Recenzja „Final Fantasy XIII”

Final Fantasy XIII

Koniec Square, jestem wkurzony. Po pięknych chwilach spędzonych w towarzystwie świetnych gier pokroju Demon's Souls czy God of War uwierzyłem na nowo, że na świecie znowu zapanowała harmonia a deweloperzy w końcu nauczyli się tworzyć gry na konsole nowej generacji. Dopracowane, grywalne, mające w sobie to coś. Niestety, wtedy na mojej drodze stanęło nowe dziełko Square Enix i zniszczyło moją małą utopię. Żeby lepiej wam zobrazować jak bardzo nowy "Fajnal" nie przypadł mi do gustu posłużę się małym porównaniem - gdyby FFXIII był małym słodkim psiakiem wesoło merdającym ogonkiem - zastrzeliłbym go, gdyby był najnowszym Ferrari - wysadziłbym je, gdy by był malutkim dzieckiem zapłakanymi oczkami proszącymi o pomoc... Mam nadzieje, że rozumiecie co mam na myśli.

Stray

Stray

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem? A czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem zagubionym w futurystycznej metropolii, w której ludzie zastąpieni zostali robotami? Możecie przestać rozmyślać na ten temat, gdyż studio Blue Twelve spieszy z odpowiedzią! A tą odpowiedzią jest właśnie Stray, urocza przygodówka, w której wcielamy się rudego sierściucha, który – wykorzystując swoje kocie właściwości – szuka drogi na zewnątrz. Ucieczki ze świata, jaki nie chcemy, by kiedykolwiek nastał.

The Quarry

The Quarry

Brytyjskie studio Supermassive Games od kilku lat ma swój ulubiony gatunek gier - interaktywne, filmowe przygodówki-horrory. Deweloper swoją popularność zdobył dzięki ekskluzywnemu dla PS4 Until Dawn, gdzie swoimi decyzjami pomagaliśmy grupie nastolatków przetrwać - zgodnie z tytułem - do świtu. Recenzowany tutaj The Quarry powtarza ten schemat - jednak czy potwórzy też sukces tytułu z 2015 roku?