Avatar
Witaj Gościu
Koniec Square, jestem wkurzony. Po pięknych chwilach spędzonych w towarzystwie świetnych gier pokroju Demon's Souls czy God of War uwierzyłem na nowo, że na świecie znowu zapanowała harmonia...
24.04.2010 | Heviro
...a deweloperzy w końcu nauczyli się tworzyć gry na konsole nowej generacji. Dopracowane, grywalne, mające w sobie to coś. Niestety, wtedy na mojej drodze stanęło nowe dziełko Square Enix i zniszczyło moją małą utopię. Żeby lepiej wam zobrazować jak bardzo nowy "Fajnal" nie przypadł mi do gustu posłużę się małym porównaniem - gdyby FFXIII był małym słodkim psiakiem wesoło merdającym ogonkiem - zastrzeliłbym go, gdyby był najnowszym Ferrari - wysadziłbym je, gdy by był malutkim dzieckiem zapłakanymi oczkami proszącymi o pomoc... Mam nadzieje, że rozumiecie co mam na myśli.

Mamuśki są aha aha, gorące. Nie, są martwe.

Od czego zacząć katorgę zwaną recenzja Final Fantasy XIII? Może na warsztat weźmy to, co najważniejsze w dobrym jRPGu, czyli fabułę. Jak prawie każda kolejna część Trzynastka dostała swoje uniwersum, całkiem ciekawe i na swój sposób intrygujące, składające się z dwóch światów - Grand Pulse i Cocoon. Pierwszy to ruiny cywilizacji, natomiast drugi to unosząca się nad Pulsem, rozwinięta technologicznie utopia przypominająca swoim wyglądem Gwiazdę Śmierci (swoją drogą, z powierzchni Pulsu Coccon prezentuje się świetnie). Jako że autorzy chcieli zrobić ciut bardziej dorosłą historię niż we wcześniejszych częściach sagi, w grze pojawiają się takie tematy jak propaganda, rasizm i walka ze swoim przeznaczeniem, miłość, przyjaźń, przebaczenie i Chocobo. Brzmi zachęcająco?

Ale tylko brzmi! Fabuła XIII jest najgorzej rozpisaną historią w RPG od czasu, gdy człowiek zaczął grać w papierowe RPG. Gracz zostaje wrzucony w sam środek cyklonu nie wiedząc o co chodzi w tym całym rozgardiaszu dziejącym się na ekranie. Ktoś walczy, ktoś ginie, atakują maszyny, pojawiają się jakieś jednostki specjalne walczące z jakimś młodocianym ruchem oporu, jakaś idiotka prosi o broń, jakaś matka zostawia własnego syna na pastwę losu tylko po to, aby zginąć 5 minut później. Co tu się dzieje, do jasnej i ciasnej?! Może ktoś mi pomoże złączyć to wszystko w jedną logiczną całość?

Tak, zdaję sobie sprawę z faktu, że gram w japońskiego RPG i że one są ciut specyficzne. I będąc szczerym lubię tę inność, ale to co tutaj widzę to już za wiele. Bohaterowie tej opowieści to banda kserokopii z wcześniejszych gier serii. Zaręczam, że jeżeli grałeś wcześniej w jakieś jRPG to będziesz wiedział dokładnie, co czeka każdego z nich. Zdaję sobie sprawę, że trudno wymyślić oryginalne postacie, ale panowie i panie ze Square - trzeba mieć trochę szacunku dla gracza, który kupi wasza grę. I przysiąść nad projektem, a nie rozdmuchiwać relacje między poszczególnymi członkami drużyny do niebotycznych rozmiarów, aby potem je spłycić i rozwiązać jedną błahą scenką. To samo tyczy się przeciwników - główny zły jest tak denny i odrealniony, a przy okazji pozbawiony czegokolwiek co sprawiałoby, że w mojej łepetynce zakwitłaby myśl: Trzeba go zabić, bo on jest zły i chce zniszczyć spokojny świat. Chłopek mi najzwyczajniej w życiu - że posłużę się tutaj kolokwializmem - zwisał i powiewał.

Zresztą podobnie jak świat, o którym ktoś zapomniał, że ma żyć. Osoba kupująca grę (pewnie pod takim terminem figuruje słowo gracz w słowniku pracowników firmy SE) lubi poczuć, że ma jakiś wybór, że coś od niej zależy, że może choć na chwilę się zatrzymać, pożyć w tym świecie i odpocząć od wątku głównego. Niestety, w XIII nie ma czegoś takiego, cały czas przesz przed siebie, po prostym korytarzyku, bez labiryntów, z odnogami, które kończą się po 10 krokach. I jedyne co ci zostaje to walka. W tej grze dużo walczysz, z przeciwnikami, ale i z samym sobą, co by nie podciąć sobie żył z nudów. Autorzy wydedukowali i wyliczyli na swoich malutkich azjatyckich komputerkach, że jeżeli przedstawią bohaterów jako uciekinierów, to nie muszą już projektować nic innego - walka załatwi wszystko. W trakcie rozgrywki nie spotkasz zbyt wielu NPCów (bo jesteś przecież ścigany i nikt ciebie nie lubi), sklepów też nie (bo jesteś ściga... a, nie... wszystkie sklepy są dostępne w miejscu zapisu - i to online! Allegro po prostu rozciąga swoje macki na cały świat.).

A, żeby nikt nie narzekał, że w grze nie ma wolnych przestrzeni to deweloper zadbał o to abyś w okolicach trzydziestej godziny rozgrywki znalazł się na jednej otwartej większej... przestrzeni, po zobaczeniu której zresztą czujesz się jak - i tutaj znowu przepraszam za kolokwializm - kot srający na pustyni, a oczy twoje dosłownie ją pochłaniają. Gdy widzisz tę otwartą i nieprzebytą przestrzeń, to natychmiast do Twojej głowy przyjdą najrozmaitsze pomysły na ciekawe questy i mini gierki, czekające za tuż za rogiem rogiem. I tutaj znowu otrzymasz cios - dodatkowymi zadaniami w tej części Ostatniej Fantazji nie są ani wymyślne gra w karty, ani tym bardziej nierealistyczna gra w piłkę ręczna pod wodą - jest szukanie skarbów na grzbiecie kochanego, wiecznie wesołego i doskonale wszystkim znanego, żółtego strusia - Chocobo. A inne misje? Standardowe typu znajdź i zniszcz, czyli wybij określone potwory - a za to dostajesz fanty. Serio, po 30 godzinach męczarni i łażenia w korytarzyku to wszystko co dostajesz. Zero jakiegoś większego miasta, labiryntów, tajemnic, nawet osady. I oczywiście ty masz być z tego zadowolony, a i lepiej abyś zaczerpnął trochę oddechu, bo zaraz znowu w padniesz w korytarzyk, który nie pozwoli ci się wyrwać, aż do napisów końcowych. Ale, ale, przecież główne postacie dramatu rozmawiają o swoich uczuciach, historia zaczyna się w pociągu, w grze pojawia się murzyn, słodka idiotka z mroczna tajemnicą i nasza główna postać ma doświadczenia z wojska, do tego mamy masę efektownych scenek i filmików. To nie może być złe. Taa, jasne...

Napiszę to jeszcze raz, aby nikomu to nie umknęło: ta gra jest strasznie liniowa. I niech mi nikt nie waży się rzucić mądrym stwierdzeniem - jRPG tak mają i tyle. A ja powiem, że nie tylko jRPG są liniowe, ale również i zachodnie RPG są w pewnym stopniu linijkowate. Czy to Dragon's Age, Baldur's Gate, Chrono Cross, Final Fantasy VI, VII czy nawet Fallouty są liniowe, bo musisz coś wykonać, aby doczłapać się do głównego przeciwnika, prawda? A to, że masz masę zadań pobocznych, postaci do interakcji i możliwości to jest tylko otoczka i dobra wola twórców gry. Jednak to ta dobra wola twórców sprawia, że zatapiasz się w tym nierealnym świecie. Nieważne czy ta dobra wola przejawia się w głupiej karciance, systemie materii, czy tuzinie ciekawych postaci do rozmowy. Ważne, że masz wrażenie bycia częścią tego wszystkiego. W FF XIII tego nie ma, czujesz jak błądzisz po martwym mieście. Większość spotkanych podczas przygody postaci chce ciebie zabić. A cała historia zostaje skrzętnie odnotowywana (razem z naszym progresem) i spisana w encyklopedii - która będąc wypchana wieloma informacjami zapewne miała za zadanie pokazywać bogactwo świata. Tylko, drogie Square- taka rada na przyszłość- Aby coś zachwyciło to trzeba to pokazać, a nie opisać.

Walka, walka, walka, czyli praca na stanowisku

Czy całe FFXII jest skopane i nadaje się na wieczne potępienie? Nie do końca, gdyż jest jeden aspekt gry, który wybija się z tego całego morza średniactwa -walka. Jak już wcześniej napisałem w nowym "Fajnalu" większość czasu spędzisz na walkach, więc miło, że ten element gry nie został skopany. Całość opiera się na znanym i lubianym systemie ATB, czyli w wielkim skrócie: pojedynek dzieli się na tury, każda akcja postaci gracza - czy to leczenie, atak, użycie przedmiotu pojawia się na pasku akcji i gdy przyjdzie odpowiedni czas, postacie atakują na przemian z przeciwnikiem, po wykonaniu akcji postać musi zregenerować siły, aby móc zaatakować jeszcze raz. Leciwy już system dostał w XIII solidnego kopa na rozpęd w postaci możliwości zrezygnowania z zaplanowanej kolejki i możliwość jej zmiany w każdej chwili plus usunięcie paska pokazującego magię. Do tego wszystkiego zmienił się cel drużyny, bo teraz najważniejsze nie są punkty życia a zmęczenie przeciwnika, co w końcu doprowadzi (po nabiciu specjalnego paska zwanego Staggerem) do złamania się jego ochrony, co sprawia z kolei, że wróg przez jakiś czas jest łatwiejszy do ubicia. Niby błahostka, ale dzięki temu system walki w XIII wydaje się świeży i na swój sposób innowacyjny. Do tego dochodzi system profesji postaci - które możemy zmieniać w każdej chwili w trakcie trwania pojedynku. Klas postaci jest kilka: od standardowych takich jak walczący w zwarciu Commando, używający magii ofensywnej Ravanger, czy leczący Medic, po zbierającego obrażenia Sentinela, i rzucającego magię wzmacniającą drużynę Synergista, a na miotającym klątwy Saboteurze kończąc. Każda z tych ról jest ważna (np. Commando słabiej nabija Staggera niż Ravanger, jednak zwykłe uderzenie sprawia, że pasek opada wolniej niż po ataku magicznym), co zmusza szukania odpowiednich kombinacji dla fantastycznej trójki (bo tyle twoich bohaterów może być jednocześnie na placu boju). Do tego dochodzą Summony - potężne istoty, które możemy przyzywać, gdy tylko nabijemy jeszcze jeden specjalny wskaźnik. Walki są szybkie i widowiskowe.

Niestety, wydaje mi się, że za punkt honoru nasi skośnoocy programiści ze Square postanowili, aby ten świetny system walki był jak najbardziej ułomny i idioto-odporny. Dlaczego tak myślę? Bo jak można przez pół gry zablokować dowolne dobieranie składu drużyny (co dość utrudnia rozplanowanie rozwoju postaci) i uzależnić od fabuły takie sprawy jak wybór profesji (dana postać na początku gry ma dostęp tylko do wybranych ról - kolejne dochodzą z czasem) i - uwaga! - rozwijanie postaci! Tak jest. To oznacza, że nie możesz przeznaczyć jednej postaci, aby była np. Commando, bo za chwile skończą się dyski z ulepszeniami dla profesji. I jesteś zmuszony zacząć rozwijać jakaś inną profesje, bo przeciwnicy robią się trudniejsi, więc musisz marnować doświadczenie na inne klasy. A kiedy po pokonaniu bossa odblokowujesz nową ścieżkę w systemie rozwoju to się nagle okazuje, że nie masz już punktów doświadczenia do rozdania.

Większość dolegliwości (wyjątek tutaj stanowi ogranicznik poziomu - ten schodzi dopiero po ostatnim bossie) przestaje doskwierać - jak już wspomniałem - od połowy gry, czyli musisz się przemęczyć pierwszą połowę z wykastrowanym systemem walki, aby
potem móc się bawić. Bo to naprawdę spora przyjemność, gdy rozwalasz jakiegoś niezłego typa szybko i sprawnie, dobierając odpowiednią taktykę. Ale to potrwa trzydzieści godzin zanim dojdziesz do momentu, gdzie nie tylko schodzą tobie ograniczenia, ale i poziom trudności wzrasta dość szybko i mocno potrafi dać w kość. 30 godzin bezmyślnego klepania X, bo na początku nie potrzebujesz zbyt rozbudowanego planu walki. Ale potem byle żelek będzie ciebie lał jak chciał. To jest dość frustrujące, gdy po pokonaniu wielkiego bydlaka nagle na twoją dzielną drużynę wyskakuje ekipa misiów Haribo i robi z nimi porządek. Jednocześnie porażki w tej grze dzięki systemowi profesji sprawiają, że gracz zaczyna ostro kombinować modyfikując ustawienia i schematy.

