziłbym czymś na wzór relacji zastosowanych chociażby w Call of Duty 4: Modern Warfare. Można stwierdzić, iż jest to tylko gra, ale jeżeli końcowa sekwencja z Modern Warfare potrafiła zapaść na długo w pamięci, nie przez efektowną rozwałkę, a emocjonalność, to Resistance 2 jest pod tym względem całkowicie sterylny. Widok śmierci współtowarzysza wywołuje najwyżej frustrację z powodu utraty "cyngla", a nie osoby z którą doświadczyło się niejednego starcia. Zdecydowanie in minus.
Techniczna strona utrzymuje przyzwoity poziom. Świetna animacja, mimika postaci. Miasto, zniszczone budynki, czy mgliste bagna odwzorowano z należytą starannością. Efekty cząsteczkowe potrafią zachwycić, tak dobrze zachowującej się wody czy ognia nie miałem okazji podziwiać w żadnej innej produkcji. Grafika ucieszy niejednego malkontenta. Zdarzają się zgrzyty pokroju średniej jakości tekstur, zwłaszcza w trybie multiplayer, zacinających się postaci przeciwników, jednak są to zjawiska rzadkie i praktycznie niezauważalne. Nie uświadczymy żadnych spadków płynności, czy doładowujących się w tle tekstur. Strona dźwiękowa, muzyka doskonale podkreśla wydarzenia dziejące się na ekranie, nadając całości odpowiedniej dawki patosu. Odgłosy wydawane przez nacierające Chimery, rozpryskujące się szkło, otoczenie, broń warte są dobrego systemu audio.
Sterowanie, nawet dla osoby zaczynającej przygodę z padem, nie powinno stanowić większego problemu. Dualshock 3 dostaje niezłego wycisku.
Najmocniejszy aspekt przemawiający na korzyść Resisitance 2 to multiplayer. Podzielony na dwa główne tryby. Cooperative, oferujący możliwość wykonywania 61 misji w 8 osobowej drużynie, walczącej przeciwko hordom Chimer. Gracz może wybrać, spośród trzech dostępnych specjalizacji, medyka, żołnierza i "special ops". Medyk nastawiony jest na dostarczanie apteczek i wskrzeszanie poległych. Żołnierz, uzbrojony w potężny karabin maszynowy HVAP Wraith, to istny ludzki czołg. "Special ops" dba o zaopatrzenie, pełniąc rolę snajpera. Każda klasa posiada unikalne umiejętności i uzbrojenie. Wykonując zadania, eliminując przeciwników zdobywamy punkty doświadczenia oraz jednostki "grey tech", dzięki którym możemy kupić ulepszenia pancerza i broni. Umiejętnie zbilansowana klasowo drużyna gładko pokona każdego przeciwnika, dostarczając solidnej porcji emocjonującej rozwałki, a chęć zdobycia kolejnych xpeków, działa niczym magnes. Drugi tryb to Competitive, składający się z Team Deathmatch, Deathmatch, Core Control, czyli odpowiednik Capture the Flag i Skirmish. Ostatni jest najbardziej nietypowy, zabawa polega na wykonywania określonych zadań, które nagradzane są punktami, wygrywa ta drużyna, która zdobędzie ich największą sumę. Dodatkowym urozmaiceniem potyczek są "wstążki" i medale, każdy przydzielany jest za wykonanie ustalonego wyzwania. Przedłuża to żywotność tytułu, a zważywszy na fakt, iż nawet gracze z pierwszej dziesiątki rankingowej, nie posiadają wszystkich odznaczeń, to nie należą one do najłatwiejszych.
Zbliżając się ku końcowemu podsumowaniu napiszę, iż niezwykle trudno jest mi ocenić drugą odsłonę Resistance. Grę pełną sprzeczności. Byłem po ogromnym wrażeniem kunsztu grafików, którzy stworzyli krajobraz płonącego San Francisco. Przemierzając lasy w Gray, walcząc z niewidzialnymi Chameleonsami, czy odpierając fale Chimer wyłażących wprost z kokonów, dosłownie pochłonięty byłem klimatem, magią wykreowanego świata. Z drugiej strony zapowiedzi pojedynków z ogromnymi maszkarami, Krakenem, ośmiornicą ziejącą oddechem, czy Leviathanen, olbrzymim stworem rozmiarami przewyższającym niejeden wieżowiec, pełznących rolę bossów, ograniczone zostały do prostych sekwencji, stanowiąc niemalże zerowe wyzwania. Przemierzając kolejne poziomy zaczynałem odczuwać wszechobecną monotonię. Twórcy popełnili ogromny błąd, skupiając się tylko na grafice, ale nawet najpiękniejsze, najbardziej szczegółowe detale nie zastąpią porządnie opowiedzianej historii.
Resistance 2 zasługuje na uwagę chociażby ze względu na niezwykle grywalny multiplayer, bardzo dobrą grafikę i rzemieślniczy, ale w dalszym ciągu znośny, tryb dla pojedynczego gracza. Należy pamiętać, iż nie istnieją obiektywne oceny, wszystko zależy od subiektywnych odczuć, gustu, upodobań recenzenta. Ogromnym błędem byłoby sugerowanie się jedynie cyferkami wystawianymi przez innych. Warto dać szanse każdej grze i wyrobić tym samym własną opinię, może traficie na niedocenioną perełkę.