
31.05.2009 | tytacz
Grę rozpoczyna efektowny wybuch niszczący znaczną część Empire City. W samym epicentrum wybuchu pojawiamy się my: Cole McGrath. Co tam robiliśmy i dlaczego doszło do wybuchu? Tego już się dowiedziecie przechodząc dzieło studia Sucker Punch, a żebyście to uczynili, przedstawię Wam plusy tej produkcji.
Na początku zajmijmy się szeroko pojętym gameplayem, który w tej produkcji stoi na najwyższym poziomie. Dla przypomnienia, inFamous jest nastawionym na akcję sandboxem (otwarty i nieograniczony świat) z mnóstwem elementów wspinaczkowych. Ten ostatni aspekt został wykonany niemal perfekcyjnie, gdyż zwinność głównego bohatera pozwala mu na wspięcie się na każdy budynek w mieście. Całość została oparta na bardzo prostym, jednak szalenie efektywnym systemie, na który składa się jeden przycisk odpowiadający za skok (X) oraz gałka analogowa służąca do wybrania miejsca, na które chcemy wskoczyć. System działa naprawdę sprawnie i prawie zawsze Cole powędruje tam gdzie chcemy. Napisałem "prawie", ponieważ czasami gra się "pogubi" w tym wszystkim i możemy nie trafić w miejsce, które wskażemy. Jednak są to naprawdę sporadyczne przypadki nijak wpływające na ogólny wygląd elementów parkour. Obszar naszych działań został podzielony na trzy wyspy i warto wspomnieć, że każda ma swojego końcowego bossa, oraz odmiennym rodzaj przeciwników. Przeciwnicy są dość zróżnicowani, od zwykłych kmiotków z karabinami poprzez grubsze ryby z wyrzutniami rakiet, a na przywódcach gangów posiadających nadprzyrodzone moce kończąc. Dodano również swego rodzaju mini bossów w postaci wielkich kroczących golemów. Trudność gry została dość dobrze zbalansowana i nawet na najwyższym poziomie gra nie frustruje dzięki bardzo często rozsianym checkpointom. Twórcy postawili również na zasadę "im dalej w las..." i tak postanowili sprawić, że kolejne wyspy są coraz trudniejszym wyzwaniem.
Pora zająć się naszym bohaterem wyposażonym w szerokie spektrum elektrycznych mocy. I tak dzięki nabytym umiejętnościom, Cole może szybować w powietrzu, odpychać przeciwników falą uderzeniową czy też "jeździć" po wszelkiego rodzaju torach i liniach wysokiego napięcia. Jeśli chodzi o nasz elektryczny arsenał to mimo iż wygląda całkowicie inaczej niż we wszystkich innych grach akcji to działa on w identyczny sposób. Naszą podstawową bronią są oczywiście pioruny, które bardzo przypominają typowy karabin maszynowy. Kolejnym gadżetem są granaty elektryczne, które wybuchają po pewnym czasie. Nie mogło również zabraknąć "wyrzutni rakiet", które (dzięki zdobytym ulepszeniom) możemy nakierować na konkretny cel. Czym jednak by był człowiek żarówka bez burzy z piorunami? Tak o to twórcy dali nam do dyspozycji najbardziej śmiercionośną broń w grze, a mianowicie ogromną burzę, która niszczy wszystko co stanie na jej/naszej drodze. Żeby nie było jednak za łatwo to Cole ma ograniczony zapas mocy i nie możliwe jest np. rzucanie granatami bez przerwy gdzie popadnie. Na szczęście twórcy rozsiali po całym mieście mnóstwo źródeł energii, z których wystarczy wyssać nasze "paliwo".
Pozostając w temacie naszych mocy, należy wspomnieć o systemie ich rozwijania. Tutaj za praktycznie każdą czynność dostajemy punkty doświadczenia, które możemy wykorzystać do ulepszenia naszych zdolności. Jednak nie wszystkie moce dają się ulepszać za pomocą PD, niektóre wymagają dodatkowo odpowiedniej karmy czy też wykonania określonej ilości zadań pobocznych.
Przyjrzyjmy się teraz zapowiadanym systemem karmy. Otóż możemy być dobrzy albo źli (każda strona posiada 3 "poziomy") i tylko od nas zależy, czy przechodnie będą wiwatować na nasz widok czy też uciekać z krzykiem. W grze umieszczono sporą liczbę momentów wyboru, gdzie na początku czas się zatrzymuje i Cole dokładnie wyjaśnia nam jakie mamy ścieżki działania. Potem czas rusza dalej i gra czeka na to jaką decyzję podejmiemy. Co ciekawe dzięki naszym postępom miasto się zmienia i znowu od nas zależy czy powstanie z kolan, na które zostało rzucone po wybuchu czy też pogrążymy je w chaosie jeszcze bardziej. Dodatkowym atutem bycia dobrym są sami przechodnie i policjanci, którzy pomagają nam w walce z przeciwnikami lub też odwracają po prostu ich uwagę od naszej osoby.
