Avatar
Witaj Gościu
Kikoo poleca
Gry wideo podzielić możemy na kilka odrębnych kategorii.
30.11.2010 | Rodzyna
Pomijając przynależność gatunkową, wyróżnić można produkcje w których to gracze odkrywają wszystkie meandry gameplay’u już w pierwszych kilku minutach rozgrywki, a następnie powtarzają jedynie utarty schemat aż do jej końca. Wtedy też do całej zabawy dość szybko wkrada się monotonia, zaczyna wiać nudą, a gracz zastanawia się kiedy wreszcie ukończy daną pozycję w celu zdobycia paru dodatkowych pucharków.

Deweloperzy w ten sposób idą na rękę recenzantom, którzy z powodu braku czasu, wyrabiają sobie opinie na temat konkretnej produkcji w przeciągu pierwszych 15 minut. Kto by sobie zawracał głowę wyciągnięciem z gry ostatnich soków? Liczy się pierwsze wrażenie, prawda? No właśnie niekoniecznie, co pokazuje ostatnia część popularnej serii Gran Turismo. Począwszy od premiery pierwowzoru, Polyphony Digital tworzyło istne system seller’y, dzięki którym kolejne konsole Sony sprzedawały się w ogromnych ilościach, a sama gra zjednała sobie rzesze wyznawców na całym świecie.

Rzeczywistość nie jest jednak różowa o czym boleśnie przekonali się japońscy twórcy. Pierwsze recenzje nowego GT nie napawały optymizmem. Zarzucano deweloperom niedotrzymanie obietnic i opieranie się na sprawdzonych i utartych schematach zastosowanych w poprzedniej odsłonie (a jak jest z Call of Duty? Hipokryci…), a co za tym idzie, bezpodstawne przesuwanie dnia premiery w nieskończoność.

Nie mogłem jednak z marszu skreślić najnowszego dziecka Polyphony Digital kierując się jedynie opinią panów ze znaczną, jak na swój wiek, nadwagą. Po prostu, nie wypada. Ot, taki wewnętrzny kodeks. Kiedy więc w moich łapkach znalazła się promka z odpowiednimi plikami gnałem na złamanie karku, byle jedynie mieć z głowy kilka wyścigów i w zgrabny sposób zabić ostatecznie legendę tej świątującej triumfy na poprzedniczkach Playstation 3 serii...

Ja niemądry, jak ja się bardzo myliłem.

Zawsze zastanawiałem się skąd u Japończyków taka skurpulatność i przywiązanie do, z europejskiego punktu widzenia, błachostek, detali. Feng-shui, mistrzowska precyzja kaligrafi, czy sztuka tworzenia sushi to tylko kilka przykładów czynności ściśle związanych z tradycją i kulturą kraju kwitnącej wiśni.

Detal - słowo klucz oddające powód dla którego deweloping GT 5 trwał ponad 6 lat. Kiedy w domowym zaciszu odpalimy na naszej konsoli tryb, w którym możemy dowolnie fotografować nasze wymarzone autko z klasy Premium, szybko zrozumiemy, co tak naprawdę mieli na uwadze twórcy. Smuga światła przechodząca w poprzek karoserii, śliczne refleksy spowodowane ulicznymi latarniami, połysk przednich świateł mieniących się kolorami żółci i bieli w pełnym słońcu. Nie tylko fan motoryzacji zostanie zauroczony tym widokiem i odda pokłon skośnookim specom pracującym kilka ładnych lat nad czymś co jest ponad fotorealizmem.

Detal docenicie także zasiadając za kółkiem jakiegokolwiek samochodu wybierając przy tym widok z oczu kierowcy. Pięknie rzeźbiona deska rozdzielcza, prędkościomierz, cała elektronika - wszystko to po prostu zapiera dech w piersiach.

Podobnie jak nocna jazda na dowolnie wybranej trasie w strugach padającego deszczu. Odgłos kropel uderzających o asfalt, ryk silników i promienie świateł przebijających się barwnymi strugami przez niesamowite widowisko zaprezentowane nam przez matkę cyfrową naturę.

