Recenzja „Max Payne 3”

Max Payne 3

Nie będzie nadużyciem, jeśli napiszę, że Max Payne to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w naszej branży. Nowojorski gliniarz zadebiutował w 2001 roku i od razu podbił serca graczy - nie tylko za sprawą charyzmy bohatera, ale również dzięki fabule oraz rozgrywce, a przede wszystkim za sprawą innowacyjnego Bullet Time’u. Sequel zadebiutował dwa lata później i stanowił - jak do tej pory - ostatnią wyprawę Maxa. Na szczęście postanowiono wysłać go na jeszcze jedną misję, do brazylijskiego Sao Paulo, a dokonano tego w studiach Rockstar Games przy merytorycznej pomocy Remedy, twórców dwóch pierwszych odsłon. Autorzy starali się, aby trzecia część zachowała klimat poprzedników, podciągnięty jednak do obecnych standardów. Przyjrzyjmy się, czy po dziewięciu latach Max jest nadal w formie.

Ghost of Tsushima

Ghost of Tsushima

Na sam koniec generacji przenosimy się do feudalnej Japonii, by jako wywodzący się z samurajskiego klanu Jin Sakai stawić czoła mongolskiemu najeźdźcy.

The Last of Us: Part II

The Last of Us: Part II

Pandemia wywołana przez maczużnika zaczęła się bowiem aż siedem lat temu, jeszcze na PlayStation 3, i właśnie wtedy, u schyłku poprzedniej generacji, poznaliśmy doświadczonego życiem Joela oraz niezwykle charakterną, młodą Ellie. Teraz, siedem lat później, kiedy PS4 kończy swój cykl, mamy okazję powrócić do owładniętego przez naturę uniwersum i poznać dalsze losy lubianej pary.

Na tapecie
Marvel's Avengers