Ogólnie system nie do końca wydaje się dopracowany: walki są szybkie, nawet można powiedzieć, że aż za szybkie. Z czasem gracz nie ma czasu na wybranie odpowiedniego ataku, więc przez większą cześć gry twoja rola ograniczy się tylko do obserwowania pasków: życia postaci i Staggera, naciskaniem przycisku Auto i zmienianiem w odpowiednim momencie profesji - niczym menadżer w firmie. Do tego na placu boju kontrolujesz tylko jedną postać (której śmierć automatycznie zakończy walkę), dwoma pozostałymi steruje komputer - robi to ciałkiem nieźle tylko czasami potrafi coś sknocić, używając nie tego czego powinien. Całość bagienka dopełnia poganiacz w postaci czaru Doom, który po rzuceniu przez przeciwnika sprawia, że pojawia się licznik i jeżeli nie pokonamy wroga przed upływem czasu - przegrywamy. Zostawię to bez komentarza. Zresztą tak samo jak system levelowania broni i przedmiotów- jak dla mnie jest tylko zapychaczem i niepotrzebnym udziwnieniem.

Wróćmy na chwilę jeszcze do rozwoju postaci - brakuje mi tutaj bonusu w postaci, gdy u jednego bohatera rozwijamy np. dwie role: Commando i Saboteur'a to autorzy mogliby nagrodzić gracza dając dostęp do ukrytych Dysków ze zdolnościami łączącymi obie te klasy - dając np. cios ograniczający obronę na następną turę. Niby to nic takiego, ale jednak sprawia, że gracz chciałby jeszcze bardziej rozwijać postać chcąc odkryć wszystkie zależności między profesjami (teraz, jak łatwo się domyślić, po zmianie klasy, zdolności z innej klasy stają się automatycznie niedostępne).

Jakie palce masz, komu je dasz?

Final Fantasy XIII jest piękna, co to tego nie ma wątpliwości - liczne scenki i filmiki zostały popełnione na potężnych stacjach komputerowych, to widać. Epickie, szczegółowe, nakręcone z rozmachem. Nawet te przerywniki na silniku nie mają się czego wstydzić, gdyby nie... kwadratowe palce. Serio, wyobraź sobie, że widzisz postać wykonana z niezwykłą dbałością o szczegóły, a tu nagle wyskakują palce jakby je drwal wyrąbał. Projekty postaci, przeciwników jak zwykle u Japończyków stanowią unikalny mix techniki, mi się on spodobał. Z sceneriami występującym w grze bywa różnie - od zachwytu nad pięknym horyzontem do znużenia szarym korytarzem robionym metodą kopiuj i wklej.

Muzyka w Trzynastce nie zachwyca, ani nie przeraża, ot, współgra z tym, co dzieje się na ekranie. Żaden z pojawiających się utworów w grze nie zapadł mi na dłużej w pamięci, taki wyrób orkiestrowo-j-popowo-podobny z małą nutką nowych brzmień.

Pechowa liczba - XIII

Wiele ludzi po przeczytaniu tej recenzji zarzuci mi, że staram się zrobić sztuczny rozgłos, że się czepiam - cóż, mam to gdzieś.

Ale nie mam gdzieś faktu, w jaki sposób traktuje mnie Square E. Nie mam gdzieś faktu, że tworząc niedopracowanego bubla, jakim jest FFXIII starają mi się wmówić, że na ten cud czekałem ponad trzy lata. A później bezczelnie na różnych konferencjach mówić, że do kosza poszło tyle planów i projektów, żeby wystarczyło na drugą grę, że zdają sobie sprawę z tego, że w XIII nie ma za wiele z RPG, kolejne części będą lepsze. A co mają powiedzieć, że będą gorsze?

Do tego mówią, że remake VII zająłby im prawie 14 lat. Dla tej ekipy to nie czternaście, ale i sto lat by nie starczyło. A może to i lepiej, że się nie zabierają za VII, ponieważ dla nich zaprogramowanie jednego miasteczka przerosłoby ich zdolności, i pewnie grę by tak pocięli, że największy fan by jej nie rozpoznał.

W takim razie mam pytanie: Dlaczego zdając sobie sprawę, że nie wyrobią się z silnikiem gry na czas i opanują go wystarczającym stopniu, aby zrobić porządnego jRPG nie mogli pójść w ślady twórców Gran Turismo i wydać Final Fantasy: Prologue? Może i zagranie niezbyt lubiane, ale pozwoliłoby im kupić trochę czasu i dopracować silnik i stworzyć coś świetnego. Bo nie chce mi się wierzyć, że nagle w Japonii odbyło się polowanie podczas którego wybito wszystkich świetnych projektantów gier i nie ma tam nikogo, kto mógłby z XIII zrobić świetnego RPG.

Niestety, świat idzie na przód a panowie ze Square Enix w pogoni za grafiką HD zrobili jeden krok do przodu i dwanaście do tyłu. Nie tędy droga, nie tędy. Bo grafika w RPG to nie jest najważniejsza rzecz.

Zapewne wiecie, że pierwsze Final Fantasy miało być ostatnią grą upadającego wówczas Square, szkoda, że FFXIII nie może być ostatnią grą SE.
4.54.5 6.86.8
  • grafika
  • system walki (po zdjęciu ograniczeń)
  • ograniczenia
  • ogromna liniowość
  • martwy świat
  • niedopracowana
  • wnerwiający głos Vannile
  • monotonia

Opinie naszych Czytelników

09.05.2010 | 19:56 | tytacz ocenił tę grę na 2
» Bardzo słaba gra niestety.
28.04.2010 | 12:55 | Mumol
» :O Ja pierdziele ile tekstu. Nie mogę tego ogarnąć.
27.04.2010 | 22:03 | zvarownik ocenił tę grę na 7
» daniru, profesjonalne teksty są, ale obiektywnych nie ma, jeżeli całość rozbija się o gusta :) Zresztą mniejsza z tym, Hevirowi podwinęła się noga jeśli chodzi o profesjonalizm, ale nadal uważam, że to jego opinia, miał do niej pełne prawo, chociaż tak jak napisałem normalny recenzent raczej nie wystawiłby tej produkcji aż tak niskiej oceny, co nie znaczy, że od razu trzeba po nim jechać. Wyzywanie od grafomanów i prośby o dokształcenie są moim zdaniem zupełnie nie na miejscu (to akurat do arekpe)...

Edytowano 27.04.2010 22:04

daniru, profesjonalne teksty są, ale obiektywnych nie ma, jeżeli całość rozbija się o gusta :) Zresztą mniejsza z tym, Hevirowi podwinęła się noga jeśli chodzi o profesjonalizm, ale nadal uważam, że to jego opinia, miał do niej pełne prawo, chociaż tak jak napisałem normalny recenzent raczej nie wystawiłby tej produkcji aż tak niskiej oceny, co nie znaczy, że od razu trzeba po nim jechać. Wyzywanie od grafomanów i prośby o dokształcenie są moim zdaniem zupełnie nie na miejscu (to akurat do arekpe)...
27.04.2010 | 11:52 | daniru
» No to, że nie ma misji "przynieś podaj pozamiataj" to co innego niż "nie ma miast bo im się w hd nie chciało zrobić". Bo miasta są w dodatku pięknie się w hd prezentują. A co do npc już się wypowiadałem niżej.
27.04.2010 | 00:13 | Heviro
» Arku w takim razie przyznaje się do błędu.I za niego przepraszam.


Daniru :Miasto prawdziwe charakteryzuje się: zadaniami pobocznymi , NPC, . To co wymieniłeś to makieta miasta

Dziękuje, za uwagę i cenne wskazówki. Bóg z wami.
26.04.2010 | 23:19 | daniru
» zgadzam się.
om mani padme hum
26.04.2010 | 23:03 | arekpe
» Heviro, chciałbym jeszcze się odnieść do mojego "strzału w płot" jak to nazwałeś:

"Co do porównania matki Hope'a do kobiet walczących w powstaniu to trafiłeś mój drogi jak kulą w płot. otóż matki w powstaniu jakbyś wiedział szły walczyć jeżeli dzieci mogły być bezpieczne(zostawiały je z rodziną czy z sąsiadami! A nie w środku walki wyskakują z tekstem:" Mamuśki są twarde" i mówi synowi że zaraz wróci i zostawia go razem z całą bandą przestraszonych ludzi będących już spisanymi na straty- wystarczy jedna zbłąkana rakieta i jest już po nich ( zresztą później ta cała chęć na zemstę Hopea jest kolejnym pokpionym i spłyconym tematem)"

Daniru już się do tego odniósł i to całkiem trafnie. Z przykrością patrzę na taką wypowiedź, gdyż pokazuje nie tylko nieznajomość historii, lecz także podstawowej wiedzy na temat ludzi w ogóle. Jako socjolog muszę Ci powiedzieć, iż w sytuacjach zagrożenia czynniki racjonalne w naszym działaniu są wyjątkowo ograniczone i zaczyna działać jedynie instynkt, który czasami podpowiada niezwykłe rzeczy. Stąd mamy historie typu: „ojciec 2 dzieci zginął w pożarze próbując ratować sąsiadów” – logicznie kalkulując nie narażałby się. Wstyd za twoją wypowiedź, bo historii innych narodów nikt od ciebie nie wymaga, ale własną wypadałoby znać, by potem nie pisać banialuk w stylu tych iż matki zawsze podczas powstania jeśli chciały walczyć "zostawiały dzieci z rodziną czy z sąsiadami!".

Nie zmieniaj recenzji, rób co chcesz tylko bardzo proszę nie pisz nam na nowo historii po swojemu... A najlepiej, żebyś się dokształcił, bo przynajmniej się nie skompromitujesz kolejny raz. Pamięta ktoś jeszcze pointę z MGS2? Jest tu bardzo adekwatna. Internet zrównał ideał z brukiem gdzie grafomanów jak Heviro się dopuszcza do głosu... Ciekawość niestety wzięła górę nad oporami przed masochistycznym aktem czytania wypocin Hevira. Drugi raz już nie popełnię tego błędu.

Tym niezbyt optymistycznym, ale szczerym postem kończę swój udział w tej dyskusji. Enkidou i Daniru - polecam Wam to samo, bo mimo całego zaplecza sensownych argumentów nasz dyskutant jest niereformowalny.
26.04.2010 | 22:44 | daniru
» ajajajaj zvarowniku

spokojnie, najlepsze przed Tobą.. jak przejdziesz grę zobaczysz ile przekłamań jest w recenzji. A skoro Twoim zdaniem nie ma obiektywnych recenzji (o czym już dyskutowaliśmy wcześniej) to chociaż przyznaj rację, że jest coś takiego jak recenzja profesjonalna. A wideł z igieł nie robimy my tylko Heviro - poczytaj jego argumenty. Sam przyznałeś, że normalny gość dałby 7.

Edytowano 26.04.2010 22:51

Co do obiektywnych opinii - istnieją. To naukowo udowodnione o czym uczy się na socjologii i psychologii. Zależność między uwarunkowaniem mózgu człowieka a trafnością opinii opisałem kilka postów niżej.
26.04.2010 | 22:34 | zvarownik ocenił tę grę na 7
» No to się porobiło. jak na moje oko to za bardzo się czepiacie, według Heva gra jest kulawa i niech tak zostanie, sam pograłem 8h i miałem dosyć, więc nie będę się na jej temat wypowiadał. Tylko po co robić z igły widły. Nie ma obiektywnych recenzji, a każdy kto zarzeka się, że takie istnieją jest w błędzie. Jednemu się podoba to, drugiemu tamto, jeżeli czytasz recke danego autora i się z nią zgadzasz, później czytasz następny tekst tego samego jegomościa i tez podzielasz jego zdanie, to wychodzi na to, że macie podobne gusta i można się danymi tekstami, danego autora sugerować. Ja za Chiny nie dałbym Uncharted 2 maksymalnej oceny, bo według mnie jest to pozycja gorsza od części pierwszej, ale nie znaczy to, że dla wielu może to być znakomity tytuł zasługujący na 20 w dziesięciostopniowej skali. Co prawda tak niskiej oceny dla FF13 nie wiedziałem, ale Hev akurat lubi być surowy, więc normalny gość dałby pewnie 7 :)

A co do błędów, to faktycznie jest tego trochę, korekta powinna dostać po dupci :)
26.04.2010 | 21:44 | daniru
» Cóż... trudno się do tego przyznać, ale tak. Przynajmniej w teorii bo w praktyce ja i Enkidou już od dawna do niej nie należymy. Nie pamiętam z jakiego powodu, ale Enkidou odszedł pierwszy, a ja niedługo po nim. Atmosfera nie była przyjemna, zresztą po odejściu Enkidou poziom leciał na łeb na szyję, auronix i ja bylismy właściwie jedynymi osobami które coś pisały co zresztą widać po datach wrzuconych tekstów. W końcu postanowiłem odejść (zresztą Heviro też miał takie zamiary mówiąć że "nie chce wkładać serca w trupa"). Nie wiem jak to się dalej potoczyło, ale widzę jaki jest finał. Niewesoły.
26.04.2010 | 21:30 | arekpe
» Przeglądałem inne recenzje na kikoo szukając odpowiedzi na pytanie czy inne są na tak (wybaczcie mi tak lapidarną wypowiedź) żenującym poziomie jak ta i na szczęście Heviro jest tu niechlubnym wyjątkiem. Daniru nie wiedziałem, że jesteś w redakcji... Czy ja tu jestem jedyną osobą która do niej nie należy?
26.04.2010 | 21:08 | daniru
» Wiesz, sprawa z barykadą rozwiązała się inaczej niż byśmy tego chcieli. Nadmieniałem kilka razy już, że nie widzę nic złego odważnym ocenianiu gier o ile coś za tym idzie i da się to jakoś podeprzeć. Tutaj ewidentnie tego nie było a Twoje rozważania na temat systemu oceniania na tle tej recenzji wyglądały po prostu niewłaściwie biorąc uwagę jak wiele podanych tu argumentów jest niezgodnych z prawdą.
26.04.2010 | 20:43 | mtz
» Zdarza się, że sprawa mnie dotyczy i mimo to potrafię zachować zimną krew i prowadzić rzetelną dyskusję, nie wymagającą obrażania kogokolwiek za pomocą tego typu obrazków. Hevir, z tego, co wiem, nie przyznaje się do tego, że celowo chciał kogokolwiek zaszokować. Broni po prostu swojej opinii. W stylu równie marnym i mało dyplomatycznym, jak w recenzji. Mój apel skierowany jest w identycznym stopniu do niego, jak do Ciebie ; ) Po prostu trochę obaj wyluzujcie. Hevir przegiął, swojego zdania nie zmieni, ocena zostanie. Dla serwisu większym ciosem niż sama publikacja tego tekstu, bez dokładnej korekty, jest odbywająca się tu dyskusja. Doceniamy, że bronicie gry, ale jeśli koniecznie chcecie o tym dalej mówić - może jednak prywatnie? Recenzji nie wycofamy. Zdaję sobie sprawę, że obiektywność to dla heva pojęcie nieco abstrakcyjne i zapewne macie wiele racji w przytaczanych przez Was argumentach, ale tak jak czasem zalety przyćmiewają dla nas w grach wady, tak dla heva ta sytuacja się tu widocznie odwróciła. Ze swojej strony mogę obiecać, że na przyszłość przypilnujemy, żeby teksty podlegały większemu wglądowi przed ich wysłaniem, bo nikt nie chce takich sytuacji, jak ta.