Stare, ale jare

Oczopląsu dostaniemy jednak dopiero po osiągnięciu odpowiedniego poziomu przez naszego wirtualnego kierowcę, ewentualnie jego podwładnego, startującego z ramienia wykreowanego przez nas w skąpym edytorku awatara. W trybie kariery startować bowiem możemy w kilku rodzajach wyścigów. Na ekranie menu o niesamowicie wręcz tajemniczej nazwie "Moje Centrum GT", który to stanowi swoisty punkt wypadowy do dalszej zabawy singleplayer, dostępne mamy rozgrywki klasy A-spec, w których sami kierujemy uprzednio zakupionym i poddanym odpowiednim modyfikacjom pojazdem, wyścigi B-spec, gdzie stanowimy szefa teamu rajdowego i za pomocą kilku prostych komend w pewnym stopniu sterujemy poczynaniami naszego rajdowego kompana. Działania naszego milusińskiego zależne są oczywiście od sztucznej inteligencji,o której za chwilkę.

W "Moim Centrum..." odnajdziemy też zakładkę odpowiadającą za sklep z częściami do samochodów, salon, gdzie znajdują się nowe modele aut, giełdę na której odnajdziemy odpowiednio tańsze, używane ich egzemplarze.

Kręgosłup gameplay’u w Gran Turismo drastycznie się nie zmienił i moim zdaniem jest to ewidentna zaleta. Polyphony nie chciało zbytnio eksperymentować z trybami rozgrywki i wprowadzać totalnie niepotrzebnych bajerów. Wciąż można pokusić się o zdobycie jakiejś rajdowej licencji odpowiedniej klasy po rozegraniu kilku wyzwań opierających się na umiejętnej kontroli wirtualnego auta, czy wpaść na szybki trening na wybranej przez nas trasie.

Progresując zarabiamy co i raz większe pieniążki za zwycięstwa w kolejnych wyścigach. Za kaskę kupujemy nowiutkie albo używane samochody, wzbogacając tym samym nasz garaż i wypełniając skrycie ukrywane kolekcjonerskie ambicje. Samochody w ramach postępu poddajemy tuningowi, aby stawać w pojedynkach o większej skali trudności. I w taki oto sposób działa samonapędzające się koło, któe stanowi trzon zabawy w wyścigówkach od zarania dziejów.

Szybko odkrywamy jednak coś specjalnego, dosłownie. Już po pierwszych oficjalnych amatorskich mistrzostwach otrzymujemy dostęp do nowej opcji w "Moim Centrum GT". Oto stajemy przed możliwością pokierowania najprawdziwszym gokartem lub samochodem NASCAR. Zakładka Specjalne pozwala takża zasmakować życia kierowcy WRC u boku wyśmienitego Sebastiana Loeba, wcielić się w postać biorącą udział w niesamowicie pomysłowych wyzwaniach kierowców serialu Top Gear, czy też na moment stać się testerem pojazdów w siedzibie Mercedesa. Oczywiście, im większy stopień zaawansowania naszego cyfrowego podopiecznego, tym w większej ilości specjalnych wyścigów mamy szansę wziąć udział.

Markowe grabki

Tu też dochodzimy do ważnego aspektu Gran Turismo - ilości licencji, których w tegorocznej edycji jest zatrzęsienie. Począwszy od mnogości różnego rodzaju samochodów, których ponad tysiąc podzielonych jest między kategorie Premium i Standard różniące się jakością wykonania. Zasiędziemy zarówno za kierownicą Mini Coopera, jak i protorypowego auta Toyoty. Dane nam będzie także brać udział w wyścigach popularnych "Ogórków".

Oczywiście, każdy pojazd poddany może zostać naszej obróbce. Zmienić w nim możemy niemal wszystko, od silnika, przez chłodnicę, po wydech. W systemie tuningu wirtualnego wozu odnajdą się i casuale, którzy nie będą musieli grzebać w ogromie dostępnych opcji, ponieważ sposób w jaki dana część wpływa na silnik pokazany jest bardzo klarownie oraz hardcore’owi gracze, prawdziwi fani motoryzacji, którzy po zakupie odpowiednich części, dzięki którym zmienić możemy wytyczne komputera pokładowego, będą mogli całkowicie oddać się majstrowaniu w bebechach ukochanej "Tojotki".

Zmiany mogą dotknąć, a jakże, także sfery wizualnej. Można sobie, jak to się mówi, "walnąć spojlerek, zmienić lakierek lub trzepnąć stylową naklejkeczkę". A to wszystko bardzo ładnie uwidacznia się podczas jazdy.

