Peter Parker pohuśtał się pomiędzy Pałacem Kultury a Warsaw Spire. Przedpremierowy pokaz Spider-Mana od Insomniac Games

W połowie lipca na redakcyjną skrzynkę pocztową przyszło zaproszenie od Sony na kolejny pokaz przedpremierowy. O ile w kwietniu, na jednym z ostatnich pięter Warsaw Spire, ogrywaliśmy Detroit: Become Human, tak tym razem mieliśmy wjechać na sam szczyt wieżowca Spektrum Tower, na dachu którego mieści się klub The Hive. Lepszego miejsca, chociażby ze względu na możliwość podziwiania panoramy warszawskich niebotyków, na prezentację Spider-Mana od Insomniac Games nie można było sobie wymarzyć.

Przedpremierowy pokaz tej wyczekiwanej przez fanów komiksów Marvela – ale na pewno nie tylko – produkcji rozpoczął się od krótkiego monologu Jona Paquetta – głównego scenarzysty ze studia Insomniac Games. Jon powiedział kilka słów m. in. o kulisach produkcji, zaznaczył także, że ich Spidey jest całkowicie autorski, tzn. scenariusz pisany był od podstaw, a nie w oparciu o któryś z komiksów/filmów, po czym zaprosił wszystkich do jednego z kilkudziesięciu stanowisk z pełną wersją produkcji. Ja wybrałem miejsce tuż przy szybie, aby lepiej wczuć się w klimat poprzez sąsiedztwo wieżowców, jednak ostatecznie okazało się to błędem. Dzień był niezwykle upalny, nawet pomimo wczesnej pory, a dodatkowo słońce było na tyle nisko, że nie tylko dodatkowo grzało, ale również świeciło prosto w ekran telewizora 4K, przed którym siedziałem, co delikatnie utrudniło mi ratowanie mieszkańców Nowego Jorku przed różnej maści złoczyńcami. Postanowiłem jednak nie poddać się tym drobnym niedogodnościom…

Jak wspomniałem, do testów otrzymałem pełną wersję gry, tak też rozgrywkę rozpocząłem od samego początku, oglądając najpierw intro. Po jego zakończeniu nie miałem jednak za dużo czasu by przeanalizować to, co zobaczyłem, gdyż od razu zostałem rzucony w wir akcji, rozpoczynając pierwszą misję fabularną zleconą przez przedstawicielkę nowojorskich stróżów prawa. Wyskakujemy z okna naszego mieszkania i pokonujemy kilometrowy dystans, aby dotrzeć do rabowanego konwoju bankowego. Samo huśtanie się na pajęczynie pomiędzy budynkami jest niezwykle intuicyjne i dynamiczne i – choć z grą nigdy wcześniej nie miałem styczności – bez problemu dotarłem do celu ani razu nie schodząc niżej niż poziom pierwszego piętra. Zauważyłem również, że wystrzeliwana przez protagonistę pajęczyna rzeczywiście chwyta budynków, dlatego też trzeba trochę pokombinować by huśtając się w niskiej zabudowie wzbić się wyżej. Oczywiście, zawsze można po prostu podbiec, nawet pionowo.

Na miejscu czekało na mnie kilku opryszków, którzy postanowili nieco wzbogacić się, ale również z nimi poradziłem sobie bez problemu. Gra ułatwia nam starcia poprzez automatyczne wybieranie celów, ale jest to niezbędne przy takiej intensywności i nieprzewidywalności potyczek. Bohater bowiem atakuje oponentów nogami i rękami, przyciąga ich pajęczyną, oplata nią powodując unieruchomienie czy też wyrzuca wrogów wysoko w powietrze i tam się z nimi rozprawia. To oczywiście tylko podstawowe ruchy, gdyż możliwości ataków jest więcej, większość jednak odkrywa się z czasem za punkty umiejętności – jak się domyślacie, drzewko umiejętności było mi jedynie dane przejrzeć, a nie sprawdzić w praktyce. Co więcej, niektórych przeciwników należy pokonać konkretną techniką – np. ci z tarczami są niewrażliwi na ciosy wręcz od frontu, dlatego też trzeba ich jakoś obejść lub prześlizgnąć się między nogami i dopiero wtedy zaatakować. W Spider-Manie więc nie wystarczy bezmyślne wciskanie na przemian kwadratu i trójkąta, trzeba czasem pomyśleć, bo inaczej może skończyć się to szybką śmiercią, nawet na średnim poziomie trudności. Życie co prawda można odnawiać podczas walki marnując na ten cel pasek skupienia, ale ten z kolei napełnia się wyprowadzając udane kombinacje ciosów – i tu koło się zamyka. Poza tym, skupienie wykorzystać można na wykonanie efektownych finisherów. Pająk, choć jest niesamowicie zwinny, musi po prostu uważać i być czujnym, na szczęście pomaga mu w tym jego niezawodny, pajęczy zmysł.

