Recenzja „Max Payne 3”

Max Payne 3

Nie będzie nadużyciem, jeśli napiszę, że Max Payne to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w naszej branży. Nowojorski gliniarz zadebiutował w 2001 roku i od razu podbił serca graczy - nie tylko za sprawą charyzmy bohatera, ale również dzięki fabule oraz rozgrywce, a przede wszystkim za sprawą innowacyjnego Bullet Time’u. Sequel zadebiutował dwa lata później i stanowił - jak do tej pory - ostatnią wyprawę Maxa. Na szczęście postanowiono wysłać go na jeszcze jedną misję, do brazylijskiego Sao Paulo, a dokonano tego w studiach Rockstar Games przy merytorycznej pomocy Remedy, twórców dwóch pierwszych odsłon. Autorzy starali się, aby trzecia część zachowała klimat poprzedników, podciągnięty jednak do obecnych standardów. Przyjrzyjmy się, czy po dziewięciu latach Max jest nadal w formie.

Ratchet & Clank: Rift Apart

Ratchet & Clank: Rift Apart

Trudno w to uwierzyć, ale na powrót Ratcheta i Clanka, czyli dwójki kosmicznych bohaterów od Insomniac Games, a jednocześnie ikonicznych postaci konsol Sony, czekać musieliśmy aż 8 lat. Co prawda, w 2016 roku lombaks i robot zawitali na PS4, ale wyłącznie w formie remake'u pierwszej odsłony serii. Tym razem, na starcie nowej generacji, możemy przeżyć nowe przygody tego duetu, a w zasadzie... trio, bo do Ratcheta i Clanka dołącza Rivet, będąca protagonistką z innego wymiaru.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.