Edytowano 26.04.2010 20:48

Edit: Rzecz w tym, że ja nie przedzielam świata żadną barykadą. O stylu hevira wypowiedziałem się w bardzo podobny sposób, jak Ty. Recenzja nadaje się wg mnie na bloga i było sporym niedopatrzeniem zamieszczenie jej tu, jednak ze mną np tego nikt nie konsultował, a reszta redakcji nie mogła się dogadać w kwestii korekty. To nasz błąd i w imieniu redakcji, przepraszam za niego. Jeżeli czegoś tu broniłem, to idei oceniania - co podkreślam po raz kolejny ; )
26.04.2010 | 20:24 | daniru
» drogi mtzcie..

Heviro teraz zbiera żniwa swojej (nasiąkniętej jadem) recenzji/prowokacji. Gdyby do lawiny przekłamań w recenzji nie doszło to nie mielibyśmy teraz powodu sączyć tu żadnego jadu. To oczywiste, że możesz podchodzić do tego bez emocji skoro sprawa Ciebie nie dotyczy...

A link jest jak najbardziej podsumowaniem tego wszystkiego co tutaj się dzieje. Do czego dążył i co osiągnął w tej dyskusji Heviro (czego zresztą nawet nie ukrywa).

Aha i jak najbardziej utrzymuje opinię, że zajmujesz miejsce po przeciwnej stronie barykady. Bo widzisz, w każdej gazecie czy magazynie przed publikacją redakcja ma nawzajem wgląd do tekstów innych osób z redakcji a później opinie się konfrontuje a redaktor naczelny decyduje co ewentualnie zmienić, co się do publikacji nadaje a co nie. Skoro dopuściliście do publikacji czegoś takiego to świadczy nie o jednym autorze tylko o całym serwisie. To może być przykre ale jeden artykuł utożsamia się na ogół nie z konkretną osobą tylko z publikacją w jakiej się pojawił. To powoduje, że każdy z członków redakcji jest częściowo odpowiedzialny za to co tutaj się publikuje bo wspólnie pracujecie na własne dobre imię. No chyba że ktoś jasno określi na wstępie swoje stanowisko i życzy sobie, żeby go z tekstem nie utożsamiać jak to zrobił auronix.
26.04.2010 | 20:17 | mtz
» Staram się nie brać zbyt czynnego udziału w tej dyskusji, bo primo w grę nie grałem, secundo atmosfera jest średnio przyjemna i nie znajduję przyjemności w łapaniu kogokolwiek za słówka i udowodnianiu swoich racji, a wypowiedziałem się tylko i wyłącznie o idei oceniania (co i tak zostało odebrane jako zadeklarowanie się po jednej ze stron barykady (?!)). Ale i tak, bardzo, BARDZO bym prosił o utrzymanie jako takiego poziomu dyskusji i nie wrzucanie przykrych linków, które nijak mają się do poruszanej kwestii. Przykro mi, ale z postów osób aktywnie w dyskusji uczestniczących, tylko te Enkidou nie są nasączone jadem.
26.04.2010 | 19:26 | Enkidou
» Ja to w sumie nie rozumiem tej argumentacji z prawdziwym imieniem Lightning jakby mogło to mieć jakikolwiek wpływ na opowiadaną historię, a czytałem też o tym w PE (swoją drogą widzę że w angielskiej wersji to imię jest inne niż w japońskiej). :P W jednym momencie Lightning mówi że wybrała nowe imię bo chciała się odciąć od tego co było. I tyle. Nie wiem co tu jeszcze można by dodawać. :P Kontekst w którym jest ono ujawnione pasuje dobrze do całego wątku - że znaczył on w istocie niewiele od samego początku. Jak wg Ciebie powinno wyglądać ujawnienie prawdziwego imienia? Przecież nigdy nie miało ono na nic wpływu, więc dlaczego niektórzy przypisują temu takie znaczenie świadczące o rzekomej słabości całej historii? :P

Aha, i nie zgadzam się również z argumentem że info z datalogu (czy jak to się wersji eng. nazywało) powinno być przedstawione, pokazane. W jaki sposób? Każda z postaci miała mieć za sobą kurs przewodnika? ;) Wtedy pojawiłby się z kolei przytyk, że sztucznie wydłuża to cut-sceny. A tak jest dobrze jak jest - chcesz mieć większą wiedzę o świecie gry? Czytasz datalog. Nie chcesz i wolisz główny wątek? Też nie ma problemu.

Do innych spraw na razie nie chce mi się odnosić. :P
26.04.2010 | 18:17 | daniru
» Heviro uczy się od najlepszych ;>
http://www.gorillasushi.com/images/imce/Image/Jason/attentionwhore.jpg

@arek
Komu chcesz to przetłumaczyć? Ten człowiek ma tyle pojęcia o fabule co amerykański dzieciak oglądający transformery o wybitnej kinematografii europejskiej nie mówiąc już o azjatyckiej. W jedym akapicie (sic!) skarży się na schematyczność postaci i ich zmarnowany potencjał tylko po to żeby w tym samym akapicie wyżalać się na brak schematycznego, ckliwego, cliché momentu. To się nazywa przełamywanie schematów i dzięki bogu że jest, bo byśmy dzisiaj oglądali i grali w różne wariacje trasformerów. W pewnym sensie my się dopuszczamy tutaj masowej zbrodni bo to tak jakbyśmy dorwali dziecko z przedszkola i próbowali przetłumaczyć że filmy Coppoli są lepsze od transformerów (sorry, że się tak nad nimi znęcam). Dodać do tego garść coca-kolonizacji i mamy dwudziestoparoletniego mężczyznę narzekającego na mało epicką scenę (sic!) kiedy poznajemy imię bohaterki (swoją drogą gratulacje, to najgłupszy argument przeciw jakiejkolwiek grze jaki słyszałem w całym swoim zyciu). Yeah karm się dalej amerykańską papką. Zresztą po recenzjach widać, że bardzo Ci smakuje...

Faktycznie. Liniowość się pojawia i należy za nią obniżyć ocenę. Ale 2 stopnie to jest maksimum bo przez 70% gry jesteś wolny jak ptak. Poza tym muszę Cię tu zacytować żeby wszyscy widzieli jakie kłamsta tu szerzysz:

~( w tej grze spokojnie dało się by wcisnąć ze dwa, trzy miasta - tylko jak to goście ze square powiedzieli robienie miast w HD jest trudne i nie będą ich robić)~

KŁAMSTWO. 1. nikt tak nie powiedział 2. miasta są:
Palumpolum - genialne miasto pod względem artystycznego designu. Zwiedzamy w grze prawie całe miasto w drodze na pewne spotkanie. Miasto jest bardzo duże więc jest sporo widoków. Moja ulubiona część - przedmieścia i opustoszałe targowisko gdzie Snow robi pobojowisko.
Nautilus - Gracz tutaj zwiedza park rozrywki, małe zoo z chocobosami, idzie na paradę summonów. Później sporo akcji toczy się poza centrum ale nadal w mieście.
Eden - Stolica cocoon, podobnie jak palumpolum jest to duże miasto a gracz oprócz ulic zwiedza także spory budnek Edenhall.
Bodhum - małe miasteczko do którego wracamy w retrospekcjach

To Twoj szczęśliwy dzień! Chciałeś 2-3 miasta to masz 4!
może i sklepików brak ale masz ich od groma przy każdym terminalu!

@lothroniku, czy potrzeba Ci więcej dowodów nieprofesjonalizmu? Czyli co? Od teraz będziecie na stronę wrzucać byle co tylko żeby zapchać dziurę? Mógłbym pisać dalej i obalać takie mity jak brak NPC - może gdybyś zdjął klapki z oczu to byś zauważył, że są. A to, że nie z każdą napotkaną osobą można wejść w interakcję to jest jak najbardziej logiczne. W końcu od pustej symboliki trzeba odchodzić. Rządasz realizmu widzę.. a od kiedy normalne było podejście jednej osoby do drugiej po czym tamta wypowiada jakieś zdanie w dodatku na temat z kosmosu. Nie! jeszcze lepiej! Atak na miasto chaos, panika. Ale na pogaduszki o pogodzie zawsze znajdzie się czas.

1. Wybiórczo traktujesz nasze zarzuty i odpowiadasz tylko na to co Ci się podoba. A co z resztą? Mamy co do tego rację?
2. Sprawdź w słowniku języka polskiego hasło "hiperbolizacja".
3. Oducz się tej maniery bo recenzentowi ona nie przystoi.
4. Wyolbrzymiasz błahostki na miarę kardynalnych i uniemożliwiających grę niedopracowań typu "bo ten zrobił to". Albo "bo ten moment był za mało epicki". Tylko się dalej pogrążasz w szambie w które się sam wpakowałeś.
5. Powiem otwarcie: kłamiesz wielokrotnie w tej recenzji. Jeżeli faktycznie w tą grę grałeś to wynika z tego że te kłamstewka są tutaj umieszczone z premedytacją. Dziwię Ci się że śmiesz dyskutować z osobami które na temat jRPG wiedzą dużo więcej niż Ty. I kłamać w żywe oczy.

A tym twoim małym 'filarowym' systemem oceniania bym się na Twoim miejscu nie chwalił bo jest najzwyczajniej w świecie głupi.

Edytowano 26.04.2010 18:56

GŁUPCZE
W postaniu warszawskim było pełno matek, mało tego! Zzieci walczyły razem z nimi! Matka biegła walczyć w jedną stronę a dziecko pomagać przy barykadzie albo przy innej służbie pomocniczej! myślisz, że jedni walczyli a drudzy dzieciom bajki czytali na dobranoc? "kamieni na szaniec" nigdy nie czytałeś? Przed powstaniem w 1944 GG razem z warszawą aż się rwali do walki. Co Ty wiesz o historii i o tym do czego ludzie są zdolni w obliczu wojny? Jak kobieta nie chciała się do dziecka przyznać w "Proszę państwa do gazu" Borowskiego. Albo kobiety dające się gwałcić żeby zajść w ciąże co mogło jej zapewnić wyjście z obozu w "Innym Świecie" Herlinga-Grudzińskiego. Ludzie w takich warunkach ekstremalnych nie zachowują się logicznie...

26.04.2010 | 17:31 | Heviro
» Braki Scenariusza to mało Panie Arku? Rozpisałem porządnie co nie jest tak z FFXIII.
Co do porównania matki Hope'a do kobiet walczących w powstaniu to trafiłeś mój drogi jak kulą w płot.

otóż matki w powstanu jakbyś wiedział szły walczyć jeżeli dzieci mogły być bezpieczne(zostawiały je z rodziną czy z sąsiadami! A nie w w środku walki wyskakują z tekstem:" Mamuśki są twarde" i mówi synowi że zaraz wróci i zostawia go razem z całą bandą przestraszonych ludzi będących już spisanymi na straty- wystarczy jedna zbląkana rakieta i jest już po nich ( zresztą później ta cała chęć na zemstę Hopea jest kolejnym pokpionym i spłycionym tematem)

Źle się wyraziłem ojciec będący ważną osobą dla Hope'a mógłby chociaż z przyzwoitości być pokazany bo według realiów gry ( czytaj wywózka lub śmierć wszystkich fal'ci lub osób z nimi związanych ) to albo powinien być martwy albo związany ? Gdzie tu logika? Co się z nim stało? Czy scenarzyści olali wątek ?

Co do powierzchownego podejścia emocji postaci, zgoda Japończycy to lubią, jednakże w większości przypadków mam podstawy, poczuć wieź z postacią.Tutaj na przykład mogę podać mangę One Piece
Niby zwykły Shounen jednak tam autor potrafił tak poprowadzić uczucia postaci ,że naprawdę czułem ból gdy Luffy walczył z Usoopem, czułem ten ból, walki z przyjacielem i ta rozterkę. Tutaj za chiny nie czułem za co walczę po co, wiedziałem ,że mam iść przed siebie nie czułem, jakiegoś połączenia/zżycia ze światem. Może jestem nieczułym sukinkotem bo nie potrafię powiedzieć tak ?
Filmy Kurosawy również mogłem się wczuć , tu brak.

