Rywale długo pracowali nad tym by wypracować sobie markę, natomiast Sony nic nie robiło, dlaczego? Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots to ten As w rękawie, kamień filozoficzny czy nawet święty Grall. Pojawi się już w czerwcu i ma być ekskluzywnym tytułem na naszego "opiekacza", dlatego też jedni zacierają ręce z niecierpliwością, inni modlą się by plotki stały się prawdą... dobrze, że nie wszyscy czytają pudelka;)
Wróćmy może do konkretów, co Kojima zaserwuje nam na główne danie? Metal Gear Solid 4 to kontynuacja Metal Gear Solid i Metal Gear Solid 2. Ponownie stanie nam... bądź przyjdzie nam stanąć w szeregi z przesympatycznym fanem Rambo, znanym z ciętych tekstów panem David'em, lepiej kojarzonym jako Solid Snake. Tym razem jego głównym zadaniem będzie zlikwidowanie Liquid Ocelota, który na Bliskim Wschodzie wywołał nie lada chaos. Wykorzystując PMC do własnych celów, planuje odrodzić wielką organizację Patriotów. Zadanie nie będzie łatwe, trafiamy w sam środek pola bitwy, gdzie wykorzystując każdy zakamarek, będziemy musieli przedrzeć się niezauważeni, likwidując po cichu wroga. W czasie misji wielokrotnie zdecydujemy, czy wesprzeć osaczoną przez PMC grupę rebeliantów, bądź czy pójść przed siebie udając, że nic nie widzieliśmy. Pamiętacie dżunglę w Metal Gear Solid 3? Teraz też mamy dżunglę, tyle, że miejską.
Emeryt na wojnie. W ten sposób spędzają swój wolny czas weterani.
Od strony graficznej, gra prezentuje się okazale. Jakość w High Definition daje nam po oczach. Wszędzie szaro, brudno i ponuro, gdyby nie charyzmatyczne postaci, zastanawiałbym się czy to aby Metal Gear. Jeżeli sam Kojima zapowiada, że 50GB miejsca to za mało, to możemy się wiele spodziewać.
Muzyka to w dzisiejszych czasach jeden z głównych aspektów prowadzących do sukcesu gry. To tak jak w filmach, bez efektów dźwiękowych czy symfonicznych melodii, zasnęlibyśmy już po kilku minutach (kto lubi dramaty?). Za otoczkę pozytywnych wibracji odpowiedzialni będą ludzie z poprzednich części, Harry Gregson-Williams oraz Norihiko Hibino, więc zapowiadają się niezłe kawałki.
Metal Gear Raiden? Czy nasz baletmistrz odziedziczy spadek po dziadku?
O gameplay'u wiemy jedynie tyle, co zdążyliśmy zobaczyć na jednym z premierowych zwiastunów. Nasz nieco już podstarzały Wąż potrafi wisieć, turlać się po ziemi, udawać posąg, przeszukiwać i obezwładniać przeciwnika nowymi ruchami CQC. W nasze zręczne paluszki wylądują dwa nowe narzędzia, OctoCamo oraz Mk. II. Ten pierwszy ma służyć jako kamuflaż działający podobnie jak skóra kameleona. Drugi z wymienionych gadżetów to mniejsza wersja Metal Gear'a, sterować nią będziemy dzięki sensorowi ruchów, a pomagać nam będzie w infiltracji terenu czy w ogłuszaniu przeciwnika. Naszą zwinność na polu bitwy ma ograniczać tylko nasza sprawność w palcach, zobaczymy.
O fabule nie ma co wspominać, trzymająca w napięciu, zaskakująca i nietuzinkowa. Jak zapowiedział sam Hideo Kojima, to ostatnia część w serii gdzie zobaczymy Snake'a, a on sam już przestanie być odpowiedzialny za jej produkcję. Jeden z ostatnich zwiastunów ujawniał rąbka tajemnicy, jak będzie wyglądało zakończenie. Ostateczna walka na Metal Gear'y z Liquid Ocelotem w jednym ze znanych nam dobrze miejsc z poprzednich części? Pozostaje nam odliczać już do dnia premiery, gdy wybije godzina dwunasta, ktoś ucierpi. Tym kimś na pewno będzie moja skarbonka ;)