Recenzja „FIFA 11”

FIFA 11

Ciężko jest pisać recenzje takich gier jak FIFA, bo z roku na rok gra nie przechodzi diametralnych zmian, co prawda dochodzi parę nowości, jednak szkielet rozgrywki jest zgoła podobny. Co odważniejsi mogą wręcz wysnuć tezę, że dopisując do recenzji poprzedniej FIFY opis nowości w jedenastce otrzymamy bardzo rzeczowy i poprawny merytorycznie tekst. Może i coś w tym jest, jednak ja nie mam zamiaru tego czynić – po pierwsze recenzji FIFY 10 na kikoo – o, dziwo – nie było, a po drugie – warto jednak napisać trochę nowych słów na temat kolejnej odsłony najlepszego symulatora piłkarskiego na rynku.

Ratchet & Clank: Rift Apart

Ratchet & Clank: Rift Apart

Trudno w to uwierzyć, ale na powrót Ratcheta i Clanka, czyli dwójki kosmicznych bohaterów od Insomniac Games, a jednocześnie ikonicznych postaci konsol Sony, czekać musieliśmy aż 8 lat. Co prawda, w 2016 roku lombaks i robot zawitali na PS4, ale wyłącznie w formie remake'u pierwszej odsłony serii. Tym razem, na starcie nowej generacji, możemy przeżyć nowe przygody tego duetu, a w zasadzie... trio, bo do Ratcheta i Clanka dołącza Rivet, będąca protagonistką z innego wymiaru.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.