Recenzja „Need for Speed: Most Wanted”

Need for Speed: Most Wanted

W czerwcu 2012 roku na targach E3 spełniły się mokre sny fanów ulicznych wyścigów. Wtedy to Electronic Arts zapowiedziało remake Need for Speed: Most Wanted, wydanej w 2005 gry, która w opinii fanów zasłużyła na miano najlepszej, najbardziej dopracowanej odsłony cyklu na konsolach ówczesnej generacji. Technologiczna, jak na owe czasy, świeżość, innowacyjne podejście do fabuły oraz ogromny obszar skąpanego w słońcu miasta, gdzie prowadzona była zabawa, zdaniem zarówno zwolenników serii, jak i branżowych krytyków przesądziły o sukcesie tamtego tytułu. Most Wanted na nowo zdefiniował markę, stając się punktem odniesienia dla następnych odsłon i gier o wyścigach ulicznych w ogóle.

Ratchet & Clank: Rift Apart

Ratchet & Clank: Rift Apart

Trudno w to uwierzyć, ale na powrót Ratcheta i Clanka, czyli dwójki kosmicznych bohaterów od Insomniac Games, a jednocześnie ikonicznych postaci konsol Sony, czekać musieliśmy aż 8 lat. Co prawda, w 2016 roku lombaks i robot zawitali na PS4, ale wyłącznie w formie remake'u pierwszej odsłony serii. Tym razem, na starcie nowej generacji, możemy przeżyć nowe przygody tego duetu, a w zasadzie... trio, bo do Ratcheta i Clanka dołącza Rivet, będąca protagonistką z innego wymiaru.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.