Po rozprawieniu się z bandytami udajemy się do pobliskiego budynku, gdzie policja stara się aresztować pewnego, charakterystycznego jegomościa. Kogo? Przekonacie się na początku września. W każdym razie, ów jegomość nie ma zamiaru dobrowolnie oddać się w ręce władz, więc na rutynowych czynnościach się nie skończy. Ponownie niezbędny będzie tutaj Spider-Man, który musi przebić się przez płonące piętra i szyby wentylacyjne, by w końcu zmierzyć się z tym najważniejszym – bossem. Walka, cały czas nie zdradzając z kim się ona toczy, jest kilkufazowa, a każda z faz różni się od siebie, tak samo jak strategia, którą należy obrać. Po wszystkim w końcu otrzymałem możliwość porzucenia fabuły i podróżowania po otwartym świecie…

Z uwagi na ograniczoną ilość czasu, za dużo jednak nie zobaczyłem – co najwyżej półtorej dzielnicy. Udało mi się uruchomić kilka wież radiowych za pomocą prostej minigierki polegającej na ustawieniu fal radiowych, co z kolei dało mi dostęp do policyjnej bazy informującej o wszelkich występkach w okolicy, których powstrzymanie ma wypełnić nam czas pomiędzy kolejnymi zadaniami fabularnymi. Po drodze udało mi się też zebrać pierwsze znajdźki – plecaki z poukrywanymi różnymi przedmiotami związanymi z Spider-Manem, a bardziej – z Peterem Parkerem, np. rachunek z wizyty w szpitalu czy menu z pierwszej randki. Oczywiście, znaleziony przedmiot można dokładnie obejrzeć, a w tle posłuchać luźnego, żartobliwego, i nieco ironicznego, komentarza Parkera. Właśnie, Parker. W grze nie jest on już takim młodzieniaszkiem, jak np. w ostatnim filmie Marvela. Tutaj jest już zaprawionym w bojach studentem, który poza łapaniem przestępców rozwija swoją karierę naukową. W pewnym momencie rozgrywki znalazłem się nawet w laboratorium, gdzie czekały mnie kolejne minigierki polegające np. na tworzeniem obwodów elektrycznych. Producenci postarali się więc o różnorodność i nie mam wątpliwości, że w dalszej części gry również będziemy zaskakiwani, czy to rozwiązaniami gameplayowymi czy przeciwnikami, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć, nawet pomimo to, że gro z nich zostało już ujawnionych na zwiastunach.

Co jeszcze? Nie wspomniałem o kilkunastu kostiumach, które będzie mógł przyodziać, a następnie ulepszyć bohater. Dadzą mu one wymierne korzyści, każdy kostium inne. W tej kwestii jednak nie będę się wypowiadał, gdyż w momencie, kiedy zdobyłem strój z białym pająkiem na piersi, musiałem kończyć rozgrywkę, więc zbyt długo się nim nie nacieszyłem. Są też gadżety, dzięki którym Spidey wykonywać może różnorodne ataki pajęczyną – mi dane było wystrzelić serię pocisków niczym z karabinu maszynowego unieruchamiającą przeciwników oraz rzucić obezwładniającą bombę. Jasne, że wraz z rozwojem fabuły będzie ich coraz więcej, a koło wyboru będzie się coraz bardziej zapełniać. Graficznie Spider-Man prezentuje się bardzo dobrze i mogę to z całą odpowiedzialnością powiedzieć nawet po ograniu zaledwie fragmentu produkcji. Udźwiękowienie jest również dobre, a polska wersja językowa brzmi bardzo bez zarzutów, do czego polski oddział PlayStation nas ostatnio przyzwyczaił.

Innymi słowy, fani Spider-Mana, do których ja również się zaliczam, kompletnie nie mają czego się obawiać i mogą ze spokojem wyczekiwać 7 września, kiedy własnoręcznie wystrzelą pajęczynę w kierunku budynków Nowego Jorku. Zapowiada się kolejny, świetny tytuł od studia Insomniac, a fakt, że opowie on kolejną historię człowieka-pająka stanowi wyłącznie wartość dodaną. W tekście na nic nie narzekałem, bo naprawdę nie miałem na co, przynajmniej w tym fragmencie, co zobaczyłem. Czy nie będę narzekał również w recenzji, przeczytacie za nieco ponad miesiąc.


SERDECZNIE DZIĘKUJEMY PLAYSTATION POLSKA ZA MOŻLIWOŚĆ PRZEDPREMIEROWEGO PRZETESTOWANIA SPIDER-MANA. ZDJĘCIA Z POKAZU ZOSTAŁY UDOSTĘPNIONE NAM PRZEZ PLAYSTATION POLSKA.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Assassin's Creed Odyssey