Avatar
Witaj Gościu
Call of Duty jest bez wątpienia zasłużoną serią, która zdobyła serca graczy jeszcze za czasów Playstation 2 dostarczając możliwość wirtualnej walki na frontach Drugiej Wojny Światowej.
23.11.2011 | lothronik
Na obecnej generacji konsol, Activision postanowiło jednak nieco zmienić koncepcję i w 2007 roku wydało czwartą część gry z podtytułem Modern Warfare. Choć początkowo odejście od tematyki wojny z pierwszej połowy ubiegłego wieku budziło pewne obawy i wątpliwości, okazało się strzałem w dziesiątkę. Gra nie dość, że wniosła powiew świeżości do nieco wyeksploatowanej tematyki, zapewniła także dostarczające adrenalinę strzelenie, świetną oprawę oraz rozbudowany tryb sieciowy, wyznaczający wtedy nowe standardy. Tytuł osiągnął wielki sukces i nikogo nie zdziwiła zapowiedź kolejnej części, która - choć cały czas była grą bardzo dobrą - w dużym stopniu powieliła schematy znane z poprzedniczki i nie robiły one już tak wielkiego wrażenia. Zakończenie dwójki dawało pewność iż autorzy postanowią rozwiązać trwający międzynarodowy konflikt. I tym rozwiązaniem jest oczywiście Modern Warfare 3, stanowiący zwieńczenie trylogii. Pytanie jednak, jakie trzeba sobie zadać brzmi: czy po raz trzeci dostaliśmy to samo?

Odpowiem od razu: tak. Jeśli więc graliście w poprzednie części - a szczególnie drugą - wszystko wyglądać będzie bardzo znajomo. Choć zdaję sobie sprawę, że taki brak innowacji i wydanie gry, która mogłaby być jedynie dodatkiem a nie pełnoprawną częścią jest poczytywane jako skok na kasę, uważam jednak, że jako zwieńczenie serii i zakończenie trylogii tytuł spełnia swoją rolę. Wiadomo było bowiem już od momentu zapowiedzi (a nawet i przed nią), jaka gra będzie i te założenia zostały spełnione - dostaliśmy dobry sequel sequela, trzymający poziom poprzedniczek. I po tym wstępie, który mógłby być jednocześnie podsumowaniem, zapraszam po więcej szczegółów do poniżej recenzji.

W POGONI ZA MAKAROVEM - FABUŁA I ROZGRYWKA

Historia jest bezpośrednią kontynuacją tej przedstawionej w dwójce. Aby nie zdradzać za dużo, powiem, że ponownie historia toczy się dwutorowo: poznajemy dalsze losy Price’a i Soapa a zarazem toczymy walki na frontach rozpoczętej Trzeciej Wojny Światowej, towarzysząc żołnierzom z oddziału Delta Force. Działaniom tym przyświeca jeden cel: zakończenie bezsensownego konfliktu toczącego się pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją oraz powstrzymanie inicjatora tych wydarzeń, Makarova. Wymaga to oczywiście przelewu sporej ilości krwi w wielu rejonach świata - gra przerzuca nas z Ameryki do największych stolic i miast Europy a także na Bliski Wschód czy do Afryki. Na szczęście, przedstawione wydarzenia łączą się w logiczną całość a wycieczka po świecie jest zgrabnie wyjaśniona i uargumentowana, przede wszystkim w postaci krótkich przerywników pomiędzy misjami. Jak wspomniałem, starzy bohaterowie powracają, jednak pojawiają się też nowi, zaś samo zakończenie potrafi pozytywnie zaskoczyć. Fani serii będą z pewnością usatysfakcjonowani, zaś nowi gracze nie powinni się zagubić w dziejących się w szybkim tempie zdarzeniach.

Sama rozgrywka natomiast utrzymuje szybkie tempo i jest równocześnie różnorodna. Po sporej wymianie ognia, której towarzyszy zazwyczaj niemała ilość eksplozji i wybuchów, przychodzi czas na misje składankowe czy możliwość prowadzenia nalotu z powietrza z widokiem termowizyjnym. Klimat wojenny jest więc jak najbardziej odczuwalny. Trochę brakować może prowadzenia pojazdami - choć misje, w których strzelamy z jadącego czołgu czy jeepa pojawiają się - jednak w ferworze walki można na to nie zwrócić nawet uwagi. Samo strzelanie sprawia dużo frajdy a twórcy oddali do naszej dyspozycji naprawdę szeroki arsenał broni, które różnią się siłą rażenia, odrzutu czy dystansowością. Ponadto, przy większych zadymach zawsze można rzucić granat, czy to odłamkowy czy dymny lub świetlny. A najważniejsze, że rzeczywiście czuć moc i różnice między konkretnymi pukawkami, zaś odgłosy strzelania są bardzo dobrze zrealizowane.