Czym jednak byłby sandbox bez misji pobocznych? Tych jest naprawdę dużo i na szczęście nie nużą ani razu. Ich różnorodność jest naprawdę imponująca i nawet dochodząc do trzeciej wyspy możemy zostać uraczeni czymś nowym. Jeśli zaś chodzi o przykłady to możemy pobawić się w szpiega i skacząc po dachach śledzić kuriera niosącego paczkę z odłamkami (o nich później).
Możemy również pomóc mieszkańcom pozbyć się podsłuchów zainstalowanych na budynkach, które oczywiście musimy najpierw znaleźć. Są też misje czasowe, w których przyda się umiejętności szybkiego wykorzystywania systemu parkour. Naturalnie nie zabrakło również misji opierających się głównie o eksterminacje wrogów. Warto wspomnieć, że każda wykonana misja wyzwala wyspę spod panowania gangów, dzięki czemu ich aktywność drastycznie maleje i nie jesteśmy atakowani na każdym kroku. Co do misji głównych to są bardzo ciekawe i dobrze skonstruowane, dzięki czemu chcemy jak najszybciej zobaczyć jak skończy się cała historia.
W czasie naszych wojaży możemy również poszukać różnego rodzaju znajdek. W ramach wolnego czasu możemy poszukać rozsianych po całym mieście odłamków powstałych po wybuchu, które zebrane w odpowiedniej ilości zwiększają "pojemność" naszego herosa. Poza tym zostawiono nam do odnalezienia 32 nagrania głosowe z dodatkowymi informacjami wyjaśniającymi fabułę.
Przejdźmy teraz do fabuły zawartej w inFamous Wystarczy, że powiem, że jest ona bardzo mocnym elementem gry i od początku intryguje gracza zachęcając go do dalszych godzin spędzonych z tą produkcją. Żeby zbytnio nie spoilować to powiem, że głównych misji jest aż 40 i praktycznie każda jest inna, a zakończenie jest bardzo ciekawe. Całość została przeplatana świetnymi przerywnikami w postaci komiksów i śmiało mogę stwierdzić, że ich wykonanie jest idealne. Pojawiły się również wstawki na silniku gry, ale są bardzo sztuczne i nawet nie warto o nich wspominać.
Polskich graczy zapewne najbardziej interesuje jak wypadła polska wersja językowa? Ze swojej strony mogę napisać, że została ona wykonana na dużo lepszym poziomie niż przy produkcji Guerilla Games. Cole wypadł świetnie, a reszta postaci stoi na dobrym poziomie (no może poza niektórymi przechodniami i agentką Moyą, których zdolności dubbingu tylko wywołują uśmiech politowania). Można się też przyczepić do zbyt dosłownego tłumaczenia, ale nie jest to bardzo rażące i jak najbardziej można z tym grać.
Na sam koniec zostawiłem sobie sprawy techniczne, gdyż jest to ta składowa gry mogąca zniechęcić gracz do kupna tej produkcji. Całościowo gra wygląda przyzwoicie, jednak jak zaczniemy szukać słabych stron to znajdziemy je bez problemu. Największą wadą gry jest bez wątpienia zasięg widzenia, który jest stanowczo za krótki. Antyaliasing nie występuje i jesteśmy straszeni ząbkami, a silnik czasami dostaje zadyszki w bardzo dziwnych momentach i mamy sytuację, gdzie nic się nie dzieje, a gra zaczyna zwalniać. Na szczęście przez lwią cześć czasu wszystko chodzi idealnie płynnie i pokazuje swą moc przy naprawdę wielkich zadymach. Cole czasami też dziwnym sposobem "zaczepi" nogami o leżące śmieci i tylko wykonanie skoku ratuje nas z opresji. Należy również wspomnieć o świetnej animacji głównego bohatera, która sprawia, że z przyjemnością patrzymy jak pokonujemy kolejne przeszkody terenowe. Zapomniałem o instalacji, która również się tu znalazła, dlatego przygotujcie sobie 1,3 GB wolnego miejsca.
Podsumowując, produkcja Sucker Punch jest z pewnością bardzo mocną kartą na tegorocznej liście Sony i powinna znaleźć swe miejsce na półce każdego gracza kochającego produkcje z otwartym światem.