To jest problem, firm robiących gry w Japonii. Oni się nie rozwijają oni się zatrzymują robią małe i średnie kroczki (świetny system walki). Powiedziałem j-rpg ma trzy filary! Nie jeden, nie półtora ,a trzy bez tych trzech filarów, gra nie jest dla mnie reprezentantem gatunku. Nie mogę, więc uznać "XIII " za pełnosprawnego j-rpg a co najwyżej za chodzącą przygodówkę z rpg systemem walki

Mówiąc na koniec : Bravo za system walki - reszta: na plasterki. Ocena 4.5 Swoją drogą Grand Puls jest dodatkiem nawet autorzy.

Podzielcie sobie 10 na 3 - wychodzi to 3 i 1/3. Trzy punkty otrzymał system walki , pół punktu grafika, reszte sobie rozdzielcie według uznania

Mam pytanie niech mi ktoś logicznie wytłumaczy brak miasteczek ,mini-gierek, pobocznych postaci czy jakiegokolwiek powiewu świeżości? Onegai ! Bo jestem Głupi Porando-jin i nic nie kapuje z Japońskiej kultury .
26.04.2010 | 16:24 | arekpe
» Rozumiem, że chcesz ratować twarz w tej żenującej sytuacji, ale to co tutaj prezentujesz to z jednej strony desperackie szukanie dziury w całym i chwytanie się byle jakiej deski ratunku, a z drugiej wylewanie z siebie jakiegoś nieuzasadnionego żalu do twórców. Wybacz słownictwo ale w tym tekście i Twoich komentarzach "przekłamanie na przekłamaniu przekłamaniem pogania". Jasno z tego wynika, że w grę nie grałeś!

Nie rozumiem kilku zarzutów.
1. Matka Hope - no jeśli uznajesz to za głupie bezmyślne itd, to musisz to zdanie przypisać do całej rzeczy kobiet które walczyły i ginęły w powstaniu warszawskim czy działając podczas okupacji w ruchu oporu bo takie rzeczy się zdarzały a ich dzieci w wywiadach po dziś dzień mówią, że są z rodziców dumni bo walczyli o lepsze jutro dla nich.
2. Ojciec Hope’a – wybacz, ale na przestrzeni gry bardzo dobrze jest wyjaśniona cała psychologiczna otoczka poszukiwania tej postaci wynikająca z poważnych perturbacji psychicznych, na które cierpi Hope i ojciec jest jego jedyną nadzieją.
3. Zarzucasz także, iż gra nie pokazuje większych fragmentów biografii bohaterów. Wybacz, ale jaki by to miało mieć sens? Twórcy skupili się bardziej na ich życiu emocjonalnym oraz sferze psychicznej, która w grze ukazana jest niezwykle dobrze. Jest to typowe dla kultury Japonii. Wystarczyłoby , być obejrzał kilka filmów z tamtego rejonu i są one niesamowicie okraszone scenami, które jakkolwiek nie wnoszą w akcję zbyt wiele ani nie pozwalają nam poznać historii bohaterów. Dają jednakże widzowi odczuć jego problemy, bolączki, poczuć empatię.
26.04.2010 | 15:22 | Heviro
» Czwarta najgorsza , aby uzmysłowić wam

- Postacie wycięte z szablonów zmarnowanym potencjałem
( Vide. Moment w którym Lighting obiecuje Snow ,że ożywiona Sara powie mu jak on ma na imię,- Gracz czuje ,że będzie piękny epic moment - po czym w końcówce imię bohaterki wypowiada Przeciwnik i to bez żadnej otoczki WTF?)

- Zdefiniowane na nowo pojęcia liniowa - to co się dzieje przez prawie 30 h to jest śmiech na sali, idziesz sobie do przodu. Jest to przykładowe posiadanie gracza w czterech literach ( w tej grze spokojnie dało się by wcisnąć ze dwa, trzy miasta - tylko jak to goście ze square powiedzieli robienie miast w HD jest trudne i nie będą ich robić)
Daniru piszesz ,że potem jest Grand Pulse - jest ale czy w grze znajdę pendrive z savem od 30h? Aby nie spotkać się z tą liniowością? Nie, nie ma. Więc nie widze potrzeby nie wyciągania konsekwencji z tego nie udanego fragmentu.

- Nie ma zaskoczenia Gracza( No oprócz mierzenia z Broni )- Mniej więcej w ledwo ponad połowie wiemy już wszystko co się zdarzy, gra stoi przed nami Naga jak ją Pan Scenarzysta przyodział ,to jest dobrze napisany scenariusz gdzie autorzy porywając się na zabiegi ala LOST postanowili przenieść wagę Fabuły na drużynę , czy to się im udało?Nie koniecznie - przez kilka godzin czujesz jak realacje puchną , aby w końcu... zostały ucięte w jeden krótki sposób

- Dialogi i momenty
W grze cały czas mamy Falcie i L'cie itd nie ma dialogu bez nich - pewnie to napędza fabułe ale można by zrobić parę scenek gdzie lepiej poznajemy postacie - z czasu przed bycia "zfocusowanymi".
Co wiemy o przeszłości Claire , co o Snow?( oprócz tego ,że uwielbi wlatywać latającym traktorem w sam środek strzelających fajerwerków?- co za z niego romantyk masohista ) Pamiętam ,że kiedy ja mając po wypadku pogruchotaną rękę, nie gadałem jak ta ręka mnie przeraźliwie boli cały czas, tylko cholera , nie wiem chciałem porozmawiać nawet na błahe tematy?

- Smierć matki Hope- faktycznie poświęcić się dla syna - rzecz świetna - ale zostawić syna w samym środku walk , i samemu iść zginąć - to jest głupie i maksymalnie nie odpowiedzialne

-Moment w którym roboty blokują Falcie czy inne 'Cie, pada komentarz Zasha: Patrzcie jeżeli będziemy tak współpracować to się nam uda!- ten tekst jest boski. Tak zużyty ,że bardziej od niego jest chyba tylko :We must save that world "

-Ojciec Hope - Pointless Moment - po co on ja dla fabuły ma takie

Grand Pulse- Fuck yeah ! Do pieprze się i do tego miejsca jest ono zbędne dla fabuły jest tylko usprawiedliwieniem aby nawrzucać do jednego miejsca masę silnych przeciwników . Nie ma żadnych NPC , nie ma żadnych interaktywności między ludzkiej ,żadnych questów na lepszą broń tylko farmienie i farmienie. A no i Chocobo - kurde czy we wcześniejszych Fainalach nie było więcej rzeczy oprócz walki? Blitzball , Karty , dodatkowe postaci? itd Cholera ... To były inne uniwersum .. albo tylko sen ...

Walka- System świetny - to on uratował ta grę przed gorszą oceną , niestety w mojej skali dla j-rpg ocen za walke może być maks 3 punty i FFXIII je zdobyło chodź ograniczenia jakie Square nie pozwalają mu rozwinąć skrzydeł przez notabene całą grę ( ostatni ogranicznik schodzi bardzo późno) to i tak sprawia masę frajdy.

Niestety w J-rpg dla mnie liczą się trzy rzeczy : Fabuła( to w zaniku) ,Walka( świetna) i Interakcja ze światem(tego brak) , Grafika nie wpływa na radochę płynąca z gry, to jest dodatek - i dlatego jest na 0.5 punktu . Fajnal w 3 filarach zawodzi jaki z tego morał? Jest tylko Fainal Fantasy : Monster Hunter nie Fainalem jaki być powinien , dziękuje za uwagę reszta na gadu .

Edytowano 26.04.2010 15:49

Ojciec Hope - Pointless >Moment - dlaczego nie rozwinęli jego wątku?
26.04.2010 | 11:24 | daniru
» ~Ktoś walczy, ktoś ginie, atakują maszyny, pojawiają się jakieś jednostki specjalne walczące z jakimś młodocianym ruchem oporu, jakaś idiotka prosi o broń, jakaś matka zostawia własnego syna na pastwę losu tylko po to, aby zginąć 5 minut później. Co tu się dzieje, do jasnej i ciasnej?! Może ktoś mi pomoże złączyć to wszystko w jedną logiczną całość?~

Przypomina mi się film jaki niedawno widziałem - Clash of the Titans. Tworzony przez Amerykę dla Ameryki. W trakcie filmu 4 razy jest podkreślone, że moneta która tam się pojawia co chwię "JEST DLA PRZEWOŹNIKA ZA PRZEPRAWĘ PRZEZ STYKS". Takich przykładów można podać na pęczki. Bohater widząc konia ze skrzydłami musi krzyknąć "OJEJ, PEGAZ!" żeby przeciętny amerykański widz wiedział z czym ma do czynienia (czego zresztą recenzenci nie omieszkali filmowi wytknąć). To, że amerykanizacja przejawia się w Polsce to jedno ale żeby Japończykom wytykać, że są za mało amerykańscy jest absurdalne. Coca-kolonizacja już nawet kikoo ogarnęła.

W odpowiedzi na Twoją prośbę, pomogę Ci to złączyć w logiczną całość. Z Cocoon wysiedlani są ludzie wyraźnie mimo własnej woli gdzie ich czeka pewna śmierć. Żeby było Ci łatwiej to sobie wyobrazić skojarz sobie wywożenie Polaków na Syberię. W podróży kilka grup wszczyna bunt - z jednej strony Team Nora, z drugiej Lightning (której jednak jak się okazuje później przyświecał inny cel) i mimowolnie Sahz. Matka, troszcząc się o syna w akcie desperacji postanawia się przyłączyć rebeliantów i walczyć o jego przyszłość. Dochodzi do wypadku powietrznego mostu w którym matka ginie. Widzisz? To wcale nie takie trudne do pojęcia jakby się wydawało :)
26.04.2010 | 10:29 | Enkidou
» Szanowny Hevirze, przykro mi to mówić ale swoją argumentację sprowadzasz trochę do absurdu. Czy w danej sprawie można ustawić się tylko na dwóch biegunach, nigdzie indziej? To że np. mnie czy Daniru podoba się FFXIII nie oznacza, że podniecamy się wszystkim od SE i z Japonii. Zresztą nawet gdyby to potrafimy spojrzeć na dany tytuł rzetelniej po zagraniu, bez zarzucanego nam przez Ciebie bałwochwalstwa. Ja dla przykładu napisałem np. jeszcze przed premierą "trzynastki" na Zachodzie, że jest to dla mnie tytuł na 8+, w porywach 9-. Daniru też przynajmniej u mnie na blogu pisał w wyważony sposób o FFXIII (momentami nawet bardzo krytycznie).

Jeśli podchodzisz w ten sposób do sprawy, masz coś w rodzaju dwustopniowej skali ocen (crap albo coś lepszego), to mnie w sumie nie dziwi ta -- co tu dużo mówić -- kuriozalna nota. Problem w tym, że przez takie rzeczy kluczymy coraz bardziej w gąszczu absurdu. I tak jak zauważył Daniru - FFXIII to chyba druga najsłabsza gra w bazie Kikoo? Srlsy?
26.04.2010 | 02:09 | daniru
» Może jakieś uzasadnienie? Kontragument? Póki co poparcie tej oceny w komentarzu sprowadzasz do poziomu "bo tak mi sie podoba". Bo gra niekochana i chłodna kalkulacja. Bla Bla Bla... Zero konkretów, zero przykładów. Proponujesz dalszą polemikę a odpowiedzi na nasze argumenty omijasz szerokim łukiem. Jak się wystawia taką ocenę to trzeba umieć ją obronić.

Poza tym, przykro mi ale gry z różnych gatunków się porównuje cały czas. Taki potencjalny kupiec jak ma kilka gier do wyboru i nie ma określonych preferencji co do gatunku po prostu te gry porówna na podstawie ocen. Każdy to robił i Ty na pewno też. Mózg ludzki jest tak skonstruowany że natychmiast wystawia wszystkiemu opinię bo potrzebuje jakiegoś punktu odniesienia, to jest naukowo udowodnione. Osoby, które potrafią się temu oprzeć jakiś czas są dobrymi krytykami i recenzentami bo potrafią dostrzec szerszą perspektywę i wielowymiarowość problemu. Inni najzwyczajniej tego nie potrafią bo raz wystawioną opinię naprawdę ciężko ciężko zmienić. Bardzo ważną rolę tutaj pełni nastawienie na samym początku bo dużo łatwiej się zawieść niż zmienić opinie z negatywnej na poztywną. Przykro mi ale takiej cechy nie posiadasz i dodatkowo nie znając się na jRPG powstaje w wyniku tak twór jak wyżej. Jasno w nim widać, że opinia była wystawiona już na samym początku bo większość recenzji dotyczy najkrótszego etapu w grze - Cocoon. Najbardziej jednak Twoje intencje ujawnia ostatnie zdanie z ostatniego komentarza: "Swoją droga to ciesze się ,że tyle mamy oczytanych i inteligentnych czytelników aż chce się dla was pisać! hahahaah". Nie przyjmujesz do siebie zarzutów o braku profesjonalizmu i obiektywizmu czyli niskiej jakości recenzji a cieszy Cię to całe zamieszanie jakie spowodowała. Tym nam udowadniasz, że w swoich intencjach nie różnisz się od Edge i innych gejming żurnalistów którym tylko pusty rozgłos w głowie. Ty może jesteś wyczulony na hype - ja za to na tanie skandaliki. Nie przyszło Ci do głowy, że skoro nikt tutaj z takimi ocenami się nie zgadza to może nie jest trafna?