Twórcy nie próżnowali i większość aut prezentuje się naprawdę okazale. Samochody klasy Premium wyglądają po prostu bajecznie (o wrażeniach przeczytać możecie we wstępie) - gra światła i cieni na karoserii, przywiązanie do najdrobniejszego detalu, czy bardzo dokładne tekstury. Cechy te wyróżniają niektóre auta od pojazdów Standard. Ich wygląd nie doprowadza do palpitacji serca, nie można jednak stwierdzić, że są brzydkie. Ot, poziom produkcji innych deweloperów, czyli coś, co bardziej przypominy dopieszczone i podciągnięte modele z poprzedniej generacji konsol, niż projekt od początku do końca zaplanowany. Obie klasy, pomimo oczywistych, zauważalnych różnic w aparycji, nie są aż tak dramatycznie odmienne i reprezentują sobą naprawdę dobry poziom.

Nie można tego samego, niestety, powiedzieć o trasach. Kilka z nich, jak choćby Monza, ma swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Inne są dziełem wyobraźni twórców i zostały zaprojektowane bezpośrednio przez Polyphony Digital. Przejedziemy się także przez centra większych miast świata, oczywiście podziwiając przy tym charakterystyczne dla każdego z nich budowle. O ile większość tras wygląda bardzo dobrze, to niektóre dość wyraźnie odstają poziomem od reszty, zarówno pod względem wykonania technicznego, jak i pomysłu na ich realizację. Pozycje nudne niczym oficjalne orędzia do narodu przeplatają się z emocjonującymi trasami wyścigowymi.

Dodatkowo, razić może otoczenie. Gdzieniegdzie dostrzegalne są ładnie wykonane bryły budynków lub zieleniny, innym razem w tle oczom naszym ukazują się okropnie, płaskie i emanujące swoją brzydotą niczym czerwony tyłek pawiana.

Wracając jeszcze na chwilę do licencji, na uwadze należy mieć także prawo do wykorzystania marki popularnego serialu stacji BBC oraz facjat gwiazd sceny wyścigów samochodowych, czy to rajdów NASCAR, czy WRC.

Jacy przeciwnicy?!

W najrózniejszych grach wyścigowych niezwykle ważne jest zachowanie przeciwników gracza, którzy teoretycznie mają za zadanie jak najbardziej się mu naprzykszyć, aby zmusić go do masterowania własnych umiejętności oraz osiągów auta, w celu uzyskania jak najlepszego rezultatu końcowego.

Elementu tego, jak niemal w każdej edycji wyścigówki od Polyphony Digital, brakuje Gran Turismo. Zacięcie do walki wirtualnych tworów kierowanych przez komputer jest nikłe. Czasem coś przepchną, czasem powalczą, szału jednak nie ma, co niewątpliwie może zasmucić fanów oczekujących drastycznych zmian w tym aspekcie. AI bliżej do polskiej reprezentacji piłkarskiej, niż do gwiazd hiszpańskiej piłki. Pokąsać mogą, ale większej krzywdy raczej nie zrobią.

Bardzo istotne są natomiast warunki pogodowe, oraz sposób w jaki prowadzisz samochód. Jak na najprawdziwszą symulację przystało, inaczej poruszają się auta o odmiennej specyfikacji technicznej. Wszystko bardzo zbliża się do rzeczywistego zachowania samochodów. A jeśli grasz na kierownicy i dodatkowo w trybie 3D (co miałem okazję sprawdzić) różnic w stosunku do realnego świata, jako takich, nie widać. Oczywiście, nie wiem jak to jest prowadzić Zonde F, ale dzięki japończykom, mogę to sobie wyobrazić.

Jak to tradycyjnie w serii Gran Turismo bywa, ponad wszystkie świętości liczy się moment hamowania na zakręcie. Ni mniej, ni więcej niż świetne wyczucie w naciskaniu pedału (!) w samochodzie dzieli gracza od zwycięstwa i porażki.

Świetny system hamowania, tak charakterystyczny dla jednej z najbardziej kasowych marek Sony, jest w wydaniu numer pięć bardziej przystępny dla osób, które wcześniej nie miały z nim styczności. Polyphony Digital w celu wtajemniczenia ich w arkana sztuki hamulcowej zasotosowało poniekąd znany wybieg (mieliśmy z nim styczność chocby w ostatniej grze traktującej o Formule Pierwszej) - wprowadziło opcjonalną linię, która pokazuje graczom, gdzie i kiedy nacisnąć pedał hamowania, a gdzie przyspieszyć i do maksa wykorzystać moc silnika. System ten jest nienachalny i mi osobiście przypadł do gustu.

