Recenzja „South Park: Kijek Prawdy”

South Park: Kijek Prawdy

Czy tylko ja mam dosyć gier opartych na znanej filmowej/serialowej licencji? Wiesz - tych robionych byle szybko i tanio. Nie będę ukrywał, że początkowo myślałem, iż Kijek Prawdy będzie takim właśnie tytułem, nawet pomimo tego, że tworzył go Obsidian we współpracy z autorami serialu: Treyem Parkerem i Mattem Stonem. Za dużo razy byłem nabijany w butelkę obietnicą współpracy, aby mieć inne nastawienie. Tym bardziej, że ostatnią grą jaką pamiętam z logo South Parku na okładce była kiepska... strzelanka z pierwszego PlayStation. Jednak im dalej, tym coraz bardziej ciekawiło mnie czym okaże się Kijek Prawdy. W końcu, po wielokrotnie przesuwanej premierze i zmianie wydawcy (THQ zbankrutowało i wydawcą został Ubisoft) gra trafiła na półki. I co mogę powiedzieć? Na końcu tego kija jest naprawdę dorodna marchewka!

The Last Oricru

The Last Oricru

Można powiedzieć, że gatunek tzw. "soulslike'ów" stał się modny. Deweloperzy z całego świata przygotowują swoje tytuły, starając się dorównać pierwowzorowi od From Software. Tym razem przyszedł czas na naszych sąsiadów, czeskie studio GoldKnights, które zabiera nas w kosmiczno-średniowieczną podróż na planetę Wardenia. Przeprawa oczywiście nie jest łatwa, szczególnie, że bohater uwikłany zostaje w odwieczny konflikt dwóch zwalczających się frakcji.

Stray

Stray

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem? A czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem zagubionym w futurystycznej metropolii, w której ludzie zastąpieni zostali robotami? Możecie przestać rozmyślać na ten temat, gdyż studio Blue Twelve spieszy z odpowiedzią! A tą odpowiedzią jest właśnie Stray, urocza przygodówka, w której wcielamy się rudego sierściucha, który – wykorzystując swoje kocie właściwości – szuka drogi na zewnątrz. Ucieczki ze świata, jaki nie chcemy, by kiedykolwiek nastał.