W przeciwieństwie do takich gier, jak Killzone 3, LittleBigPlanet 2 czy nawet Resitance 3, inFamous 2 jest tytułem, który raczej nie potrzebuje dodatku. Jest grą kompletną, skończoną. Kiedy zapowiedziano
Festiwal Krwi do drugiego nieSławnego, natychmiast zainteresowałem się tą pozycją. Pierwsze informacje o DLC, które nie wymaga podstawki okazały się na tyle smaczne, że łaknąłem ich coraz więcej, aż w końcu dopiąłem swego –
inFamous: Festival of Blood trafił na moją konsolę.
Takie dodatki to ja lubię
Festiwal Krwi jest typem rozszerzenia do gry, które każdy gracz polubi. Nowe, świeże, za małe pieniądze i przede wszystkim inne niż to, co dostajemy zazwyczaj w formie unlocka do zawartości zamkniętej na płycie. Już Rockstar z ich RDR Undead Nightmare pokazał, że DLC mogą być naprawdę znakomite – teraz w ich ślady poszło Sucker Punch wypuszczając, akurat na Halloween, ten dodatek.
Wydarzenia, jakich jesteśmy świadkiem w
Festiwalu Krwi rozgrywają się w ramach czasowych pomiędzy połową gry inFamous 2, a jej zakończeniem. Cole wraz z Zakem udają się do katakumb New Marais, by tam ratować ludzi, jednak wydarzenia nie potoczyły się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. McGrath zostaje wciągnięty w zasadzkę i pojmany przez sługusów Krwawej Mary (jak ten drink, do którego zresztą jest nawiązanie w grze). Zwabienie władającego elektrycznością herosa miało jedne cel – ożywić królową. Ostatecznie udaje się to, ale są ofiary – jest nią sam Cole. Poprzez ugryzienie w szyję przez wampira McGrath może stracić panowanie nad swoją wolą i stać się sługusem Krwawej Mary. By do tego nie dopuścić musi przed świtem zabić swoją stwórczynię, inaczej już zawsze będzie wampirem na zawołanie swej królowej.
Od tego momentu nie mamy już wyboru czy chcemy być dobrym Colem czy tym złym. Nie ze swej woli przeszliśmy na ciemną stronę mocy. Teraz mamy nowego wroga – wampiry oraz rzeki pełne krwi – chodniki wypełnione po brzegi niczego nieświadomych ludzi.
Rozgrywka
Skoro są to wydarzenia wyjęte ze środka inFamous 2 to nie mogło zabraknąć umiejętności Cole’a, które nabył. Możemy ciosać błyskawicami, rzucać elektrycznymi granatami, elektrycznymi rakietami, szybować, ślizgać się – jednym słowem mamy niemal wszystko, co dostępne było w sequelu inFamous. Ale to nie koniec. Wraz z transformacją naszego bohatera doszły nam nowe zdolności. Pierwszą z nich jest lot w chmurze nietoperzy. Nie jest on niewyczerpywany, wręcz przeciwnie – od poziomu krwi, jaką upiliśmy z ludzi będzie zależało jak daleko polecimy. Im jej więcej, tym lepiej dla nas. Taki lot jest bardzo szybki i pomocny przy ściganiu przeciwników (niektóre z zadań w DLC tego wymagają). Nasz umowny zbiorniczek możemy powiększać. W tym celu na jednej z wysp New Marais, która jest dostępna w dodatku, musimy odnaleźć kilkadziesiąt dzbanów z krwią.
Dodatkowo, prócz lotu w nietoperzach, Cole ma wampirze wizje, czyli możliwość używania zmysłu pozwalającego ukazać kto jest człowiekiem, a kto wampirem ukrywającym się w skórze przeciętnego obywatela miasta. Umiejętność tą nabywamy wraz z rozwojem fabuły, a przydaje się do eliminacji przeciwników.
Sama mechanika gry jest identyczna, jak w podstawowej wersji. Nie zmieniła się ani o jotę. Dlatego grało mi się bardzo przyjemnie, aczkolwiek nieco inaczej – bo jesteśmy tym złym. Całość scenerii jest ulokowana w halloweenowym nastroju. Przebierańcy na ulicach, festiwale, przydrożni grajkowie – istny pumpkin show idealnie pasujący do wątku głównego gry.
Ten zaś ma kilka misji, około 10, ale są także zadanie poboczne. Nie są tak jakieś wysublimowane zadania, ale zwykłe odnajdywanie kolejnych znaków, które powiedzą nam więcej o przeszłości kobiety przeistaczającej Cole’a w wampira.
Dodatkowym atutem tego dodatku jest możliwość tworzenia własnych misji, zupełnie, jak w podstawowej wersji gry, tylko tutaj możemy popisać się większa kreatywnością, bo można zaprojektować wszystko tak, aby Cole korzystał ze wszystkich swoich walorów, nie tylko tych z podstawowej wersji gry. Możliwość edycji misji oraz tworzenie własnych pojawi się dopiero po zaliczeniu głównego wątku. Po tym można już śmigać do woli po mieście i szukać tego, czego nie udało nam się zrobić podczas przechodzenia fabuły.
Klika słów na koniec
Podsumowując należy stwierdzić, że Festiwal Krwi to świetny dodatek, który niestety ma to do siebie, że bardzo szybko się kończy. To już chyba staje się normą, że gry i DLC nie starczają na długo. Bardzo przyjemnie się gra i nadal, po upływie kilku miesięcy od premiery inFamous 2, sinik wygląda pięknie. Zdarzyło się parę razy, że Cole utknął w ścianie, ale nie jest to nagminne. Z graficznego punktu widzenia gra jest identyczna ze swoim pierwowzorem.