Recenzja „Deus Ex: Bunt Ludzkości”

Deus Ex: Bunt Ludzkości

Przed premierą trzeciej części Deus Ex'a, niektórzy obawiali się, że montrealskie studio nie zdoła stworzyć tytułu, który dorówna pierwowzorowi, wydanemu w 2000 roku - grze w wielu aspektach innowacyjnej i niesamowicie grywalnej. Wraz z kolejnymi zapowiedziami jednak, niepokój coraz bardziej malał a zaniknął całkowicie, kiedy Human Revolution zadebiutowało na rynku. Eidos Montreal stworzyło tytuł, który nie tylko wypełnia pustkę, jaka powstała w okresie wakacyjnym, ale również taki, który bez obaw startować może o miano gry roku. Dlaczego? Zapraszam do recenzji.

Ratchet & Clank: Rift Apart

Ratchet & Clank: Rift Apart

Trudno w to uwierzyć, ale na powrót Ratcheta i Clanka, czyli dwójki kosmicznych bohaterów od Insomniac Games, a jednocześnie ikonicznych postaci konsol Sony, czekać musieliśmy aż 8 lat. Co prawda, w 2016 roku lombaks i robot zawitali na PS4, ale wyłącznie w formie remake'u pierwszej odsłony serii. Tym razem, na starcie nowej generacji, możemy przeżyć nowe przygody tego duetu, a w zasadzie... trio, bo do Ratcheta i Clanka dołącza Rivet, będąca protagonistką z innego wymiaru.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.