Recenzja „Lord of the Rings: Conquest”

Lord of the Rings: Conquest

Władca Pierścieni to marka równie silna, jak małżeństwo Beckhamów, jak Flip i Flap, jak bracia Kaczyńscy i biały Michael Jackson. Na mnie również podziałała magia tego tytułu, jestem fanem zarówno książek, jak i filmów. Mało tego, jestem tak zachwycony Frodem, że postanowiłem zapuścić włosy na stopach, a dodatkowo żeby wyostrzyć uszy, codziennie wieczorem wieszam się za nie na linkach przywiązanych do sufitu. Ooo tak, kocham dzieło stworzone przez Tolkiena, ale to, co Pandemic zrobiło przy okazji Lord of the Rings: Conquest, przechodzi ludzkie pojęcie. Nie grałem w gorszą grę od czasów Golden Axe: Beast Rider, więc zapraszam do przeczytania tej rzeźni, bo recenzją to tego nazwać nie mogę.

Demon’s Souls

Demon’s Souls

Jeszcze kilka miesięcy temu chyba nikt się nie spodziewał, że nową generację rozpoczniemy grą z serii Souls. A jednak! I choć nie są to całkowicie nowe "soulsy" - a jedynie remake Demon's Souls z 2009 roku - pokazują moc nowego sprzętu. Gra została graficznie stworzona od początku. Dla fanów jest to więc niesamowita podróż sentymentalna, a pozostali mogą przekonać się na własnej skórze (i to dosłownie), jak zaczęło się szaleństwo na wymagające gry z gatunku RPG-akcji od From Software...

Cyberpunk 2077

Cyberpunk 2077

Raczej mało było polskich graczy, którzy nie czekali na nową grę CD Projekt RED. Praktycznie równo pięć i pół roku po premierze Wiedźmina 3, w końcu mamy okazję sprawdzić nową produkcję warszawskiego studia, jednak tym razem nieopartą o uniwersum wykreowane przez Andrzeja Sapkowskiego, a osadzoną w mrocznym, cyberpunkowym świecie przyszłości, inspirowanym twórczością Mike'a Pondsmitha.