Recenzja „Guitar Hero III: Legends of Rock”

Guitar Hero III: Legends of Rock

Seria Guitar Hero lubiana jest przez sporą rzeszę Graczy, szczególnie, że wielu z nich właśnie dzięki Guitar Hero może poczuć się jak członek jakiegoś zespołu muzycznego. Wszystko za sprawą nietypowego kontrolera, imitującego gitarę, jednak w wersji znacznie uproszczonej (choć wzorowanej na gitarze Les Paul) - brak tu strun, gra odbywa się de facto poprzez naciskanie różnokolorowych przycisków oraz 'wajchy' strunę imitującą (tzw. 'Strum bar'). Opanowanie całego mechanizmu nie zajmuje dużo czasu, a radość płynąca z grania jest naprawdę spora. Za trzecią odsłonę GH (nie licząc przeróżnych dodatków, które ukazały się na PS2) odpowiedzialny jest zespół Neversoft, bo Harmonix - producent dwóch poprzednich odsłon - zajął się inną grą muzyczną, Rock Band.

God of War Ragnarök

God of War Ragnarök

Przygody Kratosa na mroźnej północy początkowo miały być trylogią, tak samo jak przygody tego popularnego bohatera w starożytnej Grecji. Twórcy z Santa Monica zmienili jednak zdanie i ostatecznie opowieść o nordyckich wojażach Boga Wojny składać się będzie z dwóch odsłon - recenzowany Ragnarök jest drugą, a więc i ostatnią, częścią. Autorzy widocznie uznali, że nie chcą za bardzo rozwlekać historii, a tym samym zapewnić graczom ciągłą, dynamiczną akcję i kalejdoskop wrażeń oraz emocji - czyli istny... ragnarök!

The Last Oricru

The Last Oricru

Można powiedzieć, że gatunek tzw. "soulslike'ów" stał się modny. Deweloperzy z całego świata przygotowują swoje tytuły, starając się dorównać pierwowzorowi od From Software. Tym razem przyszedł czas na naszych sąsiadów, czeskie studio GoldKnights, które zabiera nas w kosmiczno-średniowieczną podróż na planetę Wardenia. Przeprawa oczywiście nie jest łatwa, szczególnie, że bohater uwikłany zostaje w odwieczny konflikt dwóch zwalczających się frakcji.

Na tapecie
God of War Ragnarök