Recenzja „Brütal Legend”

Brütal Legend

Niedawno byłem na koncercie, ale nie na takim, o jakim myślicie: zamiast morza publiki na wielkim stadionie był niewielki tłumek ludzi gnieżdżący się w pubie zamiast gwiazdy światowego formatu lecącej po standardzie - trzy zespoły znane przez kilka osób na krzyż, zamiast biletu tak drogiego, że mógłbyś spokojnie pójść do restauracji i zjeść 3 daniowy obiad - bilet, który był tańszy od piwa. I może te kapele nie grały genialnego rocka/metalu, czasem coś im nie wychodziło, to powiadam wam: energia, jaka się wytworzyła tamtego wieczoru była zaiste wielka! I to właśnie tych litrów PRZEPOTĘŻNEJ, metalowej energii może pozazdrościć tamtym kapelom Brütal Legend.

Death Stranding

Death Stranding

Hideo Kojima, jeden z najbardziej charakterystycznych twórców gier, przymusowo porzucił swoją flagową serię Metal Gear Solid i postanowił, przy współpracy z Sony, przygotować całkowicie nową produkcję, od pierwszej zapowiedzi jawiącą się jako niesamowicie tajemnicza. Wystarczy napisać, że na pierwszym zwiastunie oglądaliśmy przez trzy minuty nagiego Normana Reedusa i leżące nad brzegiem morza niemowlę z przewodem zamiast pępowiny. Każdy wtedy zastanawiał się - o co chodzi? Po trzech latach już wiadomo: Death Stranding to po prostu gra o... pracy kuriera. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

MediEvil

MediEvil

Pierwsza konsola PlayStation miała kilka swoich ikonicznych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Sir Daniel Fortesque, bohaterski, choć także nieco pechowy rycerz. Sony postanowiło przedstawić tę postać nieco młodszym graczom i przygotowało pełny remake MediEvil, gry, dzięki której kościany protagonista po raz pierwszy pojawił się na ekranach naszych telewizorów. Można by rzec, że bohater zmartwychwstał na nowo.