Czym jest jednak gra w Gran Turismo odpalone na wszystkich wspomagaczach?

Kasowanie metalu

Niemal każdy szanowany i liczący się redaktor zagranicznego serwisu w swojej recenzji musiał zawrzeć krytykę systemu zniszczeń, jaki japończycy zaimplementowali w GT5. Cóż, panowie ci, z całym do nich szacunkiem, najwyraźniej dość powierzchownie podeszli do recenzowania wyżej wymienionej produkcji. Oto bowiem metal gnie się naprawdę widowiskowo, trzeba jedynie odpowiednio daleko zajść w trybie kariery, by odblokować możliwość ujrzenia naprawdę pięknych kraks. Cały Fortel Yamauchi’ego polega właśnie na progresywnym systemie zniszczeń. Wraz z kolejnymi poziomami zdobywanymi przez naszego kierowcę stajemy się świadkami co raz bardziej sugestywnych uszkodzeń karoserii. Nie ograniczają się onie jedynie do tekstur. Co to, to nie. Zastosowany został warstowowy "poziom symulacji zniszczeń" w którym to pojazdu dotykają trzy poziomy uszkodzeń. Każde z nich to obliczona fizyczna deformacja wpływająca na styl jazdy samochodu i jakość poruszania się nim. Naturalnym jest chyba, że pojazd bez drzwi oraz ze zdewastowaną maską jeździ odmiennie od auta całkowicie niedotkniętego żadną skazą.


Ciągniem po kablu

Tryb online dla szesnastu graczy to w serii nowość. W momencie, gdy zdarzyło mi się pisać recenzję, wieloosobową rozgrywkę nękały jeszcze mniejsze, lub większe lagi, więc nie do końca udało mi się racjonalnie podejść do opisu tej kwesti. Po kilku wyścigach mogę stwierdzić, że wygląda to bardzo ciekawie. Nie jest to oczywiście odkrycie na skalę światową. Podobnie działający multiplayer widzieliśmy w setce innych gier. Gracze dołączają do specjalnie utworzonych pokoi, w których panują odgórnie narzucone przez hosta zasady. Ustala on poziom wymagany do dołączenia do wyścigu, specyfikację techniczną auta, którym mamy zamiar się poruszać, no i oczywiście wybiera odpowiadającą mu trasę. Przed startem w zawodach online możemy jeszcze zapoznać się z torem, przed ostateczną konfrontacją dołączając treningu.

Konkurowanie z żywym przeciwnikiem to dodatkowa adrenalina oraz większe wyzwanie od wyścigu z udziałem manekinów z kilkoma skryptami zamiast mózgu. Po paru usprawnieniach, które mają, z tego co deklaruje deweloper, nadejść już niebawiem, będzie to naprawdę mocny punkt programu.

Z pesudo-dziennikarskiego obowiązku wypada mi jeszcze napomknąć o menu głównym, gdzie odnajdziemy tryb "Szybka Gra", w którym to, oprócz oczywistej opcji "szybkiej gry" dającej nam kontrolę nad dowolnie wybranym samochodem, którym poruszamy się po dowolnie dobranym torze, możemy pojedynkować się wirtualnymi autami z żywym graczem dzierżącym pilota obok nas. Take typu dodatek staje się w dzisiejszych czasach rzadkością, więc uwzględnienie zabawy na wspólnej kanapie cieszy.

Na ekranie startowym odnaleźć można jeszcze jedną zakładkę namaszczoną mianem "GT TV" Wybierając ją otrzymuje dostęp do bazy filmików nazwiązujących w pewien sposób do Gran Turismo. Gracze, po wybraniu odpowiedniej kategorii, uraczeni zostają krótkimi dokumentami o korzeniach i historii poszczególnych "wielkich" europejskich oraz światowych mistrzostw samochodowych. "GT-TV" skierowane jest raczej do prawdziwych fanów motoryzacyjnego sportu. Osobiście nie pociąga mnie tego typu zabawa.

