Recenzja „Dead Rising 2: Off the Record”

Dead Rising 2: Off the Record

Wiedzieliście, że swego czasu Capcom wypuścił 16 edycji pierwszego Street Fightera? SZES-NA-ŚCIE! Po co to piszę? Cóż, najwidoczniej w tradycji firmy leży wydawanie po raz enty nieznacznie poprawionego, ale w gruncie rzeczy tego samego produktu. Fani żółto-niebieskich wiedzą o czym mowa. Teraz jednak czasy się zmieniły i o ile w latach 90'tych, kiedy to o takich wynalazkach jak DLC czy patch'e do gier konsolowych można było jedynie snuć futurystyczne wizje przy ognisku reedycje miały jeszcze jakąś swoją rację bytu, tak teraz próba sprzedaży odgrzewanego kotleta często spotyka się z krytyką graczy. Czy tak jest w wypadku Dead Rising 2: Off the Record? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w treści poniższej recenzji.

Demon’s Souls

Demon’s Souls

Jeszcze kilka miesięcy temu chyba nikt się nie spodziewał, że nową generację rozpoczniemy grą z serii Souls. A jednak! I choć nie są to całkowicie nowe "soulsy" - a jedynie remake Demon's Souls z 2009 roku - pokazują moc nowego sprzętu. Gra została graficznie stworzona od początku. Dla fanów jest to więc niesamowita podróż sentymentalna, a pozostali mogą przekonać się na własnej skórze (i to dosłownie), jak zaczęło się szaleństwo na wymagające gry z gatunku RPG-akcji od From Software...

Cyberpunk 2077

Cyberpunk 2077

Raczej mało było polskich graczy, którzy nie czekali na nową grę CD Projekt RED. Praktycznie równo pięć i pół roku po premierze Wiedźmina 3, w końcu mamy okazję sprawdzić nową produkcję warszawskiego studia, jednak tym razem nieopartą o uniwersum wykreowane przez Andrzeja Sapkowskiego, a osadzoną w mrocznym, cyberpunkowym świecie przyszłości, inspirowanym twórczością Mike'a Pondsmitha.