Recenzja „Need for Speed Shift”

Need for Speed Shift

Nie ma co ukrywać, że po udanych Undergroundach i niezłym Most Wanted, seria Need for Speed traciła w oczach graczy a każde kolejne części nic nie wnosiły do gatunku, posiadały bardzo toporny model jazdy, a sama możliwość wmontowania nitro nie miała szans wyprowadzić serii na szczyt. Serii, którą zaczęto nazywać tasiemcem od EA, wydawanym tylko po to, aby zarobić mnóstwo zielonych na znanej marce, nie wychodząc przy tym naprzeciw oczekiwaniom graczy - bo warto zaznaczyć, że sprzedaż gry cały czas utrzymywała się na wysokim poziomie. Jednak w końcu w tym roku Elektronicy postanowili odświeżyć markę, wprowadzając ją na zupełnie inne tory. I to dosłownie! Już pierwsze zapowiedzi gry z pewnością zaskoczyły graczy, ponieważ z miejskich ulic, wyścigi miały przenieść się na tory wyścigowe, a gra miała bardzo poważnie potraktować temat wyścigów jako takich. Jak zapowiedzi przekładają się na rzeczywistość?

Marvel’s Avengers

Marvel’s Avengers

Avengersi to marka sama w sobie, która szerszą rozpoznawalność zawdzięcza kinowym hitom z ostatnich dziesięciu lat. Nic więc dziwnego, że każdy chce wycisnąć z Mścicieli ile się tylko da, także w branży gier. Licencję od Marvela postanowiło nabyć Square Enix i przygotowało grę o mało oryginalnym tytule "Marvel's Avengers", w której wcielić się możemy w ulubionych superbohaterów i po raz kolejny uratować świat, a wcześniej swoje dobre imię.

Ghost of Tsushima

Ghost of Tsushima

Na sam koniec generacji przenosimy się do feudalnej Japonii, by jako wywodzący się z samurajskiego klanu Jin Sakai stawić czoła mongolskiemu najeźdźcy.

Na tapecie
Crash Bandicoot 4: Najwyższy Czas