Zapomniałbym wspomnieć o dźwięku. Odgłosy powiązane z torem, czy autami wypadają świetnie i, tak jak gdzieś po drodze wspomniałem, róźnią się w zależności od pojemności silnika i ogólnej charakteryzacji wozu. Gorzej z sountrack’iem, którego tak jakby nie ma... To znaczy jest, jednak żaden z utworów w pamięci na dłużej raczej nie zagości, a niektóre kawałki wręcz odrzucają i utrudniają obcowanie z tytułem od skośnookich.

Czy się stoi, czy się leży...

Geniusz Yamauchiego nie zna jednak granic. Japończyk z premedytacją zastawił pułapkę na zbyt pochopnych w swych ocenach recenzantów i większość prawdziwych smaczków ukrył dopiero dla śmiałków gotowych poświęcić trochę czasu rozgrywce. Im bardziej zagłębiamy się w grę, tym gameplay jest wzbogacany o nowe elementy, które w ostateczności dają mieszankę niesamowicie lekkostrawną, przyjemną dla oka i wciągającą aż do ostatniego wyścigu...

Pomimo kilku mniej lub bardziej irytujących błędów, wynikających z położenia nacisku na inne aspekty rozgrywki, min. wizualne (po raz kolejny odwołam się do wstępu), Polyphony Digital dostarczyło graczom naprawdę świetnego szpila, którym delektować się warto szczególnie teraz, gdy za oknem szaleje śnieg, a pogoda do najprzyjmniejszych nie należy. Ogólną chlapę panującą na dworzu powinny zrekompensować niesamowite widoczki występujące na niektórych trasach w GT5.

Czy Gran Turismo zasługuje na dyszkę? Na to pytanie odpowiedzieć musicie sobie sami, byle by Wasza opinia opierała się na sumiennym sprawdzeniu wszelkich aspektów rozgrywki zaoferowanej nam przez japońskich deweloperów. Gra wciąga i zarywanie przy niej nocek nie powinno być rzadkością. Magia tytułu nie ulotniła się podczas sześciu lat poświęconych na dopracowywanie kilku elementów zabawy. Mimo, iż niektórym nie poświęcono dostatecznej uwagi, Gran Turismo, moim zdaniem, ponownie zasiada na tronie racerów, gdzie będzie rządzić i dzielić jeszcze przez długi czas.
9.39.3 9.09.0
  • wciągający szkielet zabawy
  • ponad 1000 dostępnych aut
  • jeszcze lepszy system jazdy, niż w poprzedniczkach
  • najlepszy system zniszczeń dostępny w grach wyścigowych
  • fizyka jazdy
  • licencje
  • w niektórych momentach prześliczna grafika...
  • ...w innych z kolei jest słabo; ogółem – dosyć nierówne wizualia
  • nie do końca dopracowany online
  • przeciwnicy niestanowiący większego wyzwania, jeśli posiadamy odpowiedni samochód
  • soundtrack
  • kilka mniejszych i większych niedoróbek

Opinie naszych Czytelników

19.01.2011 | 07:53 | kanasta11
» dla mnie największy zawód 2010
14.12.2010 | 22:25 | auronix
» "I w tym momencie właśnie nasuwa się pytanie co oni robili przez te 5 lat?!"

Pili sake, wcinali sushi, a w przerwach z nudów dłubali przy GT5:). Ja się zastanawiam czy kwestia standardów będzie rozwiązywana za pomocą patchów.

Co do 3D - o urywaniu łba nie może być mowy, wszak szczątki samochodów nie wylatują z telewizora w naszą stronę. Chodzi raczej o zwiększenie uczucia przestrzennosći, głębi obrazu co w GT5 wypada bardzo fajnie (grałem kilka sesji w 3D które jakby zsumować to wyszłoby tak z 5h) co jednak nie oznacza że macie od razu kupować telewizory za przysłowiowe krocie.