Zawsze mnie zastanawiały w telewizji takie konkursy typu idol i tym podobne. Otóż przychodzą tam osoby święcie przekonane o swoim talencie i mimo że wątpliwości nie podlega, że takim nie dysponują to niektórzy za nic nie chcą przyjąć gorzkiej prawdy zrzucając winę na jury. Bo jest złe. Nikomu nawet przez myśl nie przemknie, że mogą nie mieć racji. Czuję, że na żywo teraz coś takiego obserwuję.
26.04.2010 | 01:00 | Heviro
» Hmm, nawet człowieku spokojnie z biegania nie pozwolą wrócić. Po pierwsze ta "pyskówka" bo to nie wymiana zdań- zapraszam na gg numer masz w moim profilu Daniru. Zapraszam

Po drugie za to ,że tekst nie przeszedł porządnej korekty i nie był odpowiednio sprawdzony merytorycznie przeprosiłem. Nie mniej mam przepraszać za to ,że nie widzę "dobrości" gry?
Nie sądzisz ,że aby zdobyć rozgłos wystarczyłoby napisać felieton o "symulatorach lotu ", lub o ciekawych darmowych grach historycznych ( symulator zabójstwa Kennediego) , w ostateczności wrzucić na główną stronę screena z gry Duck Hunt ", serio myślisz ,że ja (mały zakompleksiony facet z wybujałym Ego plus żyd i liberał) chce sobie zrobić reklamę? Tak samo było z Naruto, Vikingiem i masą innych gier? Albo przynajmniej puścić tekst o FFXIII w tydzień przed premierą.

Nie jestem guru j-rpg , ale jestem strasznie wyczulony na hype i robienie gracza w uja . w kilka j-RPG w życiu ostukałem wiec kompletnie zielony nie jestem. Ale zawsze możemy się umówić Daniru na wspólne przejście Fainala dzięki czemu będziemy mogli prowadzić polemikę na żywo?

I naprawdę nie radzę sugerować ocenami z innych gatunków. Wszak gatunek gatunkowi nie różny i ma inne standardy.

Enkidou - swoją drogą teraz dopiero dostrzegłem kogo masz w avku- Czerwonowłosy rządzi.
Przed tą recenzją nie czytałem innych recenzji będąc dosłownym przed rozpoczęciem pisania przeczytałem dwie optymistyczne recenzje. Nie mniej jak już napisałem wcześniej FFXIII jest dla mnie synonimem gry" "nie kochanej" - robionej bez uczucia z chłodną kalkulacją.A takie gry zawsze spotkają się z moim zimnym sumieniem.
A co do grubych paluchów to miał być prztyczek w stronę Square za to ,że zamiast skontrować się na stronie merytorycznej to skoncentrowali się na grafice.

Wybaczcie, że nie jestem wstanie podniecać się wszystkim co jest made from Japan or Square.

A ogólnie ta forma recenzji to był pole doświadczalne- jak wyszło eksperyment się nie udał

Swoją droga to ciesze się ,że tyle mamy oczytanych i inteligentnych czytelników aż chce się dla was pisać! hahahaah
26.04.2010 | 00:41 | daniru
» Auroniksie jestem bardzo konsekwentny a to co robisz to łapanie mnie za słówka w dodatku naciągane bo jakoś nie widzę w moich postach konkretnego wymieniania kto co napisał i na co zwrócił uwagę. Napisałem "redakcja broni". Czyżby dotknęło Cię to, że mówiąc redakcja chcąc nie chcąc utożsamiam Cię z tym tekstem? W ogóle jakiej formy konsekwencji ode mnie oczekujesz? Mam bardziej precyzować kto co mówi? O to chodzi? Jeżeli tak odebrałeś mój wpis to jesteś w błędzie. Po co miałbym sugerować że bronią strony merytorycznej recenzji skoro wiem, że obaj nie grali. Mówiąc "bronią" miałem na myśli opowiadania się po konkretnej stronie. Jeżeli faktycznie Cię tak skrzywdziło to uogólnienie czy kogokolwiek innego to szczerze przepraszam.

Wpis mają zinterpretować tak, że ewidentnie członkowie redakcji stoją po jednej stronie płotu a po drugiej czytelnicy. Ja tego nawet nie komentuję. Po prostu chciałem zwrócić na to uwagę, to wszystko. Wnioski niech każdy wyciągnie sobie sam o ile czuje taką potrzebę.

Co do agresywnego tonu - czy możesz zaprzeczyć że te zarzuty w moją stronę były odpowiedzią na coś co powiedziałem? Jakby Ci ktoś tak co chwię w dyskusji wkładał różne rzeczy w usta też byś się wkurzył. Na szczęście wszystkie komentarze pozostały i każdy kto zna język polski widzi co napisałem a czego nie. Akurat co do poszczególnych aspektówy gry miałem bardzo precyzyjną opinię i przytaczałem do mnóstwo przykładów do jej poparcia. A czy często to się zdaża? Ja przypominam sobie tylko 2 takie sytuacje łącznie z tą więc jak już mi rachunek sumienia chcesz robić to przynajmniej rzetelnie poproszę. Po za tym słowo "kretyn" padło po raz pierwszy w poście Hevira i nie widzę w tym nic złego że się bronię.

Serio, z takim podejściem jak to arek określił będziecie przez następne sto lat pisać sami dla siebie. Rozumiem, że poczuwasz się brać w obronę kolegów z redakcji a najlepszą jest atak (mimo że na tyle zarzutów przytoczonych chociażby przez Enkidou czy przeze mnie nikt nie odpowiedział). Czasami lepiej koledze powiedzieć coś przykrego ale prawdziwego niż pozwolić żeby żył w obłudzie.

Powtórzę po raz kolejny - nikt tu nie chce dla Was źle. Zamiast doinformować się i poprawić recenzję żeby faktycznie mieć czym podeprzeć tę ocenę która sama się nie obroni jak widać, to nam się tu próbuje udowodnić że jakość, którą na oczy własne widzieliśmy, nie istnieje. A to, że biorą w tym udział osoby które nie grały w grę dodatkowo dolewa oliwy do ognia. Do recenzji już nie będę wracał bo najlepiej to opisał Enkidou i zamiast jakieś kontrargumenty przytoczyć solidne to atak został skierowany przeciwko mnie. Tak też można ale to nie odwróci uwagi od hańbiącej recenzji podważającej wiarygodność redakcji. Final Fantasy XIII najgorszą grą w bazie kikoo...
25.04.2010 | 23:35 | auronix
» Cała ta dyskusja jest tak jakby poza mną, jednak zwróciłem uwagę na niezwykle agresywny styl twoich wypowiedzi daniru, przez co się zapętliłeś. Często ostatnimi czasy atakujesz ludzi, że nie czytają ze zrozumieniem i że wkładają ci do ust coś czego nie powiedziałeś. To teraz powiedz mi jak chociażby loth i mtz mają potraktować twój następujący wpis:

"Na odchodne tylko zwrócę uwagę, że tekst pozytywnie nie został skomentowany przez żadnego czytelnika, za to sama redakcja jak lwica go broni, pomijając fakt, że tylko jedna z trzech osób w grę grała (w dodatku nie do końca)."

Jeżeli umiem czytać ze zrozumieniem (a umiem, chyba że to też zaraz zakwestionujesz) to odpowiedz mi proszę w którym miejscu mtz lub loth bronią kwestii merytorycznych recenzji? Nie grali w FF więc nie podejmują się obrony przytaczanych przez Hevira argumentów. Oni jedynie debatują nad ideą, szablonem oceniania gier. Ty w swoim ostatnim wpisie dajesz do zrozumienia, że bronią właśnie kwestii merytorycznych. Tak więc mam do Ciebie gorącą prośbę, niczym hasło znane z PRL'u - żądasz konsekwencji od ludzi, zachowaj ją sam.

I nie ma co się obrażać, szukać amunicji - jesteśmy inteligentnymi osobami i tak też się nawzajem traktujmy. Tylko tyle i aż tyle.
25.04.2010 | 20:45 | Enkidou
» Miałem popełnić sążnisty komentarz, ale nie jestem w formie po czterogodzinnym śnie. Poza tym nie wiem czy ten podcast o FFXIII dojdzie do skutku, więc nie chcę wystrzelać się z całej amunicji. ;)

Oczywiście uważam ocenę za niesprawiedliwą. Mam wrażenie, że autor naczytał się przed zachodnią premierą negatywnych komentarzy i zanim zagrał już wiedział co napisze mając przygotowanych kilka bon motów jak ten o ostatniej grze SE. Recenzja nie jest rzetelna, Heviro skupia się na pałowaniu gry od czasu do czasu wymieniając od niechcenia jakiś plus aby dodać wiarygodność swojemu tekstowi. Nie jest to jednak robione w przekonywujący sposób. Grafika, czyli obiektywnie jeden z największych plusów gry, przesłonięta jest argumentem o kwadratowych palcach które pojawiają się dosłownie chwilę góra kilka razy. Nie przekonuje mnie też krytyka fabuły. Wprawdzie niektóre wątki można by lepiej rozwinąć, ale istnieje cała masa gier dziś uważanych za klasyki które cierpią na podobne dolegliwości (żeby wymienić tu choćby FF Tactics czy Vagrant Story).

mtz pisze, że czytał bardzo negatywne opinie na temat FFXIII. Moim zdaniem to nic nie znaczy, bo fan base FF ma to do siebie, że jest niezwykle podzielony i można w nim znaleźć przeciwników każdej części (tak samo zwolenników). Recenzent nie musi się silić na jakiś niezwykły obiektywizm i być opoką każdego gracza, ale jeśli pisze dla serwisu chcącego aspirować do miana rzetelnego powinien mieścić się w pewnych granicach. Ta recenzja się nie mieści. To zresztą nie recenzja tylko tromtadracja.
25.04.2010 | 20:39 | daniru
» Bardzo dobra rada, nie omieszkam skorzystać.

Na odchodne tylko zwrócę uwagę, że tekst pozytywnie nie został skomentowany przez żadnego czytelnika, za to sama redakcja jak lwica go broni, pomijając fakt, że tylko jedna z trzech osób w grę grała (w dodatku nie do końca). Wcale nie chcemy dla serwisu źle, ale też sami go nie ocalimy przed autokompromitacją.

Żegnam i pozdrawiam :)
25.04.2010 | 20:12 | arekpe
» Daniru, oszczędź sobie. Wątpię, żeby kikoo miało jakikolwiek wpływ na czyjąś decyzję, biorąc pod uwagę rażący brak profesjonalizmu i opóźnienie, z jakim się pojawiła ta "recenzja". Jak Heviro chce kompromitować siebie i serwis to czemu stać mu na drodze? Za takie lekceważące podejście do czytelnika należy się serwisowi to, co dostaje, czyli pisanie samemu dla swojego ego. Pozdrawiam :)
25.04.2010 | 20:06 | daniru
» @mtz

co innego czytać taką opinię jak ewidentnie widać że autor recenzji rzeczywiście wie coś na temat gry a nie przeszedł ją jak już powiedziałem "na odpierdol". co on mi będzie wmawiał że czegoś nie ma jak ja na własne oczy cuda w tej grze widziałem.

na waszym miejscu bym się wstydził tej recenzji. to wręcz hańba coś takiego zamieszczać. ale skoro widzę że tu toczy się spór redakcja-czytelnicy to jest tu jasne kto ma rację a kto nie.
25.04.2010 | 19:59 | mtz
» ~Czy naprawdę uważacie, że my - gracze - i tylu recenzentów się mylimy? Że wy jedyni macie rację? Komu gracz ma wierzyć? Dzięsiątkom chcąc nie chcąc zgodnych recenzji napisanych przez profesjonalistów czy może jednej czarnej owcy z niszowego polskiego portalu napisanej łamaną polszczyzną i której duża część nie pokrywa się z rzeczywistością i niedoinformowania? pomijając grafomańskie hasełka i niewiele konkretów.~

Czegoś tu nie rozumiem. Nie wydaje mi się, żeby istniał rynek będący bliższy realizacji założenia o konkurencji doskonałej, niż rynek internetowy - w internecie bardzo łatwo znaleźć dla siebie produkt najbardziej nam odpowiadający pod względem zarówno jakości, jak i ceny. To samo przekłada się na portale tematyczne i publikowane na nich recenzje tej samej gry. Daje to recenzentom dużą swobodę w wyrażaniu myśli, gdyż wiedzą, że gracz, nie mając pewności, co do rzetelności ich recenzji, będzie mógł przeczytać recenzje konkurencji i je ze sobą porównać, wyciągając odpowiednie wnioski. Wymaganie od każdego recenzenta, żeby pisał możliwie obiektywnie, mija się z celem - po co komu 50 identycznych, bądź pokrywających się ze sobą w 70-90% tekstów? W sytuacji, gdzie mamy multum serwisów, każdy z własną recenzją, zdrowym i naturalnym jest, że owe recenzje są w dużej mierze subiektywne i zdradzają nieco emocji recenzenta. Zrozumiałbym Twoje zarzuty, gdyby kikoo miało monopol na recenzje - wtedy faktycznie możnaby od nas wymagać, byśmy pisali jak najbardziej obiektywnie i starali się spojrzeć na grę od strony czysto technicznej, by zareklamować produkt od jak najlepszej strony - a nuż się komuś spodoba? Ale kikoo żadnego monopolu nie ma. I dziękujmy za to naszym bożkom.

