Recenzja „BioShock”

BioShock

Bioshocka chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Podczas swojej premiery kilkanaście miesięcy temu urzekł wszystkich swoim niesamowitym klimatem i feelingiem jakim poszczycić się do tej pory mogło naprawdę mało gier - tytuły gry roku 2007 na pewno o tym świadczą. Jako posiadacz konsol Sony, nie miałem przedtem okazji zapoznania się z tym tytułem - przyznaję się bez bicia, że z X360 raczej często nie obcuje, a mój PC to do gier się raczej już nie nadaje. Tak więc po raz pierwszy powędrowałem po Rapture dosłownie kilka dni temu. I chyba nie powiem po tym nic odkrywczego: ta gra jest niesamowita! No, niesamowita...

Ratchet & Clank: Rift Apart

Ratchet & Clank: Rift Apart

Trudno w to uwierzyć, ale na powrót Ratcheta i Clanka, czyli dwójki kosmicznych bohaterów od Insomniac Games, a jednocześnie ikonicznych postaci konsol Sony, czekać musieliśmy aż 8 lat. Co prawda, w 2016 roku lombaks i robot zawitali na PS4, ale wyłącznie w formie remake'u pierwszej odsłony serii. Tym razem, na starcie nowej generacji, możemy przeżyć nowe przygody tego duetu, a w zasadzie... trio, bo do Ratcheta i Clanka dołącza Rivet, będąca protagonistką z innego wymiaru.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.