
21.03.2007 | Enkidou
Zapowiedziana w maju ubiegłego roku trzynasta część Final Fantasy zdaje się potwierdzać niepotwierdzoną dotąd zasadę rotacji wszechrzeczy w Square Enix, w przypadku wszystkich spraw mających związek z serią. A przynajmniej z częściami numerowanymi, wchodzącymi w skład jej głównego nurtu. Z Final Fantasy XIII wraca więc mocno futurystyczny setting, a także kojarzony z nim zespół szefowany przez weterana kwadratowej firmy - Yoshinori Kitase. Kitase wchodził już w nową generację konsol wraz z FFVII i X, teraz stoi przed nim jeszcze większe wyzwanie choćby ze względu na najbardziej zaawansowany technologicznie sprzęt z jakim dotychczas miał do czynienia.
Wyzwaniem największym może jednak być stawienie czoła własnym deklaracjom. Gdy ówczesny Squaresoft wchodził w nowe tysiąclecie mówiono pół-żartem, pół-serio że FFX i każda kolejna część, aż do tej z numerem XX, będzie ze sobą niosła coś zupełnie innego. Tak kontynuować się miało dziedzictwo Sakaguchiego i Itou, którzy w latach 80-ych z grymasem patrzyli jak Yuji Horii przy Dragon Quest II kopiuje swoje pomysły. FFX w mniemaniu Square symbolizowało początek nowej ery przede wszystkim voice-actingiem i emocjami na twarzach głównych bohaterów. FFXI - wiadomo, a FFXII wywróciło do góry nogami cały system ATB i opowiedziało historię bardziej dojrzalszą niż zwykle. Czy w taką tradycję wpisze się również FFXIII? Na tak postawione pytanie dziś nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, ale można przyjrzeć się dostępnym informacjom na temat tego tytułu, czemu służyć ma właśnie ta zapowiedź.
Fabuła FFXIII jak na razie na pewno nie zapowiada się sztampowo. Nawet wręcz przeciwnie, mimo przewijającego się wątku amnezji. Wspólnym mianownikiem kompilacji Fabula Nova Crystallis (w której skład wchodzi FFXIII, FF Versus XIII i FF Agito XIII) są kryształy, a te będą w trzynastej odsłonie FF grać niebagatelną rolę. Nie są one tylko kamieniami, w których spoczywa budząca pożądanie moc (jak było w niektórych poprzednich częściach serii), ale żywymi, myślącymi formami życia. Kryształy mogą mieć dobrą lub złą wolę. Ludzkość korzysta z tych pierwszych. Mają one także możliwość tworzenia wszystkiego co można sobie wyobrazić, począwszy od różnych maszyn, a skończywszy na żywych istotach. Tak między innymi powstało Cocoon...
Cocoon jest znajdującą się na niebie enklawą zamieszkaną przez kilka milionów osób, która to enklawa oddziela ich od tego co na dole, czyli Pulse. W świadomości tych ludzi Pulse jest przerażającym miejscem, a wszelkie z nim kontakty karane są surowo i bezwzględnie przez "święty" rząd oraz jego armię. Mających kontakt z Pulse można określić jako nosicieli wirusa, przyznał reżyser FFXIII, Motomu Toriyama. Takie jednostki, skazane, podlegające kwarantannie mogliśmy zobaczyć w pociągu na zwiastunie z ubiegłorocznego E3. Nie jest to jednak jedyny sposób, aby znaleźć się poza nawiasem. Społeczność Cocoon ma też inne obsesje. Największym lękiem tamtejszej społeczności jest dosłowny upadek utopii, dlatego wszyscy podejrzani o działalność wywrotową deportowani są z latającego miasta. Gra rozpoczyna się w momencie, gdy niepożądana osoba "z dołów" dostaje się do Cocoon wywołując wszechogarniająca panikę. Toriyama już dziś ujawnia, że będzie to najdynamiczniejszy początek w 20-letniej historii serii.
