Recenzja „The Elder Scrolls IV: Oblivion”

The Elder Scrolls IV: Oblivion

Korzenie serii The Elder Scrolls sięgają aż po 1994 rok, kiedy to ukazała się pierwsza część tej sagi - Arena. Może to niewiarygodne, lecz gra swoim rozbudowaniem niewiele odbiegała od późniejszych cześci serii, ponadto paradoksalnie teren do eksploracji jest znacznie większy, niż w późniejszych grach z tej sagi! Seria ta słynie z wielu tradycji, niezmiennych od samego początku. Ogromna przestrzeń do zwiedzania, tysiące elementów ekwipunku, możliwość produkcji i naprawy własnych przedmiotów, setki questów oraz dziesiątki umiejętności do rozwijania, to tylko niewielki zalążek tego, co dostarcza każda część z tej serii.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.

Demon’s Souls

Demon’s Souls

Jeszcze kilka miesięcy temu chyba nikt się nie spodziewał, że nową generację rozpoczniemy grą z serii Souls. A jednak! I choć nie są to całkowicie nowe "soulsy" - a jedynie remake Demon's Souls z 2009 roku - pokazują moc nowego sprzętu. Gra została graficznie stworzona od początku. Dla fanów jest to więc niesamowita podróż sentymentalna, a pozostali mogą przekonać się na własnej skórze (i to dosłownie), jak zaczęło się szaleństwo na wymagające gry z gatunku RPG-akcji od From Software...