
05.03.2008 | Enkidou
Zapowiedź nowej odsłony z serii Ryu ga Gotoku na PS3 była niemałym poruszeniem. Nie tylko Toshihiro Nagoshi wraz ze swoim zespołem zrezygnował ze współczesnego settingu zamieniając go na początek trwającej ponad 250 lat epoki Edo, zaprzągł ponadto do pracy wielkie nazwiska japońskiej telewizji i kinematografii. Nie wiadomo czy kiedykolwiek poznamy rozmiary budżetu, ale już dziś z całą pewnością można powiedzieć, że Ryu ga Gotoku Kenzan do czasu wydania Metal Gear Solid 4 będzie najdroższym projektem jaki trafił na PlayStation 3. A już z pewnością japońskim projektem...
Pisząc o Ryu ga Gotoku Kenzan ("kenzan" to po japońsku "spotkanie"), trudno unikać dyskusji o historii, bowiem ta jest integralnym elementem fabuły. Akcja toczy się w 1605 roku. Sega pozwoli graczowi wcielić się w postać najemnika znanego jako Kazumanosuke Kiryu, zamieszkałego w mieście Gion, będącym historyczną częścią Kyoto i miejscem w którym "kobiety sprzedają swoje ciała za pieniądze, zaś mężczyźni używają pieniędzy wykupując swe marzenia." Historia Kiryu zaczyna się gdy ten otrzymuje zlecenie zamordowania niejakiego Musashiego Miyamoto. Jednak aby było ciekawiej legendarny kensei Miyamoto to właśnie Kiryu we własnej osobie, który z bliżej nieznanych nam przyczyn używa swojego prawdziwego nazwiska tylko poza granicami Gion.
Pozostawiając chwilowo fabułę na uboczu (wrócimy do niej w dalszej części tekstu), poruszymy inne aspekty trzeciej części RgG.
Jednym z nich zostanie z pewnością swoboda działania, mająca być jedną z kart przetargowych tej produkcji. Japońscy recenzenci wystawiając noty (bardzo wysokie nawiasem mówiąc) szczególnie podkreślają imponujące możliwości w tej kwestii. Na gracza czekać ma -- oprócz głównego wątku -- ponad 100 side-questów oraz wiele ciekawych mini-gier takich jak shougi (japońskie szachy), wyścigi żółwi, podrywanie panieniek (lekkich obyczajów jak mniemamy) tudzież łucznictwo.
Walka z kolei zaprezentuje elementy nowe dla serii, lecz nie obejdzie się bez interesujących zmian. Powrócą "Heat Action", dostępne będą cztery style walki (pięści i trzy rodzaje mieczy) i nauka nowych umiejętności przez udział w rozmaitych eventach (nauka nowych umiejętności w poprzednich częściach była mało wysublimowana). Pojedynki ogólnie rzecz ujmując mają być bardziej dynamiczne, a pola bitew przeniosą się w bardziej różnorodne miejsca niż dotychczas.
Na uwagę zasługuje wspomniana przeze mnie na samym początku obsada aktorów, choć my jako mieszkańcy dalekiego kraju na Zachodzie możemy nie znać poszczególnych nazwisk (a raczej na pewno nie znamy). Toshihiro Nagoshi twierdzi jednak, że jest ona na tyle spektakularna, aby móc nakręcić pełnoprawny film. Angielska wersja pierwszej Yakuzy (druga została zapowiedziana w zeszłym roku, lecz słuch o niej zaginął) cechowała się beznadziejnym voice-actingiem, który najzwyczajniej pozostawiał niesmak, a nie ma chyba innej gry, w której oryginalne głosy powinny pozostać bez zmian. Oczywistość takiego kroku w przypadku Ryu ga Gotoku Kenzan chyba jeszcze bardziej daje o sobie znać.
Krótka lekcja historii
Wracamy do fabuły, co zapowiadałem wcześniej. Lista aktorów choćby nie wiadomo jak spektakularna ujawnia jednak informacje o postaciach, które w historii RgG mogą odgrywać niebagatelną rolę. Jest już Musashi Miyamoto, pojawi się Sasaki Kojiro, długoletni rywal Miyamoto. Bardzo prawdopodobnymi lub już potwierdzonymi kandydatami do występu są również Ito Ittosai, który wedle pogłosek nie przegrał w życiu ani jednej walki, Seijuro Yoshioka, wytrawny szermierz ze szkoły Yoshioka, Toji Gion, także z nią powiązany, a konkretnie odłamem pragnącym zemsty na Miyamoto. Mniej pewny jest występ władającego włócznią mnicha Inshuna (jeden ze zwiastunów pokazuje tylko łysego mnicha walczącego tą bronią) ze świątyni Hozoin, miejscem, które szkoliło wojowników posługujących się tym orężem. Z Hozoin starł się Miyamoto. Ciekawe może też być czy twórcy zechcą nawiazać do bitwy pod Sekigaharą, w której udział brał według plotek 16-letni Miyamoto.
Dla niektórych poszukiwanie historycznych nawiązań może być rozrywką samą sobie, tak jak rozrywką było np. poszukiwanie nawiązań do japońskich mitów w Okami (a było ich mnóstwo). Mamy tu do czynienia z dość podobnym, poważnym podejściem do japońskiej kultury i historii, co zapewne ucieszy wielu japonofilów.
Podsumowanie
Wiele osób ma nadzieję, że przygody mistrza niten-ryu będą kamieniem milowym dla PS3 w Kraju Kwitnącej Wiśni. Osobiście dołączam się do nich. Ryu ga Gotoku Kenzan to pierwszy japoński tytuł tego kalibru na platformie Sony. Niepokojące mogą być jednak opinie graczy mających możliwość zagrania w dwa dema umieszczone swojego czasu na PSN. Przytaczając słowa z iście religijnej retoryki zasłyszanej przeze mnie przy opiniach na ich temat: miało być wniebowstąpienie, było ukrzyżowanie. Czy 6 marca dojdzie do zmartwychwstania?