Recenzja „Carnival Island: Wesołe Miasteczko”

Carnival Island: Wesołe Miasteczko

Wraz z wydaniem kontrolera Playstation Move we wrześniu ubiegłego roku, Sony zadbało wówczas o kilka gier, które miały zademonstrować możliwości kontrolera ruchu. Mówię tu chociażby o Start the Party!, Sports Championships czy Kung Fu Rider. Były to takie tytuły, które miały zapewnić posiadaczom Playstation 3 kilka godzin zabawy z wykorzystaniem większej ilości kończyn aniżeli tylko palców i choć spełniły swoją rolę, nie oferowały nic więcej ponad to. Teraz mamy listopad roku 2011 i firma uderza z kolejną ofensywą tytułów korzystających wyłącznie z Move’a a jednym z nich jest recenzowany tutaj Carnival Island.

Ratchet & Clank: Rift Apart

Ratchet & Clank: Rift Apart

Trudno w to uwierzyć, ale na powrót Ratcheta i Clanka, czyli dwójki kosmicznych bohaterów od Insomniac Games, a jednocześnie ikonicznych postaci konsol Sony, czekać musieliśmy aż 8 lat. Co prawda, w 2016 roku lombaks i robot zawitali na PS4, ale wyłącznie w formie remake'u pierwszej odsłony serii. Tym razem, na starcie nowej generacji, możemy przeżyć nowe przygody tego duetu, a w zasadzie... trio, bo do Ratcheta i Clanka dołącza Rivet, będąca protagonistką z innego wymiaru.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.