Recenzja „Dragon Age: Początek”

Dragon Age: Początek

Odczuwałem od dłuższego czasu straszliwy głód RPG-owy. Głód był tak przenikliwy, że żaden falloutowy hamburger czy inny odgrzewany oblivionowy hot-dog nie mógł go zaspokoić. Istnieje tylko jedna restauracja w growym światku, która potrafi zaserwować mi takie danie, po którym czuje się syty i spełniony - nosi ona wdzięczną nazwę Bioware. I gdy dowiedziałem się, że moja ulubiona kantyna ma w menu nowe danie, to długo się nie zastanawiając popędziłem do jadłodajni w te pędy i od progu wołam do szefa kuchni: DRAGON AGE: POCZĄTEK! ZASERWUJ MI DOBRY CZŁOWIEKU! Po kilkunastu dniach posiłku mogę powiedzieć wam jedno: nie jestem już głodny.

Death Stranding

Death Stranding

Hideo Kojima, jeden z najbardziej charakterystycznych twórców gier, przymusowo porzucił swoją flagową serię Metal Gear Solid i postanowił, przy współpracy z Sony, przygotować całkowicie nową produkcję, od pierwszej zapowiedzi jawiącą się jako niesamowicie tajemnicza. Wystarczy napisać, że na pierwszym zwiastunie oglądaliśmy przez trzy minuty nagiego Normana Reedusa i leżące nad brzegiem morza niemowlę z przewodem zamiast pępowiny. Każdy wtedy zastanawiał się - o co chodzi? Po trzech latach już wiadomo: Death Stranding to po prostu gra o... pracy kuriera. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

MediEvil

MediEvil

Pierwsza konsola PlayStation miała kilka swoich ikonicznych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Sir Daniel Fortesque, bohaterski, choć także nieco pechowy rycerz. Sony postanowiło przedstawić tę postać nieco młodszym graczom i przygotowało pełny remake MediEvil, gry, dzięki której kościany protagonista po raz pierwszy pojawił się na ekranach naszych telewizorów. Można by rzec, że bohater zmartwychwstał na nowo.

Na tapecie
Star Wars Jedi: Upadły zakon