Rzeczą, która jednak wyróżniała serię Modern Warfare, jest olbrzymia ilość tzw. skryptów, czyli zaprogramowanych akcji, mających miejsce w określonych momentach fabuły. W trzeciej odsłonie serii jest ich równie dużo, jednak przez ich zastosowanie opowiedziana historia jest niezwykle widowiskowa i filmowa, szczególnie, że są nieźle zrealizowane a do tego przejście pomiędzy nimi a rozgrywką jest bardzo płynne. Nie raz podziwiać będziecie przyjemne dla oka pościgi czy ogromne eksplozje oraz wiele innych spektakularnych akcji. Takie rozwiązanie jednak wiąże się z całkowitą liniowością poziomów oraz takimi uproszczeniami jak np. nieskończenie pojawiający się przeciwnicy aż do zrealizowania celu misji, np. dotarcia do rannego towarzysza. Nie jest tajemnicą poliszynela, że w Modern Warfare 3 na pierwszym miejscu stawiany jest przede wszystkim tryb sieciowy, natomiast fabuła stanowi widowiskowy dodatek, wyjaśniający losy bohaterów, których poznaliśmy w części poprzedniej. Nie ma tutaj niesamowitej fabuły zapadającej w pamięci na długo czy innowacyjnych rozwiązań gameplayowych. Jest natomiast bardzo solidna historia, którą pomimo pewnych niedoróbek w rozgrywce (czasem głupkowate zachowanie przeciwników lub towarzyszy czy mała zniszczalność otoczenia) potrafi przyciągnąć do ekranu i zagwarantować pięć godzin nienużącej zabawy.

NA WIRTUALNYM FRONCIE - KOOPERACJA I MULTIPLAYER

Siłą serii Modern Warfare nie jest jednak kampania a możliwości jakie gra daje na płaszczyźnie rozgrywki wieloosobowej. Kooperacja, czyli tzw. tryb Spec-Ops jest zestawem szesnastu misji, które stanowią swoiste przedłużenie samotnej rozgrywki z tym zastrzeżeniem, że istnieje możliwość zarówno gry osobowej jaki i z towarzyszem. Zadania są częściowo powiązane z fabułą a w niektórych role nawet się odwracają, dla przykładu: kiedy w kampanii broniliśmy samolot przed terrorystami, tym razem to my nimi jesteśmy. W każdej misji wybrać można poziom trudności a za przejście otrzymuje się gwiazdki, w zależności od czasu w jakim zaliczyło się dane zadanie. Bardzo ciekawe rozwiązane, choć niestanowiące żadnej nowości, gdyż podobne misje znalazły się już w Modern Warfare 2. Nowością jest natomiast tryb Survival, w którym trzeba odpierać kolejne fale wrogów, na początku słabo uzbrojonych i z każdą kolejną falą rosnących w siłę i używających coraz silniejszych broni i maszyn. Gracz(e) również rozpoczynają jedynie z pistoletem, jednak wraz z kolejnymi grupami wrogów istnieje możliwość dokupienia dodatkowego osprzętu.

Głównym daniem jest jednak tryb multiplayer, który bardzo przypomina ten z dwójki, dlatego jeśli wraz z nadejściem trzeciej części oczekiwaliście rewolucji, z pewnością się zawiedziecie. Tryb sieciowy jest cały czas świetnie i przemyślanie zaprojektowany, jednak nie zapewni nowych doznań a jedynie drobne zmiany - o ewolucji więc też nie może być mowy. Wśród zmian wyróżnić trzeba nowy podział pakietów, które odblokowuje się w nagrodę za odpowiednią ilość zabójstw w meczu. Pierwszy pakiet - atakujący - zawiera możliwość wezwania wsparcia lotniczego, rakiety typu Predator czy robota siejącego postrach w szeregach przeciwnika. Zestaw wsparcia to natomiast radary, wieżyczki obronne czy EMP. Ostatni pakiet to pakiet specjalistyczny, czyli możliwość uaktywnienia dodatkowego perka, aktywnego aż do najbliższego zgonu. Przed rozpoczęciem rundy wybrać można tylko jeden pakiet, najlepiej pasujący do naszego stylu rozgrywki lub stylu drużyny, z którą współpracujemy. Co więcej, pakiet wspierający opiera się nie na zasadzie zabójstw pod rząd a zabójstw w ogóle (w przeciwieństwie do atakującego). Inną, dość istotną zmianą jest zwiększanie poziomu broni, które następuje wraz z częstotliwością jej używania, dzięki czemu odblokowuje się do niej ulepszenia (jak celowniczki czy większe magazynki), skórki oraz perki - zwiększające celność lub odrzut podczas strzelania. Pozostałe zmiany są raczej kosmetyczne.

Reszta jest po staremu. Wraz ze zdobywaniem punktów doświadczenia i kolejnych poziomów, odblokowuje się nowe bronie, perki, emblematy czy awatary. Na początku nowy poziom zdobywa się praktycznie po każdym meczu, potem odbywa się to już nieco wolniej, ale warto grać, bo te najlepsze i najciekawsze zabawki dostępne są dopiero na wyższych poziomach doświadczenia. Nie oznacza to jednak, że zółtodzioby nie mają szans w starciu z nałogowcami, gdyż oprócz sprzętu liczy się przede wszystkim refleks i umiejętność zaskoczenia nieświadomego przeciwnika. W trybie sieciowym nie ma czasu na zastanowienie, rozgrywka dzięki temu jeszcze szybka i dynamiczna, co z pewnością dla jednych jest ogromną zaletą a dla innych wadą.


