Recenzja „Dragon Age: Początek”

Dragon Age: Początek

Odczuwałem od dłuższego czasu straszliwy głód RPG-owy. Głód był tak przenikliwy, że żaden falloutowy hamburger czy inny odgrzewany oblivionowy hot-dog nie mógł go zaspokoić. Istnieje tylko jedna restauracja w growym światku, która potrafi zaserwować mi takie danie, po którym czuje się syty i spełniony - nosi ona wdzięczną nazwę Bioware. I gdy dowiedziałem się, że moja ulubiona kantyna ma w menu nowe danie, to długo się nie zastanawiając popędziłem do jadłodajni w te pędy i od progu wołam do szefa kuchni: DRAGON AGE: POCZĄTEK! ZASERWUJ MI DOBRY CZŁOWIEKU! Po kilkunastu dniach posiłku mogę powiedzieć wam jedno: nie jestem już głodny.

A Plague Tale: Innocence

A Plague Tale: Innocence

Jeśli uważaliście na lekcjach historii w szkole podstawowej czy liceum to z pewnością znany jest Wam termin "czarnej śmierci", czyli jednej z największych epidemii w dziejach ludzkości, epidemii dżumy, której rozprzestrzenianiu w dużej mierze winne były średniowieczne szczury. I to właśnie one, a także pewne rodzeństwo, są głównymi bohaterami A Plague Tale: Innocence, a dzięki grze możemy spojrzeć na te wydarzenia z XIV wieku z nieco innej perspektywy.

Days Gone

Days Gone

Studio Bend sięgnęło po popularny przez ostatnie lata motyw apokalipsy zombie. Pomimo tego, że temat jest już naprawdę wyświechtany, i to nie tylko w branży gier wideo, Days Gone wprowadza powiew świeżości, przede wszystkim dzięki hordom, a także cechuje się niepowtarzalnym klimatem pustki i walki o przetrwanie.

Na tapecie
A Plague Tale: Innocence