Recenzja „Mass Effect 3”

Mass Effect 3

Wojna z Reaperami rozgorzała na dobre, a jedyną nadzieją ludzkości jest komandor Shepard. Czy warto udać się wraz z na pokład Normandy ten ostatni raz? Z całą pewnością tak. Mass Effect 3 to kolos, zarówno pod względem graficznym, jak i fabularnym. Niestety, to również jedna z tych gier, która jest skierowana tylko i wyłącznie do fanów serii - osoby, które będą chciały po raz pierwszy podejść do przygód Sheparda, srodze się zawiodą, bo nie będą w stanie zrozumieć nawet rozmów między członkami drużyny. Odniesienia do poprzednich części serii są jednak nieuniknione - historia Mass Effecta to w końcu zamknięta całość, a stałe przypominanie graczom o tym, co działo się w poprzednich grach mijałoby się z celem. Szczególnie, gdy historia chyli się ku końcowi.

MediEvil

MediEvil

Pierwsza konsola PlayStation miała kilka swoich ikonicznych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Sir Daniel Fortesque, bohaterski, choć także nieco pechowy rycerz. Sony postanowiło przedstawić tę postać nieco młodszym graczom i przygotowało pełny remake MediEvil, gry, dzięki której kościany protagonista po raz pierwszy pojawił się na ekranach naszych telewizorów. Można by rzec, że bohater zmartwychwstał na nowo.

Concrete Genie

Concrete Genie

"Więc chodź, pomaluj mój świat!" To zdanie ze starusieńkiej piosenki zespołu 2+1 idealnie oddaje to, czym jest Concrete Genie. A jest piękną historią o trudnym dzieciństwie, którego skutkom można jeszcze przeciwdziałać poprzez puszczenie wodzy fantazji i pomalowanie świata wespół z ciepłymi i przyjacielskimi dżinami, a feeria barw zachwyca zarówno dzieciaki, jak i dorosłych.

Na tapecie
MediEvil