Avatar
Witaj Gościu
Wiecznie żywa seria Prince of Persia mająca na swoim koncie jeden z największych klasyków gier w historii oraz bardzo udaną trylogię na konsole poprzedniej generacji powraca z nową odsłoną!
19.06.2008 | daniru
Chociaż z każdym podejściem fabuła, główna postać oraz schemat gry są inne, jakość pozostaje niezmienna od lat. Najnowsza część serii Prince of Persia wprowadza nas w nową erę i z pewnością będzie dla niej tym, czym były "Piaski Czasu" dla poprzedniej. Wcielimy się w nową postać (ironicznie o imieniu Prince). Niech Was jednak imię nie zmyli - Prince nie jest ani trochę spokrewniony z rodziną królewską Persji. Tym razem przyjdzie nam zagrać samotnym podróżnikiem przemierzającym pustynię w poszukiwaniu przygód (ile razy już to słyszeliśmy?). Ta największa rozpoczyna się, kiedy Prince w drodze do domu szuka swego zaginionego osła niespotykanie gubiąc się w burzy piaskowej. Po opadnięciu kurzu okazuje się, że znalazł się w zupełnie innym miejscu - Ogrodzie Eden. W jego centrum stoi ogromne drzewo, które niespodziewanie ulega zniszczeniu, a Prince odkrywa prastary mit o dwóch bogach braciach. Ormazd - jeden z nich, był zmuszony pokonać w walce i zamknąć w drzewie swego brata Ahrimana za rozprzestrzenianie zła i "korupcji" na ziemiach królestwa. Po blisko 200 generacjach Ahriman uwalnia się z więzienia - Drzewa Życia, czego Prince jest świadkiem. Na szczęście, przed wydostaniem się z ogrodu powstrzymuje go ogromny mur, który jednak powoli pęka rozprzestrzeniając korupcję na zewnątrz zabierając ze świata życie i światło. Niestety wydostanie się Ahrimana z ogrodu jest tylko kwestią czasu, więc Prince, oczywiście bezinteresownie postanawia temu zapobiec "oczyszczając" ziemie z cienia i korupcji i oczywiście na końcu robiąc porządek z Ahrimanem. Pomaga mu w tym ostatnia z wymarłego rodu obrońców ogrodu - Elika, która w obliczu zaistniałych wydarzeń odkrywa drzemiące w sobie magiczne siły. Prawdopodobnie i Wam w trakcie czytania tego akapitu przyszło na myśl jedno słowo - Okami. Niestety (na szczęście?) fabuła to nie jest jedyne uderzające podobieństwo, ale o tym za chwilę.

Pomimo tego, iż Prince of Persia odziedziczyła nazwę po poprzedniku, nie kontynuuje w żaden sposób pomysłów i rozwiązań, z którymi seria jest kojarzona już od kilku lat i tym samym brutalnie odcina się od całej ery "Piasków Czasu" i niemal wszystkiego co ze sobą wprowadziła. Dosyć trudne może być wyobrażenie sobie serii bez zabaw z kontrolowaniem czasu, naprawiania przeszłości ale z pewnością taki krok w tył był potrzebny aby iść do przodu, a twórcy wymyślili w zamian kilka innych patentów na otarcie łez. Niekwestionowanie największym z nich to wprowadzenie do serii otwartego świata. Teoretycznie to żadna nowość - wszak świat był "całkiem" otwarty już w Warrior Within, lecz praktycznie nie ma między nimi porównania. O ile w WW oznaczało to masę backtracking'u, tak tutaj całkowitą dowolność w przechodzeniu gry mającą wpływ na jej przebieg. Spróbuję zobrazować to przykładem: jednego z bossów można pokonać na dowolnym etapie gry, jednak niesie to za sobą różne konsekwencje, ponieważ po pokonaniu go, korupcja jest rozsiana po "nieuleczonych" przez Princa miejscach i oznacza dodatkowe utrudnienie aż do końca gry, więc lepiej go zostawić na koniec.


