Recenzja „Dead Space”

Dead Space

Survival horror to gatunek, który w praktyce już leży w trumnie. Możecie mówić, że tylko przeszedł metamorfozę i ma się dobrze, ale fakty mówią same za siebie. Survival horror to gatunek, który w praktyce już leży w trumnie. Możecie mówić, że tylko przeszedł metamorfozę i ma się dobrze, ale fakty mówią same za siebie. Dead Space nie jest grą z wyżej wymienionego gatunku. Gier, w których nabojów było zawsze kilka, pasek zdrowia trzymał się mniej więcej na poziomie dwudziestu pięciu procent a przeciwnicy byli tylko "dekoracją" mrożącego krew w żyłach klimatu, umarły. Dlaczego więc o tym wspominam skoro Dead Space nie jest survival horrorem? Cóż, gra akcji z widokiem TPP oraz lekkimi naleciałościami strachu to gatunek, który dostaliśmy w zamian.

Stray

Stray

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem? A czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem zagubionym w futurystycznej metropolii, w której ludzie zastąpieni zostali robotami? Możecie przestać rozmyślać na ten temat, gdyż studio Blue Twelve spieszy z odpowiedzią! A tą odpowiedzią jest właśnie Stray, urocza przygodówka, w której wcielamy się rudego sierściucha, który – wykorzystując swoje kocie właściwości – szuka drogi na zewnątrz. Ucieczki ze świata, jaki nie chcemy, by kiedykolwiek nastał.

The Quarry

The Quarry

Brytyjskie studio Supermassive Games od kilku lat ma swój ulubiony gatunek gier - interaktywne, filmowe przygodówki-horrory. Deweloper swoją popularność zdobył dzięki ekskluzywnemu dla PS4 Until Dawn, gdzie swoimi decyzjami pomagaliśmy grupie nastolatków przetrwać - zgodnie z tytułem - do świtu. Recenzowany tutaj The Quarry powtarza ten schemat - jednak czy potwórzy też sukces tytułu z 2015 roku?