Recenzja „Demon’s Souls”

Demon’s Souls

Gracze! Przygotujcie sobie czas i grajcie z przyjemnością, ponieważ dziś zginiemy w piekle! Pamiętasz może, mój drogi Czytelniku, czasy pierwszego PlayStation lub jeszcze wcześniejsze? Czasy kiedy zamiast grafiki, czy głupiego sterowania w grzeliczyło się przede wszystkim uczucie wcielenia się w jakąś postać i wzięcia udziału w przygodzie? A ta przeważnie była dość trudna - co sprawiało, że samo przejście gry dawało niesamowitą radość i +5 do reputacji wśród kumpli na podwórku. Teraz, gdy grami w większym niż kiedykolwiek wcześniej stopniu rządzi kasa i chęć zarabiania coraz to większych pieniędzy, czy jest możliwe aby tamte czasy wróciły? Zawrócić kijem Wisły się nie da, ale dzięki Demons Souls możemy się poczuć jak za dawnych czasów.

MediEvil

MediEvil

Pierwsza konsola PlayStation miała kilka swoich ikonicznych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Sir Daniel Fortesque, bohaterski, choć także nieco pechowy rycerz. Sony postanowiło przedstawić tę postać nieco młodszym graczom i przygotowało pełny remake MediEvil, gry, dzięki której kościany protagonista po raz pierwszy pojawił się na ekranach naszych telewizorów. Można by rzec, że bohater zmartwychwstał na nowo.

Concrete Genie

Concrete Genie

"Więc chodź, pomaluj mój świat!" To zdanie ze starusieńkiej piosenki zespołu 2+1 idealnie oddaje to, czym jest Concrete Genie. A jest piękną historią o trudnym dzieciństwie, którego skutkom można jeszcze przeciwdziałać poprzez puszczenie wodzy fantazji i pomalowanie świata wespół z ciepłymi i przyjacielskimi dżinami, a feeria barw zachwyca zarówno dzieciaki, jak i dorosłych.

Na tapecie
MediEvil