Recenzja „Ratchet & Clank: Tools of Destruction”

Ratchet & Clank: Tools of Destruction

Ratchet & Clank to jedna z trzech czołowych platformówek Sony. Tym razem to nie Sly ani Jak & Daxter wyznaczą next-genową poprzeczkę dla powstających gier. Chociaż to już piąta z kolei gra o przygodach Ratcheta (lombaxa - przypminającego zmutowanego kota) oraz przypiętego mu do pleców Clanka (robota często mylonego z tosterem) twórcy nadal potrafią wykrzesać z tej gry świeżość i grywalność. Główne tematy zgłębiane w tej części to odkrywanie przeszłości Ratcheta, tajemnicy wyginięcia lombaxów, odnalezienia ich tajnej broni i poznawanie nowych tajemniczych "opiekunów" Clanka. Chociaż nie ma tutaj mowy o arcydziele fabularnym to opowiedziana tu historia stanowi doskonałe tło do skakania i siekania kluczem francuskim. Nie zapominajmy także o olbrzymiej dawce humoru skondensowanej w tym tytule. Twórcy nie tylko potrafili skutecznie sparodiować znane motywy z gier lub filmów, ale także znajdziemy tu sporo dobrze wyważonego humoru na poziomie.

Ghost of Tsushima

Ghost of Tsushima

Na sam koniec generacji przenosimy się do feudalnej Japonii, by jako wywodzący się z samurajskiego klanu Jin Sakai stawić czoła mongolskiemu najeźdźcy.

The Last of Us: Part II

The Last of Us: Part II

Pandemia wywołana przez maczużnika zaczęła się bowiem aż siedem lat temu, jeszcze na PlayStation 3, i właśnie wtedy, u schyłku poprzedniej generacji, poznaliśmy doświadczonego życiem Joela oraz niezwykle charakterną, młodą Ellie. Teraz, siedem lat później, kiedy PS4 kończy swój cykl, mamy okazję powrócić do owładniętego przez naturę uniwersum i poznać dalsze losy lubianej pary.

Na tapecie
Marvel's Avengers