Jest dla mnie w pełni zrozumiałym, że forma, w jakiej Heviro napisał swoją recenzję, oburza Cię. Zgadzam się, jest to styl bardzo agresywny i osobiście mi się on ani trochę nie podoba. Jednak zdarzało mi się wychwalać pod niebiosa tytuły, które opinia publiczna zjechała z błotem/zignorowała i vice versa. Gry nie ocenia się, jak zadania z matematyki. Liczą się tu emocje i to, jak gra na nas działa. A tak się składa, że specjalnie nie szukając, trafiłem na dosyć niepochlebnych opinii pod adresem nowego FF - opinii ludzi, których ten tytuł zwyczajnie od siebie odrzucił. I idąc za Twoim tokiem myślenia, nie fair wobec tych ludzi byłoby wystawianie FF oceny zbyt wysokiej. Recenzja Hevira ma być według mnie przestrogą - FF to najwyraźniej gra z gatunku "hate it or love it". Doceniamy Twoją argumentację, nie próbuj jednak wpłynąć na ocenę redakcji. Zamiast tego zastanów się może, do czego służy miejsce na "werdykt czytelników" w tabelce z oceną.
25.04.2010 | 18:41 | daniru
» Nie oceniłem gow co wyszczególniłem wyżej więc nie wiem czego sie czepiasz. oceniłem tylko Twoje wątpliwe umiejętności pisania "recenzji" na podstawie tego porównania. z tego wynika że sam jesteś kretynem bo nie potrafisz zinterpretować prostego tekstu. Zresztą napisać też nie potrafisz...

Nie jest tak fantastyczny jaj poprzednie części i z tym się zgadzam. Nawet tak nie powiedziałem więc ponownie nie wiem o co Ci chodzi.. Trzeba umieć wyznaczyć skalę i kryterium oceny a Ty tylko potrafisz porównywać do innych gier.

Nie powiedziałem też, że jest genialna ;p Naprawdę nie ma to jak odpowiadać na zarzuty które w ogóle nie padły... Mógłbyś dla odmiany odpowiedzieć na jakiś co faktycznie padł a nie tak omijać to co ważne? geniusz tkwi w systemie walki a przeciez po własnym doświadczeniu wiem że w trakcie wątku głównego się go doświadczyć nie da bo przeciwnicy nie są wymagający.. wyzwanie przychodzi dopiero po grze... jak masz pisać bzdury to albo nie pisz albo się doinformuj plz. Nie ma to jak być ofiarą hypu.

Ograniczenia - moim zdaniem bardzo dobrze, że były. Autorzy przez to uniknęli sytuacji gdzie trzeba "na chama" grindować postaci a zostawili to tylko dla koneserów po ukończeniu gry ;p Uważam, że to ogromny plus dla FF13 bo najpierw spokojnie mogłem sobie ukończyć główny wątek a później bawić się w tę całą resztę pierdół.. Bardzo motywuje do dalszego grania.

Liniowość - znowu wciskasz mi słowa w usta... jesteś tępy czy znowu chcesz uwagę na siebie ściągnąć? powiedziałem że panuje moda na sandbox a nie że w ff7 był sandbox. boże dlaczego ludzie nie umieją zrozumieć tekstu pisanego... a matura teraz ponoć zbyt łatwa... w dodatku takie to było śmieszne. hihi. Nie uważam, że miasteczko z FFVII to sandbox ale też nie odczuwam jakieś wielkiej straty po tym, że ich nie było. po prostu. miasteczka są - eden, nautilus, palampolum osada też jest - oerba i wybacz ale obejdę się bez słuchania npc (którzy też mimo że rzadko to jednak są dla ścisłości) i biegania szukania w mieście sklepików. obiektywnie - oczywiście pewnym osobom może się to nie spodobać i ok. upuścili tu piłkę i należy za to ocenę opuścić. ale obniżanie oceny o 4 niżej od światowej średniej to przejaw frustracji i niespełnionych nadziei domorosłego gejming żurnalisty. Przy wszystkim trzeba miec umiar tym bardziej jak się nie ukończyło gry, która przecież powinna być oceniana pod względem całości. więc gejming żurnalisto stfu. nie widziałeś najlepszego w tej grze a wprowadzasz w błąd innych graczy..

co do recenzentów - nie wiem czy wiesz ale gra trafiła do nich bardzo późno i jeżeli myślisz, że siedzieli po nocach żeby móc obiektywnie ją ocenić to obudź się z krainy czarów. recenzje pisane na odwal, tak jak ta zresztą, to była codziennośc czego najlepszym przykładem była ta od ign która została przełożona żeby redaktor zdążył przejść i ocenić grę z szerszej perspektywy. TO się nazywa profesjonalizm. I prosze nie przytaczaj mi tej bandy attention whores z edge bo tak się składa że oni na skandalach zarabiają i ciężko tutaj nie zauważyć tanich prowokacji. sam się dałeś tanio sprowokować przytaczając ten magazyn w tej konwersacji. Psx extreme dało ff13 ocenę 8,7 która moim zdaniem jest jak najbardziej adekwatna więc nie wiem o co ci chodzi..

głos vanille - okej to może poobniżajmy grom oceny bo kratos jest brzydki a samus aran cycki nie wystają zza kostiumu. a jak już z grami będzie porządek to aktorki pozwalniaj bo mają głosy brzydkie. albo nie, fuck, w ogóle idź do przedszkola i wymorduj dziewczynki bo wszystkie mają głosy cienkie. gdyby dali inną aktorke to pewnie byś marudził że głos nie pasuje do postaci. dogodzić tu komuś w dzisiejszych czasach...

martwy świat - nie masz jej bronić. masz ją ocenić. ale ocenić rzetelnie tak żeby czytelnicy sami mogli zadecydować czy grę kupic z Twoją sugestią. wybacz ale słyszałem że przy wystawianiu oceny zasłaniałes się "rzetelnością dziennikarską"? czy coś w tym rodzaju... no w każdym bądź razie najpierw bym się zatroszczył żeby ten tekst przypominał coś co rzeczywiście nadaje się do publikacji. po drugie nie widze tu potrzeby na takie hasełka jak to z początku albo z końcówki. na takie rzeczy jest miejsce w felietonie albo jakimś komentarzu na forum. no a później wracamy do punktu wyjścia czyli trzeba zobaczyć wszystko co twórcy przygotowali a nie dowolnie i wybiórczo traktować co bierzesz pod uwage co nie. to jest obowiązek recenzenta. gracza nie, ale recenzenta tak. a Ty po części świadomie i po części nieświadomie wprowadzasz czytelnika w błąd. nie dziw się, że tak żywo reaguję na to "coś" ale jak widzę, że to nie prawda to się we mnie krew gotuje. z perspektywy gracza, ktory rzeczywiście na temat tej gry coś wie jesteś śmieszny. przeszedłeś jakieś 2/5 i robisz tu za eksperta. powtarzałem to kilka razy i powtórzę jeszcze raz - ta gra się nie kończy po napisach końcowych. śmiem nawet stwierdzić, że dopiero się zaczyna cały fun i pojawia się to wszystko czego Ci tak strasznie brakuje wnioskując po recenzji.

Monotonia - no jasne, że jest monotonia. jak przechodzisz grę z takim nastawieniem i na "odpierdol" to najciekawsza gra będzie monotonna. znowu sie powtarzam, ale widzę że nie dociera - jak się obrazisz na grę i ignorujesz najfajniejsze elementy to się nie dziw, że Ci się nie podoba. mówisz że sama walka? Jasne - to jest możliwe przejscie całej gry przy uzyciu komendy auto.. co prawda wydłuża czas gry o kilka godzin i powoduje monotonie ale jak ktoś wad szuka na siłę to na pewno znajdzie. Pięciogwiazdkowanie misji to też wyzwanie. Czasami na maksymalny wynik trzeba się uwinąć w kilka sekund a znalezienie dobrej taktyki nie jest takie proste. Po ukończeniu gry odblokowujesz całe crystalarium i dopiero wtedy możesz użyć większej ilości akcesoriów i ciekawszych zaklęć. Wtedy ma też ogromne znaczenie jakie nosisz akcesoria i jakie można nimi cuda wyprawiać jak poświecisz trochę czasu żeby je upgrade'ować i ułożyć je w odpowiedniej konfiguracji. Uważam że Square tu odwaliło kawał dobrej roboty :) Nawet nie wspomnę o właściwościach przedmiotów ktorych nie da się zdobyć przed ukończeniem gry typu lucky breaki itd. Odkrycie do czego służa stagger-lock weapons też stanowiło pewnego rodzaju wyzwania. Widzisz, w Chrono Triggerze system walki znudził Ci się już po 20 godzinach. FF13 nadrabia systemem walki który po ponad 100 godzinach nadal mi się nie znudził. Gdybyś tylko mógł to wiedzieć...

Walki - no tu już się robisz absurdalny... po 1 po co poprawiać coś co już jest genialne i nowatorskie. po 2 nie ogarniałeś walk a jeszcze chcesz dodatkowe 2 postaci pod kontrolę? ;p ironia? 3 to powoduje że gra jest bardziej taktyczna bo przed walką trzeba się porządnie zastanowić do kogo i z czym. tym bardziej że i tak masz możliwość zmiany roli postaci. szukanie dziury w całym. zresztą jak większość tej buntowniczej "recenzji".

Lightning - cóż, to tylko pokazuje jak bardzo powierzchownie patrzysz na postać. Tak patrzmy tylko na symbolikę. Bo żołnierz i imię... A zastanowić się chwilę nad jej kreacją to nie łaska? Ona ma zdecydowanie inny charakter nie mówiąc o wyglądzie na zachowaniu kończąc. Przytaczając milion spoilerów mógłbym Ci udowodnić jak bardzo ona i Cloud się różnią ale jakbyś się zastanowił nad tym to byś sam do takiego wniosku doszedł. Nie oszukując się oczywiście. Już pomijam cała dyskusje na temat czemu lightning jest fajniejszym bohaterem niż cloud.

@lothronik
http://www.gamerankings.com/ps3/928790-final-fantasy-xiii/articles.html
tutaj masz dane jak na dłoni. myliłeś się z ocenami - skala wynosi 50%-120% (taką ocene dostało od Dangeki). 40% prawdopodobnie wziąłeś z tego głośnego magazynu chińskiego którego recenzent nie znał języka w którym grał ;p a i tam chyba była wyższa. nie pamiętam już. oceny składają się na średnią ~8,5. nie mówię że kikoo ma się sugerować tymi liczbami tylko ustosunkuj się do tego że macie najniższą ocenę w dodatku pośród najbardziej liczących się stron/magazynów. Nawet edge których uważam za attention whores ma wyższą ocenę (coś trzeba robić żeby wybić się a fakt że właśnie o nich wspomniałem najlepiej potwierdza jak ściąga to na nich uwagę. poza tym wiadomo jaką oni mają opinie wśród graczy). Czy naprawdę uważacie, że my - gracze - i tylu recenzentów się mylimy? Że wy jedyni macie rację? Komu gracz ma wierzyć? Dzięsiątkom chcąc nie chcąc zgodnych recenzji napisanych przez profesjonalistów czy może jednej czarnej owcy z niszowego polskiego portalu napisanej łamaną polszczyzną i której duża część nie pokrywa się z rzeczywistością i niedoinformowania? pomijając grafomańskie hasełka i niewiele konkretów.

Nie chce mi się sprawdzać ale możliwe że to najgorsza gra w bazie kikoo co by już w ogóle było absurdem. Lothroniku, czy FF13 to najgorsza gra na Playstation 3? Jeżeli nie to jak wytłumaczyć tę ocenę?

Edytowano 25.04.2010 18:44

"Arku recenzje są i to niższe niż moje"

a to co? mało grafomanów i hejterów na świecie?
25.04.2010 | 15:34 | Heviro
» Arku i ty Daniru. Naprawdę aż tak ,nie widzicie, przepraszam, nie możecie zobaczyć ,że ten fainal nie jest aż tak "fantastyczny jak np.:X czy VII i moja ukochana VI?
Co do waszych zarzutów , pozwolisz ,że będę się je wykańczał po kolei?
Aby nie było - bo przecież ja nie rozumiem geniuszu ff - a w Extreme ,na Destruktoidzie czy Edge to pisali również mali i zakompleksieni malutcy ludzie chcący tylko udupić boskiego "faifa".

Ograniczenia - Ty pamiętasz ,że były .Ja pamiętam , je jako coś czego być nie powinno ! Z takim chamskim ograniczeniem spotykam się( o ile się nie mylę)w RPG pierwszy raz . Dla mnie oznacza to dwie rzeczy - albo system walki jest tak nieelastyczny - że nie przyniósłby frajdy gdybyśmy podpakowali cała drużynę albo po prostu autorom nie chciało się rozbudowywać Crystalium, więc je ukrócili.

Ogromna liniowość - Kocham gry liniowe - ale cytując pewnego autora" Grając w gry liniowe czuje się jak gość będący na wycieczce ,wymagający od przewodnika, aby ten pokazał mi to co najlepsze" Fainal tego nie robi. Fabuła ma mnie wciągnąć , niestety tutaj tego nie zrobiła. Z prostego powodu ,że te wszystkie postacie gdzieś widziałem a fabułę ze ściganą drużyną widziałem w paru RPG lepiej zorganizowaną. Swoją drogą to dla Ciebie zwykłe miasteczko z FFVII to trzeba zaliczyć do Sandboxów hahahah

Głos Vanille - wybacz ale bierze mnie kostucha gdy me uszy słyszą ten dziwny akcent w parze z tym słodkim głosem

Martwy świat - tak , dalej utrzymuje ,że ta gra jest martwa. Caccon to przykład martwicy jak się patrzy - wybacz, ale nie zrobienie paru nawet lichych osad brak powrotu do większości miejscówek i "tuneliki" sprawiają ,że świat wygląda na pocztówkę - czyli jest piękny i martwy - ty mówisz ,że Gran Pulse i jego ukrytych 6 czy 7 miejscówek mnie oczaruje. Poczekaj to ja mam wyszukiwać punktów które obronią tę grę? To ja mam bronić czy ją oceniać?

Niedopracowana - Nie nie Chodzi o Content ale o to ,że gra wydaje się mokrym snem grafika , kalkulowaniem urzędnika i facetem od walki, który przyłożył się a maksa. Brakuje - jakiegoś spoiwa, wszystko wydaje się rozklekotane.

