
26.09.2009 | lothronik
Jest to bowiem doskonały symulator lotnictwa osadzony w realiach Drugiej Wojny Światowej. Gracz ma szansę wziąć udział w największych bitwach powietrznych, od Bitwy o Anglię przez atak na Stalingrad czy Sycylię, na ofensywie berlińskiej kończąc i co najważniejsze - poczuć atmosferę bitew powietrznych.
Niech jednak nikogo nie odstrasza słowo symulator, bowiem autorzy nie zapomnieli o graczach, którzy z samolotami nie mają do czynienia na co dzień. Na najłatwiejszym poziomie trudności (a dostępne są trzy), IŁ-2 to nic innego jak powietrzna strzelanka, gdzie liczy się przede wszystkim ilość wystrzeliwanych pocisków i strąconych przeciwników, a nie warunki atmosferyczne czy parametry techniczne samolotów. Te zaczynają mieć znaczenie na poziomie Realistycznym czy Symulacyjnym, gdzie zbyt mocny przechył gałki analogowej doprowadzi do nieprzewidzianego zetknięcia z ziemią, a zestrzelenie choćby jednego przeciwnika wymaga sporego refleksu i samozaparcia. Pomijając fakt, że maszyna zachowuje się zupełnie inaczej niż na poziomie zręcznościowym, dochodzą jeszcze inne utrudnienia - jak np. brak automatycznej kontroli prędkości czy celownika, który wskazuje, gdzie trzeba strzelać, aby zostawić ślady po pociskach na maszynie przeciwnika (a trzeba strzelać przecież z wyprzedzeniem), trudniejsze sterowanie. No, i o ile poziom Realistyczny da się jeszcze jako tako przełknąć, to tryb Symulacyjny z pewnością jest tylko dla urodzonych ze śmigłem w ręku, chociażby dlatego, że jedyna dostępna kamera na tym poziomie to widok z kokpitu, a wiadomo - widoczność jest wtedy mocno ograniczona; na innych poziomach trudności można przełączać kamerę. Co jednak należy zapisać na duży plus autorom to fakt, że stworzyli produkt, z którym każdy - niezależnie od umiejętności pilotażu - będzie bawić się doskonale i z pewnością każdy będzie usatysfakcjonowany.
Podstawowym trybem dla samotnego gracza jest Kampania, na którą składa się sześć bitew - Bitwa o Anglię, Bitwa o Stalingrad, Inwazja sycylijska, Korsuń, Ardeny oraz nalot na Berlin w kwietniu 1945 r. Każda z tych bitew to kilka oddzielnych misji, stanowiących fazy bitwy - np. w akcji nad Berlinem najpierw trzeba zniszczyć obronę przeciwlotniczą na przedmieściach miasta oraz zbombardować ulice, które Niemcy przerobili na lotniska, jednocześnie odpierając fale nadlatujących bombowców, aby w końcu dostać się do Parlamentu i zasiać w nim spustoszenie. Fabułę opowiedziano w bardzo przystępny sposób - poprzez niedługie filmiki pochodzące z okresu drugiej wojny z narratorem w tle, co stanowi bardzo dobrą okazję na poznanie historii bitew powietrznych w pigułce - oczywiście dla tych co znają angielski. Oprócz kampanii dostępne są jeszcze pojedyncze misje (uzupełniające kampanię) oraz samouczek, który trzeba przejść, aby w ogóle siąść za sterami samolotu - i o ile dla zręcznościowców trening nie jest długi, tak wszyscy, którzy chcą grać na poziomie Realistycznym czy wyższym muszą potrenować znacznie dłużej. Dlaczego? Chodzi głównie o sterowanie, gdyż na najłatwiejszym poziomie trudności jest ono raczej intuicyjne, w przeciwieństwie do innych poziomów, kiedy to gałka analogowa wyrabia 200% normy. Warto też nadmienić, że przechodzenie kolejnych misji jest nagradzane - nowymi maszynami, bibliografiami pilotów czy wpisami do encyklopedii, z której dowiedzieć się można wielu przydatnych informacji na temat historii, ale przede lotnictwa, taktyk czy akrobacji. Jeśli jednak kogoś nie interesuje rozgrywka ze sztuczną inteligencją, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmierzyć się z innymi graczami (do 16 osób na mapie). Do dyspozycji są cztery tryby - deathmatch i jego drużynowa odmiana to chyba już standard w grach sieciowych. Strike to tryb, w którym punktowane jest w szczególności bombardowanie wszystkich obiektów znajdujących się na ziemi (pojazdy, działka), z kolei w Capture Airfields - jak sama nazwa wskazuje - chodzi o przejmowanie lotnisk przeciwnika, poprzez wylądowanie i spędzenie odpowiedniej ilości czasu na płycie. Szkoda tylko braku split-screen’a i co-op’a, ale nie można mieć wszystkiego.
Pozostaje jeszcze kwestia strony wizualnej produkcji - ta wypada jak należy. Tzn. modele samolotów są odwzorowane za należytą dokładnością i pietyzmem (m. in. Yak-3, IŁ-y, Mustangi, niemieckie Messerschmitty...), postarano się odwzorować każdy, najmniejszy szczegół.
Podobnie wewnątrz maszyn - po przełączeniu widoku na widok z kokpitu można dostrzec całą masę wskaźników. Warto też nadmienić, że w zależności od maszyny, którą lecimy, zmieniają się jej parametry i każdy pojazd prowadzi się z goła odmiennie - jedne są bardziej zwrotne, tymi większymi z kolei o
bączkach można zapomnieć. Naprawdę, jeśli chodzi o samoloty, widać, że autorzy przyłożyli się. Bitwy wyglądają bardzo spektakularnie, na ekranie może znajdować się nawet kilkanaście samolotów jednocześnie, a konsola i tak się nie krztusi. Na około świstają kule, wśród obłoków spadają strącone, płonące samoloty (choć akurat wtedy gra potrafi chrupnąć), podobno na blasze widać nawet ślady po kulach - ale tego akurat nie dostrzegłem. Wojenna zawierucha jest widoczna gołym okiem. Otoczenie z góry wygląda bardzo dobrze, jednak jeśli bliżej przyjrzeć się poszczególnym elementom - drzewom, budynkom, statkom - wygląda to trochę gorzej, np. budynki przypominają pudełka do zapałek. Wyjdzie, że się czepiam, ale tak wcale nie jest - bo mi to kompletnie nie przeszkadza. Jeśli chodzi o stronę dźwiękową, muzyka, która przygrywa w tle dodaje wojennego klimatu, a wszystkie pozostałe odgłosy, jak ryk silników czy strzały, zrealizowano bardzo dobrze i w tej materii nie ma się powodów do narzekań.
I tak oto dolecieliśmy do podsumowania. IŁ-2 Sturmovik to zakończona powodzeniem próba przeniesienia serii na konsole (do tej pory gościła jedynie na PC), dzięki czemu otrzymaliśmy bardzo dobry symulator lotnictwa, który - co najważniejsze - skierowany jest zarówno do zapaleńców, jak i poszukujących rozrywki i odprężenia się po ciężkim dniu. Świetnie oddane modele samolotów z czasów drugiej wojny światowej dodają pozycji realizmu i pozwalają w dużym stopniu doświadczyć tego, czego doświadczali piloci sześciedziąt lat tamu. I chyba nie skłamię zbytnio, jeśli powiem, że jest to gatunkowo najlepsza gra na konsole obecnej generacji.