Recenzja „Ghostbusters: The Video Game”

Ghostbusters: The Video Game

Sporym zaskoczeniem była dla mnie zapowiedź Ghostbusters: The Video Game. Dlaczego? Po primo: Pogromcy Duchów to seria przykryta sporą warstwą kurzu i zapomnienia (ostatnia, druga cześć filmu, miała premierę w 1989 r. - dokładnie 20 lat temu. Sami przyznacie, że to szmat czasu, prawda?) Po secundo: Czy jest szansa na przeniesienie na kod zerojedynkowy tego specyficznego klimatu komedii z lat 80-90, gdzie siłą napędową jest cięty dowcipny dialog a nie cyc, broń i wybuchy? Czy rzeka pozytywnej ektoplazmy wylewa się z ekranu?

Death Stranding

Death Stranding

Hideo Kojima, jeden z najbardziej charakterystycznych twórców gier, przymusowo porzucił swoją flagową serię Metal Gear Solid i postanowił, przy współpracy z Sony, przygotować całkowicie nową produkcję, od pierwszej zapowiedzi jawiącą się jako niesamowicie tajemnicza. Wystarczy napisać, że na pierwszym zwiastunie oglądaliśmy przez trzy minuty nagiego Normana Reedusa i leżące nad brzegiem morza niemowlę z przewodem zamiast pępowiny. Każdy wtedy zastanawiał się - o co chodzi? Po trzech latach już wiadomo: Death Stranding to po prostu gra o... pracy kuriera. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

MediEvil

MediEvil

Pierwsza konsola PlayStation miała kilka swoich ikonicznych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Sir Daniel Fortesque, bohaterski, choć także nieco pechowy rycerz. Sony postanowiło przedstawić tę postać nieco młodszym graczom i przygotowało pełny remake MediEvil, gry, dzięki której kościany protagonista po raz pierwszy pojawił się na ekranach naszych telewizorów. Można by rzec, że bohater zmartwychwstał na nowo.