Recenzja „Motorstorm Apocalypse”

Motorstorm Apocalypse

Piszę te słowa w sytuacji, kiedy Japonia zmaga się ze skutkami największego kataklizmu od 140 lat. Potężne trzęsienie ziemi wywołało falę tsunami, która wdarła się dziesiątki kilometrów w głąb lądu niszcząc na swojej drodze wszystko i zabijając tysiące osób. Smutną ironią losu jest fakt, że w tym miesiącu na japońskiej konsoli zadebiutuje MotorStorm: Apokalipsa. Gra której, jak sama nazwa wskazuje, głównym wątkiem jest apokalipsa, która ogarnęła jakieś bliżej nieokreślone kalifornijskie miasto. Miejsce inne i dzieje się to tylko w świecie wirtualnym, ale w dalszym ciągu jest ze sobą blisko powiązane. Stwierdzenie to potwierdza wstrzymanie przez SCE premiery MotorStorm: Apokalipsa w Nowej Zelandii, gdzie niespełna miesiąc temu ziemia również się zatrzęsła przynosząc wiele dramatów ludzkich. W związku z tym recenzja ta będzie stonowana, skupię się jedynie na najważniejszych elementach gry darując sobie ubarwianie tekstu.

Crash Team Racing Nitro-Fueled

Crash Team Racing Nitro-Fueled

Activision ostatnimi czasy rozpieszcza fanów Crasha. W zeszłym roku ogrywać mogliśmy odświeżoną, platformową trylogię, a teraz ponownie wcielamy się w odświeżonego jamraja, tym razem za kierownicą gokarta. Crash Team Racing Nitro-Fueled pozwala nam pościgać się w stylu, jaki znany jest przede wszystkim posiadaczom konsol Nintendo za sprawą serii Mario Kart.

A Plague Tale: Innocence

A Plague Tale: Innocence

Jeśli uważaliście na lekcjach historii w szkole podstawowej czy liceum to z pewnością znany jest Wam termin "czarnej śmierci", czyli jednej z największych epidemii w dziejach ludzkości, epidemii dżumy, której rozprzestrzenianiu w dużej mierze winne były średniowieczne szczury. I to właśnie one, a także pewne rodzeństwo, są głównymi bohaterami A Plague Tale: Innocence, a dzięki grze możemy spojrzeć na te wydarzenia z XIV wieku z nieco innej perspektywy.

Na tapecie
A Plague Tale: Innocence