PS: Coś mi tam się kołata po głowie (czego zresztą nie jestem pewien w stu procentach) że przeniesienie do gry jednego auta zajmowało Polyphony 3 tygodnie.
14.12.2010 | 21:49 | barthi ocenił tę grę na 10
» Dobra recka. Cioram w GT od paru ładnych dni i powiem jedno gra pokazuje swój potencjał gdy podłączymy kiere. Wtedy można naprawdę odczuć dozę realizmu. Słyszałem że 3D też robi swoje i całość po prostu zrywa kapcie :D Co do grafiki to zdziwiło mnie jak można zrobić 200 premium cars które wyglądają bosko a resztę standard gdzie niektóre można nazwać CRAP! strasznie to razi! I w tym momencie właśnie nasuwa się pytanie co oni robili przez te 5 lat?! Pozdro
14.12.2010 | 20:40 | auronix
» Przeczytałem wszystkie komentarze i chciałbym na gorąco podzielić się kilkoma spostrzeżeniami.

1)"W pierwszym tygodniu grało w nią około 30 osób z listy moich frendsów a teraz widze jedna osobe która nadal w to gra." - w dzisiejszych czasach, żeby grać trzeba mieć czas. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Jest masa rewelacyjnych tytułów w które każdy gracz chce zagrać więc wiadomo, że nikt nie będzie żył tylko samym GT5 (nie wliczam tu maniaków motoryzacji którzy konsolę mają tylko dla wyścigów, jak mój kumpel Wacek - i grają w GT5 bez przerwy). Uniwersalny gracz z reguły musi być karmiony zróżnicowanymi potrawami. Ja np. GT5 jeszcze nie kupiłem bo cały czas rozważam jak się sprawdzi w moim przypadku proporcja GT5/czas na granie. A to jest ten typ produkcji któremu czasu trzeba poświęcić wiele. Każdy wyścig po którym czujesz się lepszy i eliminujesz błędy powoduje dalsze dążenie do perfekcji. A w serii Polyphony dążenie do perfekcji = czas, regularne treningi (tak, nie granie, a treningi, przynajmniej ja tak to odczuwam).

2) W Prologue grałem (i grywam nadal) naprawdę sporo. Po wgłębieniu się prolog byłem gotów wystawić za fun z jazdy (na manualu, akysz z automatem:) ocenę niemal pełną (10). Ostatnio wypróbowywałem GT5 u kumpla (w 3D, efekt naprawdę fajny) i model jazdy mocno zmieniony w porównaniu do Prologue daje jeszcze większą satysfakcję z prowadzenia samochodu. Puenta? Grywalność. Jeżeli jest na najwyższym poziomie to szukanie dziury w całym, chociażby z powodu hype'u o którym wszyscy wspominacie, mija się z celem. I oczywiście nikt tu nie odbiera prawa do subiektywnej oceny, której produkt wart 200zł powinien być poddany.

3) "Gram by bic swoje rekordy." Tadam. Zgadzam się, nie ma nic przyjemniejszego niż uczucie towarzyszące pokonywaniu mety i informacja, że poprawiłeś swój czas (nawet minimalnie). Za to kocham GT.

