
11.08.2007 | Heviro
Nowe czasy, nowy Call of... Chwila, chwila, rozpoznaję te charakterystyczne ikonki broni, granatu, ten sam klimat unosi się w powietrzu. Otóż to, od pierwszej sekundy czuć, że CoD; MW jest prawdziwym CoDem i nie da się go porównać z żadną inną serią, więc wychodzi na to, że tylko czas akcji uległ zmianie. Oj, nie tylko goście z Infinity Ward pozmieniali to i owo, bo jeszcze lepiej się grało w ich dzieło i trzeba przyznać, że na razie wszystko wskazuje, że tak będzie.
Nie ma się co oszukiwać, wcześniejsze "Wezwania na Służbę" mnie miały spójnej fabuły, jedynie krótkie wprowadzenie, zapoznanie się z sytuacją panującą na froncie, zaliczenie misji i tak do końca. Teraz ulegnie to zmianie, fabuła ma wciągnąć niczym bagno, a opowiada ona o pewnym człowieku o nazwisku Zakhaev, który pragnie odpłacić zachodowi za to, co uczynił jego krajowi (fikcyjna republika poradziecka) i dzięki rewolucji odbudować ZSRR. W tym celu razem ze swoimi poplecznikami stworzył grupę zwaną "Czterej jeźdźcy", która działa w różnych regionach (przede wszystkim bliskiego wschodu), by wszcząć dużą rewolucje. Jednak zachód dostrzegł, co się święci i wysyła swoje jednostki specjalne (Marine, SAS, itd.) by ocalić pokój na świecie. Tak w ogólnych zarysach przedstawia się fabuła, którą ma być toczona szybko, "nowocześnie" (tzn.: jedna historia opowiedziana z różnych perspektyw), plus modne retrospekcje. Na prezentowanym na E3 2007 jednym z gameplay'ów widać wyraźnie napis "15 lat temu", co potwierdza, że fabuła prawdopodobnie będzie zakręcona jak faworek w sylwestra. Warto też zaznaczyć, że nad całością fabuły czuwają spece z od seriali TV (sensacyjnych, więc mody na sukces nie będzie), w efekcie nie trzeba się martwić o to czy fabuła będzie trzymać się "kupy", bo do tego chyba nikt nie ma najmniejszych wątpliwości.
Jak prezentuje się rozgrywka? Otóż została bardziej zróżnicowana od misji, w których musimy pracować bardzo cicho, po kolei eliminując przeciwników jak najciszej. Od pacyfikacji tankowca, a na inwazji amerykańskich jednostek specjalnych (przy użyciu helikopterów i klimatycznym przekradaniu się między skąpanymi w słońcu uliczkami dalekiego wschodu) kończąc. Trzeba też wspomnieć, że niektóre misje są rozgrywane w totalnych ciemnościach, więc bez użycia gogli termowizyjnych ani rusz (strzelanina z użyciem gogli wygląda przefachowo). AI przeciwników(jak i kompanów) zostało porządnie oskryptowane, nie raz będziemy zdziwieni jak sprawnie radzą sobie na polu bitwy. Ekipa z Infinity Ward z ogromną dokładnością odwzorowała broń, co w połączeniu z niezła fizyką daje nam możliwość np. ciężkim karabinem maszynowym poszatkować przeciwnika czającego się za drzwiami czy cienką ścianą. Wpłynie to na większy realizm rozgrywki i większe pole manewru dla gracza. Jednak mimo tak otwartego środowiska będziemy ciągnięci jak owieczka na rzeź przez programistów. Pamiętam jak w CoD3 stałem w jednym miejscu i wybijałem niekończący się potok Niemców, gdy reszta ekipy stała jak zamurowana. Mam cichą nadzieje, że gra będzie tak oskryptowana, że nie znuży nas po pierwszym przejściu.
Tworząc multiplayer developer wzorował się na tuzach gatunku (widać inspiracje Enemy Teritory, serią Batlefield, czy Counter-strike'm), czyli źle być nie może. Mówi się, że w CoD4 nie będzie pojazdów, bo mapy będą przystosowane do emocjonujących potyczek piechoty, zaś pojazdy tylko by rozrzedziły bitwy i wprowadziły w nich niechciany przez nikogo chaos. Postać będzie awansować w miarę naszych dokonań na polu walki będziemy nagradzani punktami (np.: za headshota, zabicie wroga), za które kupimy nową broń, wyposażenie oraz skiny (wygląd) postaci. Rozgrywka prezentuje się tym smaczniej, że w multi będziemy mogli użyć np. ładunków wybuchowych C4, co łącząc ze zniszczalnym w pewnym stopniu środowiskiem da wybuchowy efekt. Dochodzą do tego jeszcze akcje skrytobójcze (cicho zachodzimy nic niespodziewającego się przeciwnika i uderzamy z kolby) oraz strzelanie przez ściany, a wszystkie te elementy dają w efekcie obraz bardzo miodnego trybu dla wielu graczy.
Na koniec trochę o tym, co jest bardzo istotnie w grze na nowe konsole, czyli o wyglądzie oprawy audio/ wizualnej. Powiem wprost: grafika jest z najwyżej półki. Misja na tankowcu wygląda przepięknie, krople deszczu czy fale uderzające o tankowiec to mistrzostwo świata, jego wnętrza też trzymają poziom. Postacie wyglądają bardzo realistycznie i szczegółowo. Wszystkie efekty (od dymu po eksplozję) nie są w jakiś sposób przesadzone, a wszystko to razem z rzeczywistymi cieniami, pięknym oświetleniem i umiejętnie zastosowanym blurem po prostu miażdży.
Trudno w takim razie uwierzyć, ale jest jedna rzecz, która urzekła mnie bardziej niż piękna grafika; chodzi o animację. Dla przykładu, podczas w misji w Czarnobylu (dodam, że była to misja retrospekcyjna) bohater idzie w ślad za sierżantem, przemierzając napromieniowany teren to można podziwiać, jak płynnie "zarzuca" sprzętem na jego plecach czy w jaki sposób przeskakuje przez rurę. Zero zwolnień, żadnych nienaturalnych ruchów: po prostu majstersztyk. Nie dziwię się, że na forach były zaciekle dyskusje, co ma lepszą animacje, CoD4 czy Killzone2.
Dźwięk współgra z całością dopełniając obraz pola walki. Piękne odgłosy "szycia" z karabinków, pokrzykiwania żołnierzy i nawoływania przeciwników naprawdę robią świetne wrażenie. CoD zresztą zawsze słynął z dobrze dobranych odgłosów wojennych i na tym polu cały czas pozostaje liderem.
Call of Duty 4 zapowiada się na naprawdę solidną produkcję, która na pewno przykuje sporą liczbę graczy do telewizora na dłuższy czas (o ile oczywiście goście z IW nic nie spartolą, ale o to jestem jakoś dziwnie spokojny). Już teraz można powiedzieć, że operacja przeniesienia COD'a do naszych czasów powiodła się w 100%, pozostaje tylko czekać do dnia premiery. A tym, którym będzie brakować klimatu II WŚ zostaje jeszcze wiele innych i miejmy nadzieję, że równie dobrych pozycji.