Takich smaczków będzie więcej, lecz z ich odkryciem lepiej poczekać do ukazania się gry. Prawie zawsze otwarty świat przychodzi w zestawie z ogromną porcją backtrackingu, lecz twórcy zapewniają, że takie ponowne przejście będzie urozmaicone i nie będzie przypominać poprzedniego razu. Naszą "bazą" będzie oaza i to tutaj będziemy decydować gdzie się udać dalej. W grze nie znajdziemy mapy, ale pojawią się punkty widokowe z których będzie można planować dalszą drogę (coś na wzór tych z Assassin's Creed jedynie znacznie wyższych i tym samym ukazujących większy obszar). W miarę rozprzestrzeniania się korupcji poprzez pęknięcia w murze Edenu, poziom trudności gry będzie wzrastał w dosyć naturalny sposób. Ponadto, oczyszczenie ziemi z korupcji powoduje zepchnięcie jej w dany obszar mapy, zmniejszając jej rozciągłość ale jednocześnie zwiększając gęstość i tym samym siłę.

Kolejnym elementem, którego najnowsza część została pozbawiona to wszelkiego rodzaju pułapki w postaci ostrzy cz kolców niespodziewanie wysuwających się z ziemi. Zastąpi je wspomniana przeze mnie już kilkakrotnie korupcja. Jest to czarna substancja potrafiąca przybierać różne formy, które będą za wszelką cenę Cię powstrzymać.
Czy to łapiąc za nogę podczas skoku czy wybuchając ze ściany kiedy akurat po niej biegniesz. Postaci korupcji jest więcej, lecz na razie Ubisoft trzyma je w tajemnicy. Najważniejszą funkcją korupcji w grze jest zmuszanie gracza do zmiany stylu gry w miarę przybierania przez nią nowych form. Brzmi to wszystko bardzo ciekawie, osobiście nie mam wątpliwości, że sprawdzi się w praktyce - Team Montreal ma u mnie dożywotni kredyt zaufania ;)

Jednym z nielicznych patentów, które przedarły się do najnowszej odsłony przygód Księcia Persji są jego niezwykłe umiejętności akrobatyczne. Tradycyjnie dostaniemy bieganie po ścianach czy huśtanie się na linach a wszystko w środowisku znacznie bardziej sprzyjającym do wykonywania tychże akrobacji. Szczególnie pomocny patent w gojeniu ran po wycięciu zabaw z czasem to rękawica na lewej ręce Princa. Może ona zostać zastosowana jako broń, ale najbardziej przyda się przy tzw. gripfall'ach. W wyniku braku możliwości cofnięcia czasu, tym razem Prince ratuje się z upadku z wysokości wbijając rękawicę w ścianę i zsuwając się po niej w dół.


Warto nadmienić, że w trakcie sztuczki mamy kontrolę nad kierunkiem przemieszczania się (oczywiście tylko horyzontalnie ;) Gripfall'e będą stanowić bardzo ważny element rozgrywki. Jak już napisałem rękawica może także posłużyć jako broń, a oprócz tego Prince włada mieczem. Niestety podczas całej gry nie ma możliwości upgrade'u broni, ponieważ historia ma się toczyć bardziej wokół postaci Prince'a niż jego ekwipunku.

Największym zaskoczeniem poza nowym stylem graficznym jest fakt, że walki będą się odgrywać tylko jeden na jednego. Daje to także nowe możliwości takie jak lepsze AI postaci czy bardziej efektowne, niczym filmowe starcia. System walki jest bardziej intuicyjny i płynny niż w poprzednich częściach (i tak już był). Nowością tutaj jest jeden osobny przycisk odpowiedzialny za działania towarzyszki, szczegóły jego działania przybliżę później. Elika - bo tak ma ona na imię, pełni w grze znacznie większą rolę niż Farah w poprzednich częściach, bowiem biega za Prince'm zdecydowaną większość gry i ponadto gracz ma większy wpływ na jej działania. Ponieważ przyjdzie nam przemierzać grę z Eliką przy boku, uczyniono ją postacią o bardzo bogatym w umiejętności AI. To co najważniejsze - Elika nigdy nie wchodzi w drogę, posłusznie stoi za bohaterem pół kroku oddając mu przywilej przywództwa. Dla przykładu przytoczę sytuację kiedy Prince zwisa z krawędzi i nagle gracz decyduje że chce się wrócić. Wtedy Elika zeskakuje z krawędzi i przy pomocy Prince'a łapiącego ją za rękę zmienia pozycję ponownie wracając na tył. Elika przydaje się także w walce, użyczając Wam w walce swojej magii. Nigdy jednak sama nie przejmuje inicjatywy - wspomniany wcześniej przeze mnie przycisk odpowiada za jej ataki. Jeżeli wpleciemy ją w combos, można doświadczyć niesamowitych ataków jak z wypuszczonego niedawno trailera, gdzie razem z Prince'm wykonują niewiarygodne akrobacje w powietrzu. Pomoże ona nam także we wszelkiego rodzaju zagadkach logicznych a także ma bardzo praktyczne zastosowanie jako kompas - wiązką światła wskazując najbliższy cel podróży. Elika nigdy nie umiera, potrafi także posłużyć jako żywa tarcza dla umierającego bohatera co jest bardzo przydatne, wszak gra podąża za popularnym ostatnio trendem nie posiadania HUD'a. W tym przypadku oznacza to powrót do korzeni - tak jak w pierwszym Prince of Persia gracz mógł przyjąć określoną liczbę ciosów. Tym razem, kiedy stan zdrowia będzie krytyczny, Prince dostanie kilka dodatkowych ataków pomagających w uniknięciu śmierci.

