Recenzja „Spec Ops: The Line”

Spec Ops: The Line

Historia marki Spec Ops sięga jeszcze poprzedniego wieku. Nie będę ukrywał jednak, że usłyszałem o niej dopiero dwa lata, kiedy zostałem zaproszony na pokaz gry podczas targów w Kolonii. Nie ma to jednak dużego znaczenia, gdyż od ostatniego Spec Opsa (wydanego notabene dekadę temu) zmieniło się praktycznie wszystko - producent, wydawca oraz sama gra, która poza tytułem z poprzedniczkami nie ma nic wspólnego. The Line jest nową wojenną historią, przedstawiającą wydarzenia z trochę innej strony niż produkcje o tej tematyce wydane w przeciągu ostatnich lat.

Death Stranding

Death Stranding

Hideo Kojima, jeden z najbardziej charakterystycznych twórców gier, przymusowo porzucił swoją flagową serię Metal Gear Solid i postanowił, przy współpracy z Sony, przygotować całkowicie nową produkcję, od pierwszej zapowiedzi jawiącą się jako niesamowicie tajemnicza. Wystarczy napisać, że na pierwszym zwiastunie oglądaliśmy przez trzy minuty nagiego Normana Reedusa i leżące nad brzegiem morza niemowlę z przewodem zamiast pępowiny. Każdy wtedy zastanawiał się - o co chodzi? Po trzech latach już wiadomo: Death Stranding to po prostu gra o... pracy kuriera. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

MediEvil

MediEvil

Pierwsza konsola PlayStation miała kilka swoich ikonicznych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Sir Daniel Fortesque, bohaterski, choć także nieco pechowy rycerz. Sony postanowiło przedstawić tę postać nieco młodszym graczom i przygotowało pełny remake MediEvil, gry, dzięki której kościany protagonista po raz pierwszy pojawił się na ekranach naszych telewizorów. Można by rzec, że bohater zmartwychwstał na nowo.