4) GT3 i 4 wydają się być wyjątkowo ślamazarne, gdy jest się po partyjce w "jedynkę".
07.12.2010 | 18:20 | Albertos104 ocenił tę grę na 8
» Niestaty ale nie zgadzam sie z poniektorymi emocjami jake wyszly z owej gry u recenzanta. Czas wreszcie troszke pomarudzic, bowiem gdzieniegdzie zostalismy zrobieni w bambo. GT nie da sie poprostu tak od sobie ocenic - gra jest zbyc duza, a wartosci wylewaja sie czasami bokiem. Jak dla mnie GT5 jako symulator to czysta poezna i nie mam co sie z tym wspierac, tudziesz odnoscie tego czynnika wystawiam obiecujaca 10-tke. Natomiast z punktu widzenia oprawy, kontentu oraz przeplywu miedzy graczem a ekranem, niestety 6... przykro mi, ale w GT5 ilosc = jakosc to bledne rozumowanie. Juz na starcie wytycze ze obecnie jestem na levelu 15 i w tym stopniu do gry sie odnosze. Zaczne od load screena, widzicie nie wiem czy ktos to juz zauwarzyl ale gdy gra nie jest zainstalowana na dysku, cala rozgryfka skreca na bok. Nie chce sie rozpisywac ale powiem, ze nie mozna wygiadnac sokow z gry w tym satnie. Nastepnie podzial samochodow na klasy nie bylby problemem gdyby nie fakt ze tu patrzymy na niebo i ziemie. Z bliska standardy wygladaj brzydziej niz na ps2, oczywiscie nie wszystkie, ale wiekszosc nie ma sesu bytu. To samo tyczy sie tras. Naprawde szkoda mi kiedy porownoje uliczne wyscigi w Romie z Laguna. Fakt, faktem, ale czegos takiego nie chce sie pokazywac innym. Model zniszczen ehhh nie wiem co o nim powiedziec dlatego wytycze ze gram w gt dla bicia swoich rekordow, a nie kasacji samochodow. Co do tuningu tez jestem troche zawiedzionym, praktycznie nic sie tu nie zmienilo od czasow gt4, ba! jestem zaszokowany brakiem ustawien hamolcow. Sztuczna inteligencja ehhh... Gram by bic swoje rekordy. Online jest bardzo fajne ale poly phony musza nad tym porpacowac. Bardzo ciesze sie z faktu przemyslanych wyscigow, jest wszystko co do szczescia potrzebne - nigdy wiecej wyscigow typu mazda cup, nissan cup, vw cup, bmw cup. Niestety znowu nie podoba mi sie system levelowania - mie wiem po co to wszystko. B-spec to fajny tryb, bardziej rozbudowany niz ten w gt4 ale wciasz nie przynosi fajdy bowiem patrzenie na kogos rejs do przyjemnosci nie nalezy - ale dobrze ze jest. Sumujac powiem tak. GT5 to najlepszy symualtor i zarazem racer z tylko dobra oprawa (niestety, pomimo premum aut i tras) To taki dawno oczekiwany kotlecik schabowy z niewygazowanym piwkiem. Pomimo swoich kompleksow gra ciagnie do siebie jak zwykle, przynoszac przyjemnosc. Mam nadzieje ze pogram sobie w niepamiec a przynajmniej przez 5 latek.
07.12.2010 | 17:32 | Apeiron ocenił tę grę na 9
» Wystawiasz grze 10 ,chwilę potem zaczynasz marudzić. Nie mam zamiaru tutaj prowadzić prywatnej wojenki pod sztandarem GT5. Chcę jednak zwrócić na lekką niekonsekwencję z Twojej strony. Dla mnie gra jest kapitalna ,a słabe noty wynikają raczej z wybujałych oczekiwań jakie mieli recenzenci co do tego tytułu. Ja wiedziałem czego się spodziewać ,dostałem tytuł kompletny ,chociaż nieperfekcyjny. Fala nienawiści jaka wisi nad Gran Turismo zwyczajnie drażni ,bo nie jest to gra ,którą można ocenić mianem "zawodu roku" ,"crapu" ,"wyglądającej jak GT4 HD" itd. Nie uważam tez by nieco długie loadingi były jakąś straszną wadą tworu Polyphony. Ciężko mi sobie wyobrazić kogoś ,kto interesuje się w mniejszym lub większym stopniu motoryzacją ,a który by stwierdził ,że ta gra jest nudna ,słaba nijaka etc. Tyle w temacie.
07.12.2010 | 17:14 | ico72 ocenił tę grę na 10
» @ Apeiron
to ze Tobie sie cos podoba nie musi zaraz oznczac ze ma podobac sie całej reszcie , o czym najlepiej swiadcza pniżej oczekiwań oceny GT5.Jesli uwazasz inaczej to najpierw dorośnij troche a później zabieraj głos