Monotonia - Teraz skończyłem grać w zarąbistego erpega jakim jest Crono Trrigera na ds'ie i tam się nie męczę przy każdej walce, przy każdej lokacji itd. Nie czuje ,że Developer robi ze mnie owieczkę. Prawda jest taka ,że chęć do walk przebudziła około 10-15 h przed zakończeniem gry. Ale nie zmienia to faktu ,że przez 30gh oglądałem durne filmiki, płaskie postacie i wciskałem iksa bo walki tyle wymagały - zanurzenie się w system? Null. Jej są unikalne zdolności postaci postaci! Czuje ,że ocena winduje w górę ! Paragrimy są fajne -ale to nie zmienia faktu ,że ta gra nazywa się Final Fantasy, a nie Monster Hunter, do jasnej ciasnej.Czy tylko ja uważam ,że historia w grze RPG! Jest tak samo ważna jak system walki? Jest ważniejsza ? Bo to ona "opowiada" świat? A nie Ecyklopedia . Powtórzę to jeszcze raz, nie mam zamiaru, wyciągać grę za uszy, bo tak wypada.

Walki są za szybkie .. gdyby były normalnie rozwiązane - to Gracz miałby pod kontrolą całą trójkę( Nie uznaje usprawiedliwienia - lepsza wczucie w postać). Są dobre , ale znowu to powiem to nie jest Monster Hunter!
- No tak Lighting nie jest kopią Clouda - jej wojskowe pochodzenie jest wrzucone tylko po to aby usprawiedliwić posiadanie przez laseczkę Mieczyka . A swoją drogą moment w którym poznajemy jej prawdziwe imię jest iście epicki .. nieprawdaż?
Co do wymyślenia nowych postaci zgadza się jest trudno - ale co jakiś czas mangacy potrafią mnie zaskoczyć jaką przyjemną mieszanką standardów ,że chce mi się to czytać- to co mangacy to potrafią a Square Enix nie?

@heviro
gdyby gra faktycznie by była taka beznadziejna to bym nawet godziny nie przeszedł. Co Cię skłoniło żeby w to grać w taką tragiczną grę?

Why? For money !
Loth i paru dystrybutorów ładnie mi zapłaciło za zjechanie tej gry.hahahaha
A tak serio bo lubiłem walkę i miło się w nia gra z doskoku 2-3h . tyle więcej grzechów nie pamiętam


Swoją drogą dzięki za szablon recenzji wykorzystam ją przy bayonecie! Recenzja już jutro !

Arku recenzje są i to niższe niż moje

Edytowano 25.04.2010 15:48

Aha i jeszcze jedno nie jestem takim kretynem, aby oceniać GoW i FF jedną miarą :P
25.04.2010 | 13:57 | auronix
» To się porobiło...
25.04.2010 | 13:40 | daniru
» @lothronik

w związku z tym, że najwyraźniej nie wiesz co zamieszczasz na stronie przygotowałem dla Ciebie [i innych osób które nie grały w FF13] specjalna wersję tej recenzji. Ma ona na celu udowodnić, że hejterem, grafomanem i sfrustrowanym gejming żurnalistą może być każdy, a żeby napisać rzetelną recenzję trzeba się trochę wysilić i zgłębić grę z każdej strony. Jest ona jak najbardziej analogiczna do tej wyżej i nie odzwierciedla mojej własnej opinii na temat gry.

poza tym to bardzo sprytne edytować treść recenzji zamiast odpowiedzieć wprost.

___________________________________________________________________
RECENZJA GOW3 - WERSJA DLA KIKOO

Koniec Sony, jestem wkurzony. Po pięknych chwilach spędzonych w towarzystwie świetnych gier pokroju Plants vs Zombies czy Bonetown uwierzyłem na nowo, że na świecie znowu zapanowała harmonia...

25.04.2010 | żurnalista

...a deweloperzy w końcu nauczyli się tworzyć gry na konsole nowej generacji. Dopracowane, grywalne, mające w sobie to coś. Niestety, wtedy na mojej drodze stanęło nowe dziełko Sony i zniszczyło moją małą utopię. Żeby lepiej wam zobrazować jak bardzo nowy Kratos nie przypadł mi do gustu posłużę się małym porównaniem - gdyby Gow3 był małym słodkim psiakiem wesoło merdającym ogonkiem - zastrzeliłbym go, gdyby był najnowszym Ferrari - wysadziłbym je, gdy by był malutkim dzieckiem zapłakanymi oczkami proszącymi o pomoc... Mam nadzieje, że rozumiecie co mam na myśli.

Mamuśki są aha aha, gorące. Nie, są martwe. (?)

Od czego zacząć katorgę zwaną recenzja God of War III? Może z rozbiegu zepchnijmy z drogi fabułę. Jak prawie każda kolejna część akcja ma miejsce w starożytnej grecji. Przedstawiono tu dalszą część konfliktu kratosa i śmietanki Olimpu. Jako że autorzy chcieli zrobić ciut bardziej dorosłą historię, w grze pojawiają się takie tematy jak zemsta... i w sumie tyle. Brzmi zachęcająco?

Ale tylko brzmi! Fabuła Gow3 jest najgorzej rozpisaną historią w action-adventure od czasu, gdy człowiek zaczął grać na playstation. Gracz zostaje wrzucony w sam środek cyklonu nie wiedząc o co chodzi w tym całym rozgardiaszu dziejącym się na ekranie. Ktoś walczy, ktoś ginie, atakują bogowie, pojawiają się jakieś tytany walczące z pająkami z wody, jakiś idiota się po jednym wspina tylko po to żeby spaść 5 minut później. Co tu się dzieje, do jasnej i ciasnej?! Może ktoś mi pomoże złączyć to wszystko w jedną logiczną całość?

Tak, zdaję sobie sprawę z faktu, że gram w action-adventure i że fabuła sprowadza się tu do bycia pretekstem do gry. I będąc szczerym wcale mi to nie przeszkadza, ale to co tutaj widzę to już za wiele. Bohaterowie tej opowieści to banda kserokopii z wcześniejszych gier serii. Zaręczam, że jeżeli grałeś wcześniej w jakiegoś God of War’a to będziesz wiedział dokładnie, co czeka każdego z nich. Zdaję sobie sprawę, że trudno wymyślić oryginalne postacie, ale panowie i panie z Sony- trzeba mieć trochę szacunku dla gracza, który kupi wasza grę. To samo tyczy się przeciwników - główny zły jest tak denny i odrealniony, a przy okazji pozbawiony czegokolwiek co sprawiałoby, że w mojej łepetynce zakwitłaby myśl: Trzeba go zabić, bo on jest zły i tyle. Chłopek mi najzwyczajniej w życiu - że posłużę się tutaj kolokwializmem - zwisał i powiewał. Zresztą jak każda inna postać w grze.

Zresztą podobnie jak świat, o którym ktoś zapomniał, że ma żyć. Osoba kupująca grę (pewnie pod takim terminem figuruje słowo gracz w słowniku pracowników firmy Sony) lubi poczuć, że ma jakiś wybór, że coś od niej zależy, że może choć na chwilę się zatrzymać, pożyć w tym świecie i odpocząć od wątku głównego. Niestety, w Gow3 nie ma czegoś takiego, cały czas przesz przed siebie, po prostym korytarzyku, bez labiryntów, z odnogami, które kończą się po 10 krokach. I jedyne co ci zostaje to walka. W tej grze dużo walczysz, z przeciwnikami, ale i z samym sobą, co by nie podciąć sobie żył z nudów. Autorzy wydedukowali i wyliczyli na swoich malutkich komputerkach, że jeżeli przedstawią Kratosa jako tego złego, to nie muszą już projektować nic innego - walka załatwi wszystko. W trakcie rozgrywki nie spotkasz zbyt wielu NPCów (bo jesteś przecież zły i nikt ciebie nie lubi), sklepów też nie (bo jesteś zły a poza tym jesteś taki madafaka że Ci to na nic nie potrzebne).

A, żeby nikt nie narzekał, że w grze nie ma wolnych przestrzeni to deweloper zadbał o to abyś w okolicach trzydziestej godziny rozgrywki znalazł się na jednej otwartej większej... przestrzeni. Aaaa nie przepraszam... Nie ma tutaj ani żadnej wolnej przestrzeni a o trzydziestu godzinach grania można zapomnieć.. no chyba że gracie po raz 6... Tutaj znowu otrzymasz cios - dodatkowymi zadaniami w tej części Boga Wojny nie są ani wymyślne gra w karty, ani tym bardziej nierealistyczna gra w piłkę ręczna pod wodą - jest niby-seks polegający na naciskaniu guzików ;p. A inne misje? Nada, Zero, Null, Zenzen. Serio, po 8 godzinach męczarni i łażenia po ścieżce to wszystko co dostajesz. Zero jakiejś swobody, odetchnienia od „naparzania” przycisków. I oczywiście ty masz być z tego zadowolony, a i lepiej abyś zaczerpnął trochę oddechu, bo zaraz znowu w czeka na gracza półgodzinna walka, aż do napisów końcowych. Ale, ale, przecież główne postacie dramatu rozmawiają o swoich uczuciach, historia zaczyna się na Olimpie, w grze pojawia się dziadek, jego przydupasy i nasza główna postać ma doświadczenia z wojska, do tego mamy masę efektownych scenek i filmików. To nie może być złe. Taa, jasne...

Napiszę to jeszcze raz, aby nikomu to nie umknęło: ta gra jest strasznie liniowa. I niech mi nikt nie waży się rzucić mądrym stwierdzeniem – god of war tak ma i tyle. Najgorsze jest zakończenie którego nie ma. Znaczy nie wiem czy jest czy nie ma... gra jest tak nudna i monotonna że nie chciało mi sie przejść do końca a tak czytałem w internecie więc pewnie nie ma. Po co by się komu chciało naciskać tyle razy te same przyciski, wykonując te same akrobacje które już tyle razy przerobiono w poprzednich częściach?

Walka, walka, walka, czyli praca na stanowisku

Czy całe Gow3 jest skopane i nadaje się na wieczne potępienie? Nie do końca, gdyż jest jeden aspekt gry, który wybija się z tego całego morza średniactwa -walka. Jak już wcześniej napisałem w nowym "Gowie" większość czasu spędzisz na walkach, więc miło, że ten element gry nie został skopany. Całość opiera się na znanym i lubianym systemie z poprzednich odsłon, czyli w wielkim skrócie: mashujesz przyciski ile wlezie od czasu do czasu robiąc unik, zmianiając broń czy używając magii.I tak w kółko do końca gry. W związku z tym, że dawno nie grałem w Gow2 ani 1 nawet nie jestem w stanie przytoczyć różnic czy usprawnień tego systemu walki. Ot, kilka kosmetycznych zmian, nic specjalnie ciekawego... Walki są szybkie i widowiskowe.

Niestety, wydaje mi się, że za punkt honoru nasi programiści z Sony postanowili, aby ten świetny system walki był jak najbardziej ułomny i idioto-odporny. Dlaczego tak myślę? Bo walka jest łopatologicznie prymitywna, na próżno tu szukać kombinacji i dowolności rodem z Prince of Persia Warrior Within. Mashowanie, mashowanie i jeszcze raz mashowanie. Ta cała gra polega na klepaniu przycisków i od czasu do czasu zobaczenia jakiejś scenki albo przeskoczenia z progu na próg. Te udziwniena typu zagadki architektoniczne są zbędne i tylko wybijają z rytmu. Żenująco proste i upierdliwe powinny być wycięte z gry, przynajmniej krócej musiałbym się z nią męczyć.

Ogólnie system nie do końca wydaje się dopracowany: walki są szybkie, nawet można powiedzieć, że aż za szybkie. Z czasem gracz nie zastanawia się co zrobić tylko mashuje bez sensu, więc przez większą cześć gry twoja rola ograniczy się tylko do wciskania kwadratu ewentualnie uniku. Do tego na placu boju kontrolujesz tylko jedną postać (której śmierć automatycznie zakończy walkę), i o co w ogóle chodzi z długością gry? Zostawię to bez komentarza. Zresztą tak samo jak system levelowania broni i przedmiotów- jak dla mnie jest tylko zapychaczem i niepotrzebnym udziwnieniem.

Jakie palce masz, komu je dasz?

God of War III jest piękna, co to tego nie ma wątpliwości - liczne scenki i filmiki zostały popełnione na potężnych stacjach komputerowych, to widać. Epickie, szczegółowe, nakręcone z rozmachem. Nawet te przerywniki na silniku nie mają się czego wstydzić, gdyby nie fakt że to wszystko już widziałem! Design nie wnosi niczego nowego czym byłem niezmiernie znudzony bo to doświadczenie jak oglądanie god of war II z poprawionymi teksturami i rozdzielczością... Od poziomu odstaje skandaliczne wykonanie tytanów które wyglądają jak ostatni poziom pierwszej części.. Jak te walki robotów z potworami w power rangers albo pierwsze filmy z godzillą. Miniaturowe figurki nakręcone wśród miniaturowych drzewek i wieżowców.. Tak właśnie wyglądaja gaja i kronos... Z[e] sceneriami występującym w grze bywa różnie - od zachwytu nad pięknym horyzontem do znużenia ciemnym korytarzem jaskini robionym metodą kopiuj i wklej.

Muzyka w Gow3 nie zachwyca, ani nie przeraża, ot, współgra z tym, co dzieje się na ekranie. Żaden z pojawiających się utworów w grze nie zapadł mi na dłużej w pamięci, taki wyrób epicko-symfoniczny z małą nutką nowych brzmień.

