Recenzja „Dead Space”

Dead Space

Survival horror to gatunek, który w praktyce już leży w trumnie. Możecie mówić, że tylko przeszedł metamorfozę i ma się dobrze, ale fakty mówią same za siebie. Survival horror to gatunek, który w praktyce już leży w trumnie. Możecie mówić, że tylko przeszedł metamorfozę i ma się dobrze, ale fakty mówią same za siebie. Dead Space nie jest grą z wyżej wymienionego gatunku. Gier, w których nabojów było zawsze kilka, pasek zdrowia trzymał się mniej więcej na poziomie dwudziestu pięciu procent a przeciwnicy byli tylko "dekoracją" mrożącego krew w żyłach klimatu, umarły. Dlaczego więc o tym wspominam skoro Dead Space nie jest survival horrorem? Cóż, gra akcji z widokiem TPP oraz lekkimi naleciałościami strachu to gatunek, który dostaliśmy w zamian.

Death Stranding

Death Stranding

Hideo Kojima, jeden z najbardziej charakterystycznych twórców gier, przymusowo porzucił swoją flagową serię Metal Gear Solid i postanowił, przy współpracy z Sony, przygotować całkowicie nową produkcję, od pierwszej zapowiedzi jawiącą się jako niesamowicie tajemnicza. Wystarczy napisać, że na pierwszym zwiastunie oglądaliśmy przez trzy minuty nagiego Normana Reedusa i leżące nad brzegiem morza niemowlę z przewodem zamiast pępowiny. Każdy wtedy zastanawiał się - o co chodzi? Po trzech latach już wiadomo: Death Stranding to po prostu gra o... pracy kuriera. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

MediEvil

MediEvil

Pierwsza konsola PlayStation miała kilka swoich ikonicznych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Sir Daniel Fortesque, bohaterski, choć także nieco pechowy rycerz. Sony postanowiło przedstawić tę postać nieco młodszym graczom i przygotowało pełny remake MediEvil, gry, dzięki której kościany protagonista po raz pierwszy pojawił się na ekranach naszych telewizorów. Można by rzec, że bohater zmartwychwstał na nowo.

Na tapecie
Star Wars Jedi: Upadły zakon