Recenzja „Battlefield 3”

Battlefield 3

W chwili gdy piszę te słowa do sklepów trafiło niespełna 10 milionów kopii trzeciego Battlefielda. Wynik to niebagatelny, który pewnikiem sprawił, że szefostwo konkurencyjnego Activision z Bobbym wciąż-mi-mało-kasy Kottickiem na czele poważnie zastanowiło się nad tym czy pozycja Call of Duty na piedestale rankingów sprzedaży ciągle pozostanie niezachwiana. Odłóżmy jednak na bok te ekonomiczne słupki i wykresy prowadzące nieodzownie do dyskusji z cyklu która gra znajdzie więcej nabywców koncentrując się bardziej na tym, czy ponad 10 milionów graczy dostało produkt w pełni wart tak wielkiego zainteresowania.

God of War Ragnarök

God of War Ragnarök

Przygody Kratosa na mroźnej północy początkowo miały być trylogią, tak samo jak przygody tego popularnego bohatera w starożytnej Grecji. Twórcy z Santa Monica zmienili jednak zdanie i ostatecznie opowieść o nordyckich wojażach Boga Wojny składać się będzie z dwóch odsłon - recenzowany Ragnarök jest drugą, a więc i ostatnią, częścią. Autorzy widocznie uznali, że nie chcą za bardzo rozwlekać historii, a tym samym zapewnić graczom ciągłą, dynamiczną akcję i kalejdoskop wrażeń oraz emocji - czyli istny... ragnarök!

The Last Oricru

The Last Oricru

Można powiedzieć, że gatunek tzw. "soulslike'ów" stał się modny. Deweloperzy z całego świata przygotowują swoje tytuły, starając się dorównać pierwowzorowi od From Software. Tym razem przyszedł czas na naszych sąsiadów, czeskie studio GoldKnights, które zabiera nas w kosmiczno-średniowieczną podróż na planetę Wardenia. Przeprawa oczywiście nie jest łatwa, szczególnie, że bohater uwikłany zostaje w odwieczny konflikt dwóch zwalczających się frakcji.

Na tapecie
God of War Ragnarök