Edytowano 07.12.2010 17:20

i jeszcze jedno , nie pamietam gry na PS3 której by tak szybko ludzie sie pozbywali jak GT5. W pierwszym tygodniu grało w nią około 30 osób z listy moich frendsów a teraz widze jedna osobe która nadal w to gra.
To mówi samo za siebie
06.12.2010 | 21:13 | Apeiron ocenił tę grę na 9
» Pod względem zawartości i różnorodności to najlepsze Gran Turismo w historii. Koniec i kropka. GT4 w mojej opinii biło na głowę GT3 pod względem tras ,grafiki ,muzyki ,możliwości. Z Twojego rozumowania wynika mniej więcej coś takiego "no ,gra ma za długie loadingi ,ślamazarne poruszanie po menu ,przez co mnie znudziła".......bez komentarza.
06.12.2010 | 19:41 | ico72 ocenił tę grę na 10
» Mam zainstalowana na HD od samego poczatku i nadal uwazam ze przemieszczanie sie pomiedzy oknami jest nad wyraz ślamazarne i nudne.Gra na poziomie 4ki nie dorastająca do piet 1 i 3ce które to były wyznacznikiem jakości swego czasu.
Osobiscie znudziła mnie niemiłosiernie
05.12.2010 | 12:19 | Apeiron ocenił tę grę na 9
» Loadingi ulegają skróceniu jak zainstalujesz grę na dysku. Ślamazarne poruszanie się po menu ? Owszem ,mogli to nieco sprawniej rozwiązać ,ale też bez przesady. Jest dobrze. W kwestii muzyki - moim zdaniem ścieżka audio jest świetna ,jak w każdej części Gran Turismo. Kwestia gustu. Jak Ci nie pasuje muza ,to jest opcja wrzucenia kawałków z Twojego HDD. Problem z tą grą jest taki ,że przez te 5 lat oczekiwania hype na nowe GT był niemiłosiernie wręcz wyżyłowany w górę. Ot ludzie spodziewali się nadejścia Mesjasza Narodów z karbonowym spoilerem i aluminiowymi felgami. Przy takich oczekiwaniach (produktu perfekcyjnego w każdym calu) nie dziwią raczej mało pozytywne noty jakie ta gra zbiera (7-8 przeważnie). Okej ,nie sposób pominąć elementów ewidentnie niedopracowanych przez Polyphony (drzewa ,paskudne cienie ,wygląd niektórych samochodów Standard.....ale też nie wszystkich ,bo i w tej klasie znajdą się lepiej i gorzej wykonane) ,ale jeżeli chodzi o sam gameplay ,rdzeń gry ,klimat ,satysfakcję... gra pozostawia daleko w tyle konkurencję w postaci Forzy (z całym szacunkiem dla dzieła Turn 10). GT5 wciąga niesamowicie,chociaż pierwsze wrażenie jest raczej mizerne. Obecnie mam 20 level ,jakieś 30 % ukończenia tytułu a nie czuję znużenia jakie miało miejsce przy GT4 po podobnej ilości godzin obcowania z grą. Hm ,w kwestii samych uszkodzeń. Rodzyna ,GT5 nie ma najlepszego systemu zniszczeń dostępnego w grach video. Fakt, im dalej w grę ,tym uszkodzenia prezentują się lepiej ,ale zupełnie nie wpływają na mechanikę prowadzenia auta. Nie ma czegoś takiego ,że po solidnym dzwonie samochód się gorzej prowadzi ,tak jak w Forzie. Polyphony coś przebąkiwało o łatce ,która ma usprawnić ten element ,ale póki co - jest jak jest. Mi to kompletnie nie przeszkadza. To symulator ,a nie arcadowy Burnout .Nie mam potrzeby rozbijania swojej fury po bandach z szaleńczym uśmiechem na twarzy. Ci ,którzy taką potrzebę jednak mają zasiadając do GT5 powinni się zastanowić czy ta gra jest dla nich i czy nie lepiej pograć w coś mniej skomplikowanego. W mojej opinii wyścigi Polyphony oceniam na mocne 9.5 ,po wielu godzinach spędzonych z grą. Obiektywnie rzecz ujmując to najlepsze Gran Turismo w historii. Gra nie dla każdego ,ale fani serii będą w siódmym niebie.
30.11.2010 | 21:35 | ico72 ocenił tę grę na 10
» Jeśli poświeci sie jej odpowiedni dużo czasu okazuje sie genialna

Edytowano 04.12.2010 20:40

No moze nie do końca, wkurza mnie ślamazarne poruszanie sie po menu.Ciagła zmiana samochodów i związane z tym przy długaśne loadingi.Dlaczego wybierając wyścig nie moge z jego poziomu wybrac sobie samochodu którym moge i chce w nim uczestniczyć?!
Muzyczka w te grze to tragedia ,wyłaczyłem ja po pól godzinie.. dzwieki czasami tez pozostawiaja wiele do życzenia(szczególnie odgłos podczas zderzenia z innym autem:/)
Sama jazda to najprzyjemniejszy element tej gry szczególnie na kierownicy, jednak po namyśle nie jara mnie ta gra nawet w 10% tak jak jarała rewelacyjna na owe czasy 1ka na PSXie czy 3ka na PS2.
10 która dałem troche na wyrost wracam do mulit COD i singla TW2
Zaloguj się lub otwórz nowe konto w wortalu, aby zostawić komentarz...