Niekoniecznie główną bohaterką tej historii będzie niejaka Lighting, choć nie jest to jej prawdziwie imię. Lighting była wysoko postawioną osobą w pewnej organizacji. Jest ekspertem w posługiwaniu się bronią białą, palną i walce wręcz. Według słów twórców słabo pamięta ona swoją przeszłość, a przyczyny tego mamy poznać w dalszej części gry. Pewne jest, iż wybrana została do wykonania dość oryginalnego zadania jak standardy jRPG, a mianowicie zgładzenia rodzaju ludzkiego.
Drugą, jak na razie ostatnią, zaprezentowaną postacią jest bezimienny blondyn który dotychczas zasłynął z numeru buta i z tego, że do transportu używa Shivy zdolnej transformować się w motor. Jego relacje z Lighting mają być czymś zupełnie innym, ale poza tym nie są znane żadne szczegóły.
Oczywiście na tej dwójce się nie skończy. Tetsuya Nomura, odpowiadający za projekt postaci, zapowiada, że reszta jest w trakcie procesu tworzenia. Ogólnie FFXIII nie ma opowiadać o grupie, którą scenarzysta po raz n-ty sformował w celu ratowania świata.
Kolejny system, przechodzący ewolucję w każdej kolejnej części FF, zbudowany ma być na fundamentach ATB, rozwiązania przedstawionego pierwszy raz w FFIV. Tym razem twórcy obiecują widowiskowe i dynamiczne pojedynki ocierającace się o to, co widzieliśmy w filmowej kontynuacji FFVII pt. Advent Children, pozostając jednocześnie przy wymiarze strategicznym wymagającym od gracza wykorzystania szarych komórek. Należy również podkreślić, że zmiana platformy z PS2 na PS3 umożliwia wprowadzenie całkiem nowych, atrakcyjnych elementów urozmaicających i uprzyjemniających rozgrywkę. Biorąc pod uwagę udostępnione informacje oczekiwać możemy: wpływu położenia podłoża na przebieg walki, wpływu interaktywnego otoczenia, możliwość wykorzystania pojazdów, ataków zespołowych czy braku losowych pojedynków, którym kres najwidocznej położyło FFXII. Prowadzenie pojedynków najprawdopodobniej polegać będzie na wykonywaniu ruchów, które skonsumują część paska ATB tworząc w FFXIII swoisty "chain system". Co oczywiste, sam pasek ma się regenerować, lecz nie wiadomo jeszcze na jakich konkretnie zasadach.
Zespołowi któremu kieruje Kitase przyświeca też ambitny cel głębszego połączenia walk z wątkiem fabularnym. I nie tylko to. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś nie sprawdził nazwisk wchodzących w skład konkretnego oddziału, a każdy żołnierz którego napotkasz ma mieć swoją historię. Square Enix zamierza budować "ekosystemy", indywidualne dla każdego odwiedzanego miejsca. Zachowanie twoich przeciwnków ma się zmieniać, posiadać mają swoje odczucia i uczucia. Walki mają mieć znacznie większe znaczenia niż dotychczas. Możemy oczekiwać też bardziej zindywidualizowanych umiejętności naszych bohaterów w porownaniu choćby do FFXII, gdzie jedyną rzeczą odróżniającą był wygląd ataków specjalnych.
Podsumowanie
Final Fantasy XIII ma nieść ze sobą i oferować rozgrywkę nieznaną dotąd innym grom gatunku. Na czym ma to polegać - przekonamy się zapewne w przyszłości, bo pomimo przedstawionych powyżej faktów o sztandarowym tytule kwadratowej firmy nie wiadomo dziś aż tak dużo. Pytanie jakie się nasuwa, to "kiedy premiera?". Dzisiaj można powiedzieć kiedy jej nie uraczymy. Wypowiedzi Kitase i spółki nie pozostawiają złudzeń, że będzie to jeszcze ten rok kalendarzowy. FFXIII na pewno ominą 20. urodziny serii przypadające na bieżący rok, ale w jego trakcie obiecuje się odsłanianie kolejnych informacji. Nie będzie to też rok fiskalny, który kończy się w Japonii 31 marca na co wskazują oficjalne dokumenty Square Enix. Mówią one w zaowalowany sposób, że FFXIII zostanie sfinansowane przez pomniejsze projekty. Cóż pozostaje rzec, niech finansują dobrze. Wszak jest to w naszym interesie.