Grafika to chyba najbardziej sporna kwestia dotycząca nowej odsłony serii. Chociaż na pierwszy rzut oka jest w stylu cel-shading, tak nie jest. Ubisoft nazywa ją "ilustrowaną". Te dwie techniki różni fakt, że cel-shading spłyca grafikę gdzie "illustrative" prezentuje się bardziej szczegółowo i wielowymiarowo. Gra pracuje na podkręconym silniku z Assassin's Creed i pewnie stąd zauważyć można, że znaczna większość lokacji jest na zewnątrz.

Chociaż ewidentnie zauważyć można inspirację twórców m.in. Okami czy Shadow of the Colossus, to widać także świeże pomysły i rozwiązania. Docenić także należy odwagę za odcięcie się od flagowych patentów na rzecz nowości i chociaż Ubisoft zaliczył ostatnio kilka dosyć poważnych wpadek, nadal pokładam ogromne nadzieje w tym tytule i niecierpliwie czekam na sezon świąteczny - tymczasową datę premiery.

Opinie naszych Czytelników

23.02.2009 | 18:56 | kamil911
» gra wymiata, grałem u kumpla. i przez to zbieram kase na ps3 xD mam już ponad 1000zł

Edytowano 23.02.2009 18:57

gra wymiata, grałem u kumpla. i przez to zbieram kase na ps3 xD mam już ponad 1000zł
02.08.2008 | 18:54 | sider
» Czekam z niecierpliwoscią!

Edytowano 02.08.2008 18:55

Czekam z niecierpliwoscią!

Edytowano 02.08.2008 18:55

Czekam z niecierpliwoscią!
08.07.2008 | 23:23 | auronix
» Czy tylko dla mnie nowy Książę Persji wygląda(jako gra:) bardziej japońsko niż niejedna japońska produkcja?
08.07.2008 | 10:17 | daniru
» Korupcja to synonim zepsucia. W tekście zatem użyłem "korupcja" ponieważ "corruption" to nazwa, a nazwy tłumaczymy w miarę możliwości bezpośrednio starając się zachować brzmienie oryginału. Zauważ, że kiedy go w tekście użyłem pierwszy raz postawiłem go w cudzysłowiu. Wszystko jasne?
08.07.2008 | 09:05 | auronix
» To żeś się dopatrzył Ein:D.
07.07.2008 | 20:10 | Ein
» Khem, korupcja? "Corruption" (w tym kontekście) znaczy "zepsucie", proszę waszmości.
27.06.2008 | 17:38 | kokus
» Grafika... taka komiksowa :>
Czekam :)
21.06.2008 | 14:51 | Kisiel
» doskonale pamiętam świetne piaski czasu. Niech Ubi cięzko pracuje ;)
21.06.2008 | 11:36 | daniru
» zgadzam sie z lothem. Piaski czasu to najlepsza część z trylogii
21.06.2008 | 10:15 | lothronik
» Ja zdecyowanie bardziej wolę PoPa od Assassina, Piaski Czasu były gernialne :)
21.06.2008 | 00:02 | Heviro
» a ja powiem tak Assasin śmierdzi ( serio nie trawię tej gry ) ana nowego prince czekam ciekawe co wyjdzie
20.06.2008 | 13:28 | daniru
» czy ja wiem ;p lubie i to i to ;)
20.06.2008 | 08:30 | PLEJMANIAK
» eeee Assassin's Creed lepszy i tak:)
Zaloguj się lub otwórz nowe konto w wortalu, aby zostawić komentarz...