Recenzja „Ratchet & Clank: Nexus”

Ratchet & Clank: Nexus

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że ostatnią odsłoną lubianej serii Ratchet & Clank na PlayStation 3 będzie wydana w zeszłym roku Załoga Q. W lipcu okazało się, że jednak nie. Insomniac zapowiedziało jeszcze jedną odsłonę i – co dla fanów ważniejsze – nie będącą średnim spin-off’em jak wspomniana Załoga czy wcześniej All 4 One. Nexus to pełnoprawna kontynuacja peestrójkowej serii Future, posiadająca (przynajmniej w założeniu) najlepsze cechy serii oraz gatunku. My nowego Ratcheta właśnie ograliśmy i sprawdzamy czy futrzak oraz jego nieodłączny robot Clank żegnają się z PlayStation 3 w swoim stylu.

Ratchet & Clank: Rift Apart

Ratchet & Clank: Rift Apart

Trudno w to uwierzyć, ale na powrót Ratcheta i Clanka, czyli dwójki kosmicznych bohaterów od Insomniac Games, a jednocześnie ikonicznych postaci konsol Sony, czekać musieliśmy aż 8 lat. Co prawda, w 2016 roku lombaks i robot zawitali na PS4, ale wyłącznie w formie remake'u pierwszej odsłony serii. Tym razem, na starcie nowej generacji, możemy przeżyć nowe przygody tego duetu, a w zasadzie... trio, bo do Ratcheta i Clanka dołącza Rivet, będąca protagonistką z innego wymiaru.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.