Recenzja „Max Payne 3”

Max Payne 3

Nie będzie nadużyciem, jeśli napiszę, że Max Payne to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w naszej branży. Nowojorski gliniarz zadebiutował w 2001 roku i od razu podbił serca graczy - nie tylko za sprawą charyzmy bohatera, ale również dzięki fabule oraz rozgrywce, a przede wszystkim za sprawą innowacyjnego Bullet Time’u. Sequel zadebiutował dwa lata później i stanowił - jak do tej pory - ostatnią wyprawę Maxa. Na szczęście postanowiono wysłać go na jeszcze jedną misję, do brazylijskiego Sao Paulo, a dokonano tego w studiach Rockstar Games przy merytorycznej pomocy Remedy, twórców dwóch pierwszych odsłon. Autorzy starali się, aby trzecia część zachowała klimat poprzedników, podciągnięty jednak do obecnych standardów. Przyjrzyjmy się, czy po dziewięciu latach Max jest nadal w formie.

MediEvil

MediEvil

Pierwsza konsola PlayStation miała kilka swoich ikonicznych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Sir Daniel Fortesque, bohaterski, choć także nieco pechowy rycerz. Sony postanowiło przedstawić tę postać nieco młodszym graczom i przygotowało pełny remake MediEvil, gry, dzięki której kościany protagonista po raz pierwszy pojawił się na ekranach naszych telewizorów. Można by rzec, że bohater zmartwychwstał na nowo.

Concrete Genie

Concrete Genie

"Więc chodź, pomaluj mój świat!" To zdanie ze starusieńkiej piosenki zespołu 2+1 idealnie oddaje to, czym jest Concrete Genie. A jest piękną historią o trudnym dzieciństwie, którego skutkom można jeszcze przeciwdziałać poprzez puszczenie wodzy fantazji i pomalowanie świata wespół z ciepłymi i przyjacielskimi dżinami, a feeria barw zachwyca zarówno dzieciaki, jak i dorosłych.

Na tapecie
MediEvil