Avatar
Witaj Gościu
Nabór do redakcji
Takashi Okazania stworzył w 1999 roku mangę "Afro Samurai" na podstawie której w 2007 powstało anime. Teraz czas na grę. Będzie szybko, krwawo i... a zresztą sami się przekonajcie.
09.02.2009 | auronix
Takashi Okazania stworzył w 1999 roku mangę "Afro Samurai" na podstawie której w 2007 powstało anime. Teraz czas na grę. Przygody czarnego samuraja są znane bardzo wielu ludziom, ale niestety nie u nas, nie w Polsce. Jesteśmy bardzo zacofanym narodem, a widok człowieka z innym kolorem skóry od razu komentujemy dziwnymi słowami. Dobrze, że wojownik z afro nie istnieje naprawdę, bo dobrałby się Polaczkom do dupy!



Tytułowy samuraj to jeden z najlepszych wojowników na świecie. Niestety nie jest najlepszy, więc nikt o nim nie będzie pamiętać. Nie mam racji? No to powiedzcie, kto, jako drugi wysiadł z Apollo 11? Od razu podpowiem, że nie był to Neil Armstrong. Wracając do tematu, nasz karateka chce zostać najlepszym fighterem na świecie, a przy okazji pragnie odnaleźć zabójcę swego ojca. Koleś, który zbił jego staruszka na kwaśne jabłko, a przy okazji został numerem jeden, nazywa się Justice. Czas objąć władzę i pociąć bęcwała na kawałki. Szykujcie się na ostrą jazdę!

Gra będzie kolejnym klonem God Of War, tudzież Ninja Gaiden. Tradycyjnie do dyspozycji gracza zostanie oddanych kilka rodzajów ataków: słaby, ale szybki, silny, ale wolny i kopniak. Łącząc je razem otrzymamy efektowne combosy, które dodatkowo będziemy mogli zakończyć brutalnym finisherem. Sama gra będzie bardzo brutalna i pomimo oprawy żywcem wyciągniętej z anime nie będzie mieć nic wspólnego z Misiem Koralgolem. Zresztą fani anime wiedzą, o czym mówię. Nasz wojownik będzie posiadać możliwość koncentracji, podczas której ekran zrobi się czarno - biały, a ciosy wyprowadzane przez afroamerykanina, będą potężne i uber szybkie. Na wszelakich filmikach, których na necie znajdziecie mnóstwo, koncepcja ta wypada wyśmienicie. Czerwona posoka lejąca się strumieniami w ręcznie rysowanym świecie? To nie może się nie udać. Do tego gra ma być bardzo przystępna dla każdego, ale i gracze wymagający czegoś więcej odnajdą się w tym tytule. Największą zaletą anime była wartka akcja, którą postanowiono przenieść na ekrany naszego telewizora. Pozostaje pytanie: czy w grze owy aspekt odpowiednio przełoży się na fun płynący z rozczłonkowywania kolejnych przeciwników? Hell yeah! Afro pięknie śmiga pośród latających kończyn dodatkowo zapodając sobie
przy wyprowadzaniu co lepszych combosów słynne slow motion.



Graficznie Afro Samurai zapowiada się naprawdę nieźle. Powiem więcej, być może będzie to najładniejszy tytuł wykonany techniką cell - shading. Bohater porusza się super naturalnie, tańczy, biega, skacze, walczy, jak prawdziwy naładowany adrenaliną mastah. A wszystko w mega płynnych 60 klatkach. Otoczenie wygląda więcej niż bardzo przekonywująco. Jedynie przeciwnicy są bardzo do siebie podobni co akurat ściśle wiąże się z samym anime. Niemniej na swojej drodze oprócz Justice spotkamy także komicznie wyglądającego (z głową miśka) ale za to niezwykle groźnego Jinno czy tez podobno wierną kopię naszego niggasa, Afro Droida. Ostatnio widziałem porównanie wersji ze szklanego ekranu z grą i oniemiałem! Naprawdę zapowiada się przepiękny tytuł w niczym nieustępujący rysowanemu odpowiednikowi. Malkontenci na pewno zaczną narzekać, że do Okami to nawet startu nie ma, że nowy książę też jest śliczny... aaa laseczkę na to kładę i trzymam przy swoim.



Oprawa audio to również pierwsza liga. Nie dość, że głos głównemu bohaterowi podkłada sam Samuel L. Jackson (jeśli znajdzie się taki, który nie kojarzy aktora to zapraszam na Wiki) to dodatkowo za muzykę odpowiada RZA z Wu-Tang Clan, a jak wiadomo "Wu-Tang Clan ain't nothing to fuck with". Jeśli ktokolwiek wątpi, że będzie dobrze w tym temacie to radzę posłuchać soundtrack'u do "Ghost Dog'a", znakomitego filmu, w którym za muzykę również odpowiadał Pan z Wu, a także sprawdzić istniejące już kawałki do tej gry. Poza tym odgłosy walki wypadają znakomicie i już widzę oceny 9 za oprawę dźwiękową tego tytułu.

Namco-Bandai trafiło w dziesiątkę biorąc się za tą licencję. W Polsce nie jest to może za bardzo znana marka [auro: oj, nie wysuwaj pochopnie takich wniosków:)], ale na zachodzie i w Japonii, anime ma status kultowej produkcji, a ukazało się ledwo dwa lata temu. Wydaje mi się, że szykuje się nam cichy hit tego roku, jednak z oceną końcową poczekajmy do marca, kiedy to gra trafi na półki sklepowe.



autorzy: zvarownik & auronix

Opinie naszych Czytelników

24.02.2009 | 19:14 | Robber
» Po demku stwierdzam, że jest zdecydowanie na co czekać.
Zaloguj się lub otwórz nowe konto w wortalu, aby zostawić komentarz...