Ostatnią kwestią, stanowiącą kwintesencję trybu, są mapy oraz tryby rozgrywki. Plansz, na których toczy się starcia jest w sumie szesnaście i podobnie jak ma to miejsce w single playerze porozrzucane są po całym świecie: od nowojorskich ulic, przez afrykańskie wioski aż po Syberię. Skonstruowane są one w przemyślany sposób, więc na kamperów natknąć się ciężko a jednocześnie gracze preferujący różne style rozgrywki (długo- lub krótkodystansowe) odnajdą się na każdej z nich i nie powstaje wrażenie dysproporcji. Zróżnicowanie ciasnych korytarzy i otwartych przestrzeni jest optymalne. Cały czas brakuje mi jednak wyszukiwania gry ze względu na konkretną planszę, jednak autorzy dodali możliwość głosowania przed rozgrywką na jedną z dwóch zaproponowanych. Jeśli natomiast chodzi o tryby rozgrywki, tych jest zatrzęsienie: od standardowych jak deathmatch zwykły i drużynowy, przechwytywanie flagi czy obszaru oraz wielu ich odmian, po te przeznaczone dla bardziej zaawansowanych graczy, czyli przede wszystkim tryby hardcore (bez żadnych wspomagaczy) oraz gierka taktyczna dla dwóch drużyn po czterech graczy (standardowo bić się może dwunastu, a w jednym z trybów - 18). Nowością jest tryb Kill Confirmed, gdzie, aby zapunktować nie należy tylko zabić przeciwnika, ale też zebrać nieśmiertelnik z jego ciała, co stanowi świetny tryb dla osób lubiących grę na krótszych dystansach i w zwarciu.

SILNIK SIĘ STARZEJE - GRAFIKA I DŹWIĘK

O stronie graficznej można powiedzieć najkrócej, że zawodzi. Zawodzi nie dlatego, że gra wygląda brzydko, ale dlatego, że nie widać żadnego znacznego postępu nie tylko w porównaniu z częścią poprzednią, ale nawet z jedynką, wypuszczoną na rynek w 2007 roku. Co prawda, jest parę fajnych efektów, na ekranie cały czas coś się dzieje, jednak mała szczegółowość, rozmazane tekstury czy kilka innych uproszczeń graficznych a także mało atrakcyjne animacje nie pozostawiają złudzeń, że z obecnego silnika graficznego nic więcej się nie wyciągnie. Nie ma tu nic, po czym powiedziałbym: ale to niesamowicie wygląda czy coś w ten deseń. Producenta należy pochwalić natomiast za utrzymanie stałych sześćdziesięciu klatek animacji na sekundę, które nie zwalniają ani na chwilę, co powoduje wrażenie płynności. Ścieżka dźwiękowa - podobnie jak grafika - również stoi na niczym niewyróżniającym się poziomie, bo choć odgłosy wojenne czy okrzyki żołnierzy zrealizowano dobrze, tak żaden kawałek muzyczny nie zapadł mi w pamięć.


STARE, ALE (CZY NADAL) JARE? - PODSUMOWANIE

Nie przepadam za obniżeniem oceny ze względu na odtwórczość i powielenie schematów poprzedniczki, jednak trzeci Modern Warfare nie daje mi wyboru. Choć Uncharted 3 - recenzowany przeze mnie kilkanaście dni temu - dostał maksymalną notą, mimo że też w pewnym stopniu był odtwórczy, zapewniał jednak zapadające w pamięć wrażenia, których najnowsza gra Infinity Ward po prostu nie dostarcza. Modern Warfare 3 nie jest oczywiście tytułem złym, gdyż kampanię przeszedłem bez uczucia nudy, natomiast tryb sieciowy jest przemyślany oraz wciągający i jestem pewien, że nawet za rok nie będzie świecił pustkami. Chodzi jednak o to, że serię powoli dopada demencja i brak tutaj tej młodzieńczej świeżości, wylewającej się wprost z ekranu podczas skradania w Prypeci w części pierwszej (swoją drogą, to cały czas jedna z najlepszych misji na tej generacji konsol). Chyba już czas zmienić kierunek i koncepcję serii...
7.57.5 7.37.3
  • filmowa kampania
  • wojenny klimat
  • tryby kooperacji
  • rozbudowany tryb multiplayer...
  • ...jednak tylko z kosmetycznymi zmianami w stosunku do Modern Warfare 2, podobnie jak inne aspekty gry
  • miejscami nienajlepsze AI wrogów oraz towarzyszy
  • jedynie poprawna oprawa audiowizualna, kilka drobnych wpadek technicznych

Opinie naszych Czytelników

Zaloguj się lub otwórz nowe konto w wortalu, aby zostawić komentarz...