Recenzja „Need for Speed Shift”

Need for Speed Shift

Nie ma co ukrywać, że po udanych Undergroundach i niezłym Most Wanted, seria Need for Speed traciła w oczach graczy a każde kolejne części nic nie wnosiły do gatunku, posiadały bardzo toporny model jazdy, a sama możliwość wmontowania nitro nie miała szans wyprowadzić serii na szczyt. Serii, którą zaczęto nazywać tasiemcem od EA, wydawanym tylko po to, aby zarobić mnóstwo zielonych na znanej marce, nie wychodząc przy tym naprzeciw oczekiwaniom graczy - bo warto zaznaczyć, że sprzedaż gry cały czas utrzymywała się na wysokim poziomie. Jednak w końcu w tym roku Elektronicy postanowili odświeżyć markę, wprowadzając ją na zupełnie inne tory. I to dosłownie! Już pierwsze zapowiedzi gry z pewnością zaskoczyły graczy, ponieważ z miejskich ulic, wyścigi miały przenieść się na tory wyścigowe, a gra miała bardzo poważnie potraktować temat wyścigów jako takich. Jak zapowiedzi przekładają się na rzeczywistość?

Crash Team Racing Nitro-Fueled

Crash Team Racing Nitro-Fueled

Activision ostatnimi czasy rozpieszcza fanów Crasha. W zeszłym roku ogrywać mogliśmy odświeżoną, platformową trylogię, a teraz ponownie wcielamy się w odświeżonego jamraja, tym razem za kierownicą gokarta. Crash Team Racing Nitro-Fueled pozwala nam pościgać się w stylu, jaki znany jest przede wszystkim posiadaczom konsol Nintendo za sprawą serii Mario Kart.

A Plague Tale: Innocence

A Plague Tale: Innocence

Jeśli uważaliście na lekcjach historii w szkole podstawowej czy liceum to z pewnością znany jest Wam termin "czarnej śmierci", czyli jednej z największych epidemii w dziejach ludzkości, epidemii dżumy, której rozprzestrzenianiu w dużej mierze winne były średniowieczne szczury. I to właśnie one, a także pewne rodzeństwo, są głównymi bohaterami A Plague Tale: Innocence, a dzięki grze możemy spojrzeć na te wydarzenia z XIV wieku z nieco innej perspektywy.

Na tapecie
A Plague Tale: Innocence