Recenzja „Ratchet and Clank: A Crack in Time”

Ratchet and Clank: A Crack in Time

Ratchet i Clank. Para zwariowanych bohaterów, którzy swoje kosmiczne przygody rozpoczęli na drugim Playstation i od razu podbili serca graczy. Największymi atutami serii było połączenie elementów platformowych ze strzelaniem w widoku zza pleców, humor oraz współpraca dwójki tytułowych bohaterów, nie raz ratujących się wzajemnie z opresji. I o ile te dwa pierwsze elementy w A Crack in Time występują, tak ten ostatni już niekoniecznie, bowiem na skutek wydarzeń z poprzednich części, Clank został porwany przez bliżej niezidentyfikowane roboty zwane Zoni, zaś Ratchet próbuje go odnaleźć. Skutkuje to tym, że fabuła przebiega dwutorowo – raz przemierzysz kolejne układy kotopodobnym Lombaxem, aby następnie wysilić umysł w celu rozwiązania zagadek Clankiem. Taki rozdział pojawia się w serii po raz pierwszy, bo pomimo, że bohaterowie już nieraz działali w pojedynkę, to nigdy nie było to tak wyraźnie zarysowane.

Stray

Stray

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem? A czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem zagubionym w futurystycznej metropolii, w której ludzie zastąpieni zostali robotami? Możecie przestać rozmyślać na ten temat, gdyż studio Blue Twelve spieszy z odpowiedzią! A tą odpowiedzią jest właśnie Stray, urocza przygodówka, w której wcielamy się rudego sierściucha, który – wykorzystując swoje kocie właściwości – szuka drogi na zewnątrz. Ucieczki ze świata, jaki nie chcemy, by kiedykolwiek nastał.

The Quarry

The Quarry

Brytyjskie studio Supermassive Games od kilku lat ma swój ulubiony gatunek gier - interaktywne, filmowe przygodówki-horrory. Deweloper swoją popularność zdobył dzięki ekskluzywnemu dla PS4 Until Dawn, gdzie swoimi decyzjami pomagaliśmy grupie nastolatków przetrwać - zgodnie z tytułem - do świtu. Recenzowany tutaj The Quarry powtarza ten schemat - jednak czy potwórzy też sukces tytułu z 2015 roku?