Pechowa liczba – [X]III

Wiele ludzi po przeczytaniu tej recenzji zarzuci mi, że staram się zrobić sztuczny rozgłos, że się czepiam - cóż, mam to gdzieś.

Ale nie mam gdzieś faktu, w jaki sposób traktuje mnie Sony. Nie mam gdzieś faktu, że tworząc niedopracowanego bubla i odświeżanego kotleta, jakim jest GoWIII starają mi się wmówić, że na ten cud czekałem ponad trzy lata. A później mam słuchać najpierw że gra jest krótka, nie ma zakończenia i w dodatku jest odtwórczą kopią poprzednich części z grafiką w HD

Niestety, świat idzie na[naprzód] przód a panowie z Sony w pogoni za grafiką HD zrobili jeden krok do przodu i dwanaście do tyłu. Nie tędy droga, nie tędy. Bo grafika nie jest najważniejsza rzecz. A poza nią nie zmieniło się tu nic.

Zapewne wiecie, że 3 częsć Gow miało być ostatnią grą zwieńczającą historię kratosa i dzięki bogu bo po raz 4 tego kotleta odgrzewanego bym nie tknął.
LA FIN
25.04.2010 | 08:30 | arekpe
» Lothronik, cytując Cię: "w recenzjach miejsce na subiektywne odczucia też się znajdzie" - zaś w tej pracy ciężko się doszukać czegoś co subiektywne nie jest i tu pies jest pogrzebany.
Co więcej niektóre akapity są po prostu bez sensu. Wybacz mi bezpośredniość, ale wytłumacz mi zdanie:
„Jako że autorzy chcieli zrobić ciut bardziej dorosłą historię niż wcześniejszych częściach sagi, w grze pojawiają się takie tematy jak propaganda, rasizm i walka ze swoim przeznaczeniem, miłość, przyjaźń, przebaczenie i chocobo.”
Po pierwsze powinno być „niż we wcześniejszych”. Co więcej całej sentencji kompletnie nie rozumiem. Początkowa jej część wydaje się jeszcze logiczna, lecz umieszczenie w tym samym koszyku dodatkowo miłości, przyjaźni i chocobo w dużym stopniu przekracza granice bezsensu! Autor sugeruje nam, że tylko dojrzałych osób dotyczą tematy miłości i przyjaźni?
Rozumiem, iż Hevir się spieszył, ale przelał na papier [a w zasadzie monitor] za wiele emocji a za mało treści. W tekście jest więcej subiektywnych odczuć, niż rzetelnych opisów, a tak być nie powinno.
Co więcej to chyba właśnie ta konieczność szybkiego umieszczenia tejże recenzji sprawiła, że wiele napisanych tu sentencji nie do końca ma sens. Proponuję na przyszłość nieco poważniej podejść do tematu, a nie wrzucać cokolwiek na zasadzie „żeby było” Ta „recenzja” jak to nazywacie jest i tak niesamowicie spóźniona i nie kupuję argumentu o „zaleganiu”. Faifan nie wyszedł wczoraj i był ogrom czasu, żeby tę pracę skontrolować i wyrugować ewentualne błędy - taka moja prywatna rada na przyszłość;) Pozdrawiam
25.04.2010 | 02:28 | daniru
» @mtz
Nikt nie oczekuje, że tekst będzie w 100% obiektywny bo w końcu celem recenzji jest wyrażenie opinii. Ale obiektywizm w recenzji polega na tym, że do tematu trzeba podejść z rozsądkiem, mieć komplet informacji a nie manifestować potępienie i uprzedzenie "bo tworca coś tam sobie powiedział". Na tym polega profesjonalizm. Obiektywizm w recenzji jak najbardziej istnieje tylko trzeba się przełamać i na niego zdobyć. Ja mogę sobie prywatnie uważać że GoW3 to taka ładna jebanka która mnie nudzi ale nie wystawie mu 4,5 no bo jak ktoś się zna na grach to by w życiu niczego takiego nie napisał w recenzji. Mówię na swoim przykładzie bo GoW3 mam już od jakiegoś czasu a wcale nie chce mi się w nią grać bo mnie nudzi. A wcale nie uważam żeby była zła. Myślę że to jest możliwe przedstawić w recenzji obiektywną opinię przemycając w niej subiektywizm. A nie pluć nim czytelnikowi w twarz jak to zrobił Hev. A co do flower to wiesz, odchylenie od śreniej u hevira jest 4x większe niż Twoje więc właśnie powinieneś zrozumieć tu skąd się bierze całe zamieszanie. D

Uważam, że to krzywdzące dla gry oceniać ją bez grania w najfajniejszą część. To także krzywdzące dla graczy którzy taką recenzją się sugerują.

@lothronik
Mówisz, że heviro grzebie głębiej no i właśnie to mi się nie podoba w tej recenzji. Jest zbyt powierzchowna... Ocena gdyby była dobrze uargumentowana mogłaby i mnie przekonać bardziej niż gra. Mówię poważnie. Ale jak słyszę, że ta gra nie ma nic poza systemem walki to mi się śmiać trochę chce bo przecież jakoś musiałem spędzić te ponad 100 godzin i wcale się nie nudziłem ani nie stałem w miejscu ;D A jak się nie ma cierpliwości no to już nie jest twórców wina.

@heviro
gdyby gra faktycznie by była taka beznadziejna to bym nawet godziny nie przeszedł. Co Cię skłoniło żeby w to grać w taką tragiczną grę?
25.04.2010 | 01:16 | lothronik
» Widzę, że Heviro trochę przejął się waszymi komentarzami. Tekst, który znajduje się na stronie jest oczywiście wersją ostateczną i nie będzie podmieniany, chill.

W grę nie grałem, jak zresztą w żadną część Final Fantasy (przynajmniej nie przez dłużej niż 30 minut), więc kompletnie nie mam pojęcia o czym piszecie. ;P

Mi się jednak trochę wydaje, że boli Was, że XIII dostała zbyt niską ocenę w porównaniu do waszej własnej. Czy się mylę?

Arkadiuszu, znając Hevcia, raczej nie myślę, że tą oceną chciał zwrócić na siebie uwagę czy kogokolwiek sprowokować. Maciej ma zwykle bardziej krytyczne podejście do gier i... ehm... grzebie głębiej. Co do obiektywizmu też bym polemizował - gdyby rzeczywiście wszystkie growe media były obiektywne to każda gra powinna dostawać jednakową ocenę, a tak nie jest. Chociażby przytaczając oceny FFXIII rozbieżność jest ogromna - od 40% do 100%. I to jest obiektywizm? Czy raczej różne oceny biorą się właśnie z pewnym stopniu subiektywnego patrzenia na grę. Wiem, że pewnie napiszesz, że redaktor ogólnie powinien kierować się obiektywizmem, ale jestem zdania, że w recenzjach miejsce na subiektywne odczucia też się znajdzie, ale tylko pod warunkiem, że są dobrze uargumentowane a nie w stylu 'ta część jest do kitu, bo VII mi się tylko podobała'.

Serce nakazało mi to napisać. ;)

Aha, i przepraszam za to ponowne przesyłanie formularza, ale męczę webmastera już od jakiegoś czasu, żeby to naprawił, widać, że muszę pomęczyć mocniej.

A, jeszcze daniru - dzięki za wyjaśnienie, pierwszy raz spotykam się z takim słówkiem. Point for u.

Pozdrawiam.
25.04.2010 | 01:02 | mtz
» To, że Hevir do spółki z jego strumieniem świadomości zasługują na potępienie, wiadomo. Ale jego oceny będę bronił. Udawanie, że recenzja to tekst obiektywny, jest jedną z gorszych możliwych form hipokryzji. Hevirowi gra się nie podobała i wystawił jej adekwatną wg. siebie ocenę. Tak samo jak ja niegdyś wystawiłem Flowerowi 10. Naszym zadaniem nie jest pisanie pod publikę, a ocenianie gier według naszych odczuć. Nikt nie broni Wam Waszej opinii, nie narzucajcie jej jednak w taki sposób, w jaki to robicie.
24.04.2010 | 23:51 | Heviro
» Choroba, ale się sknociło . Co do formy recenzji - fucktycznie jest do bani . Niestety recenzja zalegała na kikijnym składziku sporo czasu i po prostu korekta tym razem zawiodła.Postaramy się abyście niedługo przeczytali ostateczną wersje recenzji. Przepraszam w swoim imieniu.

Co do zarzutów i nastawienia Daniru miałem świetne nastawienie- nie czytałem newsów o ffXIII aby nie psuć sobie radochy. Nawet szarpnąłem się na kolekcjonerską edycje- tak chyba nie postępuje źle nastawiony człowiek, nie ?

Niestety ta gra jest słaba , oprócz dobrego systemu walki nie ma nic . Co ją jakoś wyróżnia. Wybacz ,ale gdy projektantowi postaci mówi się - zrób ,żeńską wersje Clouda- to mi witki opadają. Gdy mówi się prosto w oczy Graczowi- Fuck you ! I tak wiemy ,że ją kupisz. I dalej się siedzi w tym zatęchłym japońskim bagienku - To coś tu jest nie tak. Prawda?
24.04.2010 | 23:38 | arekpe
» Chcąc nie chcąc, muszę ponownie zgodzić się z daniru. Heviro chyba najwyraźniej bardzo mocno inspirował się wczesnymi komentarzami nie przyjmując nawet możliwości że niewiele w nich prawdy. Osobiście wyznaję 1 zasadę - chcesz coś ocenić - to nie czytaj o tym nic. Krytyka ma wynikać z własnych przekonań i aspektów obiektywnych a nie mieć swój prolog i epitafium w porównywaniu gry do naszej imaginacji na jej temat.

Realnie oceniając FF13 nie sposób dać jej ocenę gorszą niżeli 8.8! Co do 4.5 to jedyna tak niska ocena tej gry z jaką się spotkałem co najlepiej świadczy o totalnej nierzetelności piszącego i całkowitym braku obiektywizmu. Prowokacja, chęć zwrócenia na siebię uwagi, czy może niedoinformowanie okraszone nutą grafomaństwa? Chyba wszystkiego po trochu.
24.04.2010 | 23:07 | daniru
» @arek
przyzwyczaisz się..

W ogóle uważam, że Heviro za daleko się posunął z ostatnimi zdaniami. Mnie gra na długo wciągnęła i na pewno to nie jest wyłącznie moja opinia. To pewnie dlatego, że obrażając się na grę jako całość umknęło mu kilka smaczków które moim zdaniem ratują całokształt. Dla przykładu w Oerbie znajduje się robocik który zleca misję skompletowaina wszystkich broni i akcesoriów. Na początku może i nie interesowała mnie ale z czasem szukanie przedmiotów niezbędnych do upgrade'owania broni i samych akcesoriów stało się taką frajdą, ze trudno było mi się od tego oderwać aż do momentu zebrania tego wszystkiego. Poza tym system walki przez pierwsze 20 godzin faktycznie jest zablokowany ale kto by o tym pamiętał po ukończeniu 100 godzin. A zapewniam, że jest co robić. Samo znajdywanie taktyk na Adamantoise a później Long Gui/Shalong Gui i Dark Gui to nie lada wyzwanie! A skoro takich walk trzeba w poszukiwaniu Dark Matteru stoczyć sporo to trzeba opracowac odpowiednią taktykę bo nawet z postaciami na ostatnich poziomach nie jest łatwo. Ach, nie ma to jak granie z nastawieniem negatywym od samego początku. Wiadomo - nikt i nic już Cię wtedy nie przekona. A szkoda, bo Cię ominął kawał dobrej gry ;>
24.04.2010 | 22:38 | arekpe
» Zgadzam się z daniru. Sam pracuję poprawiając artykuły i powiem jedno - to coś co bardziej przypomina felieton niż recenzję nie przeszłoby przez korektę jakiegokolwiek ceniącego się czasopisma. Masa błędów, literówek już nie mówiąc o powtórzeniach. Dziwię się, że kikoo to zmieściło.

Edytowano 24.04.2010 22:40

Zgadzam się z daniru. Sam pracuję poprawiając artykuły i powiem jedno - to coś co bardziej przypomina felieton niż recenzję nie przeszłoby przez korektę jakiegokolwiek ceniącego się czasopisma. Masa błędów, literówek już nie mówiąc o powtórzeniach. Dziwię się, że kikoo to zmieściło.

Edytowano 24.04.2010 22:47

Brawo. Jakby tego było mało to jeszcze odświeżając stronę powielam swój wpis. Czegoś takiego nigdzie nie widziałem. Zatem czekając na odpowiedź mógłbym przypadkiem pół strony zająć wam 1 komentarzem? Niezwykły patent, niezwykły...
24.04.2010 | 22:03 | daniru
» przykro mi, że nasz język się nie rozwija lothronciu ;> mam nadzieje, że poniższy link rzuci trochę światła na mój, widać niejasny, komentarz.

http://en.wikipedia.org/wiki/Bias

bardziej jak felieton. na próżno szukać tu szczypty obiektywizmu tylko same gorzkie żale. nie mówię o ocenie bo każdy ma prawo do własnej, tylko do formy i treści recenzji.

Edytowano 24.04.2010 22:09

aha i pytanie: czy oby na pewno recenzent grał w tę grę? Cacoon? Naprawdę?

Edytowano 24.04.2010 22:14

Comando... granie swoją drogą, ale o sprawdzenie tego tekstu to się nikt nie pokusił

Edytowano 24.04.2010 22:21

Comando... granie swoją drogą, ale o sprawdzenie tego tekstu to się nikt nie pokusił
Zaloguj się lub otwórz nowe konto w wortalu, aby zostawić komentarz...