Recenzja „Call of Duty: Black Ops”

Call of Duty: Black Ops

Hype - słowo klucz pozwalające zrozumieć zasady działania konkurencji na rynku gier wideo. Bez odpowiedniej promocji, stosownych publikacji prasowych, spotkań z dziennikarzami, czy pikantnych afer towarzyszących premierze danej produkcji wydawca nie może marzyć o nawet umierkowanym kasowym sukcesie. Przekonał się o tym dotkliwie choćby Ubisoft przy okazji ukazania się w sklepach "Beyond Good & Evil", lub THQ publikujący niezwykłych "Psychonauts" spod "dłuta" Tima Schafer'a. Taka okazuje się niestety brutalna rzeczywistość i dla wielu mniejszych przedsiębiorstw wydaje się być niemożliwym zaistnienie w zbiorowej świadomości graczy z produktem unikalnym i niepowtarzalnym. Jedynie kopiowanie uznanych pomysłów gwarantuje napływ gotówki i uśmiech na twarzach udziałowców.

Marvel’s Avengers

Marvel’s Avengers

Avengersi to marka sama w sobie, która szerszą rozpoznawalność zawdzięcza kinowym hitom z ostatnich dziesięciu lat. Nic więc dziwnego, że każdy chce wycisnąć z Mścicieli ile się tylko da, także w branży gier. Licencję od Marvela postanowiło nabyć Square Enix i przygotowało grę o mało oryginalnym tytule "Marvel's Avengers", w której wcielić się możemy w ulubionych superbohaterów i po raz kolejny uratować świat, a wcześniej swoje dobre imię.

Ghost of Tsushima

Ghost of Tsushima

Na sam koniec generacji przenosimy się do feudalnej Japonii, by jako wywodzący się z samurajskiego klanu Jin Sakai stawić czoła mongolskiemu najeźdźcy.

Na tapecie
Marvel's Avengers