
16.07.2007 | daniru
Cała historia Killzone 2 rozpoczęła się podczas pierwszego pokazu gry na E3 2005. Zwiastun wywołał wiele kontrowersji, toczyło się wiele sporów, czy pokazany filmik to gameplay czy może render. Wcale się nie dziwię - grafika była przepiękna, akcja wylewała się z ekranu, ten render do dziś wywołuje podziw. Dopiero po dwóch latach dane nam było zobaczyć jeszcze raz Killzone 2 - tym razem w grywanej formie. Ekipa developerska - Guerilla doskonale zdawała sobie sprawę, jaka odpowiedzialność ciąży na ich barkach, w końcu finalna wersja gry musi wyglądać tak jak ten pamiętny render z 2005 roku. Budżet gry osiągnął ponad £20 milionów, co jest najdroższym projektem multimedialnym w historii Holandii, a ekipa developerów składa się ze 120 osób. Kilka dni temu na E3 został dumnie pokazany światu drugi zwiastun Killzone 2 oraz kilka gameplay'ów. Guerilla Games znowu zaskoczyli wszystkich...
Pokaz zaprezentowany podczas tegorocznych targów E3 nieznacznie odbiegał jakością od tego który mieliśmy przyjemność oglądać 2 lata temu, śmiem nawet stwierdzić, że w kilku aspektach był nawet lepszy. Przede wszystkim animacja postaci jest widocznie poprawiona, Helghaści poruszają się bardzo naturalnie, zwłaszcza moment śmierci zasługuje na szczególne uznanie. Również grafika stoi na najwyższym poziomie, oprócz ostrych jak żyleta tekstur, fotorealistycznych budynków i pięknie odwzorowanych elementów otoczenia, ogromne wrażenie zrobiły na mnie wszelkiego rodzaju wybuchy i zniszczenia. Taka dynamika w połączeniu z przepiękną grafiką dostarczają niezwykłych doznań, aż trudno uwierzyć że to tak będzie wyglądać w finalnej wersji gry. Dla porównania dodam że jedna postać na ekranie ma tyle polygonów, co cały poziom w pierwszej części Killzone na PS2. Żeby nie pisać w samych superlatywach, twórcy mogliby poprawić delikatnie mimikę postaci. Nie jest zła, ale to jedyna rzecz, do której mogłem się przyczepić.
Odgłosy bitwy podkreślają wszystkie wydarzenia na ekranie. Oprawa audio jest wykonana w standardzie 7.1, więc dobrze przed premierą gry zaopatrzyć się w porządny zestaw głośników. Największą zaletą oprawy dźwiękowej jest muzyka. Zarówno kompozycje, jak ich wykonanie stoją na najwyższym poziomie. Pierwszy utwór można usłyszeć zaraz po rozpoczęciu trailera, jest melancholijny i idealnie pasuje do wprowadzenia. Następny zaczyna się podczas bitwy i genialnie napawa do walki. Jeżeli poziom wykonania zostanie zachowany, dostaniemy naprawdę bardzo dopieszczony produkt pod względem audio.
Akcja rozgrywa się 2 lata po wydarzeniach z pierwszej części. Po ataku planety Vesty przez Helghastów, ISA wysyła żołnierzy na Helghan. Naszą misją jest porwanie Imperatora Visari - ich przywódcy. Kontrolę nad Sevem - czyli głównym bohaterem, przejmujemy podczas desantu na Pyrrhus - stolicę wroga. Fabuła gry również napawa optymizmem, oby efekt końcowy był proporcjonalny do zapowiedzi.
Po nowej części Killzone możemy się spodziewać rozbudowanego trybu singleplayer, o tybie multiplayer wiadomo na razie tyle, że się pojawi. Prawdopodobnie online znajdzie się w grze, na split screen pewnie nie ma co liczyć. Do dyspozycji dostaniemy arsenał dostępny w pierwszej części plus kilka nowości. Obecności pojazdów nie potwierdzono, być może powrócą (były już w Killzone Liberation).
Premiera gry nie została jeszcze ustalona, przewiduje się, że będzie miała miejsce na początku przyszłego roku, lecz znając historię pierwszego Killzone, zostanie pewnie wydana na następne święta.
Killzone 2 zdaje się wreszcie zmierzać w dobrym kierunku. Gra ma wszystko czego trzeba, żeby osiągnąć sukces; zarówno video jak i audio stoją na najwyższym poziomie, kwestia grywalności nie daje powodów do obaw. W obliczu konkurencji gra wygląda bardzo smakowicie, grafika Call of Duty 4 wygląda przy Killzone 2 jak poprzednia generacja. Chyba już nikt nie ma wątpliwości że Killzone 2 będzie system sellerem, lecz czy wygra pojedynek z Halo 3, to się dopiero okaże.